Dziś w Krakowie potwierdzono kolejny przypadek zarażenia koronawirusem. Tymczasem w internecie pojawiają się apele kolejnych placówek medycznych, którym kończą się zapasy. Pod Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie-Prokocimiu co chwilę podjeżdżają mieszkańcy, którzy przekazują placówce maseczki, rękawiczki i czepki. Raport OKO.press ze stolicy Małopolski

Kraków opustoszał. W centrum miasta można spotkać pojedynczych turystów, którzy jeszcze nie wrócili do domów.

Pierwszy małopolski pacjent zakażony koronawirusem SARS-CoV-2 leży w szpitalu im. Stefana Żeromskiego w krakowskiej Nowej Hucie. W lutym spędził ferie, jeżdżąc na nartach w północnej części Włoch. 29 lutego 2020 wylądował na lotnisku Chopina w Warszawie, a do Krakowa dojechał własnym autem. Tydzień później źle się poczuł. Testy przeprowadzone w szpitalu potwierdziły u niego zakażenie SARS-CoV-2.

Po kilku dniach stan ponad 60-letniego mężczyzny się pogorszył. 10 marca dyrekcja szpitala poinformowała, że leży na oddziale intensywnej terapii, pod respiratorem. Obecnie jest w śpiączce, jego stan jest określany jako ciężki, ale stabilny.

W poniedziałek COVID-19 wykryto u drugiej małopolskiej pacjentki, która jest objęta kwarantanną domową. Jak podają władze województwa, kobieta czuje się dobrze.

Szpital Uniwersytecki w Krakowie. Oddział Zakaźny. Transport pacjentki chorej z powodu koronawirusa
16.03.2020 Szpital Uniwersytecki w Krakowie. Oddział Zakaźny. Transport pacjentki chorej z powodu koronawirusa. Fot. Jakub Wlodek / Agencja Gazeta

16 mieszkańców Małopolski jest obecnie hospitalizowanych, 311 osób zostało objętych kwarantanną, a 490 nadzorem epidemiologicznym (stan na poniedziałek, 16 marca).

„Pracujemy 24 godziny na dobę”

Małopolanie organizują grupy facebookowe, żeby pomagać sobie nawzajem – oferują zakupy, wyprowadzanie psów czy dostarczanie leków z aptek. Niektóre restauracje dowożą za darmo jedzenie dla lekarzy, ratowników i pielęgniarek. Inne proponują darmowe dostawy do seniorów. Ruszyła także akcja szycia maseczek dla krakowskich szpitali.

To odpowiedź na apel dr Lidii Stopyry, szefowej Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w Szpitalu im. Żeromskiego.

„Pracujemy 24 godziny na dobę, brakuje testów, brakuje masek, kombinezonów, brakuje rąk do pracy. Wszystkie infolinie są zajęte, a nawet jeśli komuś uda się połączyć otrzymuje informację, żeby zadzwonić do specjalisty chorób zakaźnych”

– pisze lekarka.

„A to jest nierealne – pracujemy wszyscy cały czas przy chorych i nie jesteśmy w stanie odbierać telefonów, które dzwonią non stop przez całą dobę. Możemy narzekać, toczyć pianę, szukać winnych, ale w ten sposób nie opanujemy epidemii. Walczymy, ale bez Was nie damy rady” – dodaje, apelując także, żeby przestrzegać kwarantanny, odizolować osoby starsze i schorowane, a przede wszystkim ograniczyć wychodzenie z domu.

„Osoby z przeziębieniem bezwzględnie nie mogą się z nikim kontaktować, wymagają absolutnej izolacji. Nie mają potrzeby też nigdzie dzwonić. Każdy wie jak leczyć przeziębienie. Super byłoby, gdybyśmy mogli wszystkich diagnozować szybkimi, czułymi testami, ale to na razie nierealne. Musimy dać radę bez tego” – zaznacza.

Nie będzie ewakuacji pacjentów

„W przypadku pandemii, czyli wystąpienia masowych zachorowań na całym świecie, istniejące systemy ochrony zdrowia mogą nie podołać” – mówił kilka dni temu OKO.press prof. Aleksander Garlicki, kierownik Oddziału Klinicznego Chorób Zakaźnych w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie i wojewódzki konsultant ds. chorób zakaźnych.

„Ale oczywiście nie jest też tak, że Polska jest kompletnie nieprzygotowana. Mamy wojewódzkie plany przeciwdziałania epidemii, mamy oddziały zakaźne, mamy potrzebne do leczenia środki i sprzęty. Jednak jeśli będziemy mieli dużo ciężkich przypadków COVID-19, liczba respiratorów czy urządzeń ECMO (tzw. płucoserce – przyp. aut.), może być niewystarczająca” – dodawał.

Szpital Uniwersytecki (SU), w którym pracuje prof. Garlicki, został wyznaczony przez resort zdrowia i wojewodę na szpital jednoprofilowy.

„Co to oznacza? Że w jego obrębie, w niezależnym budynku, w którym znajduje się oddział chorób zakaźnych, będą przyjmowane najcięższe przypadki osób zakażonych koronawirusem” – mówił podczas konferencji prasowej dyrektor szpitala Marcin Jędrychowski. Dodał, że nie planuje ewakuacji chorych z innych oddziałów ani nie bierze pod uwagę utworzenia 1100 łóżek dla pacjentów z COVID-19, o czym była mowa planach rządowych i wojewódzkich.

„Nie możemy pozwolić sobie na to, żeby w zetknięciu z hipotetycznym ryzykiem pacjentów zarażonych koronawirusem, zrezygnować z tego, co robimy na co dzień: z leczenia zawałów, udarów, pacjentów onkologicznych i wszystkich innych procedur, które realizujemy” – mówił Jędrychowski podczas konferencji prasowej.

Jak wyliczał, Małopolska jest dobrze zabezpieczona, bo ma 10 oddziałów zakaźnych i około 300 łóżek.

W samym SU znajduje się 40 miejsc dla pacjentów z podejrzeniem COVID-19. Dodatkowym wsparciem mają być wolne miejsca w dwóch oddziałach szpitalnych, które obecnie są całkowicie puste. Co więcej, w niedawno opuszczonej starej siedzibie szpitala w centrum miasta zostało udostępnione 200 łóżek dla osób wymagających izolacji. Nie będzie tam jednak zespołów medycznych, a więc dawne budynki nie mogą służyć do hospitalizacji.

Poza tym placówka dysponuje 120 respiratorami, niezbędnymi do leczenia ciężkich przypadków COVID-19. Na samym oddziale zakaźnym są cztery stanowiska do intensywnej terapii.

Od ubiegłego tygodnia w innej placówce, Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II w Krakowie, działa laboratorium badające próbki na COVID-19.

Zapasów starczy do wieczora

W poniedziałkowe popołudnie Jerzy Friediger, dyrektor Szpitala im. Żeromskiego (gdzie leczony jest pacjent nr 1) poinformował, że do placówki nie dotarły kolejne pakiety ochronne. Brakuje maseczek, kombinezonów i płynów dezynfekcyjnych.

„Tak możemy pracować tylko do dzisiejszego wieczora” – mówił i dodał: „Dwoimy się i troimy, żeby zdobyć maski chirurgiczne, aby móc zabezpieczyć personel”.

W rozmowach z mediami zaznaczał, że służby wojewody wiedzą, jak wyglądały ostatnie dostawy z Agencji Rezerw Materiałowych.

„Nie wiem, czy sobie nie zdaje sprawy, że my musimy zająć się pacjentami?”

– denerwował się Friediger.

Dyrektora poprał prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. „Wystąpiłem do Pana Wojewody o pilne uzupełnienie braków z magazynów Agencji Rezerw Materiałowych. Dyrekcje naszych miejskich szpitali apelują o pomoc. Zaczyna brakować środków ochrony osobistej: maseczek, fartuchów, specjalnych kombinezonów, a potrzebujemy doposażyć nie tylko szpitale, ale też pracowników opieki społecznej, strażników miejskich” – napisał na Facebooku.

W internecie pojawiają się apele kolejnych placówek medycznych, którym kończą się zapasy. Pod Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie-Prokocimiu co chwilę podjeżdżają mieszkańcy, którzy przekazują placówce maseczki, rękawiczki i czepki.

Brakuje nie tylko pakietów ochronnych, ale także personelu. 100 pielęgniarek i 60 lekarzy z samego Szpitala Uniwersyteckiego wzięło opiekę nad dziećmi po zamknięciu przedszkoli i szkół. Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego zachęca studentów, żeby wsparli szpitale. Powstała nawet baza wolontariuszy, którzy mogliby pomagać na oddziałach innych niż zakaźny albo pracować w call center Sanepidu. Do poniedziałku zgłosiło się 287 studentów kierunków medycznych.

Kraków pracuje nad testami

Nad prostym testem na koronawirusa pracują naukowcy z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ. Już udało im się wyselekcjonować białka charakterystyczne dla SARS-CoV-2. Kolejnym etapem ma być znalezienie cząstek, które będą w stanie reagować wyłącznie z tymi białkami. Test ma mieć istotną zaletę – będzie go można wykonywać poza laboratorium, czyli na przykład na lotniskach i dworcach.

„Chcemy stworzyć rozwiązanie, które będzie pomocne dla społeczeństwa i będzie mogło zostać zastosowane w ciągu tego sezonu czy może nawet bardziej sezonu jesiennego, kiedy prawdopodobnie wirus powróci, a będzie potrzeba szybkiego zlokalizowania osób, które go przenoszą” – mówił w wywiadzie dla „Gazety Krakowskiej” biorący udział w badaniach prof. Krzysztof Pyrć.

O co teraz toczy się walka?

„Przede wszystkim o obejmowanie wszystkich potencjalnie narażonych na zakażenie osób kwarantanną i kontrolę, czy ta kwarantanna odbywa się zgodnie z zasadami” – odpowiada prof. Aleksander Garlicki. „Na pewno warto poprawić system informowania społeczeństwa o objawach wskazujących na zakażenie koronawirusem i o tym, jak postąpić, jeśli się pojawią. A każdy z nas na co dzień powinien pamiętać o myciu rąk, higienie kaszlu i kichania oraz unikaniu skupisk ludzkich” – dodaje.

W związku z zagrożeniem epidemiologicznym, w całym regionie wprowadzono szereg ograniczeń. W Krakowie odwoływane są zagraniczne rejsy autokarowe, zmieniony został rozkład jazdy komunikacji miejskiej, budynki urzędu miasta są nieczynne (sprawy można załatwiać elektronicznie lub wrzucając wnioski do skrzynki), a strefa płatnego parkowania do końca marca będzie darmowa, co ma zachęcić mieszkańców do bezpieczniejszych podróży własnymi samochodami.

Odwołano również festiwale i imprezy wiosenne – m.in. zaplanowany między 6 a 13 kwietnia Festiwal Misteria Paschalia, Jarmark Wielkanocny i festiwal filmowy Off Camera, który miał się odbyć na przełomie kwietnia i maja. Z kolei na Podhalu zamknięto sklepy i lokale na Krupówkach, ograniczono przyjęcia petentów w urzędach i zamknięto szlaki w Tatrzańskim Parku Narodowym.

Zostań w domu. Myj ręce. Dbaj o innych.
OKO.press pilnuje zdrowia Polek i Polaków.

Katarzyna Kojzar - dziennikarka i redaktorka. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. Pisze przede wszystkim o środowisku i klimacie, a czasami - dla odmiany - o kulturze. Publikuje także w SmogLabie i Onecie.


Komentarze

  1. Kasia Złośnica

    Czy nadal będziemy słyszeć, że "dajemy radę"? Było te dwa miliardy przeznaczyć właśnie na takie rzeczy a nie na propisowską propagandę w zeszmaconej tvp.

Masz cynk?