„Do definicji gwałtu chcemy dodać brak zgody na obcowanie płciowe. To pozwoli na ochronę ofiar” – mówi OKO.press Anna Maria Żukowska z Lewicy. Ale Konfederacja uważa, że to „barbarzyński przepis”, eliminujący domniemanie niewinności w sprawach o gwałt. Czy na pewno?
"Proponujemy krótką ustawę, która definiuje przestępstwo zgwałcenia, jako każdą sytuację kontaktu seksualnego (obcowania płciowego) do której dochodzi w przypadku
braku świadomie i dobrowolnie wyrażonej zgody
przez jedną z osób" – mówi OKO.press Anna Maria Żukowska, posłanka Lewicy. Taka zmiana, według Lewicy zwiększyłaby ochronę kobiet, które były nieprzytomne, spały i nie miały możliwości bronić się przed gwałtem.
Przypomnijmy, że projekt ustawy o zmianie definicji gwałtu, którego autorką jest adwokatka Danuta Wawrowska, od dwóch lat leży w Sejmowej zamrażalce.
Tymczasem Konfederacja przekonuje, że Lewica proponuje „brak domniemania niewinności w sprawach o gwałt”. „Mężczyzna musiałby udowodnić swoją niewinność. Ciekawe jak? To jest prosta droga do złamania życia tysiącom mężczyzn. Czyste barbarzyństwo” – pisze Sławomir Mentzen na Twitterze.
I myli konstytucyjny zapis o domniemaniu niewinności z poszerzeniem definicji gwałtu z kodeksu karnego. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
Ale po kolei.
Teraz – według polskiego prawodawstwa –
brak zgody na czynności seksualne nie wystarcza do stwierdzenia przestępstwa.
Jest nim dopiero przemoc. Przestępstwo określa art. 197 kodeksu karnego, który mówi, że do gwałtu dochodzi wtedy, gdy „ktoś przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego”.
Tak skonstruowany przepis sprawia, że śledztwo i proces skupiają się wokół tego, jak intensywnie ofiara się broniła przed gwałtem. „Musi być udowodniona przemoc. Ale orzecznictwo, w tym Sądu Najwyższego, poszło już w takim niebezpiecznym kierunku, że w praktyce trzeba udowadniać stawianie aktywnego oporu” – mówi Żukowska.
„Przykładem jest sprawa 14-latki z Wrocławia z 2020 roku” – tłumaczy posłanka.
Przypomnijmy, że we wrześniu 2020 roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu wydał wyrok w sprawie dziewczynki, którą miał wykorzystać seksualnie jej krewny. Karę trzech lat więzienia – orzeczoną wcześniej przez Sąd Okręgowy – zmienił na rok w zawieszeniu. Uzasadniał, że dziewczynka „nie została zgwałcona, bo nie krzyczała, kiedy 26-letni mężczyzna się do niej dobierał”.
"Sąd orzekł, że nie doszło do gwałtu, bo dziewczynka
tylko płakała, odpychała sprawcę i mówiła «przestań».
Tymczasem mogła zaprotestować – według sądu – w sposób bardziej spektakularny. Na przykład pukać ręką w ścianę, kopać czy drapać. To przerażające." – mówi Żukowska.
I dodaje: „Sąd zdawał sobie sprawę, że dziewczyna nie chciała odbyć stosunku płciowego. W uzasadnieniu stwierdził, że «nie krzyczała głośno, bo mogła wstydzić się tego, że rodzice spali za ścianą». Mogła też chcieć «chronić rodzinę». Ale sprawcy uszło to na sucho. Takich sytuacji jest wiele” – mówi Żukowska.
Jak im zapobiec?
W polskim prawie nadal brakuje koncepcji braku zgody, która powoli staje się standardem w całej Europie. To dlatego Lewica chce, by przestępstwo zgwałcenia było definiowane, jako „każda sytuacja kontaktu seksualnego (obcowania płciowego), do której dochodzi w przypadku braku świadomie i dobrowolnie wyrażonej zgody przez jedną z osób”.
"Taki przepis sprawi, że ofiara przestanie być wtórnie wiktymizowana podczas procesu.
Dzięki zmianie prawa śledztwo i proces w sądzie nie będzie się obracał wokół szukania potwierdzenia, że ofiara się broniła. Do stwierdzenia przestępstwa zgwałcenia będzie wystarczało dowiedzenie przed sądem przez oskarżyciela tego, że ofiara nie wyraziła świadomie i dobrowolnie zgody na stosunek płciowy" – mówi Żukowska.
„To ważne, bo niektóre osoby, które są ofiarami gwałtów, nie bronią się. Paraliżuje je strach, nie mają siły, by okazać opór. Albo nie są w stanie tego zrobić, bo są odurzone lub śpią. W takich okolicznościach nie możemy wyrazić świadomie i swobodnie zgody na stosunek płciowy. Zmiana przepisów to większa ochrona ofiar przemocy” – mówi posłanka Lewicy.
Zdaje się nie rozumieć tego Konfederacja. Sławomir Mentzen napisał na Twitterze, że Lewica proponuje „brak domniemania niewinności w sprawach o gwałt”. Twierdzi, że po zmianie prawa to mężczyzna musiałby udowodnić swoją niewinność. „To jest prosta droga do złamania życia tysiącom mężczyzn. Czyste barbarzyństwo, na które nie ma miejsca w cywilizowanym systemie prawnym” – pisze poseł Konfederacji.
Lewica zaproponowała brak domniemania niewinności w sprawach o gwałt. Mężczyzna musiałby udowodnić swoją niewinność. Ciekawe jak? To jest prosta droga do złamania życia tysiącom mężczyzn. Czyste barbarzyństwo.
I oczywiście nie ma racji. Powód? Domniemanie niewinności to zasada określona konstytucyjnie. Według niej oskarżonego „należy traktować jak niewinnego, dopóki nie zostanie mu udowodniona wina”. Określa ją art. 42 ust. 3 Konstytucji RP, którzy brzmi:
„Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu”.
Podobnie jest ona sformułowana w art. 6 ust. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Zasada domniemania niewinności obowiązuje więc w każdym postępowaniu karnym. A Lewica nie chce – wbrew temu, co twierdzi Konfederacja – zmienić przepisów postępowania karnego.
„Argumentacja, że Lewica proponuje brak domniemania niewinności w sprawach o gwałt to manipulacja i bzdura. Zasada domniemania niewinności jest fundamentalną zasadą postępowania karnego. A nasza definicja jej w ogóle nie dotyczy” – mówi Żukowska.
"My skupiamy się na dodaniu nowej przesłanki do kodeksu karnego. Ta definicja nie przenosi ciężaru dowodu czy domniemania niewinności. Dalej będzie tak, że
prokurator będzie musiał udowodnić winę sprawcy.
Jedyna zmiana to fakt, że nie będzie trzeba dochodzić tego, czy ofiara się broniła czy nie broniła. Teraz sprowadzają się do tego wszystkie postępowania. To szansa na udowodnienie przestępstwa dla kobiet, które się nie broniły – bo na przykład były odurzone lub były sparaliżowane strachem – a zostały zgwałcone" – mówi posłanka Lewicy.
Ostatnio o zmianę definicji gwałtu Rzecznik Praw Obywatelskich apelował w 2022 roku. Do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry pisał wtedy:
„Postuluję, by podnieść poziom ochrony osób doświadczających przemocy seksualnej w taki sposób, by skuteczne sankcje groziły za każdy niekonsensualny akt seksualny niezależnie od środków, do których w celu jego dokonania ubiegł się sprawca przemocy seksualnej i niezależnie od cech jego »ofiary« takich jak wiek, choroba, bezradność, stosunek zależności czy jakiejkolwiek innej okoliczności wpływającej na niemożność wyrażenia przez nią pozytywnej, tj. świadomej i dobrowolnej, zgody”.
Ale rząd nie reaguje na apele RPO. Tymczasem do zmiany definicji gwałtu zobowiązuje nas m.in. Konwencja stambulska, (antyprzemocowa, czyli Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej). Polska jest jej sygnatariuszem (podpisaliśmy ją w 2012 roku, a w życie weszła w 2015 roku). W art. 36 czytamy:
Tyle tylko, że PiS Konwencji stambulskiej nienawidzi.
Ofensywa przeciwko niej wzmogła się już w połowie 2020 roku. Wtedy to minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro uznał, że nasze prawo jest lepsze niż konwencja. Wiceminister Romanowski stwierdził, że konwencja jest „sprzeczna z systemem wartości polskiego systemu prawnego” oraz napisał na Twitterze, że „Konwencja stambulska to ratyfikowana przez rząd Platformy i PSL neomarksistowska propaganda, która przewraca do góry nogami nasz świat wartości”.
Rząd PiS nie rozumie, że w sądach nie powinno się pytać kobiet czy się broniły. Tylko powinno się pytać oskarżonego:
czy usłyszał wyraźną zgodę i czy ta zgoda była świadoma?
Kobiety, które są nieprzytomne, kobiety, które spały, kobiety, które nie mogły w jakiś sposób wyrazić zgodę – uważa się, że one nie doświadczyły gwałtu. Zmiana tej definicji, zmiana tego prawa, ma szansę przywrócić właściwą proporcję i przestać powielać w społeczeństwie mity i stereotypy na temat gwałtu.
Definicja gwałtu oparta na braku zgody została już wprowadzona w Wielkiej Brytanii, Belgii, Niemczech, Chorwacji, Islandii, Irlandii, Luksemburgu, Grecji, na Cyprze i Malcie, w Szwecji i Danii (dane Amnesty International z końca 2020 roku). W 2021 zmiany wprowadziła jeszcze Słowenia, Hiszpania i Holandia.
„Organizacje kobiece zabiegają o to, by cała UE ratyfikowała Konwencję Stambulską” – mówi Żukowska.
W poprzednim piśmie (w maju 2021) do ministerstwa w tej sprawie, Rzecznik Praw Obywatelskich uznaje przepisy wprowadzone 1 lipca 2018 roku w Szwecji za modelowe. „W ich świetle podjęcie czynności seksualnej bez zgody drugiej osoby stanowi zgwałcenie, nawet jeśli nie występuje przemoc czy groźba jej użycia” – zauważa RPO (wówczas jeszcze Adam Bodnar).
Do zmiany definicji gwałtu w Szwecji doprowadził między innymi narodowy ruch FATTA, który powstał w 2013 roku. Szwedzi protestowali wtedy przeciwko wyrokowi sądu, który uniewinnił trzech młodych mężczyzn oskarżonych o zgwałcenie 15-latki butelką wina, doprowadzając do krwawienia. Sąd uznał, że „ludzie podejmujący czynności seksualne, robią sobie nawzajem różne rzeczy w sposób spontaniczny, bez proszenia o zgodę”. Sugerował też, że odmowa rozwarcia nóg przez dziewczynę mogła wynikać z jej nieśmiałości.
Do zmian w kolejnych krajach Europy przekonują m.in. badania szwedzkiej badaczki Anny Möller z 2017 roku, które wykazały, że 70 proc. zbadanych ofiar doznało podczas gwałtu „mimowolnego paraliżu” (ang. tonic immobility), który uniemożliwił stawianie jakiegokolwiek oporu.
Kobiety
Sądownictwo
Władza
Zbigniew Ziobro
Ministerstwo Sprawiedliwości
gwałt
lewica
Rzecznik Praw Obywatelskich
wybory 2023
Dziennikarka, absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, studiowała też nauki humanistyczne i społeczne na Sorbonie IV w Paryżu (Université Paris Sorbonne IV). Wcześniej pisała dla „Gazety Wyborczej” i Wirtualnej Polski.
Dziennikarka, absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, studiowała też nauki humanistyczne i społeczne na Sorbonie IV w Paryżu (Université Paris Sorbonne IV). Wcześniej pisała dla „Gazety Wyborczej” i Wirtualnej Polski.
Komentarze