Kranówka prawem, nie towarem. Kto nie chce darmowej wody w restauracjach?
Kranówka w lokalach gastronomicznych miała być obowiązkowo darmowa, ale rząd wycofuje się ze swojej propozycji. Wcześniej projekt krytykowali niektórzy z restauratorów, a nawet posłowie koalicji rządzącej. Nie brakuje jednak lokali, gdzie darmową wodę można dostać od dawna
To wydawało się pewne – od 12 sierpnia w lokalach gastronomicznych każdy z klientów, jeśli tylko by poprosił, miał dostać pół litra kranówki za darmo. Sceptycznie zareagowały niektóre z organizacji branży gastronomicznej. Taki przekaz płynął od rządu, wynikało to z treści ustawy regulującej obrót opakowaniami i odpadami. Nowe prawo naraziłoby nas na dodatkowe koszty i utratę zysków z napojów, za które klient nie będzie chciał płacić – argumentuje część restauratorów.
W branży słychać było jednak również przeciwne głosy, krytykujące horrendalne ceny karafki w niektórych z lokali. Woda z lodem, cytryną i paroma listkami mięty potrafi kosztować po kilkanaście złotych, to szalona przebitka – zauważali zwolennicy nowych regulacji, które w pilotowanej przez resort klimatu ustawie o opakowaniach znalazły się z inicjatywy klubu Lewicy.
Można przypuszczać, że ministerstwo wsłuchało się przede wszystkim w głosy sceptyków. „W toku uzgodnień międzyresortowych Ministerstwo Klimatu i Środowiska odstąpiło od zawarcia w projekcie ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych regulacji zobowiązujących restauracje oraz podmioty prowadzące działalność gospodarczą obejmującą przygotowanie i podawanie posiłków klientom do nieodpłatnego zapewnienia klientom wody z kranu” – przekazała wiceministra Anita Sowińska Faktowi.

Komentarze