Policja przekonuje, że koszty zabezpieczenia miesięcznic smoleńskich są duże, bo musi chronić je przed Obywatelami RP, którzy łamią przepisy o zgromadzeniach. Ale w listopadzie 2017 roku Obywatele zapowiedzieli, że nie staną na trasie miesięcznicy. A w porównaniu z niektórymi miesiącami 2017 roku, koszt jej zabezpieczenia nie tylko nie spadł, ale wzrósł

W obstawie listopadowej miesięcznicy smoleńskiej uczestniczyło 1741 funkcjonariuszy. Na ich wynagrodzenie oraz na paliwo do 341 pojazdów (138 samochodów osobowych, 192 terenowych i busów, 1 armatki wodnej, 1 gigantofonu, 3 ruchomych punktów zatrzymań i 6 sanitarek) policja wydała łącznie 308 tys. złotych.

W sumie, od początku rządów PiS, czyli od listopada 2015 roku, do listopada 2017 roku, koszt zabezpieczenia miesięcznic przekroczył już 5,1 mln złotych.

Według opozycji, duże koszty zabezpieczenia miesięcznic to efekt rosnącego ego Jarosława Kaczyńskiego i jego nominatów w rządzie – którzy wykorzystują państwowe służby do obstawiania prywatnych imprez, w dodatku o charakterze politycznym.



Policja: musimy zapobiegać naruszeniom prawa przez Obywateli

Komenda Stołeczna Policji przekonuje jednak, że duże koszty miesięcznic to wina Obywateli RP, którzy w proteście przeciwko ograniczaniu wolności zgromadzeń i zawłaszczaniu przez PiS przestrzeni publicznej, organizują swoje kontrmiesięcznice w bezpośrednim sąsiedztwie miesięcznic. I przypomina konsekwentnie od kilku miesięcy, że podawane przez nią kwoty to koszty łączne ochrony miesięcznic i kontrmiesięcznic (bo nie sposób ich rozdzielić).

W lipcu 2017 roku, w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej,

KSP przypominała, że do drugiej połowy 2016 roku miesięcznice zabezpieczało niewielu funkcjonariuszy, ale „sytuacja uległa diametralnej zmianie”, gdy zaczęto organizować kontrmanifestacje.

„W związku z tym, że odbywały się one (i nadal odbywają) w pobliżu wymienionego na wstępie zgromadzenia, a ich uczestnicy w mediach zapowiadali działania niezgodne z prawem, policja zmuszona została do angażowania w zabezpieczenie porządku większych sił” – wyjaśniano w komunikacie.

Dalej stołeczni policjanci uściślali: „Jako przykład głoszonych publicznie deklaracji o dążeniu do naruszenia obowiązującego porządku prawnego przytoczyć można wystąpienie Pana Pawła Kasprzaka, przedstawiciela ruchu Obywatele RP. W artykule zamieszczonym na internetowej stronie stacji RMF możemy przeczytać: »Obywatele RP (…) będą świadomie stawać w miejscach, w których nie mają prawa przebywać w myśl obecnej ustawy o zgromadzeniach – zapowiedział lider Obywateli RP Paweł Kasprzak«”.

KSP wyjaśniała również, że „organizatorzy kontrmanifestacji często deklarują udział w nich kilku tysięcy osób. Policja musi to uwzględnić w przygotowaniu zabezpieczenia”.



Obywatele ogłaszają, że nie przyjdą. Zabezpieczenie nie maleje

Tymczasem 7 listopada 2017 roku Obywatele RP ogłosili publicznie, że w listopadzie „odstępują od organizowania manifestacji w trakcie miesięcznicy smoleńskiej” i że spotkają się tego dnia pod Pałacem Kultury, w miejscu gdzie w proteście przeciwko działaniom PiS podpalił się Piotr Szczęsny, Szary Człowiek. Wyjaśniali, że „Piotr Szczęsny apelował, byśmy wśród wyborców PiS, a więc także wśród uczestników smoleńskiego »marszu pamięci«, widzieli braci, siostry, rodziców i sąsiadów”. Ale uczestnicy miesięcznic listu Szczęsnego nie chcą słuchać. „Niech wobec tego nasza nieobecność – demonstracyjna w świetle dotychczasowej historii protestu – zwróci ich uwagę na jego istnienie, powagę i zawarte w nim wartości” – wyjaśniali. I jak zapowiedzieli, tak zrobili.

10.11.2017 Warszawa, Plac Defilad. Lider ruchu Obywatele RP Paweł Kasprzak w miejscu samospalenia Piotra Szczęsnego. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

A mimo to koszt zabezpieczenia policyjnego listopadowej miesięcznicy, w porównaniu z niektórymi miesiącami 2017 roku nie tylko nie był mniejszy, ale wzrósł.

Jak już wspomnieliśmy w listopadzie 2017 policja wydała na zabezpieczenie 308 tys. zł. Na początku 2017 roku wydatki były niemal dwukrotnie niższe (w styczniu 164 tys. zł, w lutym – 159 tys. zł, a w marcu 173 tys. zł).

Listopadowe zabezpieczenie kosztowało niewiele mniej niż w maju (350 tys. zł), we wrześniu (326 tys. zł) i w październiku (325 tys. zł). Wyraźnie wyższe koszty niż w listopadzie policja poniosła w kwietniu 2017 roku (aż 706 tys. zł), gdy zorganizowano oficjalne państwowe obchody rocznicy oraz w lipcu (758 tys. zł), gdy na wezwanie Władysława Frasyniuka i innych działaczy dawnej, antykomunistycznej opozycji, na kontrmiesięcznicę przyjechały tłumy ludzi z całej Polski.

Koszty zabezpieczenia miesięcznic i rocznic smoleńskich przez policję w latach 2015-17 [aktualizacja]

Źródło: Komenda Główna Policji i Komenda Stołeczna Policji

Po komunikacie Obywateli RP policja nie ograniczyła znacząco liczby funkcjonariuszy, którzy zabezpieczali miesięcznicę. Jak wspomnieliśmy, było ich 1741, a więc więcej niż w styczniu (772), lutym (830), marcu (986), maju (1701) i wrześniu 2017 roku (1694). I tylko nieznacznie mniej niż w październiku (1790).

Liczba policjantów zabezpieczających miesięcznice i rocznice smoleńskie w latach 2015-17 [aktualizacja]

Źródło: Komenda Główna Policji i Komenda Stołeczna Policji

10 listopada nie ubyło także, w porównaniu z poprzednimi miesięcznicami, barierek rozstawionych na ulicach. Przeciwnie: rozstawiono je nie tylko wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia, od Placu Zamkowego do skrzyżowania z ul. Tokarzewskiego, ale także na samej ulicy Tokarzewskiego – łączącej Krakowskie Przedmieście z Placem Piłsudskiego – oraz na tym placu. Uczestnicy miesięcznicy przeszli tam po tradycyjnym już przemówieniu miesięcznicowym Jarosława Kaczyńskiego pod Pałacem Prezydenckim i wysłuchali kolejnego przemówienia – tym razem dotyczącego rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę, która przypadała następnego dnia.



Koszt zabezpieczenia miesięcznic od początku rządów PiS: 5,1 mln zł

OKO.press od wielu miesięcy monitoruje wydatki związane z organizacją miesięcznic.

Całkowitych kosztów nie poznamy nigdy – nikt nie jest w stanie policzyć i nikt nie liczy, ile płacimy jako podatnicy za organizację oficjalnych uroczystości, udział najważniejszych urzędników państwowych (ich czas pracy, ochronę BOR, dojazdy itp.) czy kompleksową obsługę ze strony mediów publicznych. Jedyne pewne dane to te dotyczące zabezpieczenia policyjnego.

Jak obliczyło OKO.press, od początku rządów Pis, czyli od listopada 2015 roku do listopada 2017 roku, policja wydała łącznie na zabezpieczenie miesięcznic co najmniej 5 mln 125 tys. złotych. Do tej kwoty trzeba doliczyć koszty wynajęcia i rozstawienia barierek na ulicach, w niektórych miesiącach.

W tym okresie, zabezpieczając miesięcznice i kontrmiesięcznice, funkcjonariusze – mówiąc językiem policyjnych statystyk – odbyli prawie 25 tysięcy służb. Czyli mówiąc prościej – poświęcili na to 25 tys. dniówek.

Coraz częściej dochodzą z policji sygnały, że dla jednostek odległych od Warszawy, które biorą udział w zabezpieczaniu miesięcznic, oznaczają one kilkudniową dezorganizację pracy (odprawy przed akcją, przejazdy tam i z powrotem, wolne dni oddawane funkcjonariuszom za nadgodziny).

I że przez to policja – cierpiąca na braki kadrowe – nie ma w tych dniach ludzi do wykonywania innych, ważniejszych zadań.


Wicenaczelna i szefowa zespołu śledczego OKO.press. Dziennikarka „Polityki” (2000–13), krótko „GW”, a od wiosny 2016 roku - OKO.press. Dziennikarka Roku Grand Press 2016. Laureatka kilkunastu innych nagród dziennikarskich, m.in. Grand Press za dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody Radia Zet im. A. Woyciechowskiego, Nagrody im. Dariusza Fikusa, kilku nagród i wyróżnień SDP (przed jego przejęciem przez dziennikarzy "niepokornych"). Bałucki charakter.


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym