0:00
18 września 2016

Kumulacja Zalewskiej. Rocznik 719 tysięcy? "Uczniowie nie zauważą zmiany"

Żeby uspokoić ludzi zatrwożonych rewolucją w edukacji, min. Anna Zalewska tworzy nawet nową demografię. O ogromnej rzeszy ponad 700 tysięcy uczniów i uczennic z dwóch roczników, które za trzy lata pójdą jednocześnie do liceów, techników, i nowych "branżówek", mówi, że takie roczniki były "oczywiste kilka lat temu". Czy pół wieku to kilka lat?

Wydrukuj

Jestem państwu winna wyjaśnienie tzw. kumulacji roczników. Rodzi się pytanie, czy w szkołach [ponadgimnazjalnych w roku 2019/2020] starczy miejsc? Starczy. Rocznik rzędu 700 tys. to taki rocznik, który był oczywisty jeszcze kilka lat temu
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
Prezentacja w Sejmie,15 września 2016
O "tak zwanej kumulacji roczników" min. Zalewska mówiła w Sejmie 16 września przedstawiając reformę (nawiasem mówiąc na tle trzech polskich flag, bez unijnej). Rzecz w tym, że we wrześniu 2019 r. w pierwszej klasie szkół ponadgimnazjalnych spotkają się dwa roczniki: ostatni rocznik likwidowanego gimnazjum i pierwszy rocznik, który będzie kończył wydłużoną ośmioletnią szkołę podstawową. Czyli obecni uczniowie pierwszej klasy gimnazjum i szóstej klasy podstawówki. To jeden z doraźnych skutków fatalnego pomysłu skrócenia edukacji ogólnej z dziewięciu do ośmiu lat.

Przeczytaj także:

To żaden problem podkreślała min. Zalewska, bo "taki rocznik był oczywisty jeszcze kilka lat temu".

Uspakajała też opinię publiczną bon motem, że "Uczniowie nie zauważą zmiany". Powtarza go ostatnio przy każdej okazji w różnych wersjach, np. "zmian w szkolnictwie uczniowie nawet nie zauważą".

Podobną wartość mają zapewnienia Anny Zalewskiej, że te 700 tys. (dokładniej 719 tys., wystarczy zajrzeć do danych GUS) to "oczywistość kilka lat temu".

Nie 'kilka lat", lecz pół wieku temu. Od 1960 roku tylko raz (w 1983) urodziło się tyle dzieci (723 tys.). Żeby znaleźć inne roczniki po 700 tys. trzeba cofnąć się do lat 50.

Dla autora tego tekstu 700 tys. to, owszem, oczywistość, bo poszedł do szkoły z rocznikiem 1952, który liczył 779 tys. i był drugim najliczniejszym po II wojnie światowej. Ale to nie było "kilka lat temu". Pani minister nie było jeszcze wtedy na świecie, jej rocznik (1965) liczył 547 tys.

W zeszłym roku, gdy do szkoły z siedmiolatkami poszła ostatnia fala sześciolatków, padł absolutny rekord XXI wieku - 536 tys. dzieci. Inne roczniki tego stulecia tylko wyjątkowo przekraczają 400 tys.

PS. Ciekawe, jaka jest magia liczb. Nawet wnikliwe media nie zauważyły, że sugestywnie wypowiedziane słowa min. Zalewskiej mijają się z demografią

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne