0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.plFot. Grzegorz Celeje...

Trwają negocjacje w sprawie przyszłości Jastrzębskiej Spółki Węglowej. To być albo nie być dla przedsiębiorstwa prowadzącego 4 kopalnie i 3 koksownie, w 55 proc. kontrolowanego przez Skarb Państwa.

Rząd szukał sprytnego sposobu, by uratować JSW przed upadkiem – na stole pojawił się na przykład plan przejęcia spółki przez Polską Grupę Zbrojeniową. W końcu okazało się, że nie obędzie się bez ograniczenia pokaźnego funduszu płacowego. Górniczy związkowcy do tej pory nie chcieli o tym słyszeć. Argumentowali, że nie będą płacić za błędy zarządu i polityków, którzy według nich mają odpowiadać za słabą kondycję spółki.

Po pierwszej turze negocjacji w poniedziałek 19 stycznia 2026 mają powoli dopuszczać możliwość cięć.

Złożymy się wszyscy

O fatalnym położeniu JSW mówi się od kilku miesięcy. W połowie stycznia minister aktywów państwowych Wojciech Balczun dawał do zrozumienia, że spółka znajduje się na skraju bankructwa, a pieniądze na jej normalne funkcjonowanie mogą się skończyć lada dzień.

„Musimy znaleźć rozwiązanie, które będzie ratowało płynność. Płynność to tak naprawdę kończy się w styczniu, w lutym. Zostało parę tygodni na negocjacje. Bankructwo to jest ostateczny scenariusz” – mówił Balczun w TOK FM.

W podobnym tonie wypowiadał się w telewizji Polsat News. „Rynek węgla koksowego został zalany surowcem z zagranicy, ceny spadły o kilkadziesiąt procent, a koszty w Polsce rosły. Myśląc w kategoriach interesów naszych własnych i bezpieczeństwa uważam, że powinna przetrwać. Dlatego wszyscy musimy się na ten proces ratowania spółki w pewnym sensie złożyć” – przekonywał szef MAP.

Jedyne takie kopalnie

Utrzymywanie górnictwa na państwowej kroplówce może budzić kontrowersje, jednak przypadek jastrzębskiego giganta jest specyficzny. JSW to jedyny w UE podmiot zajmujący się wydobyciem węgla koksowego, potrzebnego do produkcji stali w hutach. W przypadku plajty spółki bylibyśmy więc skazani na import jednego z najważniejszych surowców, wpisanych na unijną listę materiałów krytycznych dla funkcjonowania gospodarki.

Politycy podkreślają wagę produkcji stali dla sektora zbrojeniowego. Chodzi jednak również o budownictwo, infrastrukturę drogową i kolejową (w tym budowę CPK i Kolei Dużych Prędkości), a także, co zaskakujące, transformację energetyczną, w tym elementy turbin wiatrowych. Hutnictwo co prawda próbuje przejść na zieloną energię, ale sektor nadal opiera się na węglu. Sprawia to, że nawet eksperci organizacji sceptycznych wobec sektora węglowego apelują o ratunek dla JSW.

„Nawet wiatraki, będące źródłem energii odnawialnej, buduje się ze stali! Każda tona węgla koksowego to około 0,70 tony koksu, który umożliwia wytworzenie od 1,6 do 2,1 tony surówki hutniczej. Jeden wiatrak to nawet 400 ton stali!” – przekonywała JSW w jednym z komunikatów prasowych.

Globalne ceny w dół, zarobki wciąż wysokie

Jastrzębska Spółka Węglowa, jak trafnie wskazał Balczun, konkuruje na globalnym rynku i zależy od kształtowanych globalnie cen. Po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę i odcięciu UE od rosyjskiego importu kopalnie mogły liczyć zyski. Tona surowca w 2022 roku sięgała 650 dolarów. Do góry szły też uposażenia pracowników kopalni JSW. „Od 2021 do 2023 roku wzrosły o ponad 60 proc.” – mówił w RMF FM wiceminister aktywów państwowych Robert Kropiwnicki.

Przeczytaj także:

Po tej zwyżce cen nie ma jednak już śladu. Przez ostatnie półtora roku stawka za tonę rzadko przekraczała 200 dolarów.

Obniżki cenowe napędza ostra konkurencja na azjatyckim rynku, który wciąż chłonie surowiec – w odróżnieniu od UE, gdzie popyt spada. Zapotrzebowanie w UE wynosi około 40 mln ton rocznie. W ogromnej większości to importowany węgiel koksujący. Własna produkcja – 12 do 13 mln ton rocznie – w całości pochodzi z urobku JSW.

Koszty JSW w górę

Stawki za tonę węgla koksującego runęły. Płace górników pozostają jednak na wysokim poziomie. „Rzeczpospolita” podała w połowie stycznia, że wynagrodzenia stanowią około połowy kosztów funkcjonowania JSW. Roczny fundusz płac w latach 2021-2023 wzrósł z 4,6 mld do 7,4 mld zł.

Wzrosły również koszty wydobycia. W 2024 roku osiągnęły 804 zł za tonę wobec 701 zł za tonę w 2022 roku – mówił pełniący od października 2025 roku obowiązki prezesa JSW Bogusław Oleksy.

„Zwrócę uwagę, że w przeszłości koszty pracy rosły również w sytuacji, kiedy ceny węgla i koksu na światowych rynkach zaczęły spadać” – wyjaśniał „Dziennikowi Zachodniemu”.

Górnicy nie chcą odpowiadać za „cudze błędy”

Władze spółki i przedstawiciele MAP postawili sprawę jasno: albo ograniczymy uposażenia, albo JSW upadnie. Według władz spółki obcięcie płac mogłoby przynieść 1,7 mld oszczędności rocznie. Propozycja ta – co nie zaskakuje – spotkała się z oporem 84 organizacji związkowych działających w JSW.

Ich działacze zarzucają władzom, że same pogłębiły kryzys, między innymi ograniczając wydobycie (w 2024 roku o ponad 9 proc.) Związkowcy twierdzą, że poprzedni zarząd nie rozumiał górnictwa. Rząd Donalda Tuska chciał „odpolitycznić” spółkę i powołać do zarządu niezależnych fachowców. W końcu stery objęli menadżerowie bez doświadczenia w sektorze i najwyżej z umiarkowanymi sukcesami w biznesie – na co wskazywała „Rzeczpospolita”. W październiku 2025 kierownictwo w spółce się zmieniło.

Górnicy przekonywali, że nie powinni cierpieć za błędy poprzedniego zarządu. Z drugiej strony nie można przejść obojętnie obok informacji o wysokości zarobków w Spółce, gdzie kilkanaście tysięcy złotych „na rękę” jest standardem. Do tego dochodzą nagrody, dodatek barbórkowy, trzynastka i czternastka.

Pod koniec listopada burzę wśród pracowników wywołało obcięcie „barbórki” o 70 proc. (zwykle wynosi ona równowartość miesięcznej wypłaty). Dalsze cięcia są jednak nieuniknione – stwierdzał zarząd i przedstawiciele rządu. Zdaniem ministerstwa aktywów do stabilizacji mogłoby doprowadzić wyrównanie wynagrodzeń do poziomu płac w Polskiej Grupie Górniczej, gdzie średnia wynosi około 12 tys. W 2023 roku średnia pensja w JSW utrzymywała się z kolei powyżej 17 tysięcy złotych brutto.

Jest nadzieja dla węglowego giganta?

„Jesteśmy w momencie, w którym potrzebujemy zawiesić stosowanie obowiązujących porozumień zbiorowych, które zostały zawarte ze związkami, a które dotyczą warunków pracy, bo te porozumienia są nierynkowe. Chodzi o ich częściowe zawieszenie, przynajmniej do 2027 roku, co pozwoli na przetrwanie tej firmy” – mówił w RMF FM Wojciech Wrona, wiceminister aktywów państwowych, biorący udział w negocjacjach.

„Wzrost płac w JSW w badanym okresie był proporcjonalny do ogólnego trendu wzrostu wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw. Oznacza to, że pracownicy górnictwa nie zyskali ani nie stracili na relatywnej pozycji płacowej względem pracowników w innych dużych firmach w Polsce w tym samym czasie” – odpierała z kolei górnicza „Solidarność”.

Sytuacja jest trudna, ale niektórzy eksperci widzą światełko w tunelu. Ceny surowca z JSW są uzależnione między innymi od kosztów w Australii. W związku z tropikalnym cyklonem Koji Australii trudniej go eksportować i dlatego światowe ceny wzrosły do poziomu około 250 dolarów za tonę. Sprzedając węgiel za taką stawkę JSW mogłaby osiągnąć 100 mln złotych rocznego zysku EBIDTA (czyli zysku operacyjnego bez obciążeń podatkowych) – oceniał Jakub Szkopek, analityk Erste Securities.

„Byłoby to w przypadku JSW widać za około dwa miesiące, bo ona z pewnym opóźnieniem reaguje na zmiany cen węgla australijskiego. Gdyby JSW zaczęła zarabiać, to za kilka miesięcy zarząd mógłby usiąść do rozmów z przedstawicielami strony społecznej, żeby podjąć decyzje rozluźniające program oszczędnościowy” – mówił ekspert portalowi WNP.

Rozmowy „rzeczowe”, ale czekamy na konkret

Pierwszy dzień rozmów nie przyniósł rozwiązania kryzysu, choć rozmowy według obu stron miały być „trudne, ale konstruktywne”.

„Strona związkowa przedstawiła swoje stanowisko, podkreślając konieczność ochrony miejsc pracy, stabilnych warunków zatrudnienia oraz bezpieczeństwa socjalnego pracowników Grupy JSW. Związki zawodowe jednoznacznie wskazały, że wszelkie rozwiązania muszą uwzględniać interes załogi i realnie służyć przyszłości Spółki” – przekazali związkowcy.

„Uczestnicy zgodnie podkreślali, że nadrzędnym celem pozostaje przyszłość JSW S.A. oraz zapewnienie warunków do dalszego funkcjonowania i rozwoju Grupy” – stwierdzili z kolei przedstawiciele spółki.

We środę 21 stycznia reprezentanci załogi i zarządu rozmawiają w grupach roboczych, w piątek 23 stycznia zaplanowano kolejną turę rozmów z wiceministrem aktywów Grzegorzem Wroną.

Koniec ignorowania rzeczywistości?

Problemy JSW pokazują, z czym mierzy się obecnie górnictwo – mówi w rozmowie z OKO.press Katarzyna Leśko, ekspertka fundacji Frank Bold. Kopalnie nie funkcjonują w próżni i pracownicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej właśnie się z tym konfrontują.

„Koszty wydobycia węgla w Polsce stale rosną, działalność spółek górniczych powinna być więc skupiona na przeprowadzeniu procesu transformacji w sposób maksymalnie sprawiedliwy, uwzględniający interesy tysięcy pracowników sektora, ale również z poszanowaniem interesów lokalnych społeczności oraz ochrony środowiska” – mówi nam Leśko.

„Możemy także spodziewać się chłodnego, czy wręcz wrogiego patrzenia na samą ideę transformacji i odchodzenia od węgla. I trudno się dziwić” – przyznaje Leśko.

„Odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponoszą władze, które zamiast podjąć realne działania, robią politykę. Chodzi tu zarówno o władze krajowe, władze spółek, jak i władze związkowe. Rzadko kiedy decydenci stają na wysokości zadania, by oferować realne programy wspierające transformację i odchodzenie od węgla” – stwierdza ekspertka. – „Dodatkowo władze niektórych wielkich związków zawodowych zdają się trwać w przekonaniu, że transformacja to wymysł Zachodu i że jeśli tylko jeszcze chwilę poczekamy, to będziemy fedrować jak dawniej. Tyle że to wcale nie leży w interesie pracowników i pracowniczek”.

;
Na zdjęciu Marcel Wandas
Marcel Wandas

Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.

Komentarze