Dokładnie 4 miliony 817 tysięcy złotych. Tyle wydała policja od początku rządów PiS na wynagrodzenia funkcjonariuszy i paliwo do pojazdów, które brały udział w zabezpieczaniu miesięcznic smoleńskich i kontrmanifestacji. Do tego dochodziły jeszcze inne koszty, np. rozstawienia tysięcy barierek. Ostatnio montują je więźniowie - gratis

Całkowitych kosztów miesięcznic i rocznic smoleńskich nie poznamy prawdopodobnie nigdy. Nikt nie wie i nie liczy, ile płacimy za organizację oficjalnych uroczystości, udział przedstawicieli władz państwowych (przejazdy, ochronę BOR) czy obsługę ze strony mediów publicznych. Nikt nie zna też kosztów ukrytych – związanych np. z comiesięcznym ograniczeniem działań niektórych urzędów publicznych i blokadą centrum stolicy.

Jedyne twarde dane dotyczące kosztów miesięcznic i rocznic smoleńskich to te udostępniane przez policję. Choć, jak podkreśla Komenda Stołeczna Policji, są one liczone łącznie z kosztami zabezpieczenia innych zgromadzeń odbywających się „10 dnia danego miesiąca” w okolicach Krakowskiego Przedmieścia – czyli kontrmiesięcznic.

Jak policzyliśmy, od początku rządów PiS, czyli od listopada 2015 roku do października 2017 roku, na zabezpieczenie tych imprez policja wydała łącznie 4 mln 817 tys. złotych.

Koszty zabezpieczenia miesięcznic i rocznic smoleńskich przez policję w latach 2015-17 [aktualizacja]

Źródło: Komenda Główna Policji i Komenda Stołeczna Policji

W tym czasie, zabezpieczając miesięcznice i kontrmiesięcznice, funkcjonariusze – mówiąc językiem policji – odbyli ponad 23 tys. służb. Czyli po prostu poświęcili na to 23 tys. policyjnych dniówek.

Liczba policjantów zabezpieczających miesięcznice i rocznice smoleńskie w latach 2015-17 [aktualizacja]

Źródło: Komenda Główna Policji i Komenda Stołeczna Policji

Koszty szacunkowe, bo z aplikacji

Jak informuje w odpowiedzi na pytania OKO.press kom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji, są to dane szacunkowe. „Szacunkowe wydatki w ramach poszczególnych operacji policyjnych wyliczane są automatycznie, w aplikacji Policyjny Rejestr Imprez Masowych (PRIM).

System wylicza koszty na podstawie wprowadzonych danych, które obejmują: ilość policjantów, czas służby, ilość pojazdów i przejechanych kilometrów/ przepracowanych motogodzin” – wyjaśnia kom. Marczak.

Na przykład ostatnią miesięcznicę – 10 października 2017 – i towarzyszące jej kontrmanifestacje zabezpieczało 1790 funkcjonariuszy. W ramach operacji wykorzystano 132 samochody osobowe oraz 190 samochodów terenowych i busów. Jak informuje kom. Marczak „w odwodzie pozostawało 11 pojazdów specjalistycznych różnego typu, których nie było potrzeby wykorzystywać do prowadzonych działań”. Te pojazdy specjalistyczne to m.in. policyjne polewaczki i gigantofony. Łącznie, według wyliczeń Policyjnego Rejestru Imprez Masowych, kosztowało to 325,5 tys. złotych.

W niektórych miesiącach do wydatków podliczanych przez PRIM dochodziły dodatkowe np. za wypożyczenie i rozstawienie barierek zabezpieczających wzdłuż trasy marszu smoleńskiego. W lipcu 2017 za takie usługi policja zapłaciła firmie Grupa DSF prawie 21 tys. złotych.

Ale jak informuje rzecznik KSP, od siepnia br. policja „nie ponosiła z tego tytułu żadnych kosztów”, bo „płoty zaporowe wykorzystane do zabezpieczenia miesięcznic stanowią własność Policji, a osoby które je rozstawiały i sprzątały to pracownicy cywilni komendy i osadzeni z Zakładu Karnego”.



Policja: „Rosnące koszty? To wina kontrmanifestantów”

Przed wygraną PiS w wyborach i objęciem władzy przez partię Jarosława Kaczyńskiego, koszty zabezpieczania miesięcznic i rocznic smoleńskich były znacznie niższe. Na zabezpieczenie rocznic – w których brali udział przedstawiciele władz państwowych i na obchody których zjeżdżali się pod Pałac Prezydencki działacze Klubów Gazety Polskiej z całego kraju, policja wydawała około 200 tys. złotych.

W 2017 roku tyle co kiedyś rocznice, kosztowały tańsze miesięcznice.

Dotychczasowy rekord kosztów policyjnego zabezpieczenia – ponad 785 tys. złotych – padł w lipcu br. W akcji uczestniczyło wówczas 3365 funkcjonariuszy.



Komenda Stołeczna Policji wyjaśniła wtedy w komunikacie, że wydatki rosną z miesiąca na miesiąc przez kontrmanifestantów. „W związku z tym, że odbywały się one (i nadal odbywają) w pobliżu wymienionego na wstępie zgromadzenia (czyli miesięcznicy – przyp. red.), a ich uczestnicy w mediach zapowiadali działania niezgodne z prawem, policja zmuszona została do angażowania w zabezpieczenie porządku większych sił” – przekonywała.

Jako przykład „głoszonych publicznie deklaracji o dążeniu do naruszenia obowiązującego porządku prawnego” KSP przytaczała wypowiedź Pawła Kasprzaka, który zapowiadał, że Obywatele RP „będą świadomie stawać w miejscach, w których nie mają prawa przebywać, w myśl obecnej ustawy o zgromadzeniach”.

„Policja, jako formacja ustawowo powołana do zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego nie może zlekceważyć takich zapowiedzi. (…) Dlatego też należy jednoznacznie podkreślić, że posługiwanie się w odniesieniu do działań policji 10-tego każdego miesiąca, a także kosztów tych działań mianem „kosztów miesięcznicy smoleńskiej” jest określeniem (…) wypaczającym rzeczywistą genezę ponoszonych kosztów”– podkreślała stołeczna komenda.

KSP nie odniosła się jednak nigdy do rażącej dysproporcji pomiędzy liczbą osób biorących udział w miesięcznicach i kontrmiesięcznicach smoleńskich, a liczbą funkcjonariuszy zabezpieczających te zgromadzenia.


Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym