0:00
Prawa autorskie: Jakub Orzechowski / Agencja GazetaJakub Orzechowski / ...
05 marca 2021

Komisja ds. pedofilii chce dostępu do archiwów biskupów. Co pokażą hierarchowie?

„Nie grzmiało, nie błyskało, a komisja wychodzi z niezwykle mocną inicjatywą, która – przynajmniej w oczach opinii publicznej – stawia episkopat pod ścianą” – mówi ks. prof. Andrzej Kobyliński. Pokazuje jednak i słabe strony działania komisji

Wydrukuj

"Oczekujemy od Kościoła konkretów, a nie uników" – mówił 3 marca 2021 w wywiadzie dla portalu "Wieź" Błażej Kmieciak, przewodniczący państwowej komisji ds. pedofilii.

Pod koniec lutego komisja wystąpiła do strony kościelnej o informacje oraz akta procesów kanonicznych księży, którzy dopuścili się przestępstw seksualnych wobec małoletnich.

Komisja liczy na "dobrą wolę" biskupów

26 czerwca, czwartek. Funkcjonariusze policji wchodzą do pałacu arcybiskupiego, gdzie trwa właśnie posiedzenie konferencji episkopatu z udziałem nuncjusza apostolskiego. Policja przez kilka godzin przetrzymuje hierarchów, rekwiruje im prywatne i służbowe laptopy, telefony oraz dokumentację kościelnej komisji ds. kontaktów z ofiarami pedofilii w Kościele.

W tym czasie inni funkcjonariusze wchodzą do katedry i wwiercają się w dwa sarkofagi kardynałów. Podejrzewają, że są tam ukryte materiały obciążające, dotyczące tuszowania przestępstw seksualnych. Policja przeprowadza także rewizję w mieszkaniu prymasa.

Tak było w Belgii w 2010 roku. W porównaniu z tymi wydarzeniami, działania polskiej państwowej komisji ds. pedofilii mogą wyglądać blado, jednak – gdyby komisji się udało – będzie to duży krok naprzód w rozliczeniu przestępstw seksualnych w polskim Kościele.

28 lutego komisja poinformowała, że skierowała pisemne wystąpienia do wszystkich sądów biskupich w Polsce. Komisja chce uzyskać informacje o kościelnych postępowaniach z okresu od roku dwutysięcznego do "chwili obecnej", które dotyczyły osób duchownych molestujących małoletnich poniżej 15. roku życia.

Co bardzo ważne, komisja zwróciła się także o udostępnienie oryginałów akt tych postępowań.

Komisja powołuje się przy tym na zniesienie przez papieża Franciszka w 2019 roku tzw. sekretu papieskiego w sprawach przestępstw seksualnych.

Jednak wnioski komisji to jedynie prośba. Ze względu na dosyć skromne uprawnienia, komisja nie może żądać od biskupów wydania dokumentów.

"Komisja liczy na dobrą wolę dążenia do prawdy i na przestrzeganie przez biskupów decyzji papieża o zniesieniu tzw. sekretu papieskiego w sprawach dotyczących przestępstw pedofilii" – pisze nam w odpowiedzi na pytania Ivetta Biały, która od niedawna odpowiada w komisji za kontakty z mediami.

Biskupi zdecydują po niedzieli

Komisja wysłała pisma do sądów biskupich pod koniec lutego i czeka na odpowiedzi hierarchów. Chcieliśmy się dowiedzieć, czy wiadomo już, jak odpowiedzą biskupi. Przełożonym każdego biskupa jest papież, więc teoretycznie każdy biskup sam może zdecydować, czy i co udostępni komisji.

Rzecznicy prasowi kurii, z którymi rozmawialiśmy, przyznają, że zaskoczyła ich inicjatywa komisji i na razie żadnej oficjalnej odpowiedzi komisja nie dostała.

Odsyłają nas do ks. Piotra Studnickiego, kierownika Biura Delegata Komisji Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.

"Odpowiedź na wnioski komisji na razie nie była dyskutowana w episkopacie. Najbliższe spotkanie biskupów odbędzie się w przyszłym tygodniu i wtedy ta sprawa będzie zapewne omawiana.

Prymas, abp Wojciech Polak, jako Delegat Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, podejmuje już pierwsze kroki, żeby wypracować w tej sprawie wspólne stanowisko całego episkopatu"

– mówi OKO.press ks. Studnicki.

Jak dodaje, "w celu zwalczania wykorzystywania seksualnego małoletnich Kościół podejmuje współpracę z organami państwowymi. Kurie diecezjalne mają już takie doświadczenia w wyjaśnianiu poszczególnych spraw. Od chwili zniesienia tajemnicy papieskiej w grudniu 2019 roku od strony kościelnej nie ma przeszkód dla takiej współpracy”.

Słowa Studnickiego potwierdza nam jeden z rzeczników kurii: "Nie wyobrażam sobie, żeby każdy biskup sam decydował, czy współpracuje z komisją, czy nie. Musimy mieć wspólne stanowisko w tej sprawie".

Komisja musi szukać także w kuriach

„Decyzja komisji jest zaskakująca. Nie grzmiało, nie błyskało, a komisja nagle wychodzi z niezwykle mocną inicjatywą, która – przynajmniej w oczach opinii publicznej – stawia episkopat pod ścianą” – mówi nam ks. prof. Andrzej Kobyliński, wykładowca UKSW, autor m.in. kilkudziesięciu artykułów naukowych i publicystycznych na temat problemu pedofilii w Kościele.

Kobyliński zwraca uwagę na problemy i niejasności związane z działaniem komisji:

  • komisja chce dokumentów dotyczących spraw, w których pokrzywdzeni nie ukończyli 15. roku życia. Tych dokumentów będzie stosunkowo mało. Ponad 80 proc. spraw dotyczących przestępstw seksualnych wobec osób nieletnich, popełnianych przez duchownych katolickich – w Polsce i na świecie – dotyczy małoletnich między 15. a 18. rokiem życia;
  • nie wiadomo, dlaczego komisja przyjęła akurat rok 2000 za datę graniczną;
  • komisja zwróciła się do sądów biskupich, jednak duża część różnego rodzaju dokumentów dotyczących pedofilii klerykalnej – czyli różnych form wykorzystywania osób poniżej 18. roku życia przez niektórych kardynałów, biskupów, księży i zakonników – znajduje się nie w sądach biskupich, ale w kuriach diecezjalnych i zakonnych. Jak pisała „Rzeczpospolita”, biskupi często stosowali w wyjaśnianiu tych spraw uproszczoną procedurę w trybie karno-administracyjnym: biskup powołuje swojego przedstawiciela do zbadania sprawy, a potem na podstawie jego ustaleń wydaje wyrok w postaci dekretu;
  • biskupi, nawet mimo zniesienia sekretu papieskiego, nie będą mogli przekazać komisji akt spraw, które aktualnie się toczą;
  • polski Kościół, przez to, że przez 45 lat funkcjonował w systemie komunistycznym, wypracował model urzędowo-administracyjny, w którym ze względów bezpieczeństwa gromadzono w archiwach kościelnych jak najmniej informacji, szczególnie danych wrażliwych, związanych ze sferą prywatną konkretnych osób. W latach 90. mentalność niewiele się zmieniła. Tak naprawdę dokumenty, o które prosi komisja, mogły być archiwizowane przez sądy biskupie i kurie dopiero od roku 2008, kiedy niektórzy biskupi zaczęli powoli wysyłać pierwsze zgłoszenia przypadków przestępstw seksualnych do Watykanu;
  • komisje badające zjawisko pedofilii klerykalnej w Kościele katolickim w Niemczech zwróciły uwagę na to, że w niektórych przypadkach były niszczone dokumenty szczególnie niewygodne i obciążające biskupów. Nie ma racjonalnych przesłanek, żeby stwierdzić, że takie przypadki nie miały miejsca także w Polsce.

Mimo tych wszystkich wątpliwości, zdaniem ks. Kobylińskiego wydanie konkretnych dokumentów, o które prosi komisja, i tak byłoby przełomowym wydarzeniem. Szczególnie wtedy, gdyby komisja nie prosiła jedynie o dokumenty z sądów biskupich, ale także o dokumenty z kurii.

„Zobaczylibyśmy wówczas czarno na białym przypadki, w których doszło do ewidentnego tuszowania przestępstw seksualnych. Wiele z tych przypadków nigdy nie doczekało się procesu kanonicznego, ale w archiwach kurialnych czasami zachowały się skargi, listy, notatki służbowe, świadectwa ofiar, opinie urzędników kurialnych.

Przy sprawie ks. Dymera zachowała się notatka służbowa abp. Mariana Przykuckiego z 1996 roku, w której napisał: «Otrzymałem informację, że ks. Dymer deprawuje młodzież». Ile takich notatek znajduje się jeszcze w kuriach?” – mówi ks. Kobyliński.

Udostępnij:

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne