Rząd PiS pochwalił się w ONZ, że wytrwale broni praw człowieka, szczególnie praw kobiet i osób LGBTQ. Szczycił się dostępem do legalnej aborcji i antykoncepcji. O tym, że w imię ochrony życia poczętego, dopuszczał zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej i chce przywrócić recepty na antykoncepcję awaryjną jakoś nie wspomniał

Przedstawiciele najważniejszych z punktu widzenia praw człowieka resortów rządu PiS pojechali do Genewy, by Radzie Praw Człowieka przy ONZ przedstawić sprawozdanie z ochrony praw człowieka w Polsce. Przez ponad trzy godziny reprezentacja rządu gimnastykowała się, by odpowiedzieć na niewygodne pytania i skomentować rekomendacje międzynarodowego gremium.

W procedurze Powszechnego Okresowego Przeglądu Praw Człowieka, Rada Praw Człowieka sprawdza, czy kraje członkowskie ONZ, w tym Polska, realizują rekomendacje przyjęte podczas poprzedniego przeglądu w 2012 roku.

PiS twierdził 9 maja 2017 w Genewie, że sytuacja praw człowieka w Polsce uległa „znaczącemu polepszeniu”. Dowodzić tego miał kuriozalny raport, który przed wizytą w Genewie przygotowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych. OKO.press analizowało go już 29 marca.



Do współtworzenia raportu MSZ nie zaprosił żadnych organizacji pozarządowych. Wbrew procedurze rząd ani nie przedstawił obywatelom wyników wdrażania rekomendacji ONZ, ani nie odbył spotkań konsultacyjnych.

MSZ rozesłał jedynie prowizoryczne zaproszenie na spotkanie, które nigdy się nie odbyło.

Organizacje działające na rzecz równości nie dostały też raportu od ministerstwa. Musiały go „zdobyć”. A w nim pełno było manipulacji i nieścisłości – nietrudnych do wyłapania nawet dla laika. PiS chwaliło się w nim działaniami na rzecz praw kobiet, niezależnością wymiaru sprawiedliwości i wolnością mediów.

Rząd zapewniał, że śledzi i przykładnie karze przestępstwa z nienawiści. Czyli chwalił się tym wszystkim, co budzi protesty i wątpliwości krajowej i światowej opinii publicznej.

Swoje kontr-raporty przygotowały organizacje pozarządowe m.in.: Kampania Przeciw Homofobii czy Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

W kwietniu 2017 roku do Genewy pojechali reprezentanci organizacji równościowych, by o sytuacji praw człowieka porozmawiać z reprezentantami państw członkowskich ONZ. I to przyniosło skutki, bo podczas sprawozdania polskiego rządu padło w środę 9 maja wiele trudnych dla PiS pytań i sformułowano rekomendacje, jak Polska powinna naprawiać sytuację.

Wypełnienie ich jest szczególnie istotne, jeśli Polska chce funkcjonować jako państwo, które stawia na prawa człowieka. Ciężko też w innym przypadku wyobrazić sobie podtrzymanie kandydatury Polski do Rady Praw Człowieka. Ale po wysłuchaniu polityków PiS ciężko też uznać, że zalecenia potraktowali poważnie.

  • Jak działa Rada Praw Człowieka ONZ i kto do niej należy

    Skład

    Członkostwo w Radzie otwarte jest dla wszystkich państw – członków ONZ. Organ ten składa się z 47 członków, wybieranych w głosowaniu tajnym, bezwzględną większością głosów Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Członkowie ci powinni wykazywać się osiągnięciami w dziedzinie promocji i ochrony praw człowieka, utrzymywać w tym zakresie najwyższe standardy, w pełni współpracować z Radą oraz poddać się w czasie kadencji okresowemu przeglądowi praw człowieka. Dotychczas nie stworzono wiążącej procedury weryfikacji spełniania tych kryteriów przez kandydatów, co jest przedmiotem krytyki ze strony niektórych państw. Podział mandatów jest oparty na kluczu geograficznym, według którego z poszczególnych regionów świata musi pochodzić określona liczba państw. Podział ten wygląda następująco: z rejonu Afryki – 13 państw, Azji – 13 państw, Ameryki Łacińskiej i Karaibów – 8 państw, Europy Wschodniej – 6 państw oraz Europy Zachodniej i reszty świata – 7 państw. Osoby zasiadające w Radzie działają w imieniu swoich państw, formalnie nie są więc to osoby bezstronne i niezawisłe (co także bywa przedmiotem krytyki sugerującej upolitycznienie tego organu).

    W przypadku poważnych i regularnych naruszeń praw człowieka możliwe jest zawieszenie państwa – członka Rady w jego prawach większością 2/3 głosów Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

    Kadencja

    Kadencja Rady trwa 3 lata, przy czym każdego roku odnawiana jest 1/3 jej składu. Rada powinna w ciągu roku odbywać nie mniej niż 3 sesje (sesje zwyczajne), których łączna długość powinna wynosić nie mniej niż 10 tygodni. Na prośbę członka Rady, przy poparciu 1/3 jej składu, możliwe jest też zwołanie tzw. sesji nadzwyczajnej.

    Pierwsze wybory do tego organu odbyły się w maju 2006 roku, a pierwsze posiedzenie – miesiąc później, w czerwcu. Początkowo udziału w pracach Rady odmówiły Stany Zjednoczone, które były przeciwne jej powołaniu, wskazując, że organ ten będzie równie upolityczniony i nieskuteczny, co wcześniejsza Komisja Praw Człowieka. Jednak po dojściu do władzy Baracka Obamy także USA wyraziły chęć członkostwa i zgłosiły swą kandydaturę.

    Polska po raz pierwszy była członkiem tego organu w 2007 roku. W roku 2010 Polskę ponownie wybrano do składu Rady – na kadencję w latach 2011-2013[1]. Od 1 stycznia 2013 roku, przez okres 1 roku, funkcję przewodniczącego tego organu pełnił Polak – Remigiusz Henczel. (Źródło tu)

Lista rekomendacji

W imieniu MSZ stanowisko ws. sytuacji praw człowieka w Polsce wygłosiła w Genewie wiceminister w MSZ Renata Szczęch. Wychwalała program 500 plus i powtarzała nieprawdy z rządowego raportu. Po jej wystąpieniu były trzy rundy pytań i rekomendacji od państw członkowskich oraz odpowiedzi ze strony rządu.

Kolejne kraje zarekomendowały by Polska:

  • przestrzegała niezależności wymiaru sprawiedliwości;
  • wypełniała zalecenia Komisji Weneckiej rady Europy, dotyczące Trybunału Konstytucyjnego;
  • kontynuowała programu na rzecz równego traktowania;
  • dostosowała krajowe standardy nominowania i wybierania sędziów do standardów europejskich;
  • podjęła kompleksową walkę z rasizmem i ksenofobią;
  • zapewniła dostępu do legalnej i bezpiecznej aborcji;

  • zapewniła niezależność i pluralizm mediów;
  • wolność zgromadzeń;
  • rzetelną edukację seksualną;
  • zapewniła cudzoziemcom dostęp do procedur azylowej;
  • uzupełniła kodeks karnego o przestępstwa z nienawiści wobec osób LGBTI;

  • wprowadziła regulacje prawne zawierania homoseksualnych związków partnerskich;
  • poprawiła system wsparcia dla osób pokrzywdzonych przestępstwami z nienawiści;
  • wprowadziła ochronę osób LGBTI w obszarze zdrowia i edukacji;
  • poprawiła skuteczność walki z handlem ludźmi;
  • wzmocnił prawo penalizujące przemoc seksualną.

Rekomendacje, które zgodne były ze światopoglądem i praktyką polityków PiS, wygłosiło tylko kilka państw, w tym przede wszystkim Watykan., który wezwał Polskę do ochrony „życia” i pilnowania świętości związku małżeńskiego (wyłącznie par hetero).

Jak odpowiadał PiS? Po swojemu, bez zażenowania

Urzędnicy odpowiadali na obawy państw członkowskich, w tym szczególnie stanowcze głosy Szwecji, Kanady, Australii, Brazylii, Słowenii, Islandii a także sąsiedzkich Czech. Te państwa bez zwyczajowej kurtuazji wyrażały obawy i podejmowały merytoryczną dyskusję, od której ciężko było się uchylać. A jednak politycy PiS uprzejmie dziękowali za poruszenie „tak ważnych tematów” i tłumaczyli „ile w ostatnich latach zrobiono”. Skrzętnie wybierali też te rekomendacje, na które „opłacało” się odpowiadać.

Najdłużej mówili o zwalczaniu ubóstwa wśród dzieci oraz – co zaskakujące – zapewniali o niezależności wymiaru sprawiedliwości. Przedstawiciele resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry tłumaczyli, na czym tu mają polegać zmiany. Uspokajali międzynarodowe gremium: „Sądy w Polsce nie utracą swojej niezależności. Celem tych zmian (KRS) jest stworzenie lepszej reprezentacji; upewnienie się, że najniższy poziom systemu sprawiedliwości jest dobrze reprezentowany”.

„Społeczeństwo obywatelskie się rozwija”

Wojciech Kaczmarczyk, były pełnomocnik ds. równego traktowania (obecnie dyrektor departamentu społeczeństwa obywatelskiego w KPRM), odpowiadał na rekomendacje polityki równościowej i aktywności obywatelskiej. Stwierdził, że … sam fakt przyjęcia przez Polskę unijnych dyrektyw oznacza, że dbamy o szeroką ochronę wszystkich osób przed dyskryminacją.

Mówił też, że „społeczeństwo obywatelskie się rozwija”. Przykładów nie podał, ale zapewnił, że „prowadzone są szerokie konsultacje”, a okazji do społecznego dialogu nie brakuje.

To absurdalne stwierdzenie, szczególnie w kontekście sprawozdania przygotowanego przez PiS z okazji przeglądu, całkowicie z pominięciem konsultacji społecznych.

Kaczmarczyk podkreślił, że polska policja zbiera dane dotyczące przestępstw z nienawiści wobec osób LGBT i na tej podstawie „mniejszości mogą w Polsce dochodzić sprawiedliwości”. To jednak tylko puste statystyki. W praktyce mało kto takie przypadki zgłasza, a sprawy już zgłoszone często są umarzane lub w ogóle się ich nie podejmuje.



Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, odpowiadając na pytania o związki partnerskie, mówiło jasno: polski porządek prawny – na czele z konstytucją – nie pozwala na żadne regulacje. Dotyczy to także związków partnerskich zawartych za granicą, których, zdaniem MSWiA, Polska uznać nie może. Pominięto fakt, że rekomendowane były właśnie zmiany w ustawodawstwie.

Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na pytanie dotyczące dostępu do aborcji powołało się na przepisy umożliwiające przeprowadzenia legalnego zabiegu w trzech przypadkach. Zapomniano jednak dodać, że wiele szpitali nie respektuje tego prawa, np.

w województwie podkarpackim w 2015 roku nie przeprowadzono ani jednej legalnej aborcji, a w całej wschodniej i południowej Polsce ledwie kilka (sprawozdanie Rady Ministrów z 2015 r.).

Podobnie jest z dostępem do antykoncepcji.

W poprzednim cyklu sprawozdawczym przed Radą Praw Człowieka rekomendowane było m.in. wprowadzenie krajowego programu działania na rzecz równego traktowania. PO zainicjowała go w 2015 roku, jednak przestał działać wraz ze zmianą rządów. PiS zapewniał, że zajmie się jego przywróceniem, jednak minęło już pięć miesięcy od kiedy powinien funkcjonować, a rządowy pełnomocnik ds. równego traktowania nie pracuje nad nowym planem.


Opłać abonament na wolność słowa


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym