0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: OKO.pressOKO.press

Opowiadamy o tym w kolejnym odcinku naszego podcastu „lens.EU – zbliżenie na to, co napędza europejską wspólnotę". Robimy go wspólnie z koleżankami i kolegami z Niemiec, Łotwy, Chorwacji i Austrii. Tym razem jego gospodarzem jest niemiecki portal CORRECTIV, a OKO.press dołożyło swoją cegiełkę.

Podcast nagraliśmy w języku angielskim, ale w OKO.press publikujemy wersję polską, tłumaczoną maszynowo. Poniżej znajdziecie również transkrypcję naszego podcastu:

Przeczytaj także:

Pożary w Europie Południowej, spadający poziom rzek w Niemczech, wyschnięta ziemia na Bałkanach. Susza nie jest już problemem dotykającym tylko kilka regionów. Odczuwa ją niemal cała Europa.

Jestem Lilith Grull, gospodyni tego podcastu, międzynarodowa reporterka w CORRECTIV i CORRECTIV.Europe. Wraz z lokalnymi i niezależnymi dziennikarzami z całej Europy badamy kwestie, które przekraczają granice państw i dotyczą nas wszystkich. Nasza najnowsza analiza danych po raz pierwszy pokazuje, jak powszechna była susza w Europie w ostatnich latach.

W rezultacie w ciągu ostatnich kilku lat dwie trzecie wszystkich regionów zostało szczególnie dotkniętych suszami. Innymi słowy, był przynajmniej jeden rok, w którym przez sto osiemdziesiąt trzy dni lub dłużej było zdecydowanie zbyt sucho. Ale co to właściwie oznacza dla naszego codziennego życia, dla zasobów wody, dla gospodarki?Czy Europa jest gotowa na taki rozwój sytuacji? Rozmawialiśmy o tym z ekspertami i dziennikarzami z różnych krajów Europy. Właśnie o tym jest ten odcinek.

Tegoroczny maj był jednym z najgorętszych w historii Europy. Prawie cały kontynent zmagał się z upałami. Mieszkańców niemieckiego miasta Jülich wezwano do oszczędzania wody. W Szkocji szalały pożary lasów, a we Francji odnotowano pierwsze zgony związane z upałami. Choć początkowo może to brzmieć zaskakująco, Europa ociepla się szybciej niż jakikolwiek inny kontynent

Czynniki, które się do tego przyczyniają, to bliskość szybko ocieplającej się Arktyki, duże masy lądowe, rzadsze opady śniegu i lodu oraz coraz bardziej wysuszona ziemia. W codziennym życiu odczuwamy to najbardziej, gdy temperatury stają się ekstremalnie wysokie. Pocisz się, zanim jeszcze zdążysz się poruszyć.

Osiem godzin skupienia w pracy? Niemożliwe. A gdy tylko wyjdziesz na zewnątrz, uderza cię fala ciężkiego, gorącego powietrza. Jednak upał wpływa nie tylko na nas, zmienia też przyrodę i gospodarkę. Jednym z najjaskrawszych tego dowodów jest coraz częstsze występowanie suszy.

Susza występuje, gdy przez dłuższy czas opady są bardzo niewielkie, co powoduje wysychanie gleby do tego stopnia, że rośliny nie otrzymują wystarczającej wilgoci, a poziom wód w rzekach zaczyna spadać. Jednak skutki braku wody nie kończą się na polach i lasach. Zbiory mogą być mniejsze, co prowadzi do wzrostu cen żywności.

Lasy stają się osłabione i bardziej podatne na pożary oraz pasożyty. Jednocześnie wpływa to na kluczowe aspekty naszego codziennego życia. Zasoby wody pitnej, żegluga śródlądowa, przemysł i dostawy energii, gdy poziom rzek opada. Krótko mówiąc, susza to coś znacznie poważniejszego niż tylko kilka tygodni bez deszczu czy wyjątkowo upalne lato.

Stało się to częścią nowej rzeczywistości klimatycznej Europy, z konsekwencjami dla środowiska, gospodarki i ostatecznie całego społeczeństwa.

W CORRECITV.Europe chcieliśmy sprawdzić, jak poważnie Europa ucierpiała z powodu suszy w ostatnich latach. A dokładniej, gdzie wystąpiła susza między dwa tysiące dwunastym a dwa tysiące dwudziestym szóstym rokiem i w jakim stopniu? Aby odpowiedzieć na to pytanie, przeanalizowaliśmy dane z programu Copernicus. To program obserwacji Ziemi prowadzony przez Komisję Europejską.

Dane te dają wgląd w lokalne warunki suszy na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz w innych krajach, w tym w Wielkiej Brytanii, Macedonii Północnej, Albanii i Serbii.

Proszę o chwilę cierpliwości, przejdziemy teraz do kwestii technicznych. Eksperci z programu Copernicus oceniają stan suszy co dziesięć dni z rozdzielczością przestrzenną około pięciu kilometrów kwadratowych, czyli w dość małej skali.

Oceny opierają się na czynnikach takich jak opady, wilgotność gleby i rozwój roślinności. Pomiary te służą do określenia tak zwanego stanu suszy.

Pokazuje to, jak poważna jest susza w danym miejscu. To dane, na których pracowaliśmy, a po rozmowach z ekspertami z Hiszpanii, Niemiec, Szwajcarii, Włoch i kilku innych krajów europejskich, przeanalizowaliśmy je i podzieliliśmy na dwie kategorie: suszę umiarkowaną i suszę ostrą.

Umiarkowana susza oznacza znacznie mniejsze opady niż zwykle oraz niższy poziom wody w glebie. Początkowo stanowi to ostrzeżenie, ale skutki bywają już widoczne, na przykład, gdy ziemia wysycha i zaczynają pojawiać się pęknięcia, zwłaszcza w regionach z piaszczystą glebą.

Suszę uznaje się za dotkliwą, gdy widać też oznaki cierpienia roślinności, kiedy rośliny nie mogą już prawidłowo rosnąć. W tym momencie ostrzeżenie zmienia się w alarm.

Dzięki temu po raz pierwszy mogliśmy dość szczegółowo przedstawić, jak susza rozwijała się na znacznych obszarach Europy między 2012 a 2026 rokiem. Link do naszego interaktywnego atlasu oraz artykułu znajduje się pod transkrypcją.

Jedno było od razu oczywiste.

W wielu krajach ogólna sytuacja znacznie się pogorszyła. Zwłaszcza Albania, Serbia i Polska coraz częściej zmagają się z ostrzeżeniami przed umiarkowaną suszą. Inne kraje, jak Hiszpania, od dłuższego czasu borykają się z dotkliwą suszą. Prawie wszystkie badane przez nas kraje doświadczyły w ostatnich latach okresów suszy ostrej.

Szczególnie Europa Południowa i Wschodnia wyróżniają się pod względem dotkliwej suszy.

Mimo bardziej centralnego położenia na kontynencie, Niemcy również nie zostały oszczędzone. Niemcy zajmują 16 miejsce na 35 krajów w Europie, co początkowo może nie brzmieć tak dramatycznie, ale nie powinniśmy pochopnie wyciągać z tego wniosków, gdyż eksperci w Niemczech również obserwują wyraźny trend. Nie tylko wiosenne miesiące stają się coraz bardziej suche.

Wiele obszarów doświadcza coraz mniej śniegu i opadów deszczu także w miesiącach zimowych, a to stanowi problem. W normalnych warunkach zasoby wody uzupełniają się zimą w glebie, rzekach i wodach gruntowych. Lecz jeśli nie pada, rok zaczyna się już z deficytem. Jeśli po tym następują gorące i suche miesiące, sytuacja może się pogarszać raz za razem.

Nasze analizy pokazują, że dotkliwa susza nie dotyka już tylko poszczególnych regionów, lecz cały kontynent i występuje coraz częściej.

Aby zrozumieć, dlaczego tak jest i co to oznacza dla Europy w praktyce, rozmawialiśmy z naukowcem z Hiszpanii.

Nazywam się Jaume Freire, jestem naukowcem w Instytucie Analiz Ekonomicznych Hiszpańskiej Narodowej Rady Badań Naukowych oraz wykładowcą w Barcelońskiej Szkole Ekonomii.

Lilith Grull: Pytamy go, co zazwyczaj pomijamy, jeśli chodzi o suszę.

Jaume Freire: Susze zdarzały się zawsze, ale zmiany klimatu zwiększają ich częstotliwość i intensywność, podobnie jak w przypadku innych zagrożeń naturalnych. Niektóre regiony, jak choćby basen Morza Śródziemnego, od bardzo dawna zmagają się z chronicznym niedoborem wody. Kluczowe jest to, że nie chodzi tylko o opady.

Wzrost temperatury spowodowany globalnym ociepleniem zwiększa ewapotranspirację, więc więcej wody wyparowuje z gleby i roślin. A to zwiększa zapotrzebowanie na wodę.

Na przykład, aby uprawiać te same rośliny co wcześniej, albo by wytwarzać prąd z hydroelektrowni, chłodzić elektrownie z perspektywy społeczno-ekonomicznej, czy też podtrzymywać procesy biologiczne z perspektywy ekologicznej.

A fale upałów, których doświadczamy, a które są częstsze, silniejsze i dłuższe, mają dokładnie taki sam skutek. Widzimy, że doświadczamy ich coraz więcej, szczególnie w Europie w ostatniej dekadzie, co jest również istotnym źródłem utraty wody.

Z drugiej strony, jeśli spojrzymy na wzorce opadów, deszcz staje się rzadszy, ale jednocześnie bardziej intensywny. Widzimy to zwłaszcza w rejonie Morza Śródziemnego, gdzie po okresach suszy następują bardzo silne opady i powodzie.

Cóż, wynika to z tego, jak bardzo nagrzewa się morze pod koniec lata. Myślę, że powodem, dla którego się to pomija, jest to, że opady deszczu są czymś intuicyjnym.

Wszyscy rozumiemy, że pada zbyt mało, podczas gdy rola temperatury, fakt, że cieplejsza atmosfera jest bardziej spragniona i wyciąga więcej wody z upraw, gleby i zbiorników, jest znacznie mniej widoczny.

Lilith Grull: Ekspert wyjaśnia, że susza staje się coraz bardziej stałym problemem, zwłaszcza w regionach śródziemnomorskich. Podobnie jak wielu innych, Freire wskazuje na zmiany klimatu jako główną przyczynę, wywołującą coraz częstsze i bardziej intensywne fale upałów.

Dodaje on również, że równolegle drugie ekstremalne zjawisko zyskuje na znaczeniu. Po długich okresach suszy coraz częściej występują ulewne deszcze i powodzie. Choć może się to wydawać sprzeczne, obfite opady nie oznaczają automatycznie, że w systemie pozostaje wystarczająca ilość wody.

Intensywne opady w krótkim czasie są często bardzo trudne do wchłonięcia przez ziemię. Zamiast powoli wsiąkać w grunt i być tam magazynowana, woda zazwyczaj spływa po powierzchni. A przecież to właśnie ta retencja byłaby kluczowa, działając jak bufor w okresach suszy i łagodząc jej przyszłe skutki.

W trakcie naszego śledztwa rozmawialiśmy także z rolnikiem z północnoniemieckiego kraju związkowego Szlezwik-Holsztyn. Prowadzi on tam rodzinne gospodarstwo rolne wraz ze swoimi rodzicami.

W 2018 roku susza dotknęła ich region mocniej niż zwykle, wystawiając gospodarstwo na ciężką próbę. W rezultacie musieli ubić zwierzęta wcześniej, niż planowali. Brakowało paszy, a wydajność mleczna znacząco spadła. Nie byli jednak jedynymi poszkodowanymi. Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, donosili o nieurodzaju i stratach finansowych w wielu krajach Europy.

Jednak za tymi liczbami kryje się coś więcej niż tylko problemy gospodarcze i wzrost cen żywności. Każde nieudane zbiory mają realny wpływ na ludzi, rodziny i źródła utrzymania. Jakie szkody może tak naprawdę wyrządzić susza

Ekspert podkreśla, że gospodarka wodna odgrywa kluczową rolę w radzeniu sobie z okresami suszy. Jednak różne sektory gospodarki, a także potrzeby społeczeństwa, stawiają bardzo odmienne wymagania wobec zasobów wodnych.

Unia Europejska reguluje to w ramach wspólnych przepisów, które wymagają od państw członkowskich ochrony i zrównoważonego korzystania z zasobów wodnych. Ponadto wspiera kraje i regiony poprzez programy finansowania oraz współpracę transgraniczną, aby skutecznie stawiać czoła wyzwaniom, takim jak powodzie, susze i niedobory wody.

Dlatego państwa członkowskie Unii Europejskiej muszą opracować własne plany gospodarowania wodami. Według Freire w praktyce nie jest to takie proste. Gdy wody zaczyna brakować, pojawiają się konflikty między bardzo odmiennymi interesami.

Woda jest potrzebna rolnictwu, przemysłowi i gospodarstwom domowym, często jednocześnie, lecz nie zawsze w tym samym stopniu. I właśnie dlatego susza dotyka różne sektory gospodarki w odmienny sposób.

Wyzwanie polega na takim rozdzieleniu ograniczonych zasobów wody, aby uwzględnić jak najwięcej potrzeb. Ekspert podaje następujący przykład. Jeśli sektor rolniczy produkuje znacznie mniej z powodu niedoboru wody, odczuwają to również firmy w dalszej części łańcucha dostaw.

Dlatego z ekonomicznego punktu widzenia, radykalne ograniczenia zużycia wody w rolnictwie nie zawsze są najrozsądniejszym rozwiązaniem. Zamiast tego, należy wziąć pod uwagę wpływ takich działań na cały łańcuch wartości.

Komisja Europejska obliczyła szkody wyrządzone przez ekstremalne zjawiska, takie jak susza.

"W dwa tysiące dwudziestym piątym roku ekstremalne zjawiska pogodowe, w tym susze, fale upałów i powodzie, spowodowały w Europie straty wynoszące co najmniej czterdzieści trzy miliardy euro. Trudno dokładnie określić, jaka część tych strat wynikała wyłącznie z suszy, ponieważ często występuje ona jednocześnie z innymi ekstremalnymi zjawiskami.

Eksperci ostrzegają, że skumulowane koszty takich zjawisk pogodowych mogą wzrosnąć do około stu dwudziestu sześciu miliardów euro, czyli potroić się do roku dwa tysiące dwudziestego dziewiątego, jeśli nic się nie zmieni.

Jak więc wygląda obecna sytuacja w Europie?

Pierwsza połowa roku była w wielu miejscach wyjątkowo gorąca, co skłania nas do zadania prostego pytania: czy było też wyjątkowo sucho? Aby się tego dowiedzieć, ponownie przyjrzeliśmy się danym z programu Copernicus, sprawdzając, czy pierwsze miesiące tego roku były cieplejsze niż analogiczny okres w każdym z poprzednich dwunastu lat. Wynik jest jasny.

Wiosna 2026 roku była wyjątkowo sucha w wielu regionach. W porównaniu z poprzednimi latami, w Niemczech odnotowano sześć razy więcej dni, w których susza była na tyle dotkliwa, że wpływała na wzrost roślin. Może to mieć konsekwencje nie tylko dla naszego krajobrazu, ale także dla produkcji rolnej. W niemieckich wiadomościach w ostatnich tygodniach dominowały Jülich i prowadzone tam pomiary.

Oprócz Jülich wyróżnia się kilka innych regionów. W szczególności w Müllendorf am Inn, Stendal i Dessau-Roßlau w pierwszym miesiącu roku odnotowano rekordową liczbę dni z ostrzeżeniem przed suszą, jakiej nie było od początku pomiarów. Podobny obraz wyłania się w przypadku ostrzeżeń przed suszą, gdzie wiele regionów również odnotowało rekordowe poziomy.

Pokazuje to, że tegoroczna susza nie jest zjawiskiem lokalnym, lecz powszechnym problemem dotykającym znaczne obszary Niemiec, co o tej porze roku jest niezwykłe. Ten trend nie dotyczy jednak tylko Niemiec. Jak już wspomniano, ta wiosna była wyjątkowo gorąca dla większości Europy.

Rozmawialiśmy z kolegami z Austrii i Polski, którzy od dłuższego czasu badają problem suszy. Kolega z Austrii prowadzi badania nad suszą i jej wpływem na wody gruntowe.

Nazywam się Maximilian Herzl. Jestem dziennikarzem danych z Austrii. Pracuję w wiedeńskiej gazecie Wiener Zeitung.

W zeszłym miesiącu prowadziłem badania nad suszą w Austrii. Pracowałem na danych z Geosphere Austria. To lokalny serwis meteorologiczny. W tym celu przeanalizowałem dane dotyczące suszy na powierzchni samej Austrii. Odkryłem i zbadałem, że w maju 2026 roku susza w Austrii była tak dotkliwa, jak nigdy wcześniej, zwłaszcza w południowych częściach kraju.

Mają tam ekstremalną suszę. Ale najbardziej zaskakujące w moich badaniach było to, że poziom wód gruntowych jest naprawdę niski, tak niski, jak nigdy dotąd. Zasoby wód gruntowych w Austrii są już na wyczerpaniu.

Ministerstwo Rolnictwa, które jest także Ministerstwem Ochrony Środowiska, gromadzi te dane i dzieli je na pięć kategorii. Obecnie w Austrii nie mamy żadnych zasobów wody na wysokim poziomie. Większość jest na poziomie niskim.

Zazwyczaj zasoby wód gruntowych w Austrii uzupełniają się zimą i wiosną, gdy topnieje śnieg w Alpach oraz lodowce, a woda ta przesiąka przez glebę, aż zgromadzi się w jej najgłębszych warstwach.

Rozmawiałem z naukowcami z Geosphere Austria i powiedzieli, że musi padać przynajmniej dwa tygodnie bez przerwy, żeby ta woda naprawdę dotarła do poziomu wód gruntowych.

Lilith Grull: Maximilian Herzl w swoich najnowszych badaniach przygląda się możliwym skutkom suszy, czyli wpływowi na wody gruntowe. Donosi, że zbiorniki wód podziemnych w Austrii są obecnie wypełnione tylko w niewielkim stopniu, a w niektórych przypadkach wcale. Herzl rozmawiał z ekspertami, którzy przewidują, że w rezultacie ucierpią również plony rolne.

Twierdzą też, że nawet dwa tygodnie ciągłych opadów niekoniecznie wystarczyłyby, by znacząco poprawić sytuację. Według ocen ekspertów, w nadchodzących latach sytuacja ma się jeszcze pogorszyć.

W Austrii zapotrzebowanie na wodę pitną może wzrosnąć o około piętnaście procent, podczas gdy przemysł może w przyszłości potrzebować nawet dwa razy więcej wody technologicznej niż obecnie. Herzl twierdzi, że reakcje polityczne w Austrii są niewystarczające.

Nasz kolega w Polsce od kilku lat zajmuje się tematem suszy i gospodarki wodnej.

Nazywam się Wojciech Kość, jestem reporterem klimatycznym i środowiskowym w OKO.press w Polsce i nagrywam to w deszczowe czwartkowe popołudnie w Warszawie. Ten deszcz przyniesie ulgę po tygodniach niemal bez opadów w całej Polsce, ale sam w sobie nie rozwiąże problemu. Od lat informujemy, że susza w Polsce nie jest już tylko krótkotrwałym letnim kryzysem.

Stała się długofalowym kryzysem klimatycznym i gospodarki wodnej, a rok 2026 jest tego, jak dotąd, wyraźnym przykładem. Zima przyniosła trochę śniegu, ale zdecydowanie za mało, by odbudować poziom wód w całym kraju. Opady w styczniu wyniosły mniej niż połowę wieloletniej normy. Luty nie był lepszy.

A potem przyszedł marzec. Był to właściwie trzeci najsuchszy marzec w historii pomiarów w Polsce, z opadami wynoszącymi zaledwie 10,8 milimetra, co stanowi około 30 procent długoterminowej normy. Kwiecień i maj nie przyniosły żadnej poprawy.

Do końca maja w Warszawie odnotowano zaledwie 25,5 milimetra opadów, czyli mniej niż połowę normy z lat 1991 do 2020, która jest okresem referencyjnym dla klimatologów.

Wysokie zagrożenie pożarami lasów objęło większość Polski.

Wszystko to dzieje się w kraju, który od czasów przedprzemysłowych ocieplił się o ponad dwa stopnie Celsjusza, co zwiększa parowanie i pogarsza tak zwany klimatyczny bilans wodny.

Dzisiejszy deszcz jest więc wyczekiwany, ale po miesiącach niedoboru to tylko chwilowa ulga, a nie poprawa. Bo susza to nie tylko kwestia opadów, bo te się zdarzają, lecz także tego, czy krajobraz potrafi tę wodę zatrzymać.

Wiosna przyniosła też ulewne deszcze, ale te opady często nie nawadniały odpowiednio środowiska. Spadały na suchą glebę, przez co woda częściej po prostu spływała, zamiast wsiąkać. Dlatego susza i powódź nie są swoimi przeciwieństwami.

Mogą być objawami tego samego zaburzonego obiegu wody. Długie okresy suszy, ulewne deszcze i szybki odpływ wód powodujący powodzie. Susza oznacza niskie stany rzek, zniszczone uprawy, pożary lasów, zagrożenie dla dzikiej przyrody i obawy o zasoby wody, co w Polsce nie jest już rzadkością.

Lilith Grull: Nasz kolega z Polski donosi o suszy, która dotyka kraj od ponad dekady. Twierdzi on: „Choć niepokój społeczny rośnie, a media wielokrotnie zwracają uwagę na ten problem, odpowiednie działania polityczne jak dotąd w dużej mierze nie zostały podjęte”. Hiszpański naukowiec, Freire, umieszcza to zjawisko w szerszym, europejskim kontekście.

Jaume Freire: Społeczeństwo musi lepiej zrozumieć rolę, jaką woda odgrywa w naszych systemach społeczno-ekonomicznych i ekologicznych oraz jak zmiany klimatu to zmienią. A zwłaszcza decydenci muszą poprawić sposób zarządzania ograniczonymi zasobami, które stają się i będą stawać się coraz rzadsze w przyszłości.

Musi się to opierać na rzetelnych ocenach naukowych. Rozbudowa infrastruktury bywa w niektórych sytuacjach konieczna, ale nie jest to jedyna odpowiedź, zwłaszcza w krajach rozwiniętych, gdzie poziom infrastruktury wodnej jest zazwyczaj już wystarczająco wysoki.”

Należy też wziąć pod uwagę, że infrastruktura zawsze generuje dodatkowe problemy środowiskowe, które z kolei tworzą długoterminowe problemy gospodarcze, dobrobytowe i zdrowotne.

Dobre planowanie łączy więc działania po stronie podaży i popytu w ramach ograniczeń społecznych i środowiskowych. Skuteczną i tanią polityką po stronie popytu jest opodatkowanie środowiskowe lub wycena wody.

Obecnie ceny nie odzwierciedlają właściwie krańcowej wartości wody, więc progresywne ceny i podatki mogą zachęcać do bardziej racjonalnego korzystania z zasobów, zwłaszcza w okresach niedoboru. Jednocześnie, ponieważ woda jest podstawową potrzebą, rządy powinny zagwarantować każdemu minimalne zaopatrzenie.

Zatem nadanie szczególnego znaczenia podejściu od strony popytu jest kluczowe, nie tracąc z oczu prognoz klimatycznych dotyczących przyszłej dostępności wody. Innym ważnym aspektem jest koordynacja między regionami.

To jest również kluczowe, zwłaszcza w przypadku dorzeczy transgranicznych lub dużych infrastruktur. Zatem w krótkim terminie lepsza wycena i zarządzanie popytem, a w długim planowanie infrastruktury i tworzenie odpowiednich planów zarządzania.

Lilith Grull: Podsumowując, ogólny obraz jest dość jasny. Wielu ekspertów przewiduje, że kryzys klimatyczny w Europie będzie się pogłębiać. Najnowszy raport klimatyczny Copernicus wskazuje na to samo. Fale upałów stają się coraz częstsze i bardziej ekstremalne.

Susze stają się coraz częstsze, zwłaszcza w Europie Południowej, podczas gdy lodowce na całym kontynencie nadal topnieją, a konsekwencje nie dotyczą już tylko środowiska.

Sektor rolnictwa również znajduje się pod coraz większą presją. W obliczu niedoborów wody i częstszych ekstremalnych zjawisk pogodowych pojawia się ważne pytanie. Jak bezpieczne będą nasze dostawy żywności w przyszłości?

Problem nie tkwi w braku wiedzy. Niezbędne środki są już znane, zarówno w zakresie łagodzenia skutków zmian klimatu, jak i projektowania miast oraz infrastruktury, by lepiej radziły sobie z ekstremalną pogodą.

Ważne jest też usuwanie uszczelnionych nawierzchni, co pozwala wodzie deszczowej wsiąkać w grunt, zamiast spływać prosto do kanalizacji. Jednocześnie krajobraz musi być zarządzany tak, by dłużej zatrzymywał i magazynował wodę.

Te przystosowania są szczególnie ważne w rolnictwie. Systemy takie jak agroleśnictwo mogą pomóc złagodzić skutki zmieniających się warunków. Jeśli chcieliby Państwo zgłębić ten temat, przeanalizowaliśmy najważniejsze środki i ich skuteczność w naszym artykule. Link znajduje się pod transkrypcją.

Choć potrzeba działania jest już powszechnie uznawana także w polityce, prawdziwe wyzwanie wydaje się tkwić w realizacji. Jednym z przykładów jest Zielony Ład Unii Europejskiej.

Kiedy wprowadzono go w 2019 roku, postrzegano go jako mapę drogową ku bardziej przyjaznej klimatowi Europie. Oczekiwano, że rolnictwo, przemysł i transport staną się bardziej zrównoważone, a emisje zostaną znacząco ograniczone.

Jednak wiele z tych propozycji później złagodzono, odroczono lub całkowicie zablokowano. Po protestach rolników w 2024 roku debata przybrała inny obrót.

Zamiast skupiać się na wdrażaniu działań klimatycznych, uwaga coraz częściej kierowała się ku łagodzeniu istniejących zasad. Równolegle rosła opozycja polityczna ze strony prawicowych głosów, odrzucających bardziej rygorystyczną politykę klimatyczną.

W rezultacie wielu ekspertów dostrzega rosnącą przepaść między tym, co naukowcy uważają za konieczne, a tym, co faktycznie robią politycy. Ostatecznie konsekwencje tej rozbieżności poniesie najpierw natura, a w końcu my wszyscy.

Na zdjęciu Redakcja OKO.press
Redakcja OKO.press

Jesteśmy obywatelskim narzędziem kontroli władzy. Obecnej i każdej następnej. Sięgamy do korzeni dziennikarstwa – do prawdy. Podajemy tylko sprawdzone, wiarygodne informacje. Piszemy rzeczowo, odwołując się do danych liczbowych i opinii ekspertów. Tworzymy miejsce godne zaufania – Redakcja OKO.press

Komentarze