"Żadnych małżeństw homoseksualnych nie będzie, będziemy sobie spokojnie czekać, aż kraje Unii Europejskiej otrzeźwieją" - tak prezes Jarosław Kaczyński uspokajał wyborców z Trzcianki podczas inauguracji ofensywy samorządowej PiS

W niedzielę (15 kwietnia 2018) dzień po konwencji, PiS z kopyta ruszył z kampanią samorządową. Tego dnia posłowie Prawa i Sprawiedliwości spotkali się z mieszkańcami 35 polskich miast, miasteczek i wsi. Prezes PiS Jarosław Kaczyński pojechał do Trzcianki w województwie wielkopolskim. Zapytany szeroko o „gender” dał popis homofobii i ignorancji.


Wojna z genderem jest w tej chwili zupełnie bez sensu. Zapewniam, że póki my rządzimy, żadnych małżeństw homoseksualnych nie będzie i będziemy sobie spokojnie czekać, aż kraje Unii Europejskiej otrzeźwieją.

Jarosław Kaczyński, Spotkanie z mieszkańcami Trzcianki - 15/04/2018

05.04.2018 Warszawa , ulica Nowogrodzka 84/86 . Siedziba partii Prawo i Sprawiedliwosc . Prezes Jaroslaw Kaczynski podczas konferencji prasowej w sprawie nagrod dla ministrow oraz obnizenia pensji parlamentarzystom , samorzadowcom i czlonkom zarzadow spolek skarbu panstwa . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja GazetN


Z roku na rok coraz więcej państw legalizuje małżeństwa jednopłciowe


Kto powinien otrzeźwieć?

Małżeństwa par jednopłciowych śmiało można nazwać ustawodawstwem XXI wieku. Prekursorem była Holandia, która do prawa wprowadziła pełną równość małżeńską w 2000 roku, a pierwsze małżeństwo osób tej samej płci zawarto tam rok później – w 2001 roku.

Z roku na rok przybywa krajów, które legalizują małżeństwa osób tej samej płci (wzrost na wykresie poniżej). W sumie na świecie jest ich – 26, z czego aż 16 w Europie. Tylko w 2017 roku do tej listy dołączyły trzy europejskie państwa: Niemcy, Austria i katolicka Malta.

Liczba krajów w Europie, które zalegalizowały małżeństwa jednopłciowe

*Licząc od daty wprowadzenia ustawodawstwa a nie daty zawarcia pierwszego małżeństwa

Historia nie zna przypadku, by któreś z państw wycofało się z progresywnego ustawodawstwa, czyli w nomenklaturze Jarosława Kaczyńskiego „otrzeźwiałoby”.

Wyspa wolności czy samotna wyspa?

Na tym jednak prezes PiS nie poprzestał. Mówił: „I będzie w Polsce wyspa wolności. Będzie można mówić, co się uważa. W dużej cześć Europy już dziś wolności nie ma. Jest mowa nienawiści. Za powiedzenie kilku prawdziwych słów, np. że ze związków homoseksualnych nie ma dzieci, można iść do więzienia, mieć policję w domu. W Polsce tego nie będzie, no chyba że dopuścicie do władzy tamtych. Tamci to wprowadzą”. W tym kontekście warto Jarosławowi Kaczyńskiemu przypomnieć kilka faktów.

Po pierwsze, Polska jest jednym z sześciu europejskich państw, które do tej pory nie wprowadziły żadnej prawnej regulacji związków osób tej samej płci. W tym sensie bliżej nam do samotnej wyspy niż wyspy wolności.

Po drugie, mowa nienawiści to termin zarezerwowany dla negatywnych wypowiedzi odnoszących się do uprzedzeń związanych z przynależnością do konkretnej grupy. Jarosław Kaczyński używa tego terminu frywolnie, mijając się z jego znaczeniem.

Po trzecie, rząd do dziś – mimo deklaracji na forum ONZ – nie znowelizował kodeksu karnego w taki sposób, by prawo chroniło przed mową nienawiści równo wszystkie osoby. W przepisach brakuje przesłanek takich jak: płeć, orientacja seksualna, tożsamość płciowa czy niepełnosprawność.

Organizacje LGBT protestują

Przeciwko wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego stanowczo protestują organizacje walczące o prawa osób LGBTQ w Polsce. W oficjalnym stanowisku piszą: „Słowa Jarosława Kaczyńskiego to cyniczna próba wykorzystania osób LGBT+ jako straszaka mobilizującego wyborców. Prawo i Sprawiedliwość odnotowało ostatnio spadek poparcia w sondażach i sięga po taktykę znaną z Putinowskiej Rosji: zwierania szyków przeciwko wyimaginowanemu wrogowi wewnętrznemu”.

Obawiają się, że słowa Kaczyńskiego to zachęta dla polityków do podobnych wypowiedzi. „Konsekwencje nakręcania spirali nienawiści ponosić będą jednak nie oni, lecz Polacy i Polki LGBT+, którzy już dziś narażeni są na przemoc i którym odmawia się podstawowych praw do godnego i bezpiecznego życia” – czytamy.

„Nie zgadzamy się na wykorzystywanie polskiej społeczności osób LGBT+ do propagandy politycznej. Nie zgadzamy się na straszenie nami wyborców dla podbicia partyjnych słupków sondażowych. Te opadły, gdy PiS przyznało swoim ministrom wysokie premie. Jarosław Kaczyński i jego podwładni powinni więc – zgodnie z deklaracjami z konwencji – naprawiać swoje błędy i »być bez skazy«. W zamian za to organizują nagonkę i próbują z naszej społeczności zrobić kozła ofiarnego. Wykluczanie osób LGBT+ i ich rodzin ze wspólnoty obywatelskiej nie jest nieskazitelnym moralnie sposobem na odbudowanie topniejącego poparcia”.


Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym