Posłowie PiS i ministrowie Kancelarii Prezydenta zarzucają Sądowi Najwyższemu, że wydając uchwałę w sprawie ułaskawienia Kamińskiego, wszedł w kompetencje prezydenta lub Trybunału Konstytucyjnego. Tłumaczymy, jak bardzo się mylą


Nie ulega także wątpliwości na gruncie tego przepisu [o prawie łaski], że pod pozorem nadzoru judykacyjnego Sąd Najwyższy nie może ingerować w sferę prerogatyw Prezydenta RP.

Paweł Mucha, konferencja w Pałacu Prezydenckim - 31/05/2017

Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


SN ingerować nie może, ale minister Mucha myli ingerencję z interpretacją.


Prezydencki minister zdaje się nie odróżniać korzystania z prerogatywy (uprawnienia) Prezydenta RP od wyznaczania granic tej prerogatywy. Sąd Najwyższy wkroczyłby w sferę prerogatywy Prezydenta RP do korzystania z prawa łaski, gdyby sam zechciał kogoś ułaskawić, a przecież do niczego takiego nie doszło.

SN jedynie zinterpretował przepisy dotyczące prawa łaski. Określił, że:

  1. prawo łaski „może być realizowane wyłącznie wobec osób, których winę stwierdzono prawomocnym wyrokiem sądu”;
  2. „zastosowanie prawa łaski przed datą prawomocności wyroku nie wywołuje skutków procesowych”, czyli inaczej mówiąc – ułaskawienie nieprawomocnie skazanego jest nieważne.

Uprawnienie Sądu Najwyższego do dokonywania wykładni prawa, w tym Konstytucji, jest zapisane w ustawie zasadniczej i ustawie o SN. Politycy PiS twierdzą jednak co innego.




W naszej opinii Sąd Najwyższy przekroczył swoje kompetencje i nadużył swoich uprawnień (...).

Beata Mazurek, konferencja w Sejmie - 31/05/2017

Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta .


Fałsz. Sąd Najwyższy działał na podstawie ustawy o SN i Konstytucji.


Nie jest do końca jasne, co rzecznik PiS miała na myśli, zarzucając Sądowi Najwyższemu przekroczenie kompetencji. Wczorajsza uchwała SN była częścią normalnej ścieżki procesowej:

  1. Skutkiem decyzji prezydenta o ułaskawieniu Mariusza Kamińskiego i jego współpracowników było umorzenie sprawy przez sąd II instancji.
  2. Od tego umorzenia oskarżyciele wnieśli kasację do Sądu Najwyższego.
  3. 3-osobowy skład SN, który tę kasację rozpatruje, zadał w tej sprawie pytania 7-osobowemu.
  4. 7-osobowy skład odpowiedział na te pytania w formie uchwały.

Prawo do takiego zadawania pytań i udzielania odpowiedzi jest zapisane w art. 59 ustawy o SN:

Art. 59. Jeżeli Sąd Najwyższy, rozpoznając kasację lub inny środek odwoławczy, poweźmie poważne wątpliwości co do wykładni prawa, może odroczyć rozpoznanie sprawy i przedstawić zagadnienie prawne do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów tego Sądu.

Sąd Najwyższy mógł więc zająć się decyzją prezydenta o skorzystaniu z prawa łaski, bo jej skutkiem było umorzenie sprawy przez sąd. Prawo SN do nadzorowania tego, jak orzekają sądy, jest zapisane w Konstytucji:

Art. 183. 1. Sąd Najwyższy sprawuje nadzór nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania.

Ostrożniejszy od rzeczniczki PiS był nawet Zbigniew Ziobro, znany z upodobania do wyprzedzania sądów w ogłaszaniu wyroków. Jako prokurator generalny zapowiedział, że „rozważy skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie konstytucyjności przepisów, które legły u podstaw” uchwały SN. Z decyzją oraz wskazaniem, które przepisy ma na myśli, zaczeka jednak do opublikowania pisemnego uzasadnienia uchwały.




(...) kompetencje do zajmowania się decyzjami prezydenta ma Trybunał Konstytucyjny, a nie Sąd Najwyższy.

Beata Mazurek, konferencja w Sejmie - 31/05/2017

fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


Fałsz. SN co najwyżej mógł zadać pytanie TK. Ale nie musiał.


Przede wszystkim przedmiotem wczorajszej (31 maja) rozprawy 7-osobowego składu Sądu Najwyższego nie była decyzja prezydenta, tylko zagadnienia prawne dotyczące prawa łaski.

Odpowiedź na te zagadnienia posłuży do wydania wyroku przez 3-osobowy skład SN, ale on też nie będzie „zajęciem się decyzją prezydenta”, tylko rozpatrzeniem skargi kasacyjnej na wyrok sądu II instancji.

Być może Beacie Mazurek chodziło o to, że jeśli skład SN zajmujący się skargą kasacyjną miał wątpliwości co do interpretacji art. 139 Konstytucji, w który daje prezydentowi prawo łaski, powinien był zwrócić się z pytaniem do Trybunału Konstytucyjnego. Taką możliwość daje art. 193 Konstytucji:

Art. 193. Każdy sąd może przedstawić Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne co do zgodności aktu normatywnego z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi lub ustawą, jeżeli od odpowiedzi na pytanie prawne zależy rozstrzygnięcie sprawy toczącej się przed sądem.

Akt łaski nie jest aktem normatywnym, więc SN nie mógłby zapytać Trybunału o jego zgodność z Konstytucją, jak zdaje się sugerować Beata Mazurek. Mógłby ewentualnie zapytać, czy zgodny z Konstytucją jest przepis kodeksu postępowania karnego, na podstawie którego sąd okręgowy umorzył postępowanie Kamińskiego po wpłynięciu aktu łaski.

Jeśli sąd ma wątpliwości co do konstytucyjności ustawy, może zadać pytanie Trybunałowi, ale nie musi. Co więcej, gdyby takich wątpliwości nie miał, to niepotrzebne zadawanie pytania prawnego Trybunałowi byłoby działaniem wbrew Konstytucji. A dokładnie wbrew zasadzie rzetelnego i sprawnego funkcjonowania instytucji publicznych, która zobowiązuje sądy do rozpatrywania spraw bez zbędnej zwłoki. Obecny Trybunał Konstytucyjny nie gwarantuje ani rzetelności, ani sprawności działania.


Abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym