Z rąk terrorystów zginęło w ostatnich 15 latach dokładnie tyle Polek i Polaków, ile w 2011 roku utonęło w rowach przydrożnych i melioracyjnych

IPSOS w sondażu dla OKO.press zapytał Polaków, „co może zagrozić bezpieczeństwu Polski w najbliższym czasie?” Na pierwszym miejscu wśród „strachów” znalazł się terroryzm islamski.

Wyniki sondażu nie powinny dziwić w kontekście ostatnich wydarzeń z Francji i Niemiec. Jaka jest jednak realna skala zagrożenia?

OKO.press przygląda się temu, ile osób pochłonęły zamachy terrorystyczne w ostatnich latach w Europie i jak na tym tle wyglądają przyczyny zgonów w Polsce. Czy obawy, jakie budzi terroryzm, znajdują uzasadnienie w faktach?

Terror w liczbach

Od 2001 do 2014 w wyniku ataków terrorystycznych zginęło w Europie Zachodniej 420 osób. To tylko niecałe pół procenta ofiar na całym świecie.

Wzrost liczby ofiar terroryzmu powiązanego z islamistami przypadł na ostatnie dwa lata. Od wiosny 2014, czyli od momentu narodzin tzw. Państwa Islamskiego, w Europie Zachodniej dokonano 12 ataków, w których zginęło 255 osób. To niepokojący trend, ale jeśli zliczymy wszystkie ofiary terroryzmu, to okaże się, że w ciągu 15 lat  zginęło w Europie wciąż „tylko” 600–650 osób. Na świecie ofiar było grubo ponad 100 tysięcy.

Jeśli weźmiemy pod uwagę ludność samej Unii Europejskiej (505 mln), statystyczne zagrożenie jest wręcz znikome. Jest ono także znacznie mniejsze niż w najgorszych w Europie latach 70. i 80., mniejsze też niż w latach 90. XX wieku.

19 polskich ofiar

W Polsce, Czechach, Słowacji czy na Węgrzech nie było dotąd ani jednego zamachu. W Rosji było ich więcej niż na Zachodzie. Tylko w ataku na szkołę w północnoosetyjskim Biesłanie zginęły w 2004 r. 343 osoby, a w moskiewskim teatrze na Dubrowce w 2002 r. śmierć poniosło 133 zakładników. Polska należy więc na razie do pasa środkowo-wschodniego europejskiego bezpieczeństwa.

Polacy i Polki giną jednak za granicą. Od 2001 do 2015 roku w wyniku ataków islamskich terrorystów,  zginęło 17 polskich obywateli/lek, w tym 6 w zamachu na WTC, 4 w Madrycie, po 3 w Londynie i Tunisie,jedna na Bali. Po Nicei, gdzie zginęły dwie Polki, ta liczba wzrosła do 19. To dokładnie tyle, ile w 2011 roku utonęło nas w rowach przydrożnych i melioracyjnych.

No właśnie, jeżeli nie terroryści, to kto zabija w Polsce?



Zabójcy i kierowcy-zabójcy

W 2014 roku ofiarami zabójstw padło około 550 osób (statystyka obejmuje przestępstwa stwierdzone i wszczęte postępowania; najświeższe dane pochodzą z 2014 roku). To więcej niż ofiar terroryzmu w tym samym czasie w całej (zachodniej) Europie.

Jeśli chodzi o zabójstwa, Polska jest bezpiecznym krajem i – w co niełatwo uwierzyć – z roku na rok wyraźnie coraz bezpieczniejszym. W 2001 roku z rąk morderców zginęło ponad dwukrotnie więcej Polaków (około 1200) niż dwa lata temu. W naszym kraju odsetek zabójstw na 100 tys. mieszkańców wynosi zaledwie 0,7. W USA ten sam wskaźnik to 3,9 – ponad 5 razy więcej niż w Polsce.

W 2014 roku stwierdzono 171 nieumyślnie spowodowanych śmierci. To więcej niż zginęło w całym 2015 roku we Francji z rąk terrorystów.

Mniej bezpiecznie jest na polskich szosach. W wypadkach drogowych w 2014 roku zginęło 2938 osób. To 4,5 razy więcej niż terroryzm islamski pochłonął w Europie w ciągu 15 lat.

A utonięcia? Tylko w sierpniu 2015 roku w wodzie straciły życie 144 osoby. Po II wojnie tylko dwa razy ataki terrorystyczne były gorsze: w samolocie, który spadł w Lockerby w 1988 r., zginęło 270 osób, a w pociągach w Madrycie w 2004 r. – 191 osób. W całym 2015 roku w Polsce utonęło 367 osób.



Natura też zabija

Według danych GUS rocznie w wyniku „kontaktu z jadowitym zwierzęciem” w Polsce umiera średnio 10 osób. Oznacza to, że w ciągu zaledwie dwóch  lat więcej Polaków zabijają żmije, pająki czy skorpiony niż islamscy terroryści w ciągu 16 ostatnich lat.

Od rażenia piorunem ginie około sześciorga Polaków/ek. Przez cztery lata pioruny zabijają zatem więcej polskich obywateli/lek niż terroryści w ciągu półtorej dekady. Mało tego, w Europie w wyniku takich wypadków rocznie umiera 60100 osób. Czyli groźba śmierci w wyniku ataku terrorystycznego dla przeciętnego Europejczyka jest zbliżona do groźby śmierci od pioruna.

badań CBOS wynika, że  Polacy nie doceniają zagrożenia w wyniku utonięcia, pożaru, zabójstwa, wypadku samochodowego i porażenia prądem. Przeszacowują z kolei prawdopodobieństwo śmierci w katastrofie kolejowej  i od pioruna.

Oczywiście, są to pewne przybliżenia. Prawdopodobieństwo zamachu w Paryżu jest znacznie wyższe niż w niewielkim powiatowym mieście w Polsce. Zagrożenie terrorystyczne jest realne i zwiększa sumę zagrożeń dla życia Europejczyków. Jednak ogólna liczba osób zabitych w atakach terrorystycznych jest bardzo niewielka w porównaniu z innymi przyczynami zgonów na kontynencie.

Analityk nierówności społecznych i rynku pracy związany z Fundacją Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych, prekariusz, autor poczytnego magazynu na portalu Facebook, który jest adresowany do tych, którym nie wyszło, czyli prawie do wszystkich.
W OKO.press pisze o polityce społecznej i pracy.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press