PiS obiecuje, że płaca minimalna w 2024 wyniesie 4000 zł brutto. Wg naszych szacunków będzie to aż 57 proc. średniego wynagrodzenia, może więcej. Byłby to brawurowy eksperyment, tak wysokiej minimalnej nie ma nigdzie na świecie. Wcześniej Lewica obiecała solidne podniesienie płacy minimalnej, ale w dłuższym okresie i z konsultacjami. Analizujemy konsekwencje

Na konwencji programowej PiS przedstawił swoje najnowsze pomysły wyborcze – w tym jeden dotyczący wzrostu płacy minimalnej.

„Program poprawy losu pracowników będzie wsparty oddolnym wypychaniem wynagrodzeń do coraz wyższych poziomów (…). 1 stycznia 2020 roku płaca minimalna wzrośnie do 2600 zł, a więc w takim dwutakcie po około 15 proc. rocznie: z 2019 roku na 2020 roku, 15 proc. i z 2020 roku na 2021 też około 15 proc.” – zadeklarował Mateusz Morawiecki.

Propozycję Morawieckiego rozszerzył Jarosław Kaczyński.

„Na koniec 2020 roku – czyli za kilkanaście miesięcy – minimalna pensja będzie wynosiła 3 tys. zł. (…). Na koniec 2023 roku minimalna pensja będzie wynosiła 4 tys. zł” – obiecał Kaczyński.

Prezes PiS, mówiąc o końcu roku 2020, ma tak naprawdę na myśli początek 2021 roku – płaca minimalna ustalana we wrześniu na cały kolejny rok, a Morawiecki mówił o 2600 złotych w 2020 roku. Stąd, 2023 u Kaczyńskiego to tak naprawdę 2024 rok. Ten brak precyzji jest zapewne celowy – jakaś częśc odbiorców uwierzy, że podwyżka nastąpi szybciej niż w rzeczywistości.

Ale tak czy inaczej podwyższenie płacy minimalnej do 4 tys. złotych w 2024 roku może się wydawać – na pierwszy rzut oka – zbyt daleko idącą propozycją. Naszym zdaniem należy jednak potraktować ją poważnie i założyć, że jeśli PiS będzie rządzić kolejną kadencję, rzeczywiście ją zrealizuje. Podobnie potraktowaliśmy obietnice innych partii – porównaliśmy propozycję PiS, a także KO i Lewicy dotyczące pensji minimalnej (PSL w swoim programie o pensji minimalnej nie wspomina).

Co wynika z porównania? Jedno jest pewne: w 2019 roku nie brakuje w Polsce polityków skłonnych do śmiałych eksperymentów ekonomicznych, wyjątkowych w skali świata. Niektórzy z nich mogą jednak trochę przesadzać z brawurą.

Nie wiedzieli do samej konwencji?

Dotychczas rząd planował ustalenie płacy minimalnej w 2020 roku na 2450 złotych brutto. Jeszcze dzień przed konwencją Mateusz Morawiecki zapowiadał, że może ona wzrosnąć o kolejne 50 złotych.

Taki sposób ustalania i deklarowania minimalnej jest nietypowy, ale charakterystyczny dla tego rządu. Zgodnie z ustawą wzrost płacy minimalnej ponad ustawowe minimum powinien być efektem negocjacji w Komisji Dialogu Społecznego (wcześniej – Komisji Trójstronnej). Poza przedstawicielami organizacji pracodawców (m.in. Lewiatana i Pracodawców RP) uczestniczą w nich reprezentanci trzech central związkowych („S”, „OPZZ” i „FZZ”) oraz rządu. Płaca minimalna powinna być negocjowana w oparciu o kilka wymienionych w ustawie wskaźników. Chodzi m.in. o ceny, przeciętne wynagrodzenia i informację o poziomie życia różnych grup społecznych.

PiS jednak puścił konsultacje sprzed paru miesięcy w niepamięć: najwyraźniej do ostatniej chwili rozważał różne rozwiązania, by ogłosić je na konwencji. 2600 zł to wartość nawet wyższa niż ta postulowana przez związki zawodowe.

Schetyna krytykuje, ale sam chce podnosić

Pomysł podniesienia płacy minimalnej natychmiast bardzo krytycznie skomentował lider KO na spotkaniu w Legnicy.

„Dziś na konwencji PiS słyszeliśmy, że prezes Jarosław Kaczyński podnosi pensję minimalną; za to wszystko zapłacą przedsiębiorcy, to jest niemożliwe, nierealne i absurdalne” – ocenił Schetyna.

Musiał mówić o kwocie podwyżki, a nie o samej idei podnoszenia płacy minimalnej, bo w programie KO też znajdziemy taki postulat.

„Płaca minimalna nie będzie uzależniona od kaprysów rządu. Wzrośnie automatycznie i będzie wynosić połowę przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce za rok poprzedni. Analogicznie wzrosną wynagrodzenia godzinowe w pozostałych umowach”.

Nie jest jasne, jak często miałaby się odbywać „automatyczna” podwyżka płacy minimalnej, ale logiczna wydaje się coroczna zmiana. Przy założeniu tak wysokiego wzrostu płac, jak w roku 2019 (7,3 proc.), płaca minimalna według programu PO wynosiłaby:

  • w 2020 roku – 2641 zł;
  • w 2021 roku – 2835 zł;
  • w 2022 roku – 3043 zł;
  • w 2023 roku – 3267 zł;
  • w 2024 roku – 3507 zł.

W tym kontekście słowa Schetyny, który ostro krytykuje Kaczyńskiego za podnoszenie płacy minimalnej, są zaskakujące. Konsekwencją propozycji PO jest płaca minimalna o wysokości 3507 złotych w 2024 roku.

Lewica: 2700 zł w przyszłym roku, 60 proc. średniej w 2030

Z kolei Lewica w swoim programie umieściła punkt:

Godna płaca minimalna. Proponujemy przejrzystą, 10-letnią strategię ustalenia płacy minimalnej, konsultowaną z przedsiębiorcami i pracownikami. W przyszłym roku wyniesie ona 2700 złotych brutto. W 2030 roku osiągnie ona poziom 60 proc. średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw”.

„W Skandynawii udowodniono, że dynamiczna gospodarka i godne płace do siebie pasują. My to zrobimy teraz w Polsce” – zapowiadał Adrian Zandberg podczas konwencji Lewicy, deklarując jednocześnie, że nikt w sektorze publicznym nie będzie zarabiać mniej niż 3500 zł brutto.

Podsumujmy:

  • PiS nie wspomina, jaką częścią średniej płacy ma być pensja minimalna, mówi o sztywnych kwotach: 2600 złotych w przyszłym roku, 3000 złotych w 2021 roku, 4000 złotych w roku 2024;
  • Lewica chce dojścia do 60 proc. średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw do 2030 roku. W przyszłym roku płaca minimalna miałaby wynieść 2700 złotych;
  • KO chce płacy minimalnej na poziomie 50 proc. średniego wynagrodzenia i automatycznych podwyżek.

Lewica przedstawiła swój program najwcześniej z trzech głównych bloków politycznych. Jej konferencja programowa odbyła się 24 sierpnia, dwa tygodnie przed konwencją PiS.

Można podejrzewać, że PiS się tym programem inspirował i stara się wytrącić z rąk Lewicy argument, przejmując jej postulat i rozszerzając go.

Warto zwrócić uwagę, że w programie Lewicy mowa jest o średnim wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw. W 2018 wysokość przeciętnego wynagrodzenia wyniosła 4585 złotych w całej gospodarce narodowej i 4852 złote w sektorze przedsiębiorstw. W sekorze przedsiębiorstw (co najmniej 9 pracowników) przeciętna płaca jest więc zauważalnie wyższa. Ma to znaczenie, przy obliczaniu płacy minimalnej. Dalej będziemy jednak pisać o propozycjach lewicy przekładając je na przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej.

Za PO-PSL minimalna rosła szybciej niż za PiS

Przyjrzyjmy się zatem dynamice zmian płacy minimalnej i średniego wynagrodzenia na przestrzeni ostatnich 9 lat.

Procentowy wzrost płacy minimalnej i wzrost średniego wynagrodzenia w latach 2010-2018

Źródło: dane GUS

Za czasów PO płaca minimalna wzrastała dosyć dynamicznie. Szczególnie zwraca uwagę najwyższy w ostatnich latach wzrost w 2012 roku o 8,2 proc. Może to być zaskakujące, szczególnie że rząd PO-PSL po kryzysie ekonomicznych ciął wiele różnych wydatków, a na przełomie lat 2012-2013 nastąpiło znaczne spowolnienie gospodarcze.

Między 2012 a 2017 rokiem płaca minimalna rosła w Polsce szybciej niż średnie wynagrodzenie. Zmieniło się to dopiero ostatnio, ze względu na dynamiczny wzrost gospodarczy. Rząd PiS płacę minimalną podnosi, ale nie nadąża ona za wzrostem płac w całej gospodarce.

Dlatego w ostatnich latach stosunek płacy minimalnej do średniego wynagrodzenia spada.

Minimalna może wyniesić 57 proc. średniej

Zobaczmy, jak ten stosunek wyglądał w ostatnich latach i jak miałaby się rozwijać według propozycji trzech głównych sił politycznych. To miara, którą stosuje OECD. W ten sposób możemy porównać Polskę i propozycje polskich partii do innych rozwiniętych gospodarek.

W naszych obliczeniach stosujemy miarę odnoszącą się do całej gospodarki. Propozycję Lewicy przeliczyliśmy na konkretne kwoty, a następnie odnieśliśmy do średniej płacy w całej gospodarce, aby osiągnąć porównywalność propozycji.

Politycy PiS mówili o kwotach płacy minimalnej w 2020, 2021 i 2024 roku. Nie podali kwoty dla roku 2022 i 2023, dlatego w naszych obliczeniach zakładamy równomierny wzrost płacy minimalnej, czyli 3333 złotych w 2022 roku i 3667 złotych w 2023 roku.

Stosunek płacy minimalne do średniego wynagrodzenia w gospodarce narodowej 2009-2024 (w proc., wg propozycji PiS, KO i Lewicy)

Przy założeniu wzrostu płac na poziomie 7,3 proc. po 2019 roku (wartość z roku 2018)

Źródło: dane GUS i obliczenia własne

Widać wyraźnie, jak szybkie podniesienie kwoty minimalnej zakłada PiS.  Wspominaliśmy, że najwyższa podwyżka płacy minimalnej w ostatnich latach to 8,2 proc. w 2012 roku. PiS proponuje, aby w 2020 i 2021 roku płaca minimalna rosła o nieco ponad 15 proc. rocznie a w 2022, 2023 i 2024 o ok. 10 proc.

Lewica zakłada bardzo wysoką podwyżkę w przyszłym roku – z 2250 złotych do 2700 złotych, czyli o równe 20 proc. Dalej jednak ta dynamika spada i aż do 2030 roku mamy równomierne podwyżki o niecałe 10 proc. – to w praktyce oznacza postulat dochodzenia do płacy minimalnej w wysokości 60 proc. średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w 2030 roku. Oczywiście, przy nadmiernie optymistycznym założeniu, że płace będą rosły tak szybko, jak w 2018 roku. Jeśli nie – płaca minimalna będzie rosnąć wolniej.

Propozycje partii oznaczają, że w 2024 roku płaca minimalna będzie wynosić:

  • według PiS – 4000 złotych;
  • według Lewicy – 3890 złote;
  • według KO – 3507 złotych.

Również stosunek płacy minimalnej do przeciętnego wynagrodzenia ma wzrosnąć w każdej z propozycji:

  • według PiS – do 57 proc.
  • według Lewicy – do 55,5 proc.
  • według KO – do 50 proc.

…a może nawet 65 proc. średniej

Na tych liczbach widać, jak podobne są propozycje PiS i Lewicy. To uprawdopodobnia tezę, że partia Kaczyńskiego pomysł podpatrzyła u Lewicy i postanowiła go przejąć. Istnieje jednak zasadnicza różnica.

Lewica uzależnia wzrost płacy minimalnej od wzrostu średniego wynagrodzenia. PiS podał sztywne kwoty.

Zobaczmy, jak wyglądają liczby, gdy zmienimy założenia. Średni wzrost przeciętnego wynagrodzenia między 2009 a 2018 rokiem (ostatnie 10 lat) wyniósł 4,5 proc. Gdy przyjmiemy takie założenie o dalszym wzroście płac, wykres wygląda inaczej.

Stosunek płacy minimalne do średniego wynagrodzenia w gospodarce narodowej 2009-2024 (w proc., wg propozycji PiS, KO i Lewicy)

Przy założeniu wzrostu płac na poziomie 4,5 proc. rocznie po 2019 roku (średnia z lat 2009-2018)

Źródło: dane GUS i obliczenia własne

Przy takim wzroście płac, stosunek płacy minimalnej do średniego wynagrodzenia w propozycji PiS szybuje w górę. W 2024 roku osiąga aż 65,1 proc.! W propozycji Lewicy przeskok jest wyższy – w 2020 roku zaczyna się od poziomu 52,5 proc., ale później wzrost jest spokojniejszy.

Przy tym założeniu, propozycje partii oznaczają, że w 2024 roku płaca minimalna będzie wynosić:

  • według PiS – 4000 złotych;
  • według Lewicy – 3415 złote;
  • według KO – 3072 złotych.

Również stosunek płacy minimalnej do przeciętnego wynagrodzenia ma wzrosnąć w każdej z propozycji:

  • według PiS – do 65,1 proc. (zmiana o 7,1 pkt proc. w stosunku do poprzedniego założenia)
  • według Lewicy – do 55,6 proc. (zmiana o 0,1 pkt proc. w stosunku do poprzedniego założenia)
  • według KO – do 50 proc. (bez zmian)

To pokazuje, że propozycja Lewicy, choć także proponuje spore podniesienie płacy minimalnej, lepiej dostosowuje się do bieżącej sytuacji gospodarczej. Znacznie mniej hojna propozycja KO także jest bardziej elastyczna – tutaj płaca minimalna rośnie analogicznie do średniego wynagrodzenia i nie ma niespodzianek.

Polska mistrzem świata

Jeśli wziąć pod uwagę dane OECD z 2017 i założyć, że w krajach Unii Europejskiej ten stosunek nie będzie się zmieniał aż tak szybko (w krajach z najwyższymi odsetkami zmiany przez ostatnie lata są minimalne), wówczas:

  • propozycja PO oznacza, że Polska zrówna się z Francją;
  • propozycja Lewicy, że będziemy mistrzami Europy;
  • propozycja PiS wysuwa nas na pierwsze miejsce na świecie wśród krajów, w których OECD notuje takie dane.

Stosunek między płacą minimalną a średnim wynagrodzeniem w krajach Unii Europejskiej według OECD (dane z roku 2017)

Źródło: dane OECD i obliczenia własne

Na wykresie widzimy kraje z najwyższym odsetkiem w roku 2017 w Unii Europejskiej. Na pierwszym miejscu – znana z wysokich wydatków socjalnych i ochrony pracowników Francja. W żadnym kraju Unii wysokość płacy minimalnej nie przekracza obecnie połowy średniego wynagrodzenia.

Najwyższa średnia w statystykach OECD to kraj, który do OECD nie należy – Kolumbia z płacą minimalną na poziomie 58 proc średniej. Przy wysokim wzroście płac PiS jest tuż za Kolumbią. W wariancie z mniej dynamicznym wzrostem płac w gospodarce wyprzedza ją zdecydowanie.

PiS za bardzo ryzykuje

Nic dziwnego, że politycy sięgają w kampanii po temat płacy minimalnej. Polska jest tym państwem europejskim, w którym pracownicy – i wyborcy – zarabiający pensje w okolicach minimalnej stanowią największy odsetek pracowników w ogóle. Jesteśmy w tej kategorii liderem prawdpodobnie także dlatego, że płaca minimalna już teraz jest u nas względnie wysoka. Czy zatem może być znacząco wyższa?

To nie przypadek, że prawie nigdzie płaca minimalna nie przekracza połowy przeciętnego wynagrodzenia. Pomimo oczywistych zalet dla pracowników nawet lewicowi ekonomiści wskazują, że teoretycznie może być ona niekiedy zbyt wysoka i określonych warunkach zwiększać bezrobocie. Część branż może też tracić przez nią konkurencyjność w skali międzynarodowej.

Z drugiej strony, fakt że dla niektórych pracodawców koszt pracy stanie się zbyt wysoki nie musi być zły – w skali całej gospodarki powinno to stanowić impuls do zwiększania praduktywności np. poprzez automatyzację.

Czy tak będzie w Polsce? Tutaj dochodzimy do istotnego mankamentu pomysłu PiS – nie zakłada on żadnych konsultacji np. w Radzie Dialogu Społecznego. Zarówno przedsiębiorcy jak i pracownicy dowiadują się o istotnych dla nich planach obecnego rządu z telewizyjnego widowiska.

Konsultacje trójstronne i wypracowanie długoterminowego planu podnoszenia płacy minimalnej pozwoliłoby uniknąć ryzyka z tym związanego – gospodarka miałaby czas, by przestawić się na nowe tory, mniejsze byłoby też prawdopodobieństwo demoralizującego łamania przepisów o płacy minimalnej. Pod tym względem plan Lewicy brzmi dużo sensowniej.

Ze swoim nagłym planem podniesienia minimalnej bez jakichkolwiek konsultacji, rząd PiS zachowuje się trochę  jak kierowca wyprzedzający na zakręcie – może mu się uda, ale ryzykuje bez sensu i nie tylko swoim życiem.

OKO pisze o polskiej gospodarce.
Wesprzesz nasze finanse?

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.

Bartosz Kocejko
Bartosz Kocejko

Redaktor i dziennikarz OKO.press. Tłumacz literatury. Pisze o pracy, podatkach i polityce społecznej.


Komentarze

  1. Empereur de Pologne

    No i mamy kolejny przykład tego, że nazywanie PiS "prawicą" to kłamstwo, które udało się tej partii, niestety, niemal wszystkim narzucić. W rzeczywistości to partia skrajnie lewacka, która swoimi programowymi postulatami stanowi konkurencję dla Partii Razem, a nie żadnej prawicy.

    • Chiaro Di Luna

      To raczej partia narodowo-socjalistyczna. Przed 2015 rokiem wszelkie przedwyborcze lewicowe postulaty socjalne pozostawały racjonalne. Teraz to festiwal nieracjonalnych obietnic wszystkich uczestników sceny politycznej, spychający kraj coraz bardziej w scenariusz grecki. PiS wdrożył chory schemat. Żeby wygrać wybory, trzeba obiecać i zagwarantować jeszcze więcej, abstrahując od konsekwencji.

    • Andrzej Maciejewicz

      Panie Zandbderg; czy "godna płacą minimalna" to to samo co czy się stoi, czy si&ę leży… ". Nieszczęściem lewicy jest dopuszczenie Pana do głosu w sprawach ekonomii i gospodarki.

  2. Paweł Kołodziejczyk

    Związanie płacy minimalnej z jakimś parametrem, np średnim wynagrodzeniem to bardzo rozsądny pomysł, koniec targów co roku kto podniesie wyżej oraz niepewności dla pracodawców.
    Inne kewstie też należy tak rozwiązać, np. połączyć wiek emerytalny ze średnią długością życia itd.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press