0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. PAUL FAITH / AFPFot. PAUL FAITH / AF...

Marsz pamięci w 50. rocznicę strzelaniny w Krwawą Niedzielę. Członkowie rodzin niosą fotografie zabitych w Krwawą Niedzielę. 30 stycznia 2022 roku.

12-letnia Ella McClay została zwabiona w pułapkę. Jej była przyjaciółka umówiła się z nią w centrum Derry/Londonderry. Ella stawiła się na umówione spotkanie. To był poniedziałek przed Świętami Wielkanocnymi 2023 roku. Grupa rówieśniczek Elli rzuciła się do ataku. Dziewczyny szarpały jej włosy, kopały ją, krzycząc: „Pomarańczowa suka!”. W języku Irlandii Północnej obelga ta oznacza protestantkę.

"Kłopoty"

10 kwietnia 2023 wypada 25. rocznica Porozumienia Wielkopiątkowego, które zakończyło krwawą wojnę domową, toczącą się w Irlandii Północnej od końca lat 60. XX w., zwaną tu eufemistycznie „Kłopotami” (The Troubles). Kontrakt ten został zawarty pomiędzy rządami Zjednoczonego Królestwa, Republiki Irlandii i większością północnoirlandzkich partii politycznych. Poprzedzony był dwoma referendami.

Zmęczeni i straumatyzowani mieszkańcy Irlandii Północnej z ulgą przyjęli to rozwiązanie. Oznaczało ono nie tylko pokój, ale i gwarancję, że niezależnie od tego, jaką wyznają religię (protestantyzm lub katolicyzm) lub jakiej są narodowości (Irlandczycy lub Brytyjczycy), objęci są ochroną prawną.

Konflikt ten nie był konfliktem religijnym, choć religię często w nim wykorzystywano. Utarło się, że Brytyjczycy, których była w Irlandii Północnej większość, to protestanci, a Irlandczycy, mniejszość, to katolicy.

Przeczytaj także:

Mój jest ten kawałek ziemi

„Kłopoty” nie wzięły się znikąd. Właściwie nie mogło do nich nie dojść. Kiedy w 1921 roku powstała Irlandia Północna i została przyłączona do Zjednoczonego Królestwa, Irlandczycy stali się obywatelami drugiej kategorii. Nie mogli dostać pracy, mieszkania. Czuli się zdradzeni przez Irlandię – chcieli do niej powrócić. Brytyjczycy z kolei traktowali i traktują do dziś Irlandię Północną jako kolonię, a teraz nawet jako kolonię ostatnią. Byli zadowoleni z faktu, że ich bytność na tym skrawku ziemi została usankcjonowana – a znajdowali się na nim od XVIII wieku. Wtedy właśnie doszło do przesiedlenia (Plantacji Ulsteru) Szkotów i Anglików z tak zwanej Głównej Wyspy na tereny dzisiejszej Irlandii Północnej. I właściwie od tego wszystko się zaczęło.

Irlandczycy uważają, że ich ziemia jest okupowana przez Brytyjczyków. Część z nich już niespecjalnie się tym przejmuje, chociażby z powodu upływu czasu, ale część radykalnie się temu sprzeciwia. Przez dekady sprzeciw ten wyrażany był przy pomocy bomb, zamachów, strzelanin.

Brytyjczycy uważają, że Irlandia Północna jest brytyjska, bo należy do Zjednoczonego Królestwa i tak powinno pozostać. Byli gotowi o to walczyć przy pomocy podobnych metod, do jakich uciekali się Irlandczycy.

Nienawiść i lęk doprowadziły do powstania tak zwanych „ścian pokoju”, czyli murów i innych struktur wznoszonych dla oddzielenia katolików od protestantów. W samym Belfaście jest ich ponad 90 (kilka z nich zdemontowano ostatnimi laty). Pierwsze ściany pokoju były budowane przez brytyjskie wojsko w latach sześćdziesiątych. Znajdują się w nich bramy, zamykane na noc. Klucznikami mogą być zaufane osoby, policja lub spółdzielnie mieszkaniowe. Decyzja o tym, w jakich godzinach się je otwiera i zamyka, jest wynikiem społecznych konsultacji z obu stron.

Organizacje paramilitarne

W czasie Kłopotów bomby wybuchały prawie codziennie. 21 lipca 1972 (Black Friday) roku wybuchło ich jednocześnie 19. W czasie Kłopotów zginęło ponad 3500 osób, a 47 tysięcy zostało rannych. Nie ma w Irlandii Północnej osoby, która nie doświadczyła straty w rodzinie z powodu konfliktu – a najczęściej kilku strat. Po obu stronach powstawały organizacje paramilitarne, lojalistyczne i republikańskie. Osoby do nich należące miały jedno zadanie – ochronę swojej społeczności za każdą cenę.

„W pewnym sensie urządzaliśmy polowania na katolików”, powiedział John, który należał do jednej z nich, teraz pracuje z trudnymi dziećmi z biednych dzielnic. „Uważaliśmy, że nasze wojsko nie się w stanie nas ochronić, więc robiliśmy to sami”.

Irlandzka Armia Republikańska, najprężniej działająca organizacja paramilitarna, zaklasyfikowana jako organizacja terrorystyczna, prowadziła bezwzględną wojnę z okupantem. Jej celem byli ci, którzy w jakikolwiek sposób reprezentowali państwo brytyjskie, żołnierze, policjanci i oczywiście zwykli cywile. Surowo traktowała tych, którzy ją zdradzili, np. udaremniając zamachy poprzez współpracę z policją czy wywiadem – donosiciele ginęli w męczarniach, a ich ciała porzucano. Niektórych do dziś nie odnaleziono.

Wszechogarniający strach

„Nie mogłam wychodzić do miasta”, opowiedziała Karen, nauczycielka z Belfastu. „Moja mama absolutnie się na to nie zgadzała, nasze nastoletnie lata upływały w cieniu bomb. Oczywiście i tak się wymykałam, gdyby moja mama wiedziała… Uczono nas w domu, jak rozpoznać protestanta. Że ma szerzej rozstawione oczy. Że protestanci, literując swoje imię, przy literze H, powiedzą „ejcz”, a nie, jak my, „hejcz”. W pubie siadało się przodem do sali, żeby wszystko widzieć”.

„Na mojej ulicy wszystkich rekrutowano do IRA. Nie mogłem się nie zgodzić. Miałem szesnaście lat, kiedy wykonałem pierwsze zadanie dla organizacji, drobiazg jakiś, przechowywanie broni. Potem uczyłem się robić bomby. Moja mama udawała, że nic nie wie, ale wiedziała”, John spędził kilka lat w więzieniu za posiadanie materiałów wybuchowych.

9-letni Richard wracał do domu ze szkoły, kiedy postrzelił go brytyjski żołnierz. Żołnierz tłumaczył się potem, że bał się, iż chłopiec będzie w niego rzucał kamieniami, bo była to republikańska dzielnica. Żołnierz był na patrolu. Chłopiec stracił wzrok.

Kilka pokoleń wyrosło w atmosferze strachu, wojny i śmierci. Na arenie politycznej sytuacja przez dekady wydawała się równie skomplikowana.

Trudno było podjąć jakiekolwiek decyzje, ponieważ każdy zamach bombowy radykalizował znękanych mieszkańców prowincji. Nie wszyscy chcieli pokoju. Chcieli zemsty.

Jak negocjować z wrogiem

Świat w Irlandii Północnej rozpadł się na dwa wrogie obozy: „Taigs” (katoli) i „Prods” (protestantów). Doprowadzenie ich do stołu negocjacyjnego wymagało zaangażowania nie tylko reprezentujących ich partii politycznych, ale oczywiście i organizacji terrorystycznych (bez zawieszenia broni ze strony IRA żadne negocjacje nie miałyby przecież sensu, skoro to IRA była odpowiedzialna za największą liczbę zabitych w czasie Kłopotów) oraz rządów irlandzkiego i brytyjskiego.

Być może nie doszłoby do Porozumienia Wielkopiątkowego, gdyby IRA nie zaczęła przenosić konfliktu na tak zwaną Mainland – zorientowawszy się, że zamachy „tylko” w Irlandii Północnej nie robią wielkiego wrażenia na brytyjskich politykach, zarządzających z Londynu.

Do ostatniej chwili, a mianowicie do ogłoszenia Porozumienia, negocjatorzy i uczestnicy negocjacji właściwie nie udzielali informacji na temat przebiegu dyskusji. Założenia Porozumienia były proste:

  • zawieszenie działań militarnych;
  • obie strony miały wspólnie utworzyć instytucje zarządzające państwem;
  • ustalenie, że dzięki przeprowadzonym wcześniej referendom wiadomo, że większość mieszkańców Irlandii Północnej nadal chce, by prowincja była częścią Zjednoczonego Królestwa, ale jeśli to się kiedyś zmieni - możliwe będzie przeprowadzenie kolejnego referendum i zjednoczenie Irlandii;
  • każdy mieszkaniec Irlandii Północnej ma prawo identyfikować się według własnego uznania jako Brytyjczyk, Irlandczyk lub i jedno, i drugie.

Terroryści czy więźniowie polityczni

Jednym z najtrudniejszych warunków Porozumienia, który wywołał i wywołuje do dziś największe kontrowersje, był zapis wprowadzający zwolnienie warunkowe wszystkich więźniów, którzy popełnili przestępstwo w czasie Kłopotów. Oficjalnie nie istniała kategoria więźnia politycznego, choć członkowie organizacji paramilitarnych (obu stron) o nią walczyli. Wg prawa zatem zwolniono przestępów, sprawców najcięższych przestępstw, zabójstw i zamachów bombowych.

Oznaczało to, że ofiary i rodziny ofiar mogły zetknąć się ze swoimi katami w sklepie lub w kinie.

„Pokój wymaga poświęceń” – mówili politycy. Porozumienie Wielkopiątkowe wsparł ówczesny prezydent USA Bill Clinton, zapewniając uczestników negocjacji o gotowości inwestowania w Irlandię Północną. Unia Europejska zapewniła przypływ pokojowych pieniędzy, by wesprzeć członków organizacji paramilitarnych – aby ci zmienili kwalifikacje i mogli wrócić na łono społeczeństwa.

Brexit i radykalizacja

Nikt nie przewidział brexitu, a zatem wyschnięcia źródła pieniędzy pokojowych z Unii. Nie spodziewano się, że przeciwnicy procesu pokojowego będą się radykalizować i powstaną odnogi IRA, przeprowadzające skuteczne egzekucje na policjantach (w lutym 2023 roku w Omagh na oczach rozlicznych świadków terroryści oddali kilka strzałów w stronę policjanta w cywilu, który prowadził trening dla młodzieży), a „stara” IRA zostanie oskarżona o zdradę i sprzedaż za brytyjskie pieniądze. Nie zakładano, że jedna partia zablokuje powstanie rządu, bo nie spodobają jej się praktyczne skutki brexitu, przez co Irlandia Północna pozostanie bez możliwości zarządzania własnymi finansami, pozbawiając tysiące ludzi środków do życia. I wreszcie - 12-letnia Ella miała być bezpieczna.

W II połowie marca 2023 roku kontrwywiad MI5 podniósł stopień zagrożenia zamachem terrorystycznym z „poważnego” (substantial) na bardzo poważny („severe”), co oznacza, że zamach jest „wysoce prawdopodobny”. Tuż przed świętami szefowie północnoirlandzkiej policji ostrzegli, że dysponują informacjami, iż dysydenci republikańscy (czyli ci, którzy nie zgadzają się z założeniami procesu pokojowego) mogą szykować zamachy na policję w czasie poniedziałkowych celebracji republikańskich w Derry/Londonderry.

Porozumienie Wielkopiątkowe zatrzymało Kłopoty, ale nie wstrzymało biegu historii – i wymaga reform, które dostosowałyby je do wymogów teraźniejszości. Problem polega na tym, że nikt nie będzie chciał tego zrobić – ze strachu przed kolejnymi Kłopotami.

;
Aleksandra Łojek

autorka „Belfast. 99 ścian pokoju”, wyd. Czarne, z wykształcenia iranistka i socjolożka, prowadziła na UJ autorskie zajęcia o ideologii dżihadu i sztuce islamu. Po stypendium na University College London została w UK. Mediatorka, trenerka zdrowia psychicznego mniejszości etnicznych, przez kilka lat pracowała jako support worker dla ofiar rasizmu - z migrantami i uchodźcami.

Komentarze