Art. 8 stanowi, że "Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej", a "przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej". Minister Patryk Jaki w wywiadzie dla "Dziennika" podzielił się swoją interpretacją tego przepisu. Byłaby komiczna, gdyby takich głupstw nie opowiadał wiceminister sprawiedliwości


Skład Trybunału Konstytucyjnego sędziom się nie podoba? Elity prawnicze powiedziały, że sobie stworzą własny trybunał i, zdaje się, nazwały go kontrolą obywatelską. To dowód na roszczenie sobie praw, których nikt im nie zapisał, a je sobie uzurpują.

Patryk Jaki, "Dziennik Gazeta Prawna" (paywall) - 14/04/2017

fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta


Bzdura. Problemem nie jest uroda, ale bezprawie składu Trybunału.


Minister swoją wypowiedzią udowodnił, że na wiceministra sprawiedliwości nadaje się jak przysłowiowy kozi organ na trąbę. Sędziowie nie postanowili powołać żadnej nowej instytucji, która przejęłaby kompetencje Trybunału Konstytucyjnego. Po zarżnięciu Trybunału Konstytucyjnego przez PiS stanęli wobec rosnącego problemu, jakim będzie stosowanie prawa w warunkach, gdy działania ustawodawcy nie są ani merytorycznie, ani w sposób niebudzący wątpliwości formalnych kontrolowane pod kątem zgodności z ustawą zasadniczą.

Problem, w największym skrócie, brzmi: co ma zrobić sędzia, do którego trafi sprawa, przy której rozstrzyganiu przepisów ustaw nie będzie się dało pogodzić z Konstytucją. Odpowiedź brzmi: art. 8 konstytucji stanowi, że jest ona najwyższym prawem, a jej przepisy można stosować wprost, więc sędzia ma obowiązek decydować tak, by jego wyrok był zgodny przede wszystkim z konstytucją, która stoi najwyżej w hierarchii źródeł prawa.

Zwykle sądy mając takie wątpliwości zadawały pytanie prawne Trybunałowi Konstytucyjnemu, ale ta ścieżka – podobnie jak kształtowanie porządku prawnego przez wyroki Trybunału Konstytucyjnego – stała się problematyczna od kiedy orzeczenia w Trybunale Konstytucyjnym wydają osoby niebędące sędziami – to trzech tzw. „dublerów”, których PiS wybrało bez podstawy prawnej na stanowiska już zajęte przez sędziów wybranych przez większość PO-PSL 8 października 2015 roku, a od których Andrzej Duda nigdy nie odebrał ślubowania. Wysoce wątpliwa jest również konstytucyjność przepisów, a co najmniej problematyczna kwestia dopełnienia procedur podczas powoływania Julii Przyłębskiej na prezes Trybunału.

Hierarchia źródeł prawa

W świetle tych wątpliwości sądy powszechne mogą wobec sprzeczności i braku możliwości pogodzenia przepisów decydować o wyborze – zgodnie z hierarchią źródeł prawa – przepisów, które mają, a które nie mogą mieć zastosowania w danej sprawie. Nie mają obowiązku ani zadawać pytań prawnych Trybunałowi Konstytucyjnemu.

Patryk Jaki, podobnie jak całe Prawo i Sprawiedliwość, miał w nosie wyroki Trybunału Konstytucyjnego tak długo, jak długo jego ugrupowanie nie obsadziło sądu konstytucyjnego ludźmi o niskich kompetencjach, za to wysokiej lojalności wobec swoich mocodawców. Wtedy, z dnia na dzień, Trybunał Konstytucyjny stał się niezwykle ważnym elementem porządku prawnego według PiS.

Oczywiście, gdyby PiS procedurę „przejęcia” Trybunału Konstytucyjnego zrobiło zgodnie z prawem i bez łamania konstytucji – wiceminister miałby podstawy do krytyki nawoływań do powszechnego stosowania w sądach rozproszonej kontroli konstytucyjności, która w normalnych czasach jest narzędziem wykorzystywanym wyjątkowo, a znaczenia nabiera wówczas, gdy Trybunał Konstytucyjny nie działa, a parlament uchwala ustawy niemożliwe do pogodzenia z konstytucją. Gdyby nie to, że PiS doprowadziło do tej sytuacji, Patryk Jaki mógłby, na przykład, wskazywać sędziom możliwość kierowania pytań prawnych do Trybunału Konstytucyjnego.



Minister, który konstytucji się nie kłania


Gdzie mają do tego podstawę prawną? [Barbara Kasprzycka przywołuje art. 8 Konstytucji RP]. Na tej podstawie to żadne ustawy nie byłyby potrzebne - tylko artykuł 8. (...) Ustawy i inne akty prawne niszczymy.

Patryk Jaki, "Dziennik Gazeta Prawna" (paywall) - 14/04/2017

fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta


Nonsens. Choć wszystkie ustawy muszą być zgodne z konstytucją.


Kompletnym nonsensem jest twierdzenie, że artykuł ósmy konstytucji RP nie nakłada na sędziów obowiązku orzekania w każdej sprawie zgodnie z najwyższym prawem, czyli konstytucją – i również wtedy, gdy nie da się z nią pogodzić zapisów ustawy. Oczywiście nie oznacza to, że ustawy – jak twierdzi Jaki – nadają się do wyrzucenia do kosza do śmieci. Taką władzę ma tylko Trybunał Konstytucyjny, który orzeka o zgodności ustaw z konstytucją i którego wyroki mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.

Minister Jaki ma jednak częściowo i w niezamierzony sposób rację – rzeczywiście jest tak, że wszystkie ustawy i zawsze muszą być zgodne z konstytucją, więc gdyby PiS udało się zmienić wszystkie ustawy na niezgodne z konstytucją, to rzeczywiście sądy musiałyby sądzić wyłącznie w oparciu o konstytucję, ponieważ stosowanie ustaw niezgodnych z konstytucją jest podstawą do podważenia wyroku – jeśli nie przez sądy krajowe, to przez sądy międzynarodowe.

Natomiast interpretacja prawa przedstawiona przez Patryka Jakiego prowadzi do uznania, że ustawy znoszą konstytucję – skoro PiS pisze i uchwala ustawy, to po co w ogóle nie tylko art. 8, ale w ogóle cała konstytucja?



Ta karczma „Rzym” się nazywa

Dziennikarka poświęciła sporo wysiłku, aby wytłumaczyć ministrowi, na czym polega rozproszona kontrola konstytucyjności, ale Patryk Jaki nie skorzystał z okazji na poszerzenie horyzontów i twardo brnął w swój pozbawiony sensu pomysł na prawo.


Jeśli mnie się nie będzie podobał sąd powszechny albo Sąd Najwyższy, to stworzę sobie własne? (...) Taka interpretacja elit prawniczych jest obraźliwa dla ludzi, którzy potrafią czytać.

Patryk Jaki, "Dziennik Gazeta Prawna" (paywall) - 14/04/2017

fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta


Bzdura. Choć Jaki dobrze opisał stosunek PiS do Trybunału Konstytucyjnego.


Sędziowie zawsze, niezależnie od wszystkiego, muszą dbać przede wszystkim o przestrzeganie konstytucji. Wynika to z art. 8, który stanowi, że jest ona najwyższym prawem oraz z art. 178 ust. 1, który stanowi, że sędziowie „są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom”. „Umiejącym czytać” z wypowiedzi Patryka Jakiego należałoby przeciwstawić „rozumiejących, co z czytanego tekstu wynika” – i do tej grupy minister Jaki się, niestety, nie zalicza.

Interpretacja przedstawiona przez zastępcę Zbigniewa Ziobry prowadzi do uznania, że każdy, kto założył mundur policjanta, jest policjantem.

Tak oczywiście nie jest – podobnie jak sędziowie nie mogą uznać, że przestępca podszywający się pod policjanta miał prawo kierować ruchem i używać broni, tak samo dziś sędziowie nie mogą przymknąć oka na to, że skład i funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego budzą bardzo poważne wątpliwości.

Wypowiedź ministra Jakiego ma jednak drugie dno – bo to Prawo i Sprawiedliwość, gdy władzy nie podobały się wyroki Trybunału Konstytucyjnego, po prostu ich nie wykonywało. Minister krytykuje więc postawę własnego środowiska politycznego, które ponosi odpowiedzialność za to, że wyroki z 3 i 9 grudnia 2015 roku nie zostały wykonane, a wyroki z 9 marca i 11 sierpnia 2016 roku nie tylko nie zostały wykonane, ale również nie doczekały się publikacji w „Dzienniku Ustaw”. Zarzut powoływania sobie własnych sądów i trybunałów dotyczy więc Prawa i Sprawiedliwości i tam minister powinien skierować swoje słowa.


Abonament na wolność słowa

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym