Na Pomorzu myśliwi wyprosili z lasu mistrza świata w psich zaprzęgach. W Koszalinie z powodu polowania musiały las opuścić wolontariuszki lokalnego schroniska dla zwierząt. To wszystko skutki nowelizacji prawa łowieckiego, które dopuszcza kary za przeszkadzanie w polowaniu. I będą zdarzały się częściej, bo obywatele nie znają terminów polowań

„Dzień dobry, panowie. Macie pięć minut, żeby się zwijać. Chyba że chcecie dostać kulką” – usłyszał Igor Tracz od myśliwych z koła łowieckiego „Cyranka” z Gdańska. W sobotę 13 stycznia ten mistrz świata w psich zaprzęgach trenował swoich podopiecznych. „Mówili, że prawo jest po ich stronie. Kazali nam zjeżdżać jak najszybciej. Jeśli tego nie zrobimy, to zgłoszą na policję utrudnianie polowania. To jest wykroczeniem, więc wjedzie policja, dostaniemy mandaty i zostaniemy usunięci” – opowiadał reporterom TVN.

Myśliwi z gdańskiego koła powołali się na nowy przepis – zresztą bezprawnie, bo wszedł on w życie dopiero 16 stycznia 2018 – który lobby myśliwskie wprowadziło cichcem do specustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt. Przepis przewiduje kary za umyślne utrudnianie bądź uniemożliwianie polowania. Z założenia jest wymierzony w aktywistów antymyśliwskich, którzy blokują polowania.

Ale ta sytuacja pokazała, że nowe prawo uderza we wszystkich, którzy korzystają z lasu, a nie są myśliwymi. Na miejscu sportowców mogliby znaleźć się grzybiarze, rowerzyści, jak i zwykli spacerowicze.



Do innej tego rodzaju sytuacji doszło 19 stycznia w Koszalinie, o czym poinformowało Polskie Radio Koszalin. Tam myśliwi wyprosili z lasu wolontariuszki schroniska dla zwierząt, które wyprowadzały psy na spacer. Według relacji pracowników schroniska, strzały polowania stresowały również zwierzęta zamknięte w boksach. Rzeczniczka Polskiego Związku Łowieckiego Diana Piotrowska w komentarzu do materiału na Facebooku bagatelizowała całą sprawę:

Do obydwu sytuacji by nie doszło, gdyby w nowelizacji prawa łowieckiego uwzględniono propozycję strony społecznej: aby obywatele mieli dostęp online do wykazu dat i miejsc planowanych polowań. Niestety, trudności w tej kwestii robi PZŁ. Jak twierdzi, z powodu obaw o bezpieczeństwo myśliwych.

Ale może przychyli się do tego rozwiązania nowy minister środowiska Henryk Kowalczyk. Zapowiada nie tylko poprawki w prawie łowieckim, ale też uwzględnienie w nim części propozycji strony społecznej.  Ministerialne rekomendacje zmian mamy poznać dziś po południu (23 stycznia).



Co musi zrobić myśliwy, by poinformować o polowaniu?

Po pierwsze, obecnie PZŁ musi informować jedynie o polowaniach zbiorowych. Czyli takich, w których bierze udział na ogół przynajmniej kilku, a nawet kilkudziesięciu myśliwych. O polowaniach indywidualnych zawiadamiać nikogo nie trzeba.

Myśliwi przekazują informację tylko do lokalnego nadleśnictwa i władz gminy, na których terenie znajduje się ich obwód łowiecki, gdzie, jakiego dnia i o której zacznie się i skończy polowanie. To, czy oznaczą teren polowania jest dobrą wolą myśliwych. Jedni to robią, a inni nie.

W efekcie – zadanie przekazania społeczeństwu informacji o polowaniu spoczywa na leśnikach i administracji samorządowej. Niestety nie ma przepisów, które by regulowały, jak powinna być ona skutecznie rozpowszechniana.

Czasem taka informacja trafia np. na stronę internetową urzędu gminy. A często w ogóle nie ma jej w internecie, tylko jest wywieszana w gablotkach we wsiach leżących w obrębie okręgu łowieckiego. Niekiedy można się dowiedzieć telefonicznie. Ale dzwonienie do gminy za każdym razem, gdy ktoś wybiera się do lasu, to raczej absurdalny pomysł.

„Zdarza się, że podczas treningu rowerowego przejeżdżamy przez teren kilku okręgów łowieckich. Czy to znaczy, że mamy dzwonić do każdej gminy i pytać każdego z osobna, czy przypadkiem nie jest organizowane jakieś polowanie?” – mówił w rozmowie z Wirtualną Polską Tracz. „Gdyby teren był odgrodzony albo na przykład była informacja, że nie wolno wchodzić do lasu, bo tego dnia o tej godzinie trwa polowanie, nie byłoby problemu” – dodał.

Proste rozwiązanie

I właśnie naprzeciwko takim sytuacjom wychodzi propozycja strony społecznej, która przygotowała pakiet własnych zmian do ustawy Prawo łowieckie. Czyli Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot, Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze i Koalicji „Niech Żyją!”.

Propozycja jest bardzo prosta: obywatele powinni mieć wgląd do publicznie dostępnej elektronicznej książki ewidencji polowań.

Obecnie wiele kół łowieckich posługuje się tylko książkami papierowymi, choć coraz bardziej popularne stają się również te dostępne online, ale dostęp mają tylko myśliwi.

Gdyby dostęp był publiczny, to sportowiec Tracz nie musiałby przerywać treningu, a wolontariuszki ze schroniska dla psów z Koszalina mogłyby wyprowadzić psy w innym miejscu lasu lub o innej godzinie.

Nie byłoby to rozwiązanie idealne, dziś jeszcze nie wszyscy mają dostęp do internetu w domu. Niektóre osoby starsze nie potrafią też poruszać się w cyfrowej sieci. Ale z pewnością zwiększałoby bezpieczeństwo korzystania z lasu.

Jednak 14 grudnia 2017 roku posłowie pracujący nad nowelizacją prawa łowieckiego odrzucili tę propozycję, a opory ma też PZŁ. „Rozważaliśmy postulat dotyczący wglądu do ewidencji myśliwych na polowaniach indywidualnych, jednak mamy duże obawy o bezpieczeństwo myśliwych oraz osób, które zdecydowałyby się na utrudnianie wykonywania takich polowań” – mówiła OKO.press rzeczniczka PZŁ Diana Piotrowska.

Szerzej OKO.press pisało o tym tu:



Kowalczyk zapowiada zmiany

Natomiast z pewnością będą się ważyć losy przepisu w ustawie o zwalczaniu chorób zakaźnych umożliwiającego karanie za przeszkadzanie w polowaniu. Wywołał on sprzeciw społeczny, a nowy minister Kowalczyk mówi, że ten przepis powinien przynajmniej zostać zmodyfikowany.

Wiadomo też, że Kowalczyk przychylnym okiem patrzy na propozycje oddalenia polowań od zabudowań mieszkalnych. Dziś to tylko 100 metrów. Strona społeczna postuluje 500 metrów. Zdaniem ministra to za dużo, ale „na pewno nie może zostać tak jak jest”.

Potwierdzają to kolejne medialne doniesienia. Podczas polowania 6 stycznia nieopodal Marciszowa (woj. dolnośląskie) rykoszetował pocisk i poleciał w stronę zabudowań. Przebił okno w jednym domu i utkwił w ścianie. Stacja TVN podała, że dom był oddalony od miejsca strzału aż o kilometr.

22 stycznia 2018 roku Pracownia na rzecz Wszystkich Istot i Koalicja Niech Żyją zaapelowały do ministra środowiska Henryka Kowalczyka o uwzględnienie wszystkich społecznych poprawek do nowelizacji prawa łowieckiego.

„Nowelizacja prawa łowieckiego musi stać po stronie obywatela, a nie patologii Polskiego Związku Łowieckiego” – mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni.

„Wyrzucanie ludzi z lasów, czy zabłąkana myśliwska kula w ścianie mieszkania pokazuje, że prawo łowieckie dotyczy nas wszystkich.

Od kształtu tego prawa zależy właściwa ochrona przyrody, bezpieczeństwo ludzi i poszanowanie naszych praw. To wartości nadrzędne wobec łowieckiego lobby i hobby wąskiej grupy interesu” – dodał.

  • Zobacz wszystkie propozycje zmian w prawie łowieckim przygotowane przez stronę społeczną

    Wszystkie propozycje zmian można przeczytać na stronie Pracowni na rzecz Wszystkich Istot:

    „Odrzucone propozycje zmian w Prawie łowieckim dotyczą:

    • odrzucenia „kultywowania tradycji łowieckich” jako przesłanki do ustalania listy gatunków łownych;
    • wprowadzenia obowiązkowych Strategicznych Ocen Oddziaływania na Środowisko dla wieloletnich łowieckich planów hodowlanych, czego wymaga prawo Unii Europejskiej;
    • procedury zatwierdzania rocznych planów łowieckich i wieloletnich łowieckich planów hodowlanych przy udziale strony społecznej;
    • wprowadzenia obowiązku inwentaryzacji migrujących ptaków łownych w planach łowieckich w oparciu o dane z monitoringu liczebności populacji dzikich ptaków;
    • obowiązku ewidencjonowania przez myśliwych wszystkich postrzelonych zwierząt;
    • zakazu dokarmiania zwierzyny i zwiększenia bezpieczeństwa epidemiologicznego, w tym zagrożenia ASF;
    • prawidłowego wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 lipca 2014 r. dającego właścicielom gruntów prawo do wyłączenia ich spod reżimu polowań bez potrzeby uzasadniania tego przed sądem;
    • obowiązku informowania o polowaniach indywidualnych i zbiorowych w publicznie dostępnej elektronicznej książce ewidencji polowań;
    • wprowadzenia zakazu używania amunicji wykonanej z ołowiu;
    • wykreślenia projektowanego przepisu o karaniu za „utrudnienie lub uniemożliwienie polowania;
    • zwiększenia minimalnej odległości strzałów do zwierząt ze 100 metrów (obecnie) do 500 metrów od zabudowań mieszkalnych ze względu na bezpieczeństwo osób postronnych;
    • wprowadzenia zakazu polowania w obecności i przy udziale dzieci;
    • wprowadzenia zakazu wykorzystywania żywych zwierząt w szkoleniu i sprawdzianach ptaków łowczych i psów myśliwskich;
    • wprowadzenia zakazu polowań zbiorowych”.


Dziennikarz i publicysta. Członek zespołu redakcyjnego „Dzikiego Życia”. Jeśli czegoś nie pisze lub nie czyta, to najpewniej siedzi gdzieś w lesie. Instruktor sztuki przetrwania. W OKO.press pisze o ekologii i dokonaniach komisji smoleńskiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym