0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Marcin Stepien / Agencja GazetaMarcin Stepien / Age...

Newsem czwartku 2 kwietnia była wiadomość RMF.fm: koalicja rządowa wisi na włosku. Jarosław Kaczyński miał dać wicepremierowi Jarosławowi Gowinowi ultimatum: albo zaakceptuje pomysł wyborów korespondencyjnych 10 maja, albo zostanie wyrzucony z rządu. Gowin miał to ultimatum odrzucić. Według rozgłośni poinformował już przedstawicieli Porozumienia w rządzie, że mogą stracić stanowiska. Pytamy o to posłankę Koalicji Obywatelskiej, a wcześniej szefową Nowoczesnej, Katarzynę Lubnauer, ale rozmowa wybiega daleko w przeszłość (aż do 1989 roku) a także w przyszłość, o której trudno coś powiedzieć na pewno. "Demokracja znajdzie rozwiązanie" - zapewnia Katarzyna Lubnauer.

Piotr Pacewicz, OKO.press: Wierzy Pani Gowinowi, że jest gotów wyjść z rządu?

Katarzyna Lubnauer*: Raczej nie. Zdarzały się już takie sytuacje, że Jarosław Gowin narzekał, marudził, ale ostatecznie głosował "za", ewentualnie po jakichś kosmetycznych zmianach takiej czy innej ustawy. A tylko raz - ugiął się Kaczyński [wycofał się z projektu, by znieść ograniczenie pobierania składek na ZUS powyżej 30-krotności przeciętnego wynagrodzenia - red.].

Chyba, że odezwało się w ministrze Gowinie sumienie, albo poczuł zmianę wiatru, że trzeba postawić na innego konia, bo obecna szkapa ledwo ciągnie.

Ale gdyby nawet tak było, to i tak wiele z tego nie wynika.

Utworzenie innej większości rządowej?

To by wymagało rządu koalicji partii demokratycznych, Porozumienia Jarosława Gowina, ale także udziału Konfederacji. A jest niewyobrażalne, żeby zawierać sojusz z nacjonalistami. Koalicja od Razem po Konfederację?

Czyli jakie są scenariusze? Kaczyński stawia na swoim i forsuje wybory majowe?

Kaczyński odsłonił do końca swoją polityczną twarz. Trudno o bardziej jednoznaczny komunikat, że liczą się tylko partyjne i osobiste interesy.

Że nawet zdrowie, czy wręcz życie obywateli ma mniejsze znaczenie niż to, by dalej rządzić.

Przecież nawet najbardziej kopertowe wybory będą wymagały tysięcy, dziesiątków tysięcy kontaktów między ludźmi. Wirus tylko na to czeka.

Najbardziej ponury scenariusz jest taki, że Kaczyński wie, że to ostatnia szansa na zwycięstwo wyborcze i zrobi wszystko, by je sobie zapewnić. Bo PiS w kolejnych wyborach zapłaci za nieudolność w radzeniu sobie z epidemią i jej konsekwencjami, za dziurawą tarczę, która nie powstrzyma bankructw i bezrobocia.

A także za to, że polityka pięciu lat rządów uderzyła w trzy grupy, które są teraz najbardziej potrzebne.

W przedsiębiorców.

W pracowników ochrony zdrowia - widać, jak straszne są problemy zadłużonych szpitali, braku personelu medycznego. Przykrywa je tylko heroiczna postawa ludzi.

I wreszcie - w nauczycieli. Polską szkołę dobra zmiana cofnęła z prób unowocześnienia, rezygnując choćby z rozwijania e-podręczników i platform internetowych. Stąd teraz taka kompromitacja zdalnego nauczania, które jest fikcją, przerzuceniem edukacji na nauczycieli bez narzędzi i na zagubionych rodziców.

Jeśli Kaczyński przeforsowałby majowe wybory - choć trudno nawet wyobrazić sobie, jak to by się miało odbyć - władza nie będzie wzmocniona, bo prezydent zostanie wybrany w sposób ośmieszający ten urząd.

W dodatku władza PiS zderzy się z rozczarowaniem, wściekłością ludzi, którzy będą płacić za skutki epidemii. Którzy zaczną tracić najpierw źródło utrzymania, a potem nawet mieszkania, które w większości są na kredyt. Już w tej chwili głosów rozpaczy jest masa.

A to może oznaczać, że PiS pójdzie już do końca w stronę dyktatury à la Orbán, nastąpi nasilenie kontroli, cenzury (próbkę już mamy wobec lekarzy), państwa policyjnego (groźne zapisy przemycone w ustawie o epidemii), a może nawet przemocy.

Nadejdą żniwa Ziobry i Kamińskiego.

Opozycja nie pali się do przejęcia władzy? To przypomina sytuację „Solidarności” w 1989 roku. Tadeusz Mazowiecki był przeciwny temu, by tworzyć rząd z dysydentami z PSL i SD, bo nie chciał pić piwa, które komuniści nawarzyli. Ale zmienił zdanie, bo taka jest polityka.

No i obóz demokratyczny zapłacił wysoką cenę za tamto przejęcie władzy i za plan Balcerowicza, który ratował gospodarkę. Zapanował polityczny chaos, a w 1993 roku wybory wygrali postkomuniści.

W dodatku, w 1989 roku można było liczyć na współpracę ludzi z PZPR, a tu na żadną współpracę PiS liczyć nie można, wręcz przeciwnie. Ponadto oni wymienili wszystkie kadry w urzędach i spółkach. Przejęli też Trybunał Konstytucyjny, który służyłby im jako narzędzie szantażu. To wszystko układałoby się dla opozycji w ponury scenariusz na mroczne czasy.

To, co było głównym źródłem stabilizacji w czasach PiS, czyli światowa koniunktura, konsumpcja i produkcja przez nie podgrzewana, to się szybko skończy. A inwestycji zabrakło, lecieliśmy na jednym silniku i on właśnie zgasł.

Paradoksalnie 500 plus, które miało iść na dzieci i zwiększyć liczbę urodzeń, teraz w jakimś stopniu chroni rodziny z dziećmi, jak coś w rodzaju dochodu gwarantowanego.

Szkoda tylko, że płacimy za politykę konika polnego i na czas zimy nie mamy zapasów. Za moment pieniędzy zacznie na te transfery brakować, rządzący jeszcze tego nie powiedzieli, ale emeryci, jak ostrzegaliśmy, mogą się już pożegnać z obiecaną czternastą emeryturą.

Bo inwestycje zostały zawalone, gospodarka nie ma rezerw. Wkraczamy w nowe czasy, nawet jeśli epidemia nas nie zniszczy, to jej skutki będą poważne i długo odczuwalne.

Jest jakiś pozytywny scenariusz?

Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, odłożenie wyborów do czasu, gdy będzie to możliwe i bezpieczne. Plan minimum na porozumienie rządu z opozycją...

Tak, tyle że nic, absolutnie nic nie wskazuje, że obóz władzy jest tym zainteresowany. A Kaczyński zapewne wie, że Duda po epidemii, przy rosnącej frustracji społecznej nie ma szans.

To prawda, ale takie są porządki demokracji. Wierzę, że nawet jeśli nie Kaczyński, to ktoś się w obozie PiS opamięta i zauważy, że prezes odkleił się od rzeczywistości.

Wybory w środku epidemii to jest za gruba akcja, nawet jak na ten elektorat i tych polityków.

Nawet jeżeli są uwikłani w rządzenie przez wszystkie układy rodzinno-biznesowe, nawet jeżeli baliby się odpowiedzialności za to, co nawywijali.

Czeka nas albo dokręcenie śruby albo chaos?

Czekają nas trudne czasy, ale demokracja znajdzie rozwiązanie. W ostateczności będą to przyspieszone wybory parlamentarne. Tylko Kaczyński jeszcze nie rozumie, że toczy minione wojny.

*Katarzyna Lubnauer (ur. w Łodzi, 1969) – dr nauk matematycznych, polityczka, posłanka na Sejm VIII i IX kadencji, od listopada 2017 roku do grudnia 2018 przewodnicząca partii Nowoczesna. Wcześniej w Unii Demokratycznej, Unii Wolności, Partii Demokratycznej. Jedna z inicjatorek obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej „Świecka szkoła” (2015). W lutym 2019 współtworzyła Koalicję Europejską.

;

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze