Liczby mówią same za siebie - tylko 410 tys. euro za konie wylicytowane na aukcji w Janowie Podlaskim. I to w 200-lecie perły stadnin arabskich świata! Na 25 wystawionych koni czystej krwi sprzedano zaledwie sześć. Totalna klęska - pisze dla OKO.press w emocjonalnym tekście Jerzy Sawka, koniarz, dyrektor Wrocławskiego Toru Wyścigów Konnych – Partynice.

W 2015 roku podczas ostatniej aukcji za czasów bezrozumnie zwolnionych przez „dobrą zmianę” dyrektorów dwóch największych polskich stadnin koni arabskich, sama tylko gwiazda, klacz Pepita  sprzedana została za 1,4 mln euro. Suma całej aukcji Pride of Poland wyniosła wtedy ponad 4 mln euro. Dzisiaj po zakończonej w niedzielę aukcji w Janowie Podlaskim jesteśmy w niebycie.

Polska, której w świecie koniarskim najmocniejszą marką była hodowla koni czystej krwi arabskiej, właśnie z tego świata wypadła. W najlepszym razie na bardzo, bardzo długie lata. W najgorszym – na zawsze. To drugie jest najbardziej prawdopodobne. W tej chwili na rynku koni arabskich miejsce polskich zajmują konie egipskie.

Hodowania arabów nie wolno mylić z hodowlą norek, świń czy kur. Konie arabskie to dzieła sztuki. I takimi prawami rządzi się ich rynek. To bogaci ludzie go tworzą. Oni nie zarabiają na tych koniach milionów. Oni wydają na nie fortuny. Tylko dla ich piękna. Tylko dla zaspokojenia swoich fascynacji.

Shirley Watts, żona perkusisty Rolling Stones, zawsze była na janowskich aukcjach. Jej obecność znakomicie tę stadninę promowała. W tym roku państwa Watts nie było i nie będzie już nigdy. Pożegnali się z Polską po tragicznych śmierciach ich klaczy, które przez lata stały w janowskich stajniach. Konie nie wiedzą kto rządzi i umierają bez względu na aktualnie panującą władzę, ale PiS  bałaganem w stadninach arabskich rozwalił zaufanie normalnych ludzi do praw natury.

Byłem na ubiegłorocznej aukcji w Janowie, zakończonej skandalem z podwójną licytacją klaczy Emira. Wtedy bardzo żywe były emocje po zwolnieniu dyrektora Janowa Podlaskiego Marka Treli oraz dyrektora Michałowa – Jerzego Białoboka. Obydwaj panowie byli kontynuatorami swoich wielkich poprzedników: Marek Trela Andrzeja Krzyształowicza, powojennej legendy Janowa Podlaskiego, a Jerzy Białobok – Ignacego Jaworowskiego, twórcy stadniny koni arabskich w Michałowie. Ta wielka czwórka po wojnie stworzyła potęgę marki Polski Arab. Tak mocnej w świecie jak Jan Paweł II i Lech Wałęsa.

W tym roku, kiedy obecny dyrektor Janowa Podlaskiego Sławomir Pietrzak miał odwagę głośno wymienić nazwisko Marka Treli publiczność zareagowała brawami. Kiedy na pokazach pojawiły się konie wyhodowane przez Jerzego Białoboka widownia skandowała jego nazwisko.

Ale podczas całej aukcji dominował smutek. Prawdę mówiąc, to nie była licytacja, to były namolne prośby aukcjonera, żeby ktoś wystawionego konia w końcu kupił. Żebranina.

Bywalcy janowskich aukcji opowiadają, że jeszcze przed paru laty dach hali pokazowej aż unosił się od aplauzu rozentuzjazmowanej publiczności. Tegoroczna aukcja była nudna jak flaki z olejem. W miarę jej trwania widownia pustoszała.

Ale trzeba uczciwie powiedzieć, że organizatorzy starali się. Międzynarodowe Targi Poznańskie uniosły ciężar organizacyjny imprezy od strony technicznej. Strona merytoryczna to nie ich domena. Nikt nie przyznaje się do pomysłu umocowania na łańcuchu albumu wystawy, jak talerzy w filmie Barei.

Starały się dyrekcje stadnin arabskich. Ale to wszystko psu na budę.

PiS skutecznie zabił ducha polskiej hodowli arabów.

Polexit ze świata koneserów koni arabskich się dokonał.



Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!