0:00
27 lutego 2020

Czy jest się czego bać? Najważniejsze informacje o koronawirusie

Liczba osób zarażonych we Włoszech wzrosła do 453, 12 zmarło. Dotarcie wirusa do Polski jest kwestią czasu. Czy należy się go bać bardziej niż np. grypy? Co mają zrobić osoby, które niedawno wróciły z Włoch? Jak możemy skutecznie zabezpieczyć się sami? OKO.press odpowiada na najważniejsze pytania

Wydrukuj

Od kilku dni nowy koronawirus jest znów gorącym tematem w mediach. Na początku roku śledziliśmy informacje napływające z Chin, gdzie wirus uderzył po raz pierwszy. W tej chwili w tamtej części świata epidemia wyraźnie zwalnia, natomiast pojawiły się jej nowe groźne ogniska w Korei Płd., Iranie i w północnych Włoszech. W Polsce do tej pory nie potwierdzono jeszcze żadnego przypadku zakażenia SARS-CoV-2 (tak brzmi oficjalna nazwa nowego mikroorganizmu). Aktualizowana mapa zakażeń przygotowana przez amerykański Johns Hopkins University znajduje się pod tym adresem.

Tak jak każda nowe zagrożenie, nowa choroba, tak zakażenie SARS-CoV-2 budzi lęk i skłania do zadawania różnych pytań. OKO.press próbuje odpowiedzieć na niektóre z nich.

1. Czym różni się nowy koronawirus od wirusa grypy i czy jest od niego groźniejszy?

Wirus grypy towarzyszy ludziom już od wielu, wielu lat, choć często się zmienia i dlatego co roku mamy do czynienia z nieco innym zarazkiem. Do tego mikroba zdążyliśmy się więc już przyzwyczaić. Co więcej, wielu z nas bagatelizuje związane z nim zagrożenie, choć prawdziwa grypa jest ciężką chorobą, z wysoką gorączką, czasem dającą powikłania.

Według ministra zdrowia tylko w tym sezonie grypowym, który jeszcze się nie skończył, na grypę i tzw. infekcje paragrypowe, a więc przypominające grypę, zachorowało w Polsce ok. 2 mln osób. 11 tys. było hospitalizowanych, a 28 zmarło.

Grypa stanowi największe niebezpieczeństwo dla osób starszych, o obniżonej odporności.

Nowy koronawirus po raz pierwszy zaatakował jesienią 2019 w Chinach. Tam też jest najwięcej potwierdzonych przypadków infekcji. Do tej pory na świecie zachorowało ponad 82 tys. osób, ponad 2800 zmarło. Z choroby udało się wyleczyć ponad 32 tys. osób.

Szacuje się, że u ok. 80 proc. zakażonych infekcja ma łagodny przebieg. Jednak u części dochodzi do zapalenia płuc, które niektórych przypadkach może prowadzić do zgonu. Na podstawie dotychczasowych danych śmiertelność zakażenia SARS-CoV-2 wynosi ok. 3 proc.

W Europie być może śmiertelność będzie większa, gdyż w populacji europejskiej jest spory odsetek ludzi starszych, a koronawirus niesie największe zagrożenie właśnie dla nich.

A zatem oba zarazki potrafią zabić, oba przenoszą się drogą kropelkową, a więc zarazić się nimi jest łatwo. Dr Paweł Grzesiowski, epidemiolog, ocenia, że koronawirus jest jednak 15 razy bardziej niebezpieczny od grypy. Po pierwsze dlatego, że na grypę mamy od dawna szczepionki (rzadko z nich korzystamy, ale to zupełnie inny problem). Po drugie koronawirus znacznie częściej wywołuje zapalenie płuc.

Firmy farmaceutyczne intensywnie pracują nad szczepionką na nowego koronawirusa. Właśnie zaczęły się testy pierwszego preparatu opracowanego przez amerykańską spółkę Moderna. Jeśli szczepionka okaże się bezpieczna i skuteczna, do użycia będzie najwcześniej za rok.

2. Czego się najbardziej obawiamy w związku z koronawirusem na poziomie państwa?

Zdaniem dr. Pawła Grzesiowskiego tym, co spędza sen z powiek rządom w wielu krajach, jest perspektywa masowych zakażeń, co może prowadzić do „zatkania się” szpitali zakaźnych. Taka sytuacja zdarzyła się w Chinach, w mieście Wuhan. Chińskie władze zdecydowały się na błyskawiczne zbudowanie dodatkowych, wielkich szpitali kontenerowych.

Przeczytaj także:

O ile Chiny przespały nieco początek epidemii i przez pewien czas ukrywały zagrożenie, o tyle potem budowa szpitali rzeczywiście odbyła się w rekordowym tempie.

Osoby, u których infekcja ma ciężki przebieg wymagają opieki szpitalnej. - Jeśli doszłoby u nas do pojawienia się 2-3 tys. chorych z zapaleniem płuc, system ochrony zdrowia nie będzie w stanie przyjąć nagle tych ludzi - ostrzega ekspert.

Dlatego trzeba uczynić wszystko, żeby zasięg zakażeń, do których zdaniem ministra zdrowia dojdzie z całą pewnością, był jak najmniejszy.

3. Co mają zrobić osoby, które dopiero co wróciły z ferii w północnych Włoszech?

Jak informuje Ministerstwo Zdrowia:

Jeśli w ciągu ostatnich 14 dni byłeś w północnych Włoszech i zaobserwowałeś u siebie objawy, takie jak: gorączka, kaszel, duszność i problemy z oddychaniem, to

  • bezzwłocznie powiadom telefonicznie stację sanitarno-epidemiologiczną

lub

  • zgłoś się bezpośrednio do oddziału zakaźnego lub oddziału obserwacyjno-zakaźnego, gdzie określony zostanie dalszy tryb postępowania medycznego.

Jeśli w ciągu ostatnich 14 dni byłeś w północnych Włoszech i nie zaobserwowałeś u siebie wyżej wymienionych objawów, to

przez kolejne 14 dni kontroluj swój stan zdrowia, czyli codziennie mierz temperaturę ciała oraz zwróć uwagę na występowanie objawów grypopodobnych (złe samopoczucie, bóle mięśniowe, kaszel).

Jeżeli po 14 dniach samoobserwacji nie wystąpiły ww. objawy, zakończ kontrolę.

Jeżeli w ciągu 14 dni samoobserwacji zaobserwujesz ww. objawy to:

  • bezzwłocznie, telefonicznie powiadom stację sanitarno-epidemiologiczną

lub

  • zgłoś się bezpośrednio do oddziału zakaźnego lub oddziału obserwacyjno-zakaźnego, gdzie określony zostanie dalszy tryb postępowania medycznego.

Jeśli w ciągu ostatnich 14 dni byłeś w północnych Włoszech miałeś kontakt z osobą chorą lub zakażoną koronawirusem SARS-CoV-2, to

  • bezzwłocznie, telefonicznie powiadom stację sanitarno-epidemiologiczną.

Na dziś (informacja jest z 25 lutego 2020) nie ma uzasadnienia dla podejmowania nadmiernych działań typu kwarantannowanie osób powracających z regionów północnych Włoch, odmawianie udziału w zajęciach szkolnych oraz zamykanie szkół.

Ministerstwo Zdrowia uruchomiło infolinię na temat koronawirusa czynną 24 godz. na dobę. Jej numer: 800-190-590.

4. Jak możemy się chronić sami?

Najlepszym sposobem na uniknięcie zakażenia jest trzymanie się z daleka od osób, które kaszlą i gorączkują, a także zadbanie o dwie podstawowe zasady higieny – częste, dokładne mycie rąk i staranie się o niedotykanie rękoma oczu, nosa i ust (większość z nas robi to bezwiednie).

Ręce powinno się myć mydłem i wodą lub – jeśli nie ma takiej możliwości - wcierać w nie środki dezynfekujące na bazie alkoholu. Na stronie ministerstwa zdrowia, a także Głównego Inspektoratu Sanitarnego można znaleźć szczegółowe instrukcje, jak powinno wyglądać skuteczne mycie rąk.

Jeśli ktoś kaszle, nie zasłaniając ust, nie wstydźmy się zwrócić mu uwagi.

W Polsce przyzwyczailiśmy się do zasłaniania ust ręką. To o tyle mało skuteczne, że potem tymi rękoma dotykamy różnych przedmiotów i w ten sposób możemy roznosić chorobotwórcze zarazki (także zwykłego wirusa przeziębienia).

Znacznie sensowniejsze jest zasłonięcie ust lub nosa w trakcie kaszlu czy kataru zgiętym łokciem lub chusteczką. Taką chusteczkę należy od razu wyrzucić do śmieci, a potem dokładnie umyć ręce.

5. Czy warto stosować maseczki?

Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje stosowanie maski tylko w pewnych przypadkach.

  • Jeśli kaszlesz, masz gorączkę i trudności w oddychaniu powinieneś założyć maskę i poszukać pomocy medycznej – informuje WHO.
  • Jeśli nie masz tych symptomów, nie musisz nosić maski, ponieważ nie ma dowodów na to, że takie postępowanie chroni ludzi zdrowych. Jeżeli jednak jesteś zdrowy i opiekujesz się kimś, kto może być zakażony nowym koronawirusem, wtedy powinieneś nosić maskę zawsze wtedy, gdy przebywasz z tą osobą w tym samym pokoju.

WHO zwraca także uwagę na właściwe zakładanie i zdejmowanie maski. Instruktażowe filmiki na ten temat można obejrzeć pod tym adresem.

Również europejska agencja European Centre for Disease Prevention and Control przekonuje, że chociaż maski ograniczają rozsiewanie wirusa przez osoby chore, nie wydają się skutecznie bronić przed zachorowaniem osób zdrowych.

Sporo informacji na temat masek można znaleźć na stronie serwisu Prevention.com

Eksperci zwracają m.in. uwagę na, to, że jeśli zdecyduje się na takie rozwiązanie osoba zdrowa, to noszenie przez nią maski będzie miało jedną istotną zaletę - może pomóc w unikaniu bezpośredniego dotykania ust i nosa rękoma.

Warto też dodać, że są maski i maski. Poza tymi zwykłymi, kupowanymi w aptece są też pełne, duże maski, z filtrami węglowymi i szybami, ale te przeznaczone są dla szpitali zakaźnych i laboratoriów. Minister Szumowski zapewniał 26 lutego podczas konferencji prasowej, że rząd ma ich odpowiednią ilość, choć ile konkretnie to informacja objęta tajemnicą.

Czy jest się więc czego bać?

Wydaje się, że media nieco przesadzają ze straszeniem nowym wirusem. Takie alarmistyczne newsy dobrze się sprzedają. Warto jednak zachować czujność, ponieważ wirus nie należy do łagodnych i lepiej się z nim nie zetknąć. Dlatego słuchajmy rad ekspertów i zrezygnujmy z wyjazdu w te rejony, gdzie wirus już grasuje.

Jeśli dotrze do Polski, warto – w miarę możliwości - unikać przebywania w dużej grupie ludzi. Pamiętajmy o higienie, o częstym myciu rąk.

Polecamy też śledzenie nowych informacji na temat wirusa. OKO.press będzie je nadal przekazywać.

Udostępnij:

Sławomir Zagórski

Biolog, dziennikarz. Zrobił doktorat na UW, uczył biologii studentów w Algierii. 20 lat spędził w „Gazecie Wyborczej”. Założył tam dział nauki i wypromował wielu dziennikarzy naukowych. Pracował też m.in. w Ambasadzie RP w Waszyngtonie, zajmując się współpracą naukową i kulturalną między Stanami a Polską. W OKO.press pisze głównie o systemie ochrony zdrowia.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne