Ustawa o sądach powszechnych może wpłynąć negatywnie nie tylko na rozstrzygnięcia spraw w sporze z politykami czy państwem, ale również na te, które dotyczą kwestii "światopoglądowych". OKO.press zapytało prawników, jakie skutki dla ochrony praw mniejszości może przynieść nowe prawo

Prezydent Andrzej Duda niespodziewanie zawetował dwie ustawy – o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o Sądzie Najwyższym, które stanowiły zagrożenie dla niezależności wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Jednak trzecia z ustaw, o sądach powszechnych, zyskała aprobatę Pałacu Prezydenckiego. Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę, że ustawa jest niekonstytucyjna i wprost godzi w niezawisłość sędziów i interesy obywateli i obywatelek. Zgodnie z jej zapisami minister sprawiedliwości – pełniący jednocześnie funkcję prokuratora generalnego – może:

  • odwołać wszystkich prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych bez podania przyczyny i samodzielnie powołać nowych na ich miejsce;
  • odwołać prezesa lub wiceprezesa w trakcie trwania kadencji;
  • manipulować składem sędziowskim – choć ustawa wprowadza zasadę losowego przydziału spraw poszczególnym sędziom, zostawia też furtkę do jej ominięcia. Z losowania można zrezygnować, gdy sprawa podlega przydziałowi sędziemu pełniącemu dyżur. Jakie to będą rodzaje spraw – rozstrzygnie minister w osobnym rozporządzeniu;

Ustawa przewiduje też kary dla nieposłusznych sędziów.

  • Przeczytaj jakie kompetencje będą mieć prezesi sądów

    • wybrany przez Ziobrę (i zagrożony odwołaniem przez niego) prezes sądu będzie mógł niewygodnego sędziego bez powodu i bez zgody przenieść do innego wydziału;
    • prezes będzie mógł też ograniczać sędziom dodatek funkcyjny;
    • prezes może dodatkowo manipulować składem sędziowskim, gdy stwierdzi prawdopodobieństwo, że sprawa będzie trwać dłuższy czas. Może wtedy zarządzić przydzielenie do sprawy nawet dwóch dodatkowych sędziów lub asesorów sądowych.

Konsekwencje ustawy poniosą nie tylko sędziowie, ale przede wszystkim obywatele i obywatelki. Rzecznik wskazuje, że zagrożone jest prawo do bezstronnego sądu, a jako przykłady podał głównie sprawy sporne z politykami czy organami władzy państwowej.

Prokuratura min. Ziobry interweniuje w kwestiach światopoglądowych

Obserwując działania prokuratury pod rządami Zbigniewa Ziobry można przewidzieć, że w pierwszej kolejności upolitycznione zostaną sprawy „światopoglądowe”. Czyli m.in. dotyczące praw mniejszości, osób nieheteronormatywnych, transpłciowych, cudzoziemców, ateistów.

Okoliczności dotychczasowych interwencji prokuratury Ziobry w postępowania – nawet cywilne – wskazują, że chodziło w nich o interes polityczny, a nie publiczny – dotyczyły kwestii światopoglądowych ważnych dla obecnej władzy. Do tej pory prokuratura skorzystała z art. 7 KPC (Kodeksu Postępowania Cywilnego):

„Prokurator może żądać wszczęcia postępowania w każdej sprawie, jak również wziąć udział w każdym toczącym się już postępowaniu, jeżeli według jego oceny wymaga tego ochrona praworządności, praw obywateli lub interesu społecznego

w sprawach dotyczących m.in. dyskryminacji ze względu na bezwyznaniowość (zdjęcia krzyża przez nauczycielkę w szkole) oraz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną.

Co ciekawe, przyłączając się do postępowań prokuratura stawała po stronie oskarżonych – a nie pokrzywdzonych – a opinię na temat preferowanego kierunku ich rozstrzygnięć wyrażał publicznie sam min. Zbigniew Ziobro. Tak stało się w przypadku sprawy drukarza z Łodzi, który odmówił wykonania usługi (wydruku ulotek) organizacji LGBTQ. Sąd pierwszej instancji orzekł, że pracownik drukarni popełnił wykroczenie. Min. Ziobro wtedy stanął po stronie „wolności gospodarczych”, a prokuratura wniosła o apelację. Sąd Okręgowy w Łodzi utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji uznając, że

„każdy ma prawo liczyć na równe traktowanie bez względu na orientację seksualną, a porządek moralny należy oddzielić od porządku prawnego”.

Reakcja min. Ziobry była symptomatyczna. Zapowiedział wniesienie kasacji, a w radiowej Jedynce stwierdził, że wyrok uważa za niekonstytucyjny, bo narusza zasadę „wolności sumienia”. Mówił: „Nie może być tak, że zmusza się ludzi do wykonywania czynności, które są w sposób jaskrawy sprzeczne z ich wewnętrznymi przekonaniami.

Chodzi mi o to, żeby środowiska homoseksualne nie wymuszały pod pretekstem homofobii angażowania się w ich ideologiczne pomysły przez ludzi, którzy się z nimi stanowczo nie zgadzają”.

  • Przeczytaj, w jakich sprawach interweniowała prokuratura Ziobry

    Prokuratura wstąpiła też do głośnego postępowania nauczycielki z krapkowickiej szkoły, która po zdjęciu krzyża w pokoju nauczycielskim stała się obiektem ataków ze strony dyrekcji i współpracowników. 31 stycznia 2017 r. Sąd Apelacyjny II instancji we Wrocławiu oddalił dwie apelacje: prokuratury okręgowej w Opolu oraz Zespołu Szkół Sportowych w Krapkowicach, uznając je za bezzasadne.

    Szkoła nie miała zamiaru wnosić o kasację, jednak prokuratura nie ustąpiła i 1 czerwca 2017 r. sama złożyła taki wniosek. W uzasadnieniu można przeczytać, że kobieta zdjęła krzyż nie ze względu na poglądy religijne, ale dlatego, że chciała sprowokować innych nauczycieli.

    Uwagę prokuratury i min. Ziobry zwróciły też sprawy wniosków o rejestrację w Urzędach Stanu Cywilnego o uznanie związków zawieranych za granicą przez pary jednopłciowe. W lutym 2017 r. Prokuratura Generalna wydała wytyczne dla prokuratorów, w których upominała, że: „niedopuszczalne jest przyjęcie przez Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego oświadczenia o wstąpieniu w związek małżeński przez osoby tej samej płci”. I poleciła zebranie informacji o toczących się aktualnie postępowaniach o wpisanie do polskich ksiąg stanu cywilnego zagranicznego aktu małżeństwa zawartego przez osoby tej samej płci.

    Kampania Przeciw Homofobii, która wspiera osoby homoseksualne w dążeniach do prawnego uznania związków tej samej płci, uznała oświadczenie prokuratory za działanie mające odstraszać osoby w związkach jednopłciowych „do podejmowania jakichkolwiek  prób uznania ich związków w świetle polskiego prawa”. „Dostrzegamy w działaniach Prokuratury podobieństwo do akcji «Hiacynt», która [za czasów PRL] polegała na podejmowaniu przez państwo działań wymierzonych w osoby LGBT”.

Jakie sprawy są zagrożone?

Możliwość mianowania sędziów, usuwania i przenoszenia ich pomiędzy oddziałami, a także rozbudowany system kar pozwala ministrowi na manipulowanie i podobne wskazywania kierunku rozstrzygnięć spraw.

Uzależnione od polityków sądy mogą:

  • orzekać o pozbawieniu władzy rodzicielskiej nieheteronormatywnego rodzica;
  • ograniczać wolność zgromadzeń poprzez podtrzymywanie wydanych zakazów organizowania np. parad równości;
  • utrudniać lub uniemożliwiać przeprowadzenie postępowań o sądowym uzgodnieniu płci dla osób transpłciowych (warto przypomnieć, że ustawę o uzgodnieniu płci aut. Anny Grodzkiej w 2015 r. zawetował prezydent Andrzej Duda);
  • uznawać „klauzulę sumienia” u osób odmawiających wykonania usług dla grup mniejszościowych;
  • ignorować sprawy dotyczące przemocy motywowanej uprzedzeniami w stosunku do cudzoziemców;
  • nie zasądzać odszkodowań dla cudzoziemców bezprawnie pozbawionych wolności;
  • jako normę traktować zalecenia Straży Granicznej, by cudzoziemców umieszczać w zamkniętych ośrodkach dla cudzoziemców;
  • ignorować sprawy dotyczące dyskryminacji cudzoziemców w dostępie do dóbr i usług;
  • umarzać jakiekolwiek sprawy przeciwko Kościołowi.

OKO.press o scenariusze i realne zagrożenia zapytało osoby zajmujące się na co dzień ochroną osób przed dyskryminacją.

Sylwia Spurek, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich: „Wskazałabym jeszcze dwie kategorie spraw, które ze względu na swój przedmiot i jego postrzeganie ideologiczne lub poprzez pryzmat stereotypów, są sensytywne. Obydwie dotyczą postępowania karnego.

Pierwsza to przestępstwa z nienawiści, gdzie ze względu na motywację sprawcy kluczowa jest wrażliwość i determinacja organów ścigania.

Stereotypy dotyczące osób określonego pochodzenia narodowego, etnicznego, określonego wyznania z pewnością mogą ograniczać efektywność ścigania, a przecież wiele osób, także przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, nadal może w nich tkwić.

Druga kategoria to postępowania karne, które dotyczą przemocy wobec kobiet – przemocy seksualnej i przemocy w rodzinie. Tu znów rządzą stereotypy, mity i uprzedzenia, a w debacie publicznej ten temat jest zideologizowany, co było wyraźnie widać np. podczas procesu ratyfikacji konwencji antyprzemocowej.

Tam, gdzie w grę wchodzą stereotypy i uprzedzenia, upolitycznienie sądów może mieć bardzo negatywne skutki dla ofiar tych naruszeń.

Obecne orzecznictwo w tych sprawach nie jest dla mnie w pełni satysfakcjonujące. Diagnoza obecnego stanu prowadzić musi do wniosku o konieczności reformy, ale nie tędy droga. Powinniśmy przykładowo zastanowić się, jak usprawnić postępowanie. Przemoc w rodzinie to szczególna sytuacja – ofiara i sprawca mieszkają razem, a zatem szybkość postępowania sądowego jest kluczowa. Ponadto w tych sprawach, kierując się właśnie stereotypami, przerzucamy winę na ofiary, mówimy, że przyczyną przemocy jest alkohol albo sytuacja ekonomiczna rodziny. A jeżeli mówią tak wiodący politycy, także członkowie obecnego rządu, to sytuacja osób doświadczających przemocy w rodzinie i realizacja ich prawa do sądu może się jedynie pogorszyć”

Krzysztof Śmiszek, prawnik, członek Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego: „Zagrożenie widzę na dwóch poziomach. Po pierwsze, pewne kategorie spraw mogą mieć słabszą ochronę sądową ze względu na uwikłanie polityczne, czyli tzw. kwestie światopoglądowe. Ale równie ważne są sprawy, w których stroną postępowania jest podmiot postrzegany jako polityczny – np. kościelne osoby prawne czy konkretni politycy. W tych przypadkach podmioty mogą próbować wykorzystywać swoje związki z aktualnym ministrem sprawiedliwości czy lokalnymi politykami związanymi z obozem władzy, by pomyślnie rozstrzygnąć sprawy.

Sytuacja, w której przedstawiciel rządu ma bezpośredni wpływ na wybór prezesów i wiceprezesów sądów, a ci w obawie o utratę stanowiska, będą dyscyplinować swoich podwładnych, może skutkować wydawaniem orzeczeń zgodnych nawet z niewypowiedzianymi oczekiwaniami partii rządzącej. Co możemy zrobić?

Dużą rolę do odegrania ma społeczeństwo obywatelskie: organizacje pozarządowe, strażnicze, ale także zwykli obywatele, którzy w postępowaniach mogą uczestniczyć jako obserwatorzy. To, co wybrzmiało także na demonstracjach to oczekiwanie ze strony sędziów, którzy, żeby móc realizować swój mandat i pozostać niezawisłymi, muszą czuć wsparcie od społeczeństwa.

Energia społeczna, zgromadzona wokół dość abstrakcyjnego dla obywateli tematu, powinna zostać skierowana w stronę obywatelskiego monitoringu i nagłaśniania wszelkich nieprawidłowości. Tu musimy być szczególnie czujni, jeśli chodzi o stanowiska kadrowe, które podlegają wymianie. Energia musi koncentrować się na czymś konstruktywnym. Faktycznie przeszliśmy przyspieszoną lekcję prawa i obywatelskości, ale powinniśmy ją wykorzystać sprawując funkcje kontrolne.

Ustawa o sądach powszechnych dotyczy spraw tych najbliższym codzienności obywateli i obywatelek, chodzi tu o wypłatę odszkodowania, stosunki pracy, stłuczkę samochodową czy kwestie spadkowe. Musimy mieć pewność, że te sprawy będą rozpatrywane przez niezależnych sędziów”.

Paweł Knut, adwokat Kampanii Przeciw Homofobii: „W praktyce, zmiany mogą wywołać efekt mrożący w środowisku sędziowskim. Stanowią bowiem narzędzie do wywierania nacisku na decyzje sędziów. Od tej pory sędzia dwukrotnie się zastanowi zanim wyda rozstrzygnięcie, które zostanie krytycznie odebrane przez rządzących, np. będzie miało precedensowy charakter dla społeczności LGBTI. Warto przypomnieć, że w ciągu ostatnich kilku lat z uwagi na bierność ustawodawcy to właśnie wyroki sądów zwiększały ochronę prawną osób LGBTI mieszkających w Polsce. Od tej pory możemy przestać słyszeć o takich wyrokach, jak np. w sprawie drukarza w Łodzi, w której sąd skazał osobę odmawiającą świadczenia usług z uwagi na swoją niechęć do osób LGBTI, czy w sprawie, w której sąd potwierdził prawo do wstąpienia w stosunek najmu mieszkania po zmarłym partnerze tej samej płci.

Co więcej, wprowadzone zmiany umożliwią ministrowi sprawiedliwości sterowanie sposobem rozpatrywania konkretnych spraw poprzez manipulowanie składem sędziowskim. Mimo obowiązywania ogólnej zasady losowego przydziału spraw konkretnemu sędziemu, istnieje możliwość odstąpienia od niej w sytuacji gdy sprawa podlega przydziałowi sędziemu pełniącemu dyżur. Minister nie określił jeszcze jakie rodzaje spraw będą podlegać temu wyłączeniu. Jasne jest już jednak to, że plany dyżurów sędziów będzie ustalał prezes sądu, którego może samodzielnie powołać Minister Sprawiedliwości. Oznacza to, że w przypadku spraw, których czas pojawienia się w sądzie można określić z wyprzedzeniem (tak jest np. w przypadku spraw związanych z paradami równości, festiwalami organizowanymi przez społeczność LGBTI czy wydarzeniami towarzyszącymi Międzynarodowemu Dniu Przeciwko Homofobii, Transfobii i Bifobii) Minister Sprawiedliwości będzie mógł zabezpieczyć ich rozpatrzenie przez dyspozycyjnego sędziego. W praktyce taki sędzia będzie mógł np. wydać postanowienie utrzymujące w mocy zakaz zgromadzenia.

Warto pamiętać, że do osłabienia ochrony prawnej, również osób LGBTI, wcale nie jest konieczna wymiana całej kadry sędziowskiej. Potrzeba jedynie kilku dyspozycyjnych sędziów w każdym sądzie, którzy będą pełnić rolę tzw. hamulcowych. To wystarczy aby doprowadzić do regresu ochrony prawnej osób LGBTI. Wprowadzone przepisy niestety to umożliwiają, powodując, że zagrożenie to staje się realne”.

Witold Klaus, członek Stowarzyszenia Interwencji Prawnych, zajmującego się ochroną praw cudzoziemców:

„Ustawa daje bardzo szeroką władzę ministrowi sprawiedliwości – prokuratorowi generalnemu nad sądami, a w związku z tym i nad sędziami. W momencie, gdy minister może dowolnie zmieniać sędziów funkcyjnych mających wpływ na przydział spraw może się okazać, że minister będzie miał wpływ na wyroki. W sprawach życia codziennego może nie mieć to znaczenia, ale przy sprawach wrażliwych albo takich, które władza uzna za kontrowersyjne, czy nieodpowiednie, możemy mieć do czynienia z niebezpieczeństwem ręcznego sterowania. Sama możliwość wpływu na niezawisłość sędziów jest bardzo dużym zagrożeniem.

Obecnie jedną z grup, którą władza uważa za szczególnie niebezpieczną, są cudzoziemcy, a przede wszystkim uchodźcy. Niezależna sądowa kontrola nad procesem pozbawiania ich wolności czy rozstrzygania o tym, czy ich prawa nie zostały złamane, jest sprawą kluczową. Pozbawienie jej może przynieść niepowetowane straty dla praw tej szczególnie narażonej na dyskryminację grupy społecznej”.


Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym