0:00
Prawa autorskie: Agata KubisAgata Kubis
04 stycznia 2022

Lex Czarnek przeszedł przez komisje zaledwie dwoma głosami. Czy PiS zdoła przepchnąć go przez Sejm?

Wniosek opozycji o odrzucenie projektu Lex Czarnek, posłowie i posłanki PiS zdołali odrzucić zaledwie dwoma głosami - 38 do 36. Posłowie wszystkich pozostałych klubów głosowali za odrzuceniem projektu

Wydrukuj

Posiedzenie połączonych komisji edukacji i obrony narodowej zaczęło się o 4 stycznia o godz. 15:00, ale głosowanie nad odrzuceniem projektu ustawy o zmianie ustawy - prawo oświatowe odbyło się dopiero o 19:00.

By uzbierać większość głosów PiS zastosował tzw. tryb hybrydowy, czyli część posłów była na posiedzeniu w sali sejmowej, część - uczestniczyła zdalnie. Jak się okazało, PiS poza sobą nie mógł liczyć na nikogo innego.

Po stronie opozycji była niemal pełna mobilizacja, nieobecny był tylko jeden poseł PSL Radosław Lubczyk. KO, Lewica, Koalicja Polska i Polska 2050, ale też Polskie Sprawy i Konfederacja głosowały za odrzuceniem Lex Czarnek.

Ta sytuacja pokazuje, że PiS nie może być pewny głosowania podczas II czytania na sali plenarnej 12 stycznia.

"Opozycja złożyła wspólny wniosek o odrzucenie Lex Czarnek, ponowimy go w drugim czytaniu. PiS głosuje bez zastanowienia przeciwko wszystkim wnioskom i poprawkom opozycji przepychając Lex Czarnek walcem. To tragiczna zmiana dla polskiej szkoły: niszczy autonomie nauczycieli, zabiera prawa uczniom i rodzicom. PiS szybko przekona się, że Lex Czarnek obróci się przeciwko nim. Kuratorzy będą zarzuceni wnioskami ze szkół, a rodzice będą mieli pretensję o wszystkie zajęcia, które mogłyby, a nie odbędą się z winy władz" - komentuje dla OKO.press Katarzyna Lubnauer.

Wyniki głosowania w komisji nad odrzuceniem ustawy Lex Czarnek wyglądały tak:

  • PiS39 posłów i posłanek – bierze udział w głosowaniu 38 osób, wszyscy przeciw;
  • KO 22 posłów i posłanek – głosuje 22 osób wszyscy za;
  • Lewica6 posłów i posłanek - głosuje 6 osób – wszyscy za;
  • Koalicja Polska 3 posłów, głosują 2 osoby - obie za, nieobecny Radosław Lubczyk (PSL);
  • Polski 20502 posłów, obaj głosowali za,
  • Konfederacja2 posłów, głosował Artur Dziambor – za odrzuceniem,
  • Polskie Sprawy2 posłów, głosował Zbigniew Girzyński - za,
  • Porozumienie 1 poseł, Michał Wypij, głosował za,
  • PPS - 1 poseł, Andrzej Rozenek, głosował za.
czarnek głosowanie
fot. materiały komisji

Było to drugie podejście do czytania Lex Czarnek. 14 grudnia 2021 głosami opozycji na wniosek formalny odwołano posiedzenie komisji. Wtedy na posiedzeniu zabrakło aż 10 posłów PiS.

Opozycja zgłaszała wnioski o wysłuchanie publiczne projektu i utworzenie podkomisji. Oba również zostały odrzucone przez PiS. Następnie zarządzono 10-minutową przerwę. Do projektu ministra Czarnka zgłoszono aż 60 poprawek.

Pierwszą część relacji z długiego posiedzenia komisji opublikowaliśmy kilka godzin wcześniej. Jak informowaliśmy, oficjalnie z powodów technicznych posiedzenie zostało przeciągnięte o ponad godzinę. Z naszych informacji wynika jednak, że opóźnienie było spowodowane nerwowymi próbami ściągnięcia wszystkich posłów i posłanek PiS, potrzebnych do przegłosowania wniosku o odrzucenie projektu.

Opozycja zarzucała PiS manipulacje przebiegiem posiedzenia. Klub KO złożył nawet wniosek o powtórzenie obrad.

View post on Twitter

Relacja z protestu pod Sejmem

Gdy o godz. 15:00 PiS szukał jeszcze poparcia dla Lex Czarnek, pod Sejmem, mimo rzęsistego deszczu, zebrali się przedstawiciele inicjatywy Wolna Szkoła — ponad 100 organizacji społecznych, nauczycielskich i samorządowych, którzy sprzeciwiają się szkodliwym zmianom w oświacie.

"Chcemy obronić jeden z fundamentów demokracji. Chcemy obronić nasze dzieci, które posyłamy do szkół. Chcemy, żeby były samodzielnie myślącymi, szanującymi innych i szanowanymi obywatelami. Chcemy w końcu chronić siebie i swoją przyszłość" — to głos Anny Schmidt-Fic, aktywistki edukacyjnej, byłej nauczycielki z Poznania.

Prezes ZNP Sławomir Broniarz mówił, że miejscem Lex Czarnek jest kosz na śmieci. "Jesteśmy przeciwni instrumentalnemu traktowaniu oświaty. Te zmiany zniweczą dorobek tysięcy nauczycieli, którzy po '89 roku podjęli się przebudowy polskiej szkoły" — tłumaczył Broniarz. I przestrzegał, że celem ministra jest zysk polityczny: "Nie da się dotrzeć do uczniów bez zapanowania nad kadrą. (...) Czarnek chce przejąć umysły młodych ludzi, pokazując im tylko to, co chce pokazać. Jeśli zmiany wejdą w życie, czeka nas czarny okres w polskiej edukacji. Dowiemy się tylko o żołnierzach wyklętych, ale nie o tych, którzy mają swoje pomniki, a powinni zostać napiętnowani".

Głos zabrał też Jarosław Pytlak, dyrektor zespołu szkół STO w Warszawie. "Jesteśmy tylko pionkiem w tej grze. Na co dzień decydujemy o tym, na ile system oświatowy działa. Jesteśmy uwikłani czasem w sprzeczne oczekiwania: rodziców, uczniów, nauczycieli, państwa, samorządu. Tak było odkąd pamiętam, ale nowością jest pandemia, z którą od dwóch lat radzimy sobie nieprzerwanym zarządzaniem kryzysowym — ze znikomą lub żadną pomocą od państwa. To doświadczenie pokoleniowe, niszczące także dla nas. Nagrodą za tą pracę jest wykonywanie czegoś twórczego, potrzebnego społecznie. Dziś dostajemy wotum nieufności od państwa. Państwo chce uczynić z nas funkcjonariuszy w służbie swojego aparatu.

Państwo chce, żeby motywował nas strach, a nie wiara w to, że to, co robimy jest dobre" — mówił.

Dorota Łoboda, przewodnicząca stołecznej rady edukacji i aktywistka edukacyjna swoje wystąpienie poświęciła ministrowi edukacji.

"Przemysław Czarnek nienawidzi wielu rzeczy. Nienawidzi demokracji, nienawidzi samorządów, bo pozwalają szkołom na to, na co on nie chce pozwalać — autonomię, naukę krytycznego myślenia, współpracę z organizacjami społecznymi, słuchanie rodziców, a także uczniów i uczennic.

Czarnek nienawidzi kobiet. Chciałby, żeby tylko rodziły dzieci i pewnie uważa, że szkoła powinna do tego przygotować. Czarnek nienawidzi różnorodności, a osoby LGBT uważa za ideologię" — mówiła.

Łoboda wytykała też ministrowi brak znajomości prawa oświatowego. "Już dziś nie pozwala ono, by wbrew woli rodziców dzieci chodziły na jakiekolwiek zajęcia dodatkowe. [Czarnek] bałamutnie mówi, że przywraca prawa rodzicom, że to oni mają decydować, na jakie zajęcia będą chodziły ich dzieci. Nowe prawo sprawia, że to kurator będzie miał decydujący głos. Pamiętajmy, że mamy podstawy programowe tworzone przez MEiN. I tego uczą się wszyscy. Jest mały margines, który pozwala nam prowadzić edukację, nie tylko seksualną, ale obywatelską, klimatyczną, historyczną regionalną" — mówiła radna.

W 100 osobowym tłumie skandowano: "Zostawcie nas w spokoju" i "Wolna szkoła".
Demonstracja pod Sejme, Plakat z napisem "Czarnek nie jest KUL"
Demonstracja przeciw lex Czarnek pod Sejmem 4 stycznia 2022 Fot. Agata Kubis / OKO.press
Demonstracja przeciw lex Czarnek pod Sejmem 4 stycznia 2022 Fot. Agata Kubis / OKO.press
Demonstracja przeciw lex Czarnek pod Sejmem 4 stycznia 2022 Fot. Agata Kubis / OKO.press
Edukacja nie indoktrynacja, napis na banerze podczas demonstracji pod Sejmem
Demonstracja przeciw lex Czarnek pod Sejmem 4 stycznia 2022 Fot. Agata Kubis / OKO.press
Demonstracja przeciw lex Czarnek pod Sejmem 4 stycznia 2022 Fot. Agata Kubis / OKO.press

W trakcie przemówień policja użyła siły wobec Babci Kasi (Katrzyny Augustynek), która trzymała słynny transparent z hasłem "Czarnek - faszystowska świnia". W literę "r" z nazwiska ministra wpisana była swastyka spływająca krwią. Powodem interwencji funkcjonariuszy miały być przepisy kodeksu karnego, które zabraniają propagowania treści faszystowskich. Jak relacjonował nasz reporter Maciek Piasecki, policja podduszała Babcię Kasię, która trzymała transparent. Następnie funkcjonariusze podarli go.

Gdy ten sam napis pojawił się kilka miesięcy wcześniej pod gmachem MEiN, oburzony minister komentował wydarzenie tak: "Młodzi ludzie, stojąc 2 m od bramy, przez którą przejeżdżały tysiące polskich męczenników na Szucha, w najgorszym miejscu w okupowanej Warszawie, trzymają swastykę i nie wiedzą, co to w ogóle jest, i nie wiedzą, jaką szkodę robią sobie, swoim rówieśnikom i historii Polski".

W obronie polskiej szkoły głos pod Sejmem zabrał też Dominik Kuc, twórca rankingu szkół przyjaznych osobom LGBT+. "Wolna szkoła to bezpieczna szkoła. Wolna szkoła to szkoła wolna od dyskryminacji, przemocy i prześladowań" — mówił.

Za to Robert Wojda z Kongresu Obywatelskich Ruchów Demokratycznych przypomniał historię z Dobczyc, gdzie ścigano dyrektorkę szkoły i nauczycieli, którzy zabrali uczniów na Tour de Konstytucja. Pisaliśmy o tym tutaj:

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Anna Mikulska

Dziennikarka "OKO.press" i reporterka, z wykształcenia antropolożka kultury. Pisze o migracjach, prawach człowieka, pracy przymusowej i edukacji. Laureatka konkursu "Pisma. Magazynu Opinii" - "Między wierszami" za reportaż "Imigracja przez morze plastiku" oraz konkursu Festiwalu Wrażliwego w kategorii twórca szczególnie wrażliwy za dwa reportaże i projekt "Historie o Człowieku". Publikowała m.in. na łamach "Gazety Wyborczej", "Wysokich Obcasów", "Onetu", "Krytyki Politycznej", "Pisma. Magazynu Opinii" czy "Tygodnika Powszechnego".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne