Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.plfot. Jakub Wlodek / ...

Na zdjęciu: nieczynna kopalnia Olkusz-Pomorzany na Jurze

To jeden z najbardziej malowniczych zakątków kraju. Jurę Krakowsko-Częstochowską cenią wielbiciele pieszych wędrówek, wspinaczki i historii. Wśród ukształtowanego przez wapienne skały krajobrazu wyrastają piastowskie zamki na Szlaku Orlich Gniazd. Jeden z nich – w Ogrodzieńcu – był scenografią netfliksowego „Wiedźmina”. Region na granicy Małopolski i Górnego Śląska od lat stawia na turystykę, choć nie zawsze to ona była motorem lokalnej gospodarki. Jura stoi też złożami surowców, o czym przypomnieli sobie ostatnio rządzący.

Zamek w Ogrodzieńcy
Ruiny Zamku w Ogrodzieńcu. Fot. Marta Błażejowska/Agencja Wyborcza.pl

Kolejna kopalnia w regionie?

Ministerstwo klimatu może uznać dwa obecne tam złoża cynku i ołowiu za strategiczne. Od 16 lat bada je kanadyjska firma wydobywcza Rathdowney, a resort klimatu wydaje jej kolejne koncesje pozwalające na poszukiwanie złóż. Do tej pory trudno było powiedzieć, czy doprowadzą one w końcu do uruchomienia wydobycia. Uznanie złóż za strategiczne może jednak przybliżyć spółkę do tego celu – alarmują mieszkańcy, którzy nie chcą słyszeć o powstaniu kopalni. Jak przekazał nam Urząd Miasta w Zawierciu, gdzie znajduje się duża część złóż, decyzja ma zapaść do końca maja 2026, choć pierwotną datą miał być 30 kwietnia.

Górnictwo i hutnictwo mają na Jurze długą historię. W cenie są jurajskie wapienie i dolomity, w okolicach Olkusza wydobywano i przetwarzano rudy cynku, a wokół Częstochowy od przełomu XIX i XX wieku intensywnie eksploatowano rudy żelaza. Region doświadczył też szkód górniczych. Po zakończeniu wydobycia węgla w Trzebini straszą zapadliska. Po tym, jak zamknięto kopalnię pod Olkuszem, woda zalała obwodnicę Bolesławia, a w okolicznych lasach zaczęły wybijać małe jeziorka. Wszystko przez to, że po wstrzymaniu eksploatacji do dawnej normy wrócił poziom wód gruntowych, które wypłukują grunt. Na Jurze obawiają się, że następna kopalnia mogłaby zaszkodzić kolejnym gminom, którymi objęte są złoża. Oprócz Zawiercia chodzi o Porębę, Łazy i Ogrodzieniec.

„Ogrodzieniec jest alternatywą dla Śląska, jest tu natura, cisza, spokój. Znamy przypadki osób, które kończą pracę, na przykład górnika, przeprowadzają się tutaj, budują swoje domy. Robią tak też ci aktywni zawodowo, stajemy się sypialnią dla Zagłębia” – mówiła pod koniec marca burmistrzyni Ogrodzieńca, Anna Pilarczyk.

Przeczytaj także:

Czyste wydobycie? Raczej żadne wydobycie

Rathdowney zapowiada „czyste” wydobycie – o ile to oczywiście kiedykolwiek ruszy. Ma nie zanieczyszczać środowiska, w tym ujęć wody, na przykład ważnego dla regionu podziemnego zbiornika nr 53. Mieszkańcy nie chcą jednak słyszeć o żadnym wydobyciu, nawet o tym „czystym”. Nie rozumieją też, dlaczego cynk i ołów miałyby być uznane za materiały szczególnie ważne, skoro nie widnieją na unijnej liście surowców strategicznych. Tym bardziej że Kanadyjczycy nie wyglądają na szczególnie zdeterminowanych, by w ogóle ruszyć z wydobyciem.

– Były trzy koncesje na badania, dwie zostały wygaszone, została jedna. 8 września ministerstwo rozpoczęło procedurę rozpoznania złoża strategicznego. Sprawa ciągnie się od 15 lat, jeśli podtrzymana zostanie koncesja poszukiwawcza na kolejne trzy lata, to dobijemy do 18 lat. W polskiej geologii, poza złożami węgla, to sytuacja niespotykana – mówi Mariusz Golenia, działacz lokalnego Stowarzyszenia „Nie dla Kopalni” z Zawiercia. Jego organizacja wskazywała też na straty ponoszone przez spółkę-matkę polskiego oddziału Rathdowney w ostatnich latach. W 2024 i ponownie w 2025 roku firma znalazła się „pod kreską” na ponad milion dolarów kanadyjskich.

Biuro spółki w Zawierciu jest zamknięte na trzy spusty. Strona internetowa poświęcona badaniom złóż (pod nazwą „Projekt Olza”) od wielu miesięcy jest w „aktualizacji”. Oprócz stockowych zdjęć znajdziemy tam jedynie krótki opis działalności Rathdowney i zapewnienie, że prace poszukiwawcze mogą doprowadzić do powstania kilkuset miejsc pracy w regionie.

Badania, nie wydobycie. Tylko po co?

Brakuje nowych informacji o planach spółki, strona nie odsyła też do osoby kontaktowej, która mogłaby odpowiedzieć na nasze pytania. Wcześniej w imieniu firmy wypowiadał się Bartosz Władymirow. „Spółka obecnie nie planuje budowy kopalni, nie ubiegamy się o koncesję na wydobycie. Posiadamy koncesję poszukiwawczo-rozpoznawczą i w ramach tej koncesji działamy, jesteśmy obecnie skupieni na jak najlepszym rozpoznaniu złoża” – mówił „Gazecie Wyborczej”. – W taki sam sposób spółka odpowiada na pytania dziennikarzy i mieszkańców od lat – mówi nam Golenia.

– Po protestach i po tym, jak zostały wygaszone dwie koncesje, firma Rathdowney pozostała z jedną – koncesją nr 34 z 2010 roku. Firma w zasadzie zawsze ma do powiedzenia jedno: że jest na etapie rozpoznania złoża i nie planuje obecnie kopalni. Nie ma też informacji o tym, co dzieje się w ramach tych badań, czy i w jaki sposób one idą do przodu – mówi Golenia.

– Wygląda na to, że firma zrezygnowała z ubiegania się o koncesję na prywatne działki, została jedynie z tą pozwalającą na badania na terenach Nadleśnictwa Siewierz (które nie wyraziło zgodę na dzierżawę terenu – przyp. aut.) i Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa – dodaje działacz.

– Jeśli resort uznał, że chciałby chronić ten teren jako złoże strategiczne, to zastanawiające jest, po co przedłużył koncesję poszukiwawczą zagranicznej firmie. Jeśli uznajemy je za strategiczne, to powinniśmy dążyć do jego eksploatacji przez polski podmiot – mówi Golenia.

Według działacza stowarzyszenia sprawa obowiązującej koncesji jest kuriozalna, bo podtrzymano ją decyzją z 23 lutego, odrzucającą wcześniejsze protesty. Dwa dni później decyzja ta została unieważniona, bo okazało się, że podpisała się pod nią osoba nieuprawniona, a więc skargi trzeba rozpatrzyć ponownie.

– Wciąż czekamy na to, co dalej stanie się w sprawie i do czego doprowadzi działalność Rathdowney. Firma nie jest potentatem, dlatego stawiam, że w razie uzyskania koncesji wydobywczej wolałaby przekazać ją komuś innemu, niż samodzielnie rozpoczynać wydobycie – mówi Golenia.

Jura czeka na decyzję

Podsumujmy: Ministerstwo Klimatu i Środowiska chce uznać za strategiczne złoża, które bada radząca sobie słabo spółka z zagranicznym kapitałem, sprawa nie posuwa się do przodu, a władze i mieszkańcy od kilkunastu lat nie wiedzą, na czym stoją.

Władze Zawiercia w swojej opinii stanowczo odrzucają ministerialne plany. Jak wskazywała prezydent miasta Anna Nemś, resort może uznać złoże za strategiczne, ale gmina i tak nie wyrazi zgody na wydobycie – bo to przecież to lokalne władze uchwalają plany zagospodarowania przestrzennego. Mieszkańcy obawiają się jednak, że decyzja ministerstwa przedłuży nadzieje Rathdowney, które będzie występowało o kolejne koncesje – i odstraszy biznes.

– Inwestorzy, którzy byliby zainteresowani tymi terenami, musieliby wziąć pod uwagę możliwość wystąpienia szkód górniczych. Co więcej, inwestycje z ostatnich lat, w tym drogowe czy kolejowe, nie są dostosowane do ewentualności szkód górniczych. Kolosalne byłyby choćby koszty dostosowania sieci wodociągowej – mówi Golenia.

Według niego bez kopalni Jura radzi sobie świetnie, a przemysł nie przeszkadza przyrodzie. – Nie ma potrzeby rozgrzebywania tego złoża. Miasta i gminy świetnie radzą sobie bez tego. Pomiędzy przemysłem, biznesem a turystyką panuje symbioza. Nie brakuje inwestycji. W Zawierciu otworzyły się zakłady Elemental, specjalizujące się w recyklingu baterii z samochodów elektrycznych. Centrum logistyczne otwiera jedna z polskich sieci dyskontów – wskazuje.

Ministerstwo: Cynk i ołów strategiczne dla Polski

Gdzie szukać tu sensu? Zapytaliśmy o to w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, które do wyznaczenia złóż strategicznych jest zobowiązane ustawą z 2026 roku. Urzędnicy resortu przekazali nam, że trwają postępowania dla kilkudziesięciu złóż, które również mogą trafić na strategiczną listę. Cynku i ołowiu nie ma może w unijnym wykazie surowców strategicznych, są jednak w jego polskiej wersji.

„Postępowanie w stosunku do tych złóż zostało wszczęte, ponieważ w ocenie organu złoża te spełniają przesłanki do uznania ich za złoża strategiczne ze względu na znaczenie dla gospodarki kraju. Przepisy Prawa geologicznego i górniczego nie łączą uznania złoża kopaliny za złoże strategiczne z tym, czy znajdują się one na jakiejkolwiek unijnej liście surowców. Każdy kraj prowadzi niezależną politykę gospodarczą, której elementem jest zapewnienie bezpieczeństwa surowcowego. Przez to rozumie się w szczególności zabezpieczenie dostępu do złóż kopalin dla obecnych oraz przyszłych pokoleń” – wskazuje resort.

Decyzja resortu nic nie zmienia?

Co jednak zmienia nadanie złożu nowego statusu? Jak wynika z odpowiedzi Ministerstwa – w praktyce niewiele.

„Niezależnie od tego, czy złoże kopaliny zostanie uznane za złoże strategiczne, podlega ono ochronie m.in. na podstawie ustawy Prawo ochrony środowiska. Zasada sprawiedliwości międzypokoleniowej wymaga, aby chronić nieodnawialne i cenne zasoby naturalne również dla przyszłych pokoleń” – piszą urzędnicy.

„Ewentualne uznanie złoża kopaliny za złoże strategiczne nie oznacza budowy kopalni. Nie ułatwia również wprowadzenia zmian mających na celu umożliwienie prowadzenia działalności górniczej w aktach planowania przestrzennego. Udzielenie koncesji na wydobywanie kopaliny ze złoża podlega uzgodnieniu z wójtem, burmistrzem lub prezydentem miasta, gdzie kryterium stanowi nienaruszanie zapisów aktów planowania przestrzennego” – czytamy dalej w odpowiedzi resortu.

Sytuacja może więc zastanawiać. Spółka zapewnia, że na razie kopalnia nie powstanie, choć zamierza nadal prowadzić badania, których efekty nie są jasne. Polski rząd jej to umożliwia i zapowiada uznanie złóż za strategiczne. Z jakim efektem? To też nie jest do końca jasne, choć taka decyzja potwierdza, że według rządu ich wykorzystanie jest pożądane. Pośrodku tego wszystkiego znajdują się mieszkańcy, oczekujący jasnej deklaracji o porzuceniu planów wydobycia na Jurze.

Na zdjęciu Marcel Wandas
Marcel Wandas

Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.

Komentarze