Trwają protesty mieszkańców przeciw nowym nazwom ulic, które wprowadził wojewoda z PiS. Nie podoba im się zamiana Maksyma Gorkiego na Andrzeja Sacharowa, Stanisław Standego na "Harcerki z 15", które utonęły w1948 r., Salomona Jaszuńskiego na prof. Mieczysława Siewierskiego.

Wypadków i katastrof było wiele i nie upamiętnia się ich nadawaniem nazw ulic” – napisali mieszkańcy Łodzi, nie chcą ulicy na cześć harcerek, które utonęły w 1948 roku. Na prośbę łodzian miejscy radni walczą z nazwami dwóch ulic, które zdekomunizował wojewoda Zbigniew Rau. Chodzi nie tylko o nazwy, ale też o prawa samorządów, które odebrał im IPN

„Żałuję, że parlament przyjął ustawę i radni zostali ubezwłasnowolnieni. Nie mogą sami zmieniać nazw ulic, jak to było przez ponad dwadzieścia lat wolnego samorządu” – mówi Tomasz Kacprzak, przewodniczący radu miejskiej.

W grudniu zeszłego roku Zbigniew Rau, wojewoda łódzki, rozporządzeniem nadzorczym, pozmieniał nazwy 26 łódzkich ulic. Pisaliśmy o tym w tekście „Wojewoda Rau nie odpuszcza: znów jest w Łodzi Plac Lecha Kaczyńskiego. „Nowogrodzka rządzi!”

Przy zmienionych ulicach mieszka 17 tysięcy łodzian, zarejestrowanych jest 900 firm i znajduje się osiem placówek oświatowych. Jak wynika z konsultacji społecznych, w których wzięło udział trzy tysiące osób, większość łodzian nie godzi się na narzucone nazwy. Mieszkańcy kilku ulic zwrócili się do rady miejskiej, żeby zmienić narzucone nazwy na inne lub przywrócić poprzednie. Ta druga prośba łodzian nie może być spełniona, bo 7 stycznia 2018 weszła w życie nowelizacja ustawy dekomunizacyjnej i odtąd zmienione przez wojewodę nazwy są pod specjalną ochroną. Nie można przywrócić dawnych nazw, a zmienić na inne można tylko po uzyskaniu zgody IPN i wojewody. I właśnie ten proces rozpoczęli w środę łódzcy radni.

Radni przygotowali dwie uchwały o zwróceniu się do Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz Wojewody Łódzkiego o wyrażenie zgody na zmianę ulicy Iry Aldridga na Andrzeja Ajnenkiela oraz Małej Piętnastki na Biskupa Hieronima Rozdrażewskiego. W kolejnym etapie, po uzyskaniu zgody IPN i wojewody, rada przygotuje kolejną uchwałę o zmianie nazw tych dwóch ulic.

Sprawa jest o tyle dziwna, że zmiana nazw ulic jest – zgodnie z Ustawą o samorządzie – wyłączną kompetencją samorządu. A Ustawa dekomunizacyjna odebrała ją radnym.

„Pierwszy raz musimy zwrócić się do wojewody w sprawie wykonywania własnych uprawnień” – mówił Tomasz Kacprzak, przewodniczący rady miejskiej.

Ulica Iry Aldridge’a czy Ajry Oldridża?

Łodzianie, którzy mieszkali dotychczas przy ulicy Eugeniusza Ajnenkiela (historyk, poseł na Sejm PRL, popularyzator dziejów Łodzi), zostali „uszczęśliwieni” przez wojewodę nowym patronem. To Ira Aidridge, czarnoskóry aktor szekspirowski z Nowego Jorku, który w 1867 roku przyjechał do Łodzi, by zagrać Otella w teatrze „Paradise”. Nie zagrał, bo nagle zmarł. Został pochowany na Starym Cmentarzu blisko wejścia, więc wielu łodzian zna tę mogiłę ze zdjęciem aktora na nagrobku.

W czasie konsultacji społecznych 2002 osoby opowiedziały się przeciwko zmianie Ajnenkiela na Aldridge’a, a za zmianą opowiedziało się 639 osób.

„Nasz sprzeciw spowodowała arbitralna decyzja wojewody. O zmianie dowiedzieliśmy się w momencie, gdy nie mogliśmy już nic zrobić” – mówi pani Aleksandra, mieszkanka ulicy Iry Aldrige’a.

Do samego czarnoskórego aktora nikt nic nie ma, ale na patrona ulicy nie nadaje się ze względów praktycznych. Ulica Iry Aldridge’a (czytaj: Ajry Oldridża) sprawia mieszkańcom problem. Przyznają, że nie wiedzą, jak mają wymawiać to nazwisko. W dodatku boją się, że gdy będą zmuszeni wzywać pogotowie, trudno im będzie przeliterować przez telefon nazwę ulicy.

Sami radni podczas sesji różnie wymawiali nazwisko aktora: jedni „Aldridż”, inni „Oldridż, a często wymówienie poprzedzone było krótkim zawahaniem.

Radni deklarują, że chętnie nazwą imieniem Iry Aldridge’a jakiś skwer, byleby uwolnić mieszkańców od niepraktycznej nazwy.

Radni znaleźli sposób. Zamiast Eugeniusza Ajnenkiela zaproponowali patrona o tym samym nazwisku, ale Andrzeja, zmarłego trzy lata temu profesora nauk humanistycznych, historyka, specjalistę w zakresie historii najnowszej oraz historii państwa i prawa, głównie w zakresie konstytucjonalizmu i parlamentaryzmu. Jeśli IPN i wojewoda zgodzą się, by radni przyjęli kolejną uchwałę o zmianie nazwy, wtedy znany historyk zostanie patronem ulicy.

„Wojewoda nie ma doświadczenia w kontaktach z mieszkańcami. Mamy nadzieję, że przyzna się do błędu natury technicznej” – mówi Mateusz Walasek, szef klubu radnych PO i zwraca uwagę, że wprawdzie ustawa jest dekomunizacyjna, ale metoda jej wprowadzania przez wojewodę jest jak z czasów komunizmu, bo nowe nazwy są narzucane, bez konsultacji z mieszkańcami.

Radni PiS zaprotestowali, jakoby wojewoda nie miał kontaktu z mieszkańcami i – tradycyjnie – wytknęli miejskim radnym, że sami nie zmienili nazw ulic, choć mieli na to rok i dopiero wojewoda był zmuszony zmienić nazwy zarządzeniem zastępczym. „Trudno mieć do niego pretensje, że w wyniku zaniechania samorządu zmienił nazwy ulic. Powinno się honorowo i godnie potraktować patrona, który został ustanowiony” – mówił Włodzimierz Tomaszewski, radny PiS.

Wojewoda chce harcerki, mieszkańcy wolą biskupa

Kolejna ulica do zmiany nosiła nazwę Stanisława Standego (poeta, działacz Komunistycznej Partii Polski). Wojewoda przemianował ją na „Małej Piętnastki”. To łódzka drużyna harcerek, której część druhen utonęła w czasie przeprawy łódkami przez Jezioro Gardno podczas wakacji 1948 roku. Zginęło wówczas 21 dziewczynek.

Łodzianie, który zwrócili się do radnych, uważają, że nazwa nadana przez wojewodę jest niefortunna. Ulice powinny upamiętniać ważne, narodowe wydarzenia albo honorować zasłużone osoby.

„Wydarzeniem, które jest tą nazwą upamiętnione, był nieszczęśliwy wypadek z 1948 r., kiedy podczas wakacyjnego wyjazdu utonęła grupa harcerek z Łodzi. Wypadek ten był wynikiem braku rozsądku i wyobraźni osób dorosłych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wypoczywających harcerek”

– napisali mieszkańcy do samorządowców i dodali, że wypadków i katastrof było wiele i nie upamiętnia się ich nadawaniem nazw ulic, lecz w inny sposób.

Ponieważ do Stanisława Standego powrotu nie ma, mieszkańcy sami wybrali nowego patrona ulicy – Biskupa Hieronima Rozdrażewskiego, który był założycielem wsi Rozdrażew, a ta została wchłonięta do Łodzi i po uproszeniu fonetycznym do nazwy Zarzew jest łódzkim osiedlem, na którym znajduje się sporna ulica Standego/Małej Piętnastki.

„Nie można przedmiotowo traktować patronów wprowadzonych w trybie zastępczym. Nie można ujmować ich godności, ich wadze” – apelował Włodzimierz Tomaszewski, radny PiS.

Małgorzata Moska-Wodnicka, radna SLD zwróciła uwagę, że nikt im godności nie ujmuje. „Ustawodawca pozostawił wyraźnie furtkę, że jeśli pojawi się wniosek do mieszkańców, można zwrócić się do IPN” – mówiła.

W sprawie tej ulicy również skierowano zapytanie do IPN i wojewody.

Chcą powrotu Maksyma Gorkiego i Salomona Jaszuńskiego

Na „odkręcenie” nazw czekają już mieszkańcy ulicy Maksyma Gorkiego (rosyjski pisarz, publicysta, inicjator socrealizmu w literaturze), którą wojewoda przemianował na Andrzeja Sacharowa (radziecki fizyk jądrowy, laureat Pokojowej Nagrody Nobla).

Przeciwko zmianie ulicy opowiedziało się w konsultacjach 2176 osób, za zmianą było tylko 583.

Łodzianie domagają się powrotu do Gorkiego, na co IPN na pewno nie wyrazi zgody.

Sylwester Pawłowski, szef klubu radnych SLD: „W Berlinie jest Teatr Gorkiego, Park Gorkiego i ulica Gorkiego. Nikt nie widzi w działalności Maksyma Gorkiego jakichkolwiek znamion komunizmu. Często pokazujemy Niemcy jako przykład dobrego rozliczenia z dawnym systemem. Przywołujemy Komisję Gaucka jako przykład modelowego rozliczenia. A my staramy się być świętsi od Papieża. To co robi PiS, to nadużycie. Dziś na sesji padał przykład Juliana Tuwima, który pisał utwory akceptujące system po 1945 roku. Może za jakiś czas zdekomunizują Tuwima? Pozostawia się woli kilku osób ocenianie, co jest propagowaniem komunizmu, a co nie. Idziemy w złą uliczkę” – mówi Sylwester Pawłowski.

W kolejce czekają także mieszkańcy dawnej ulicy Salomona Jaszuńskiego (publicysta, działacz komunistyczny, uczestnik wojny domowej w Hiszpanii) zmienionej na Mieczysława Siewierskiego (profesor UŁ, specjalista prawa karnego). Chcą powrotu Jaszuńskiego, bo życiorys patrona im nie przeszkadza.

Ale jest jedna ulica, której mieszkańcy są zadowoleni ze zmiany – to dawna Hanki Sawickiej przemianowana na Czesława Miłosza.


Masz cynk?