0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Sławomir Kamiński / Agencja GazetaSławomir Kamiński / ...

Zakończony bohaterskim remisem 3:3 mecz Legii Warszawa z Realem Madryt był jednym z najważniejszych wydarzeń w ostatniej historii polskiej piłki - Real Madryt to zeszłoroczny zwycięzca Ligi Mistrzów, w której polski klub po raz ostatni wystąpił ponad 20 lat temu.

Mecz odbył się przy pustych trybunach. To kara UEFA za zachowanie kibiców Legii podczas meczu z Borussią Dortmund 14 września 2016 r., gdy na trybunach doszło do zamieszek.

[embed]https://www.youtube.com/watch?v=Tduwc8sqQxM[/embed]

Błaszczak miga się od pracy

Odpowiedzialny za policję i bezpieczeństwo publiczne minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak nie uchylił się od komentarza - jego wypowiedź jednak jest w ustach szefa MSWiA zupełnie kuriozalna.

Ten problem należy rozwiązać na poziomie PZPN i klubów. Policja nie jest organizatorem meczów piłki nożnej. Za to odpowiedzialny jest klub.
Fałsz. W żadnym kraju nie rozwiązano problemu bez wsparcia państwa.
TVN24,03 listopada 2016

Oczywiście, kluby piłkarskie i zrzeszające je organizacje organizujące rozgrywki oraz samorządy sportowe - m.in. PZPN - powinny pracować nad strategią przeciwdziałania chuligaństwu. Trudno jednak oczekiwać, że będą w stanie coś osiągnąć bez wsparcia instytucji państwa.

Dla rozwiązania problemu stadionowych bandytów kluczowe są działania policji oraz zmiany prawa i polityki społecznej. Krótko mówiąc, bez pomocy Błaszczaka i Ziobry kluby nie mają szans.

Minister Błaszczak mógłby wziąć przykład z Wielkiej Brytanii. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych angielscy kibole cieszyli się najgorszą reputacją w Europie. Dziś Zjednoczone Królestwo jest przykładem kraju, który niezwykle skutecznie poradził sobie z przemocą na stadionach.

Przeczytaj także:

Wojna Thatcher z kibolami

Poważnie do sprawy podszedł, jeszcze w latach osiemdziesiątych, rząd Margaret Thatcher. Wówczas, z powodu chuligańskich wybryków, angielskie kluby przez ponad 5 lat były wykluczone z międzynarodowych rozgrywek.

Na meczach zaczęli pojawiać się policjanci - również w cywilnych ubraniach - oraz specjalnie przeszkoleni stewardzi, których zadaniem było przerywanie bójek. Policja zaczęła zajmować się zorganizowanymi grupami chuliganów, które zostały potraktowane jak organizacje przestępcze (często zresztą kibole, również w Polsce, łączą demolkę z innym działaniami przestępczymi). Kiboli poddano obserwacji, metodami operacyjnymi rozpracowywano grupy organizujące "zadymy".

Sądy usprawniły proces prowadzenia spraw w tym zakresie oraz przyznawania zakazów stadionowych. Pomogła też technologia – obecny w angielskiej Premiership monitoring pomaga łatwo identyfikować sprawców przestępstw i przekazywać ich dane policji.

Te i inne rozwiązania są możliwe do przeszczepienia na polski grunt. Ale do tego potrzebna jest wola polityczna. Bez zaangażowania władz, szczególnie ministra spraw wewnętrznych, problem nie znajdzie rozwiązania.

Romanse PiS z kibolami

Wypowiedź Błaszczaka ma jednak drugie dno - PiS i zależne od niego media od lat są w dwuznacznych relacjach z kibolami, którzy identyfikują się ze skrajnie prawicowymi, kultywującymi pamięć "żołnierzy wyklętych" organizacjami takimi jak ONR i Młodzież Wszechpolska.

W 2011 roku, gdy pod zarzutem handlu narkotykami aresztowany został "Staruch", lider chuliganów Legii, politycy prawicy - wśród nich m.in. Beata Kempa - poręczyli za jego niewinność. "Bardzo mi przeszkadza, jeśli na ludzi urządza się nagonki. Tutaj mamy do czynienia ze świadomą nagonką, ustawką wyborczą - mówił wówczas u Moniki Olejnik senator Zbigniew Romaszewski z PiS. - Tymczasowe aresztowanie zamienia się w odbywanie kary – kontynuował później Stanisław Piotrowicz (PiS)

Podobnie było w czasie Marszów Niepodległości, gdy PiS i jego media broniło demolujących Warszawę chuliganów, opowiadając o "lewackich prowokacjach" albo twierdząc, że za podpaleniem budki strażniczej przy Ambasadzie Rosji stały służby specjalne.

;

Udostępnij:

Szymon Grela

Socjolog, absolwent Uniwersytetu Cambridge, analityk Fundacji Kaleckiego. Publikował m.in. w „Res Publice Nowej”, „Polska The Times”, „Dzienniku Gazecie Prawnej” i „Dzienniku Opinii”.

Komentarze