Senator PiS uznał, że nawoływanie do zaprzestania legalnych działań samo w sobie jest nielegalne. Powinien mieć świadomość, że swoją wypowiedzią zdelegalizował apele duchownych, by kobiety nie dokonywały aborcji w trzech przypadkach, gdy jest ona legalna. Oni też apelują do kobiet o powstrzymanie się od działania, do którego mają one prawo

Jarosław Kaczyński na 80. miesięcznicy smoleńskiej stwierdził, że nielegalne są cele organizacji Obywatele RP, która 10. grudnia urządziła kontrdemonstrację na krakowskim przedmieściu. Poproszony o komentarz do tej wypowiedzi, senator Jackowski tłumaczył, że prezes mówił o transparencie „Ręce precz od grobów” – Obywatele RP domagają się bowiem, aby prokuratura odstąpiła od ekshumacji w przypadku tych ofiar katastrofy smoleńskiej, których rodziny się na to nie godzą.


Nawoływanie do tego, żeby czynności, które są legalne były zaprzestane, jest działaniem nielegalnym. Oczywiście, że to jest nielegalne. A nawoływanie do przestępstwa jest przestępstwem, czy nie? Sam fakt nawoływania ma swoje kwalifikacje prawne

Jan Maria Jackowski, "Fakty po faktach", TVN 24 - 11/12/2016

"Fakty po faktach", TVN 24

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


fałsz. Fałsz. Czy nawoływanie do legalnej zmiany prawa jest nielegalne?


Rzeczywiście, nawoływanie do przestępstwa jest nielegalne – ale protestujący swoim hasłem nawoływali do odstąpienia od legalnej czynności. Czy samo odstąpienie od legalnych działań musi być automatycznie przestępstwem? Oczywiście – nie.

Senatorowi Jackowskiemu pomyliło się kilka pojęć. To, co legalne, nie jest automatycznie obowiązkowe. Na przykład płacenie podatków jest legalne i obowiązkowe, ale opowiadanie głupstw w telewizji, choć legalne, to obowiązkowe nie jest.

Brak legalnego działania jest naruszeniem prawa przy tej szczególnej kategorii praw, które nakładają na obywateli obowiązki. Na przykład obowiązkiem jest udzielenie pomocy osobie, której życie jest zagrożone, więc za to, że nie wezwie się karetki pogotowia, grozi odpowiedzialność karna.

Politycy PiS argumentują, że prowadzenie śledztwa jest obowiązkiem prokuratorów. Mają rację, ale częściowo, ponieważ w ramach obowiązku dążenia do prawdy prokurator ma do dyspozycji szereg uprawnień do działań, które już – same w sobie – obowiązkami nie są. Nie ma żadnego przepisu, który nakazuje prokuratorowi zarządzenie wyjęcia ciała z grobu w celu oględzin i otwarcia zwłok (a w przypadku ekshumacji smoleńskich problem polega na tym, że jest przepis Kodeksu Postępowania Karnego ograniczający to uprawnienie prokuratora do sytuacji, gdy istnieje podejrzenie „przestępnego spowodowania śmierci”; innymi słowy ekshumacje w celu ustalenia, czy w grobach są ciała właściwych osób, są nielegalne).

Prokuratorzy prowadzący śledztwo smoleńskie mają rozmaite uprawnienia, z których nie korzystają, ponieważ uzyskane w ten sposób informacje nic nie wniosą do śledztwa. Prokuratorzy nie sprawdzają, czy poszczególne ofiary katastrofy lotniczej w Smoleńsku miały alergię na koty, zmieniły samochód na nowy lub wypłaciły gotówkę w znacznych ilościach sześć tygodni wcześniej – choć można sobie wyobrazić postępowania, w przypadku których takie czynności byłyby fundamentalne dla ustalenia przebiegu wydarzeń.



Prawo do wyrażania poglądów

 

Inną sprawą jest to, czy obywatele mają prawo apelować do osób uprawnionych do legalnych działań, by z tych uprawnień korzystały w ograniczonym zakresie. Tu senator Jackowski myli się się absolutnie. Jego linia rozumowania nie tylko jest sprzeczna z fundamentalnymi swobodami obywatelskimi, to tej logiki do absurdu. To, co legalne, staje się wówczas obowiązkowe.

Senator Jackowski powinien mieć świadomość, że swoją wypowiedzią zdelegalizował apele duchownych, by kobiety nie dokonywały aborcji w trzech przypadkach, gdy jest ona legalna. Oni też apelują do kobiet o powstrzymanie się od działania, do którego mają one prawo.

Co gorsza, zdelegalizował również decyzje kobiet o próbie donoszenia ciąży z zagrażającej jej życiu lub zdrowiu, w przypadku ciężkiego uszkodzenia płodu lub w przypadku gwałtu. W tych przypadkach aborcja jest legalna, więc – zgodnie z logiką senatora Jackowskiego – zaniechanie legalnej czynności jest przestępstwem.

Absurdy można mnożyć. Ponieważ bycie ateistą jest w Polsce  legalne, to senator zdelegalizował zatem również ewangelizację, czyli fundamentalne dla katolicyzmu zadanie wiernych, by przekonywać osoby niewierzące lub wyznające inną religię do Jezusa Chrystusa. I odwrotnie – skoro wyznawanie religii jest legalne, to transparent „bądź ateistą” byłoby przestępstwem.

Zmiana prawa – na przykład w drodze uchwalenia ustawy lub wydania rozporządzenia – jest legalna, choć obywatele mogą przecież manifestować przeciwko zmianie prawa. Czy ich nawoływanie do niezmieniania prawa jest przestępstwem? I odwrotnie: grupa obywateli składa projekt ustawy. Nieprzyjęcie jej przez Sejm jest legalne. Przyjęcie – także. W tym czasie różne grupy nawołują do przyjęcia ustawy, lub nieprzyjęcia ustawy. Wszyscy – zdaniem Jackowskiego – popełniają przestępstwa.


Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press