Prawa autorskie: Tomasz Kaminski / Agencja GazetaTomasz Kaminski / Ag...
22 kwietnia 2022

Zysk z węgla się kurczy. Groźną dla przyrody odkrywkę Tomisławice mogą zamknąć już za 2 lata

Spółka ZE PAK poinformowała, że nie będzie przedłużała życia odkrywce w Tomisławicach. Kopalnia ma fatalny wpływ na przyrodę Kujaw, ale to nie protesty mieszkańców i przyrodników zdecydowały. Z oświadczenia firmy Zygmunta Solorza wynika, że węgiel już się nie opłaca. A co z państwowymi odkrywkami?

Kopalnię Tomisławice otwarto w 2010 na terenie gminy Wierzbinek, w województwie wielkopolskim. Jej zasoby szacowano na 41 mln ton węgla brunatnego.

To inwestycja, z którą przez lata walczyły organizacje ekologiczne i lokalni rolnicy, skarżący się na suszę spowodowaną osuszaniem wody pod odkrywki. W 2020 roku mogli ogłosić sukces: należąca do Zygmunta Solorza spółka ZE PAK ogłosiła, że węgiel w Tomisławicach będzie wydobywany tylko do 2030 roku. Długo, ale to wciąż znacznie ambitniejszy plan niż ten, który ma państwowa spółka PGE, walcząca o przedłużanie życia swoich odkrywek do maksimum.

Węgiel się nie opłaca

14 kwietnia ZE PAK oświadczył, że eksploatacja złoża Tomisławice aż do 2030 jest po prostu nieopłacalna. Najprawdopodobniej więc zamknie kopalnię już za dwa lata.

"Spółka postrzega obecną sytuację rynkową w zakresie kształtowania się relacji cen energii i uprawnień do emisji CO2 jako wysoce zmienną i ryzykowną, dynamika tych zmian w ostatnim roku przybrała jeszcze na sile” - pisze ZE PAK. Rzeczywiście, ceny uprawnień do emisji CO2 w ostatnich miesiącach biły rekordy. W szczytowym momencie było to prawie 97 euro za tonę. 20 kwietnia 2022 cena wyniosła 87,82 euro za tonę. Rok wcześniej była o połowę niższa.

Ceny EU ETS, uprawnień do handlu emisjami CO2, źródło: EMBER, źródło

“Węglowa działalność wydobywcza i wytwórcza po 2024 roku będzie musiała się wiązać z podjęciem szeregu inwestycji m.in. umożliwiających dalszą eksploatację odkrywki Tomisławice oraz dostosowujących blok 474 MW (dawna elektrownia Pątnów II - od aut.) do wymogów środowiskowych" - czytamy w oświadczeniu ZE PAK.

Firma Solorza dopuszcza możliwość pracy odkrywki po 2024 - jednak uzależnia ją od wprowadzenia państwowych mechanizmów wsparcia dla aktywów węglowych.

"Z uwagi na fakt, iż obecnie taki mechanizm nie istnieje po 2024 roku, Spółka kierując się zasadą racjonalności oczekiwań skróciła przewidywany okres eksploatacji węglowych aktywów wydobywczych i wytwórczych"

- czytamy.

Odkrywka Tomisławice, źródło: Google Earth

Rynek mocy już bez węgla

Od 2025 roku elektrownie węglowe nie będą wspierane przez rynek mocy. To jeden z argumentów za wyłączeniem aktywów ZE PAK-u wcześniej.

Rynek mocy to rozwiązanie wprowadzone w 2018 roku. Na czym polega? Wyjaśniało to Forum Energii w raporcie z 2019 roku: "Elektrownie otrzymają należność zarówno za pracę, jak i za »postojowe«, tzn. pełną dyspozycyjność. Nie każda jednak elektrownia może na to liczyć. Musi bowiem spełnić ściśle określone warunki: wziąć udział w skomplikowanej aukcji i ją wygrać".

W 2025 roku zaczną obowiązywać unijne limity emisyjności wspieranych jednostek. W ten sposób elektrownie węglowe wypadają z gry - nie mogły brać udziału już w szóstej aukcji, w grudniu 2021.

Dodatkową przeszkodą w dalsze inwestowanie w węgiel brunatny może być także coraz trudniejsze ubezpieczanie bloków i kopalni. Pod koniec 2021 roku Fundacja Rozwój Tak- Odkrywki Nie pisała: "Od 2017 roku, z inwestowania i ubezpieczania węgla wycofało się 35 ubezpieczycieli, w tym aż 12 od zeszłego (2020) roku. Wyższe koszty ubezpieczenia, rosnące składki, zmniejszone pokrycie strat - z tym muszą zmierzyć się koncerny węglowe. Coraz trudniej jest im znaleźć ubezpieczenie".

Walka z odkrywką Tomisławice

Kopalnia w Tomisławicach jeszcze przed rozpoczęciem wydobycia była kontrowersyjną inwestycją. Organizacje ekologiczne i część mieszkańców zaskarżała decyzję środowiskową dla odkrywki, a batalia w sądach trwała lata.

"Niedoszacowanie negatywnego wpływu odkrywki na przyrodę, zwłaszcza jezioro Gopło i oba tamtejsze obszary Natura 2000, parę lat temu jedynie hipotetyczne – w tej chwili jest już oczywiste. Potwierdzają to m.in. wyniki oficjalnego monitoringu, wykazujące znaczące obniżenie poziomu wód gruntowych, jak również widoczne gołym okiem wysychanie stawów i studni w regionie oraz osuszenie gruntów rolnych, skutkujące drastycznym zmniejszeniem plonów" – mówił w 2014 roku dr hab. Leszek Pazderski, ekspert Greenpeace ds. polityki ekologicznej. "Alternatywą dla kopalni byłaby inwestycja w odnawialne źródła energii, które – w przeciwieństwie do odkrywki węgla brunatnego – nie będą niszczyć Kujaw" - dodał.

Józef Imbirowski, rolnik mieszkający w pobliżu odkrywki mówił wtedy: "Wysychają stawy, studnie i jeziora. Jest ogromny hałas i pyły. Kopalnia szkodzi naszemu rolnictwu, a mieszkańcy są wywłaszczani, tracą swoje domy i pola".

Z odkrywkami ZE PAK-u od lat walczyło Stowarzyszenie Eko-Przyjezierze. Józef Drzazgowski, działacz ekologiczny i założyciel Stowarzyszenia, wyliczał w OKO.press: przez wielkopolskie odkrywki poziom Jeziora Wilczyńskiego obniżył się o 5 metrów, Kownackiego – o 4 metry. Mniejsze jezioro Wójcińskie spadło o metr. Wcześniej wyschły strumyki i kanały, którymi migrowały ryby i które łączyły zbiorniki.

Po otwarciu odkrywki Tomisławice w 2010 roku, płynąca w pobliżu Noteć wyschła na odcinku 30 kilometrów.

Jak zaznaczał Drzazgowski, to wywołało protesty mieszkańców, w których efekcie kopalnia zaczęła pompować wodę z powrotem do rzeki, ale Noteć do naturalnej formy prawdopodobnie nigdy nie wróci.

Pomimo protestów nie udało się wcześniej doprowadzić do zamknięcia odkrywki. Już wiadomość o tym, że ZE PAK zamknie swoje węglowe inwestycje do 2030 wywołała u działaczy ekologicznych oddech ulgi. Przyspieszenie tego procesu jest - według Fundacji Rozwój Tak-Odkrywki Nie - "mądrą decyzją".

"Za dwa lata skończy się trwający od ponad dekady spór z lokalnymi mieszkańcami oraz samorządami sąsiadujących z odkrywką gmin w Kujawsko-Pomorskim. Stan środowiska i warunki wodne będą mogły stopniowo ulec poprawie"

- komentuje RT-ON w komunikacie z 15 kwietnia.

Transformacja Wielkopolski Wschodniej

Kopalnia Tomisławice miała być jedyną, która będzie działała aż do lat 30. Należąca do ZE PAK-u Kopalnia Węgla Brunatnego Konin, zarządzająca złożem Tomisławice, ma pod sobą jeszcze dwie inne odkrywki. Trzecia - Adamów - została wygaszona w 202o roku. Odkrywka Jóźwin i Drzewce powinny zostać zamknięte jeszcze w tym roku. "Co ważne PAK KWB Konin SA zrezygnował z eksploatacji złóż: Piaski, Dęby Szlacheckie i Ościsłowo" - czytamy w planie transformacji Wielkopolski Wschodniej.

ZE PAK chciał eksploatować Tomisławice do 2030, żeby mieć czym zasilać Elektrownię Pątnów II. Ta jednak, według nowych zapowiedzi, ma zostać zamknięta za dwa lata. Wtedy również działanie zakończy Pątnów I. Wcześniej - bo już w tym roku - ZE PAK wyłączy bloki węglowe Elektrowni Konin.

Największa prywatna spółka energetyczna swoją decyzją przyznaje więc, że dalsze inwestowanie w węgiel nie ma sensu, a produkcja węglowej energii jest nieopłacalna i coraz droższa.

Tymczasem państwowe odkrywki będą działać dalej. Bełchatów do 2026 roku, Pole Szczerców (również zasilające elektrownię Bełchatów) do 2038, a Turów aż do 2044.

Sasin ma plan

W przedłużaniu życia kopalniom ma pomóc Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE). Nowy państwowy holding jeszcze nie powstał - choć jest zapowiadany od ponad roku - ale Ministerstwo Aktywów Państwowych informuje, że "staje się faktem".

"Rolą NABE będzie zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego poprzez stabilne dostawy energii wytwarzanej z węgla. Wydzielenie aktywów węglowych pozwoli grupom energetycznym skupić się na przyspieszeniu inwestycji w nisko- i zeroemisyjne źródła energii oraz infrastrukturę przesyłową, a tym samym znacząco wpisze się w transformację energetyczną kraju" - czytamy w komunikacie resortu Jacka Sasina.

Jak zapowiada ministerstwo, holding zostanie utworzony wokół spółki PGE GIEK. Dołączone do niego będą elektrownie węglowe, które dziś wchodzą w skład innych niż PGE grup energetycznych (Tauron, Enea, Energa).

Mówiąc prościej: państwowe NABE przejmie od państwowych spółek nieopłacalne już aktywa. Będzie modernizować bloki węglowe i utrzymywać je do momentu planowanego wyłączenia. Razem z elektrowniami przejmie kopalnie odkrywkowe. Surowiec wydobywany w odkrywkach zasila konkretne bloki, dlatego kopalnie węgla brunatnego będą szły "w pakiecie" z elektrowniami.

Kopalnie węgla kamiennego i elektrociepłownie nie zostaną przejęte przez NABE.

NABE - węglowe hospicjum

Eksperci mają co do tego rozwiązania wątpliwości. Niektórzy pomysł Jacka Sasina nazywają “hospicjum węglowym”.

Forum Energii w grudniu 2021 pisało o projekcie NABE: “Nie uwzględniono w nim zasad konkurencyjności rynku, obowiązujących regulacji w zakresie wsparcia mocy węglowych i ograniczeń pomocy publicznej. Budzi duże wątpliwości innych ministerstw oraz branży energetycznej. Nie rozstrzyga co powinno stać się z ogromnym zadłużeniem sektora sięgającym dziesiątek miliardów złotych. Jego wprowadzenie zagraża utratą kontroli nad rynkową ceną energii”.

W 2021 roku analitycy z Instratu i Clientearth wyliczyli (opierając się na wersji NABE z jesieni 2020), że nawet przy niezwykle optymistycznych założeniach holding do 2040 r. wygeneruje 31,1 mld zł strat.

Krzysztof Kilian, były prezes PGE, w rozmowie z portalem WNP podkreślał, że NABE może okazać się projektem nie do zrealizowania. Powodzenie tego pomysłu, a także przyszłość spółek energetycznych, zależą od polityki energetycznej Polski - która wciąż ma wiele znaków zapytania.

"Rząd przedstawiając niedawno założenia weryfikacji polityki energetycznej przyznał się, co było efektem m.in. wojny w Ukrainie, że polityka energetyczna jest nieaktualna. Niestety, była już nieaktualna w momencie jej głoszenia, rok temu" - powiedział Kilian.

Według zapowiedzi Jacka Sasina, NABE powinno jednak powstać jeszcze w tym roku.

Nie wiemy, jak obciąży podatników i jak wpłynie na nasze rachunki za prąd. Nie wiemy, co zrobi po 2025 roku, kiedy stare elektrownie węglowe stracą wsparcie rynku mocy. Pytań wokół NABE, choć to wcale nie nowy projekt, wciąż jest wiele.

Pewne jest jedno, co swoją decyzją potwierdził ZE PAK: węgiel już się po prostu nie opłaca.

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne