Wszyscy powinni dbać o planetę. No, może poza ukochanymi sportowcami i artystami
Czy świat, w którym dziesiątki tysięcy sportowców i artystów regularnie lata samolotami na mecze i trasy koncertowe, może się w ogóle udać? Piłkarski Mundial to tylko wierzchołek góry lodowej, której dostrzeżenie może być przykre
Szacowany ślad węglowy mundialu to rekordowe 9 mln ton gazów cieplarnianych. Według analiz to ponad dwa razy więcej niż emisje z poprzednich Mistrzostw Świata w Katarze, swoją drogą również rekordowych. Trudno, żeby było inaczej, skoro turniej jest rozgrywany w trzech krajach (USA, Kanada i Meksyk), które łącznie zajmują ponad pięć razy większą powierzchnię niż Unia Europejska.
Łatwo nie lubić tego mundialu. Zwłaszcza że prawie nikt z nas nie zobaczy go na żywo. Trudniej zmierzyć się z tym, jak szkodliwe jest coś, co może być nam znacznie bliższe – zarówno geograficznie, jak i emocjonalnie. A zatem: czy świat, w którym dziesiątki tysięcy sportowców i artystów regularnie lata samolotami na mecze i trasy koncertowe, może się w ogóle udać?
Przed poszukaniem odpowiedzi na to pytanie, krótkie wyjaśnienie: tym artykułem nie chcę wpędzać nikogo w poczucie winy ani moralizować. Dlatego zanim przytoczę dane i oddam głos ekspertom, najpierw opowiem, z jakim wewnętrznym konfliktem mierzę się sam.

Komentarze