Podstawy programowe to szczególne pole walki ideologicznej. Swoje cegiełki w konsultacjach dokładają resorty Macierewicza i Szyszki. Ten pierwszy chce młodzież przygotowywać do obrony ojczyzny i proponuje szkolenia bojowe - praktyki strzeleckie, szkolenia saperskie i musztrę. Minister Szyszko chce krzewić przywiązanie do wycinki i łowiectwa

Do konsultacji trafiły podstawy programowe do liceum i szkół branżowych. Ministerstwo Edukacji Narodowej czeka na uwagi do 18 sierpnia 2017 roku. Jako jedne z pierwszych nadesłały je Ministerstwo Środowiska oraz Ministerstwo Obrony Narodowej. Ich pomysły, wpisują się w ideologiczną batalię o kształt edukacji i kształtowanie charakterów oraz poglądów zgodnych z tradycjonalistyczną, jakby sprzed stu lat, wizją ciasnego patriotyzmu, męskich pasji wojennych i myśliwskich, które wzmacniają narodową krzepę.

Edukacja dla bezpieczeństwa

W nadesłanych do MEN uwagach resort Macierewicza proponuje, żeby przedmiot „Edukacja dla bezpieczeństwa” w liceach zmienił nazwę na „Wychowanie proobronne”. Zmiana – jak można przeczytać – podyktowana jest „intensyfikacją działań ministerstwa zmierzających do edukacji probronnej oraz przygotowania społeczeństwa do realizacji obowiązku obrony Rzeczpospolitej Polskiej”.

Proponowana przez MEN podstawa zakłada, że „przedmiot przygotowuje uczniów teoretycznie i praktycznie do właściwego zachowania oraz odpowiednich reakcji w sytuacjach trudnych i kryzysowych, stwarzających zagrożenie dla zdrowia i życia”. Kluczową rolę odgrywa udzielanie pierwszej pomocy. W porównaniu z poprzednią podstawą programową do gimnazjów i liceów zakres zajęć w liceach (po likwidacji gimnazjów – czteroletnich) rozszerzono o edukację zdrowotną.

Poza tym większych zmian nie widać. Pojawiają się ogólne zapisy o systemie obronności kraju czy terroryzmie, ale cały nacisk jest położony na zagrożenia w sytuacji katastrof, kataklizmów, wypadków.

  • Przeczytaj cele edukacji dla bezpieczeństwa zaproponowane przez MEN

    Cele kształcenia – wymagania ogólne:

    • Przekazanie niezbędnej wiedzy w zakresie przygotowania instytucji państwa do działania w sytuacjach kryzysowych.
    • Wyposażenie uczniów w wiedzę i umiejętności niezbędne do skutecznego działania w sytuacji zagrożenia oraz do działań zapobiegawczych.
    • Rozumienie znaczenia powszechnej samoobrony i ochrony cywilnej.
    • Przygotowanie uczniów do udzielania poszkodowanym pierwszej pomocy.
    • Kształtowanie postaw ochrony życia i zdrowia własnego, a także innych osób,
    • Kształtowanie u uczniów postaw gotowości do niesienia pomocy potrzebującym, humanitaryzmu i altruizmu.
    • Rozwijanie u uczniów zdolności organizacyjnych i komunikacyjnych oraz umiejętności przywódczych.

Taka właśnie „Edukacja dla bezpieczeństwa” zastąpiła od roku szkolnego 2009/2010 poprzedni przedmiot „Przysposobienie obronne”, co samorządowe portale komentowały tak: „Nie będzie wojskowej musztry, strzelania z kbks czy wkuwania na blachę budowy granatu. Po 20 latach od zakończenia zimnej wojny MEN dostosowuje przestarzały program nauczania do realiów współczesnego świata”.

Teraz Macierewicz proponuje gwałtowny w tył zwrot i kilka kroków wstecz.

Przygotować młodych na wojnę

Dokument resortu Macierewicza – z podpisem wiceministra Bartosza Kownackiego – postuluje, by podstawę programową przedmiotu dotyczącą obronności

rozszerzyć m.in. o szkolenia bojowe czy musztrę.

To całkowita zmiana perspektywy. Miejsce młodego cywila żyjącego w czasie pokoju, któremu trzeba przekazać wiedzę o zagrożeniach, zajmuje młody patriota, który musi szykować się na wypadek wojny. Układa się to z całość ze zwalczaniem „nihilizmu” w wychowaniu, kultem „żołnierzy wyklętych”, historią jako nauczycielką „dumy narodowej” zamiast „pedagogiki wstydu” itp.

Resort proponuje wydłużyć czas trwania przedmiotu – z dwóch nawet do czterech semestrów. A szkoły organizując zajęcia praktyczne powinny

„obligatoryjnie korzystać z obiektów szkoleniowych będących w zasobach Sił Zbrojnych RP”.

Do tej pory jedyne zajęcia praktyczne dotyczyły zasad udzielania pierwszej pomocy, podstawa – i stara, i nowa – kładła szczególny nacisk na resuscytację.  Zajęcia miały „przygotować na sytuację zagrożenia czy konfliktu”.

Propozycje zgłoszone przez MON roztaczają krajobraz z pola bitwy, który wymaga nie tyle lekcji z potencjalnych zagrożeń, ile włożenia pracy w przygotowanie młodych osób do walki. Tak jakby wróg czekał u bram.

Perspektywa pokoju ustępuje wojnie, a pozycja cywila – żołnierzowi.

Pytanie – po co? Nawet w wypadku zagrożenia suwerenności kraju i konfliktu zbrojnego prowizoryczne wyszkolenie młodych osób w szkołach nie poprawi sytuacji militarnej kraju. MON dysponuje znacznie skuteczniejszymi instrumentami do zrealizowania tego celu – a wśród nich najbardziej oczywistym zadaniem  jest modernizacja armii zawodowej.

Propozycje MON kładą nacisk na wychowanie młodych osób w modelu ofiarnego oddania ojczyźnie i ciągłego podtrzymywania poczucia zagrożenia.

Szyszko chce tępić ekoterrorystów

Zastrzeżenia do nowej podstawy programowej lekcji biologii zgłosiło Ministerstwo Środowiska. Resort Szyszki proponuje ideologiczną przebudowę podejścia ochrony środowiska, która od tej pory ma polegać na „zrównoważonym korzystaniu z jej zasobów – ekosystemów i gatunków”. To literalne przełożenie „teologii” min. Szyszki na edukację zgodnie z hasłem: „czyńcie sobie ziemię poddaną”. OKO.press analizowało „eko-teologię”  tutaj.

Jako przykład zrównoważonego gospodarowania ministerstwo wymienia leśnictwo, rolnictwo i łowiectwo.

A w prowadzeniu zajęć z uczniami szkół średnich mają pomóc m.in. leśnicy, doradcy rolno-środowiskowi i koła łowieckie.

Znaczenie takiej edukacji ekologicznej można lepiej pojąć mając w pamięci bezprecedensową wycinkę w Puszczy Białowieskiej, która trwa mimo groźby postawienia Polski przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Leśnicy i Straż Leśna występują tak jako strona w walce – symbolicznej i fizycznej – z protestującymi obrońcami Puszczy.

Równie kuriozalnie brzmi przykład łowiectwa, jako formy edukacji ekologicznej. Na liście ministerstwa do odstrzału pojawia się coraz więcej gatunków zwierząt. Ostatnio trafił na nią szakal, o czym OKO.press informowało tutaj. Jednym z powodów polowań na szakale ma być chęć lepszego poznania tego gatunku.

Wszystkie korekty mają prowadzić do powiększania świadomości i wyeliminowania szkodliwego zjawiska „potocznie nazywanego ekoterroryzmem”. Ekoterrorystami w ujęciu Szyszki są obrońcy Puszczy, zarówno z kraju, jak zagranicy.


Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym