Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Przemyslaw Skrzydlo / Agencja Wyborcza.plFot. Przemyslaw Skrz...

Lela jest w 15. tygodniu ciąży. Grozi jej perforacja przełyku. Cierpi na niepowściągliwe wymioty ciężarnych i cukrzycę typu I. W wyniku pogarszającego się stanu zdrowia wystąpiły u niej także zaburzenia lękowe.

Mimo jednoznacznych diagnoz popartych dokumentacją medyczną Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Olsztynie od ponad miesiąca nie przeprowadził aborcji.

Kobieta pochodzi z Gruzji. Mieszka w Polsce, ponieważ jej mąż znalazł tu pracę. Nie mówi po polsku. W szpitalu przebywa z przerwami od końca grudnia 2025. Poprzednie pobyty kończyły się chwilową poprawą stanu zdrowia, po której niewiele później następowała konieczność ponownego przyjęcia na oddział.

W weekend 21-22 lutego, po kolejnych krwistych wymiotach powiązanych z przewlekłym zapaleniem i owrzodzeniem przełyku, szpitalny lekarz stwierdził, że leki, które stosuje się zazwyczaj w podobnych schorzeniach, nie powinny być stosowane w ciąży. Wciąż nie zdecydowano jednak o wykonaniu aborcji.

Kwestia przesłanki zdrowotnej

Lela nie chce być w tej ciąży. Wielokrotnie mówiła lekarzom, że ma dzieci i męża; chce i ma dla kogo żyć. Poza stanowiącymi w wielu krajach jeden z częstych powodów aborcji niepowściągliwymi wymiotami ciężarnych u Gruzinki w trakcie ciąży zdiagnozowano również zaburzenia lękowe.

Jak mówi nam Paweł, pomagający kobiecie Polak, personel szpitala twierdzi jednak, że nie ma podstaw do wykonania aborcji.

Szpitalny psychiatra ma powtarzać, że zaburzenia lękowe wynikają z bariery językowej i trudnej sytuacji zdrowotnej, a specjaliści od zdrowia fizycznego zapewniają, że są w stanie poradzić sobie z konsekwencjami niepowściągliwych wymiotów.

Antonina Lewandowska z Fundacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA mówi, że wedle jej wiedzy personel Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie odrzucił ustne prośby o zorganizowanie zewnętrznej, zdalnej konsultacji psychiatrycznej w obecności tłumacza przysięgłego.

Personel szpitala sugerował podczas jednej z rozmów, że sytuacja wygląda tak, a nie inaczej ze względu na występujące w naszym kraju okoliczności. Komentował, że w Słowacji aborcja na życzenie kobiety jest możliwa do 12 tygodnia ciąży, jednak w Polsce nie jest to możliwe. OKO.press posiadania nagrania tej rozmowy.

Z przekazanych nam informacji wynika, że u Leli występuje wiele problemów zdrowotnych stanowiących dla niej zagrożenie. W jej dokumentacji medycznej są informacje o dekompensacji metabolicznej; ketonurii i hiperglikemii sięgającej 260 mg/dl.

Lela nie jest w stanie samodzielnie jeść. Jest żywiona pozajelitowo. Komunikuje wprost, że chce przerwać ciążę, zgłaszała to psychiatrze.

"To podwójnie zaskakujące, ponieważ do tej pory o Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie słyszałyśmy dobre rzeczy. Wedle naszej wiedzy w podobnych przypadkach wywiązywał się z obowiązków wynikających z kontraktu z NFZ.

W całej tej sytuacji musimy pamiętać, że przesłanką do przerwania ciąży jest zagrożenie zdrowia lub życia. Nie musi być ono bezpośrednie. Wystarczającą przesłanką jest zagrożenie pośrednie.

Zagrożenie może dotyczyć zarówno zdrowia fizycznego, jak psychicznego. Nie ma tu znaczenia stan płodu; jego rozwój, zdrowie, bijące – lub nie – serce. Nie jest to ani nowość, ani pole do dyskusji – mówi o tym ustawa i wytyczne Ministerstwa Zdrowia" – komentuje Lewandowska.

Przeczytaj także:

Próbowano ją wypisać

Leli i jej mężowi Iwo, pomaga Paweł – znajomy rodziny, który został upoważniony przez kobietę do działania w jej imieniu. O wszystkim dowiedział się pod koniec stycznia 2026. Mówi: „Przyjeżdżając do szpitala, nie miałem pojęcia, czego się spodziewać. Wiedziałem jedynie, że lekarze chcą wypisać Lelę do domu. Gdy dotarłem na miejsce, Lela wymiotowała na moich oczach. Nie mogła wstać z łóżka”.

Podczas wspomnianej hospitalizacji miało kilkukrotnie dochodzić do nieporozumień wynikających z bariery językowej i prób wypisania Leli mimo wciąż nieustabilizowanego stanu zdrowia. Paweł relacjonuje, że

kobieta płakała i błagała o pomoc, mówiąc, że boli ją brzuch. Mimo to została wypisana wraz z listą napisanych po polsku zaleceń dotyczących dalszego leczenia.

W międzyczasie zmieniła się również diagnoza psychiatryczna Leli – zamiast reakcji lękowej stwierdzono u niej zaburzenia adaptacyjne. One także, jeśli są spowodowane ciążą, mogą – podobnie jak zaburzenia lękowe – stanowić podstawę do jej przerwania.

Lela nie była w stanie chodzić

Dzień po wypisie po poprzedniej hospitalizacji Iwo na rękach zaniósł Lelę na badanie prenatalne w przyszpitalnej przychodni. Usłyszeli na nim, że „nie jest źle”. Tymczasem Lela nie była w stanie samodzielnie chodzić. Po kolejnej interwencji Pawła została ponownie przyjęta do szpitala. Okazało się, że poprzednie upoważnienie przyjaciela do działania w imieniu kobiety, ze względu na przerwę w hospitalizacji, jest już nieważne. Szpital oczekiwał nowego – przetłumaczonego przez tłumacza przysięgłego. Udało się je zorganizować.

Niewiele później Paweł skontaktował się z FEDERĄ. Stworzono wniosek o wykonanie aborcji. Ze względu na wcześniejsze działania szpitala, objął on także prośbę o jak najszybsze zwołanie interdyscyplinarnego konsylium, choć nie jest to działanie wymagane prawnie. Było to konieczne, by skłonić szpital do formalnego stwierdzenia zagrożenia dla zdrowia Leli i wydania zaświadczenia niezbędnego prawnie do przerwania ciąży.

We wniosku Lela informuje, że od początku ciąży zmaga się z ciężkimi objawami somatycznymi. Podkreśla, że jej stan psychiczny również uległ istotnemu pogorszeniu. Zaznacza, że wielokrotnie zgłaszała personelowi medycznemu brak zgody na kontynuowanie ciąży. Wnosi o przeprowadzenie aborcji zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami. Ze względu na wymagania władz placówki wniosek przetłumaczono również na język gruziński.

Tymczasem Lela znów zaczęła wymiotować krwią. Początkowo nie była w stanie połknąć endoskopu. Ostatecznie badanie odbyło się, po czym – jak relacjonuje Paweł – gastrolog stwierdził, że w związku z ciągłymi wymiotami i podrażnianiem kwasem żołądkowym cały przewód pokarmowy Leli jest owrzodzony. Wspomniał, że istnieją leki pomocne w tego typu sytuacjach, jednak nie można stosować ich w ciąży.

Obowiązkiem szpitala jest ratowanie życia pacjentki

W trakcie trwającej hospitalizacji po jednej z konsultacji lekarskich w dokumentacji Leli wpisano informację, że z zebranego wywiadu nie wynika jednoznacznie, czy kontynuowanie ciąży stanowi „poważne” zagrożenie dla zdrowia psychicznego kobiety.

Tyle tylko, że zgodnie z obowiązującymi przepisami, aby przerwać ciążę w polskim szpitalu, nie musi istnieć „poważne”, „bezpośrednie” ani nawet „nagłe” zagrożenie zdrowia czy życia. Już sam fakt zagrożenia jest wystarczający do wykonania aborcji.

Antonina Lewandowska komentuje: "Działamy wszelkimi możliwymi sposobami. Jesteśmy w stałym kontakcie z Pawłem, z którym na bieżąco konsultujemy sytuację merytorycznie i prawnie, zwracając uwagę na możliwe uchybienia.

Skierowałyśmy Iwo do Ambasady Gruzji. Przed weekendem kontaktowałyśmy się też z Biurem Rzecznika Praw Pacjenta z prośbą o pilne działanie, chcąc przyśpieszyć reakcję na zgłoszenie Pawła. O sprawie poinformowałyśmy też gruzińskie organizacje kobiece.

Kontaktujemy się z mediami i nagłaśniamy sprawę, jak tylko się da, żeby nie dopuścić do powtórzenia scenariusza z Pszczyny.

Mówimy o kobiecie, matce, która z dnia na dzień słabnie w szpitalu i wymiotuje krwią. Obowiązkiem szpitala w tej sytuacji jest ratowanie życia pacjentki. Aborcja powinna zostać wykonana najszybciej jak to możliwe – jako świadczenie ratujące życie".

Ciąży Leli nadal nie przerwano

Próbowaliśmy skontaktować się z Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym w Olsztynie w poniedziałek w godzinach popołudniowych oraz wieczornych.

Zarówno pracownicy administracji, jak i Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, Oddziału Ginekologiczno-Położniczego ani Diabetologicznego nie byli w stanie odpowiedzieć na pytania OKO.press. Nie przekierowali nas również do osób reprezentujących dyrekcję czy rzeczniczki prasowej argumentując, że późną porą wspomniane osoby nie pracują. Sytuacji nie zmieniała informacja o tym, że mowa o pacjentce w stanie zagrożenia zdrowia lub życia.

Wysłaliśmy również pytania drogą mailową. Wiedząc, że personel medyczny obowiązuje tajemnica zawodowa, a władze szpitala nie mogą udzielić pewnych informacji ze względu na przepisy, pytania sformułowaliśmy tak, by Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Olsztynie mógł odnieść się do sprawy, nie łamiąc prawa. Zapytaliśmy:

  1. Czy prawdą jest, że w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie przebywa obecnie ciężarna pacjentka w stanie zagrożenia zdrowia/życia, której odmawia się przerwania ciąży?
  2. Jeżeli tak – czym spowodowane jest takie postępowanie?
  3. Jak wygląda procedura kwalifikowania pacjentek Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie do procedury aborcji? Czy posiadają Państwo konkretne ramy postępowania w tego typu sytuacjach? Jeśli tak – jakie?

Odpowiedź otrzymaliśmy we wtorek w godzinach porannych, po rozmowach telefonicznych z rzeczniczką prasową. Publikujemy ją w całości:

W odpowiedzi na przedstawione pytania Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Olsztynie uprzejmie informuje, że w trosce o zachowanie zasad ochrony danych osobowych, w szczególności danych dotyczących stanu zdrowia, a także w celu zapewnienia pełnej realizacji praw pacjenta, Szpital nie może przekazywać informacji dotyczących hospitalizacji konkretnej osoby ani odnosić się do okoliczności jej leczenia.

Informacje dotyczące faktu przebywania pacjenta w Szpitalu oraz udzielanych świadczeń medycznych stanowią dane wrażliwe, objęte tajemnicami zawodowymi. W naszej ocenie odpowiedzi na pytania sformułowane w przesłanym piśmie nawet w sposób ogólny mogłoby prowadzić do bezpośredniej bądź pośredniej identyfikacji pacjenta bez wyraźnej podstawy prawnej.

Jednocześnie informujemy w ujęciu ogólnym, że wszelkie decyzje medyczne podejmowane w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie odbywają się każdorazowo w oparciu o obowiązujące przepisy prawa, aktualną wiedzę medyczną oraz indywidualną ocenę stanu zdrowia pacjenta, dokonywaną przez uprawniony personel medyczny. Postępowanie w sytuacjach zagrożenia zdrowia lub życia prowadzone jest niezwłocznie, z zachowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa oraz z poszanowaniem praw pacjenta.

Obecnie Lela może jedynie zwilżać usta wodą. Nie je. Dalej wymiotuje. Ciąży nadal nie przerwano.

;
Na zdjęciu Oliwia Gęsiarz
Oliwia Gęsiarz

Absolwentka położnictwa, logopedka, pedagożka. Na co dzień marketing managerka OKO.press. Poza pracą propaguje położnictwo, w którym każda osoba ma prawo zakończyć swoją ciążę wtedy, kiedy chce i tak, jak chce.

Komentarze