O 20:40 Ziemiec z Adamczykiem ściskali się, klepali na do widzenia po plecach: "Dobra robota!". Powiedziałam: "Nienawiść TVP będzie miała Twoją twarz". I wtedy zobaczyłam, że Ziemiec ma na piersi naklejone serduszko WOŚP - opowiada Iwona Wyszogrodzka uczestniczka protestu pod TVP - I mówi takie rzeczy o Owsiaku. Jak tak można?"
Dziś o 19:30 protest pod TVP

Według magazynu „Press” Ziemiec sam od kilku tygodni prosił przełożonych, by zwolnili go z prowadzenia „Wiadomości”. O tym, że nie będzie już prowadził głównego serwisu TVP poinformowały w 2 lutego rano m.in. „Rzeczpospolita” i WirtualneMedia.

Szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej szybko przedstawił rezygnację Ziemca jako awans i zwiększenie jego roli: „Szanowni Państwo, zmieniamy i wzmacniamy programy informacyjne TVP. Bardzo się cieszę, że w tym procesie mam wsparcie redaktora który oprócz dotychczasowych aktywności antenowych wkrótce zadebiutuje w nowej roli” – napisał na Twitterze Jarosław Olechowski.

Ziemiec ma prowadzić „Teleexspress” i programy w TVP Info.

Twarze Telewizji Polskiej są suto wynagradzane. Według „Dziennika Gazety Prawnej” – Krzysztof Ziemiec zarabiał w 2017 roku 33,5 tys. netto.

„Zasiewamy dyskomfort” – protestujący pod TVP

Od dnia śmierci (14 stycznia 2019) prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza pod TVP pod siedzibą telewizji przy Placu Powstańców w Warszawie odbywają się protesty. Ich inicjatorką jest Elżbieta Podleśna. Uczestnicy trzymają kartki z napisami „TVP łże”, „TVP – fabryka kłamstw, które zabijają”.

„Po dwóch tygodniach protestu pod TVP mogę powiedzieć jedno: to działa. Na poziomie, który nie jest spektakularny, ale jest zasiewem. Zasiewem niepewności i dyskomfortu. Poczucia, że jako dziennikarz, producent, researcher, konsultant, technik czy gość TVP nie zawsze dasz radę schować się za szklany ekran. Że zdeterminowani ludzie mogą ci stanąć na linii wzroku i powiedzieć w oczy, co sądzą o twoim działaniu. Że nie jesteś świętą krową, którą nie dopadną żadne słowa krytyki, nie dotknie dezaprobata. Że jednak, jakoś, między jupiterami studia, wnętrzem taksówki czy limuzyny a przytulnością służbowego apartamentu lub zaciszem twojego domu przeciśnie się do ciebie ten uparty głos: TVoja wina” – pisała Podleśna 31 stycznia.

Jak pisaliśmy, w 2018 roku w różnych kanałach Telewizji Polskiej o Adamowiczu wspominano prawie 1800 razy – to średnio niemal 5 razy dziennie. Większość materiałów była negatywna.

Iwona Wyszogrodzka z Obywateli RP spotkała Krzysztofa Ziemca i Michała Adamczyka (innego prowadzącego główne wydanie „Wiadomości”) podczas protestu pod TVP. Opowiada o tym OKO.press.

„Całe pokolenie nie zapomni Twojej twarzy”

„To była niedziela, 20 stycznia. Dołączyliśmy do stojącej pod budynkiem TVP codziennie od śmieci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza Eli Podleśnej ok. godz. 19:30. Czekaliśmy na prowadzących główne wydanie „Wiadomości”. Zwykle wychodzą z budynku po 20:30.

Było nas tylko czworo: Ela Podleśna, Ola Perzyńska, Paweł Bultrowicz i ja. Najpierw staliśmy przed wejściem od strony ul Jasnej, a potem podzieliliśmy się. Ja z Pawłem przeszliśmy pod wejście od strony Placu Powstańców. Standardowo było z nami kilku policjantów i dwoje ochroniarzy w środku.

Wiedziałam, że będzie wychodził jeden z prezenterów, ale nie wiedziałam, kto tego dnia prowadzi „Wiadomości”. Jest ich trójka: Krzysztof Ziemiec, Michał Adamczyk i Danuta Holecka.

O 20:40 było nam już naprawdę zimno – marzły nam palce u rąk i stopy. Byliśmy bardzo zmęczeni. I wtedy widzimy dwóch mężczyzn – to byli Ziemiec i Adamczyk. Patrzyli przez drzwi recepcji w naszą stronę. Podeszli, spojrzeli, wrócili. W końcu wyszli.

Trzymałam napis „TVP Dość szamba”, a Paweł „TVoja wina”.

Podeszliśmy dwa kroki do drzwi. To jest taki moment, że masz pustkę w głowie. Powiedziałam: „Jak wam. Panowie, nie wstyd? To jest wasza wina i wasza odpowiedzialność”. Słowa o odpowiedzialności kierowałam codziennie wobec pracowników, którzy wychodzili z budynku. I co dzień słyszałam: “Co JA mogę?”

“To Wasze, panowie, słowa szerzą nienawiść, oddalają nas od siebie. Jak możecie patrzeć na siebie co rano? To Wasza wina”.

Patrzyłam na nich obu, używałam formy „pan”.

Cały czas ze sobą rozmawiali, nawet nie odwracali głowy. Mam wrażenie, że mają strategię: nie pozwalają się zatrzymać i przerwać small talku. Adamczyk powiedział: „Patrz, co za kultura, nie uszanują tego, że człowiek rozmawia”. Powiedział to w taki sposób, jak byśmy byli nieistotnym szumem w tle. Mimo tych jego słów mówiłam nadal: ta pogarda i nienawiść jest waszą winą, materiałów, jakie zapowiadacie.

W pewnym momencie zaczęli się ściskać i poklepywać po plecach. Wyglądało to bardzo teatralnie, jak w operze, i trwało jakieś pół minuty. Klepanie, ściskanie się. W końcu: „No to cześć, dobra robota, fajnie”. Naprawdę padło „dobra robota”! DOBRA ROBOTA. To chyba Adamczyk powiedział.

Adamczyk poszedł w lewo, Ziemiec w prawo. Odwracając głowę, powiedziałam do nich obu: „Całe pokolenie nie zapomni Twojej twarzy. Nienawiść TVP będzie miała Twoją twarz”. W tej chwili Ziemiec wyciągnął telefon. Przestałam mówić. Myślałam, że może chce zrobić nam zdjęcie. Stałam naprzeciwko milcząc.

I wtedy zobaczyłam coś, co mnie najbardziej uderzyło: Ziemiec miał na piersi naklejone serduszko WOŚP. Było jasne, że kilka dni  dzień wcześniej oboje zasililiśmy puszki. Przykleiliśmy serduszka. Jego – było na piersi. Moje – na czapce. Dlatego przestałam mówić. To mną wstrząsnęło.

Można wspierać ideę WOŚP, a następnego dnia mówić takie straszne słowa przeciwko Owsiakowi. To jest ten sam człowiek. Nakleił to serduszko, żeby było widoczne. A dwa dni później mówił takie koszmarne rzeczy. A przecież po tym, co on mówi w „Wiadomościach” ludzie piszą i mówią, że Owsiaka trzeba powiesić, a Adamowicz dostał to, na co zasługiwał.

Wstrząśnięta tym stałam i milczałam.

Wtedy taksówkarz zawołał do Adamczyka: „Jedziemy na Woronicza”. Zrozumiałam, że cała ta jego maska podkładu, szminka, puder nie jest przypadkiem. On teraz jedzie prowadzić „Minęła 20”. Będzie dalej podsycał tę nienawiść.

To było niezwykle smutne.

Na koniec Adamczyk, wsiadając do taksówki, uśmiechnął się do nas: „Więcej pozytywów, więcej miłości” – mówił i puszczał nam całuski.

„Współczuję Ziemcowi”

„Pomyślałam o Ziemcu: To jego serduszko mówi, że dziennikarska niezależność nie istnieje. Ten człowiek jest bardziej udręczony niż mi się wydaje. Mam dla niego coś na kształt współczucia. Kiedyś on też był dziennikarzem. Jak cieszył się z nagrody Wiktora [dostał go za rok 2011 jako „najpopularniejszy prezenter telewizyjny”]. To taki ważny zawód. Czwarta władza. Uczy nas demokracji, tego, co jest sprawiedliwe. On też kiedyś tłumaczył ludziom świat. I przestał. Zaczął wypełniać go propagandowym szlamem

Ziemiec i Adamczyk są wśród tych, którzy sprawili, że przyglądamy się sobie z dwóch kręgów Polski. Nienawidzimy się, bo podzieliły nas słowa. O jednych się mówi, że to  złodzieje oderwani od koryta, a drudzy to nacjonaliści, którzy mają ściśnięte mózgi. Bardzo ciężko nam znaleźć w sobie dobrych ludzi, którzy kochają swoje dzieci, dbają o środowisko, są Polakami, co roku wpłacają na Wielką Orkiestrę i wierzą, że coś dobrego z tego wyniknie.

Rozmawiałam podczas tych naszych protestów z operatorami, którzy mi płakali: „Żona jest bezrobotna i co ja mam zrobić?” Montażyści, dźwiękowcy, kierowcy mówili mi: „Proszę pani, kim ja tu jestem?” Ale według mnie obojętność wobec zła to współudział. Takie słowa też miałam na kartce. Odpowiedzialność jest od najniższego szczebla.

Mówię pracownikom telewizji, żeby nie dali się zastraszyć. Żeby mówili swoim kolegom i przełożonym: to jest manipulacja. Sami sobie zamykamy usta, sami siebie uciszamy, boimy się, że ktoś nas ukarze, nawet jeśli nie ma kogoś takiego.

Wiem, że następnego dnia Ziemiec poszedł na nieoczekiwany urlop. Nie wiem, czy był planowany, czy nasze spotkanie miało jakieś znaczenie.

Wiem, że nie będzie już prowadził „Wiadomości”, ale zostaje w TVP. A przecież „Minęła 20” to równie potworny program jak „Wiadomości”. Tak jak cały przekaz płynący z Placu Powstańców i Woronicza.

Współczuję Ziemcowi, myślę, że nikt z jego kolegów dziennikarzy nie nazwie go już dziennikarzem. Nie wiem, jak mógłby odpracować to, co zrobił. Bo przecież wszyscy chcemy być dobrymi ludźmi, wierzymy, że jesteśmy po jasnej stronie, robimy dobre rzeczy”

Dziś, w sobotę o 19.30 staniemy w porze wieczornym Wiadomości pod TVP i milcząc zaprotestujemy wobec tej koszmarnej rządowej propagandy, która doprowadziła do pogardy, nienawiści, tylu napaści na ludzi i śmierci. Dość złych słów. Będziemy milczeć.

Nowa prowadząca „Wiadomości”: „kandydat PiS niestety przegrał”

W „Wiadomościach” Ziemca zastąpi Edyta Lewandowska. To ona prowadziła m.in. debatę kandydatek i kandydatów na prezydenta Warszawy. Wystąpiła tam w roli rzeczniczki Patryka Jakiego, gdy Andrzej Rozenek, kandydat SLD, zaatakował wiceministra z PiS.

Rozenek: „Panie Jaki, ja widzę festiwal fałszywych twarzy. Kiedy pan jest prawdziwy? Kiedy pan jest prawdziwy – kiedy pan wspiera antyszczepionkowców, czy dziś, kiedy szczepionki wspiera? Kiedy jest pan człowiekiem Macierewicza i chce burzyć Pałac Kultury, czy dzisiaj, kiedy pan się tego wypiera? Jest pan pisowcem, a nie człowiekiem bezpartyjnym”.

W tym momencie Lewandowska wtrąciła: „Patryk Jaki już odpowiadał na takie zarzuty w naszych serwisach informacyjnych”.

Jacek Nizinkiewicz, dziennikarz „Rzeczpospolitej” przypomniał na Twitterze inną sytuację z jej udziałem: „Pani, która teraz zastąpi red. Ziemca w Wiadomościach, dwa lata temu w TVP Info próbowała nie dopuścić, żebym wypowiedział się po tym, jak pokazałem serduszko WOŚP na antenie sprzeciwiając się ocenzurowaniu Orkiestry przez TVP”.

Po ogłoszeniu wyników drugiej tury wyborów samorządowych w Gdańsku, gdy było już wiadomo, że kandydat PiS, Kacper Płażyński, przegrał z Pawłem Adamowiczem, Lewandowska powiedziała na wizji:

„Zobaczymy i usłyszymy, co kandydat na prezydenta, który niestety w drugiej turze wyborów samorządowych przegrał, ma do powiedzenia”.

Ziemiec w 2016: „Będziemy mieli zastępy może „swoich”, ale tępych koniunkturalistów”

Rok po wygranych przez PiS wyborach, w październiku 2016 Ziemiec pisał w „Rzeczpospolitej” („Plus Minus”):

„Marzyło mi się, że PiS będzie miał dla pokonanych jakąś polityczną ofertę współdziałania, aby nie czuli się upokorzeni. Opozycja pewnie i tak by ją odrzuciła, ale przynajmniej opinia publiczna dostrzegłaby nową jakość. Niestety, w polityce miłosierdzia nie ma i nie będzie – nawet w Roku Miłosierdzia.

Zamiast tego mamy wyrzynanie »obcych« i zagarnianie kolejnych przestrzeni przez »swoich«. Nastąpił szturm ludzi związanych z władzą na lukratywne i wpływowe stanowiska (zjawisko tzw. Misiewiczów) – co gorsza, wielu polityków rządzącej partii nie widzi nic w tym złego. Czy w ten sposób działać powinno ugrupowanie obiecujące realną zmianę, także etyczną? Taki styl musiał wyborców zwycięskiej partii zaboleć, i to bardzo.

A warto pamiętać, że PiS w 2015 roku wygrał nie tylko dzięki mobilizacji swojego twardego elektoratu, ale też dzięki demobilizacji oponentów. Na partię Kaczyńskiego tym razem głos oddali »normalsi« – ludzie, którzy nigdy nie wchodzili w większe czy mniejsze układy, a zawsze starali się po prostu uczciwie żyć i pracować.

Rządzący nie docenili tej grupy, nie mają dla »normalsów« żadnej oferty, żadnej propozycji – na przykład dla ekspertów bez partyjnych legitymacji czy koneksji.

Władza woli otaczać się ludźmi niedouczonymi, ale pokornymi, gotowymi bezrefleksyjnie wykonywać polityczne zlecenia. W pochodzących ze „starego rozdania” pracownikach widzi tylko wrogów, którzy będą stawiać tylko opór »dobrej zmianie«.

(…) Czasem można mieć wrażenie, że ludzie, którzy tak mocno krytykowali paneuropejską liberalną »pierekowkę« współczesnego człowieka, teraz robią to samo, tylko w drugą stronę. Uważają, że jeśli ktoś gotów jest w jakiejkolwiek sprawie przyznać rację ich politycznym oponentom, to staje się zdrajcą.

Czyżby zapomnieli, że bez samodzielnego myślenia nie uda się żadna, nawet najlepiej zaplanowana zmiana? A zamiast nowego »lepszego« człowieka będziemy mieli zastępy może »swoich«, ale tępych koniunkturalistów”.


Aktualizacja: W sobotę 2 lutego 2019 podczas protestu pod TVP z budynku wyszła Magdalena Ogórek prowadząca tego dnia program „Minęła 20” i „Studio Polska”. Protestujący krzyczeli do niej m.in. „Wstyd i hańba”, „Kłamczucha” oraz „Zatrudnijcie dziennikarzy”. Jej samochód został oklejony hasłem „TVoja wina”. Policja eskortowała Ogórek, a ona sama opisała wydarzenie na Twitterze: „Auto oplute, porysowane, obklejone całkowicie naklejkami, wyzwiska, rzucanie się pod koła. Szarpanina i przemoc. Tak wyglądał mój wyjazd z TVP. A oni się cieszą i wklejają film”.

Elżbieta Podleśna, inicjatorka protestów pod TVP napisała na Facebooku: „Tak, „napadliśmy” na Magdalenę Ogórek. Odprowadziliśmy ją do samochodu. Pokazywaliśmy jej kartki z hasłami. Obkleiliśmy jej samochód łatwo usuwalnymi nalepkami. Kilkoro z nas siadło na ziemi, by dłużej musiała patrzeć na napisy.

Nie wiem, czym różni się Ogórek od Ziemca, Kuchcińskiego czy Kaczyńskiego. Nie wiem, w czym polityczka i dziennikarka opresyjnego medium jest różna od agresywnego policjanta.

Nie, nie mam wyrzutów sumienia. Bo jedyne, co mam do dyspozycji, to mój głos, moje ciało i moja niezgoda. Nie mam kamer ani szpalt, którymi mogłabym docierać do ludzi”.

Polska potrzebuje wolnych mediów.
Wykup Abonament na wolność słowa OKO.press

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Masz cynk?