0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Zdjęcie: Kevin Dietsch / GETTY IMAgencja GazetaES NORTH AMERICA / Getty Images za pośrednictwem AFP.Zdjęcie: Kevin Diets...

Teoretycznie sprawa jest prosta. Prywatne odrzutowce odpowiadają za niecałe 2 proc. emisji gazów cieplarnianych z lotnictwa, a to odpowiada za ok. 4 proc. globalnych emisji. Jaki jest więc sens zajmować się sprawą, która dotyczy 0,08 proc. problemu?

W praktyce ten problem jest jednak bardzo duży. Bo nie chodzi tu wyłącznie o emisje, lecz o jedną z ważniejszych barier blokujących społeczne poparcie dla polityk klimatycznych: sprawiedliwość.

„Za 10 lat ludzie będą żałować, że nie zrobiliśmy znacznie więcej, by powstrzymać zmianę klimatu. Musimy ograniczyć niektóre działania i musimy zacząć robić to na szczycie, aby jasno pokazać, że każdy ma rolę w ograniczaniu emisji” – tłumaczy w BBC prof. Stefan Gossling, ekonomista od lat badający wpływ superbogatych na klimat.

Właściciele prywatnych odrzutowców tej roli z pewnością do tej pory nie odgrywali. Ale przynajmniej w Unii Europejskiej może to się wkrótce zmienić.

Przeczytaj także:

Prywatne odrzutowce w UE zapłacą?

Podróż pociągiem objęta jest podatkiem VAT i wieloma innymi opłatami. Na paliwo lotnicze nie ma zaś nałożonych żadnych podatków. Do tego aż 67 proc. emisji z prywatnych odrzutowców nie podlega pod obecny system opłat za CO2.

„Wiele prywatnych odrzutowców jest poniżej istniejących progów masy samolotu, emisji lub liczby lotów. Ponadto wszystkie loty do i spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) są całkowicie wyłączone z opłat. Efektem jest system, który chroni najbogatszych i najbardziej zanieczyszczających pasażerów, przerzucając ciężar na wszystkich innych” – komentuje organizacja Carbon Market Watch, która specjalizuje się w polityce cenowej CO2.

Wydaje się, że do podobnego wniosku doszła również Komisja Europejska. Bruksela chce, by w ramach planowanej reformy systemu ETS opłatami za emisje CO2 objęto wszystkie loty prywatnymi odrzutowcami z i do Unii Europejskiej.

„Dlaczego rodzina lecąca z Brukseli do Benidorm [wybrzeże Hiszpanii] miałaby płacić ETS w biletach dla dwóch dorosłych i dwójki dzieci, podczas gdy użytkownik prywatnego odrzutowca może jeździć tam i z powrotem i nie płacić ani razu? To powinno zostać zmienione i powstrzymane” – przekonuje Wopke Hoekstra, unijny komisarz ds. transformacji energetycznej i ochrony klimatu.

Bruksela chce przygotować listę samolotów odrzutowych, które miałaby podlegać nowym zasadom.

Plan Komisji zakłada przy tym pewne ustępstwa. Z opłat miałyby być zwolnione niskoemisyjne loty, czyli zasilane energią elektryczną lub wodorem.

Warto wspomnieć, że takie rozwiązania popiera nie tylko KE. Wcześniej w samej Europie podobne działania wsparły już rządy Hiszpanii, Francji, Belgii, Austrii, Irlandii, Portugalii i Luksemburga. „Każde z tych państw zobowiązało się do wprowadzenia podatków od lotów klasą premium i prywatnymi odrzutowcami” – relacjonował w 2025 r. portal CSR Universe.

Coraz więcej lotów coraz bardziej bogatych

Jak wynika z badania, któremu przewodził wspomniany prof. Gossling, liczba prywatnych odrzutowców wzrosła w latach 2019-2023 o ponad jedną czwartą. Obecnie sięga niemal 26 tys. samolotów. W tym czasie wyraźnie wzrosły też liczba lotów (o 34 proc.) i średni pokonywany dystans (16 proc.). To zaś w jeszcze większym stopniu przełożyło się na łączny pokonany dystans (54 proc.) i łączne emisje CO2 (46 proc.). Z badania wynika też, że w latach 2024-2033 superbogaci ludzie mają powiększyć swoją flotę o kolejne 8,5 tys. odrzutowców.

Jak na razie trendy są zdecydowanie wzrostowe. Magazyn „Forbes” poinformował w lutym, że 2025 r. przyniósł rekordową liczbę lotów prywatnymi odrzutowcami. Było ich blisko 3,9 mln, czyli o 4,6 proc. więcej niż rok wcześniej i 3 proc. więcej niż w rekordowym roku 2022.

Odpowiada za to nie tylko fakt, że superbogaci latają coraz częściej, ale i że jest coraz więcej superbogatych. W 2019 r. było ich mniej niż 300 tys., a w 2025 r. – już ponad 520 tys. „Oznacza to, że jest więcej osób z dostępnymi środkami, by regularnie latać w prywatnym niebie. Równie ważne były wzrosty zysków korporacji” – wyjaśnia „Forbes”.

Portal biznesowego magazynu zwraca przy tym uwagę, że Europa rekordu nie odnotowała. 555 tys. lotów prywatnymi odrzutowcami w 2025 r. to 45 tys. lotów mniej niż w rekordowym roku 2022 (gdy najbogatsi częściej korzystali z takiej formy podróży ze względu na pandemię).

Odrzutowce jak taksówki

Dlaczego superbogaci latają prywatnymi odrzutowcami?

Organizacja Transport & Environment przywołuje w swym raporcie argumenty branży lotniczej. Przekonuje ona, że taka forma podróży zapewnia to, czego nie mogą zaoferować typowe loty komercyjne. Jedną z dwóch najważniejszych korzyści z tym związanych to „możliwość zaoszczędzenia cennego czasu pracy przez VIP-ów”.

Analiza danych wyraźnie pokazuje jednak, że znaczna część lotów prywatnych odbywa się w celach prywatnych, a nie w interesach. „Wyraźny szczyt” ruchu lotniczego prywatnymi samolotami przypada na miesiące letnie, a lotniska w słonecznych lokalizacjach osiągają wtedy większość swoich przychodów.

Z kolei badania pod przewodnictwem Gosslinga, które opublikowano w Communications Earth & Environment, zwracają uwagę na inny ważny problem: długość lotów. Niemal połowa z nich odbywała się na odległości poniżej 500 km, blisko 19 proc. na dystans poniżej 200 km, a niespełna 5 proc. pokonało w powietrzu mniej niż 50 km.

„Wiele osób używa tych samolotów jako taksówek "

– komentuje Gossling.

Naukowiec ze szwedzkiego Uniwersytetu Linneusza zwraca przy tym uwagę, że taki lot emituje w godzinę tyle, ile przeciętny człowiek w ciągu roku. Jeżeli ktoś leci więc odrzutowcem, by obejrzeć mecz piłkarski, to być może „uważa, że wykracza poza standardy, które mamy jako globalna społeczność”.

Kto lata prywatnymi odrzutowcami?

Osoby korzystające z prywatnych odrzutowców należą do grupy ultra-zamożnych („ultra-high net worth”).

W badaniu pod przewodnictwem Gosslinga do grupy tej zaliczono 256 tys. ludzi (0,003 proc. światowej populacji). Średnio posiadali oni 123 miliony dolarów majątku, a łącznie – 31 biliony dolarów. Piszemy w czasie przeszłym, bo to badanie obejmujące okres sprzed kilku lat. Jak już wspomnieliśmy, według „Forbes” do grona ultrazamożnych należało w 2025 r. już ponad pół miliona ludzi.

Z kolei Institute for Policy Studies, progresywny think tank z USA, wskazał w lipcowym materiale, że do grupy ultrabogatych należy już 0,008 proc. światowej populacji. W samych Stanach żyje zaś 977 miliarderów (i jeden bilioner – Elon Musk), a ich łączny majątek przekracza 9 bilionów dolarów. Każdy z nich ma prawdopodobnie jeden albo i więcej odrzutowców. Wśród wszystkich właścicieli takich samolotów w USA mediana majątku to 190 mln dolarów.

To zwykle mężczyźni powyżej 50 roku życia. Zazwyczaj pracują w bankowości, finansach i nieruchomościach.

„Ci bogaci naciągacze z prywatnych odrzutowców to superzanieczyszczający, z najwyższym poziomem emisji dwutlenku węgla spośród wszystkich ludzi na świecie. Muszą zmienić swoje zachowanie najbardziej i najszybciej, jeśli chcemy mieć jakąkolwiek nadzieję na powstrzymanie kryzysu klimatycznego. Ich egoistyczne zachowanie podważa solidarność niezbędną do przejścia społeczeństw od paliw kopalnych” – komentuje jeden z ważniejszych progresywnych think tanków w USA.

Według Carbon Market Watch osoby latające w ten sposób powinny płacić za emisje znacznie więcej niż pasażerowie lotów komercyjnych. Prywatne odrzutowce zużywają bowiem znacznie więcej paliwa na pasażera, a przez to odpowiadają za proporcjonalnie większe emisje. Według niektórych badań są one nawet 15 razy większe niż przy pasażerskich lotach na krótkie dystanse (np. na wakacje z Polski do Włoch).

Gdyby Unia Europejska nałożyła na prywatne odrzutowce cztery razy wyższe opłaty niż na samoloty pasażerskie, byłoby to nie tylko bardziej sprawiedliwe. Kolejną bardzo ważną korzyścią byłoby zyskanie znacznych pieniędzy na transformację lotnictwa, np. rozwój zrównoważonych paliw lotniczych oraz samolotów elektrycznych i wodorowych. Według Carbon Market Watch w grę wchodzi dodatkowe 1,2 miliarda euro rocznie, o ile opłaty obejmą wszystkie loty prywatnymi odrzutowcami z i do UE.

Na zdjęciu Szymon Bujalski
Szymon Bujalski

Redaktor serwisu Naukaoklimacie.pl, dziennikarz, prowadzi w mediach społecznościowych profile „Dziennikarz dla klimatu”, autor tekstów m.in. dla „Wyborczej” i portalu „Ziemia na rozdrożu”.

Komentarze