Antoni Macierewicz mówił, że salutowanie Bartłomiejowi Misiewiczowi przez oficerów Wojska Polskiego zdarzyło się tylko raz i podkreślił, że nigdy więcej się to nie powtórzyło. Z ujawnionych przez media nagrań wynika jednoznacznie, że minister poważnie minął się z prawdą


Absolutnie się zgadzam, że jest niedopuszczalne żeby oficerowie wojska polskiego meldowali się komukolwiek poza ustalonymi prawnie osobami. Takie wypadki nie mają miejsca. Taki wypadek miał raz miejsce, blisko rok temu i nigdy więcej się nie powtórzył.

Antoni Macierewicz, Konferencja prasowa - 06/02/2017

fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta *** Local Caption *** .


fałsz. Fałsz. To nie było raz, więc albo minister kłamie, albo okłamano ministra.


Pierwszy skandal związany z salutowaniem rzecznikowi prasowemu i dyrektorowi gabinetu politycznego ministra Macierewicza wywołało nagranie z Sarnowej Góry z sierpnia 2016, na którym Misiewicz przez mikrofon mówi „Czołem, żołnierze!”, a wojskowi odpowiadają „Czołem, panie ministrze!”. To złamanie Regulaminu Sił Zbrojnych, który stanowi – w pkt. 45 – że oddziały i pododdziały „oddają honory:

  • Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej;
  • Marszałkom Sejmu i Senatu;
  • Prezesowi Rady Ministrów;
  • Ministrowi Obrony Narodowej;
  • Szefowi Sztabu Generalnego Wojska Polskiego;
  • na specjalne polecenie – dostojnikom państw obcych, których ranga odpowiada funkcjom sprawowanym przez osoby wymienione w podpunktach 1-5;
  • przełożonym od dowódcy kompanii wzwyż;
  • sztandarom wojskowym;
  • przed Grobem Nieznanego Żołnierza;
  • w czasie oficjalnego grania (odtwarzania) hymnu państwowego Rzeczypospolitej Polskiej i hymnów innych państw, „Hasła Wojska Polskiego”, sygnałów „Służba Wartownicza’’, „Śpij Kolego’’ lub „Cisza” oraz podnoszenia (opuszczania) flagi państwowej, Proporca Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, flag Ministra Obrony Narodowej, Marszałka Polski, Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i rodzajów sił zbrojnych, bandery wojennej, jak również pogrzebom z wojskową asystą honorową”.

Art. 64 regulaminu precyzuje, że zwrot „czołem, panie ministrze!”, którego żołnierze użyli w stosunku do Misiewicza „stosuje się tylko w odpowiedzi na powitanie lub pożegnanie użyte w tej formie przez przełożonego (starszego) – podwładny nie używa tego zwrotu z własnej inicjatywy”. Misiewicz natomiast nie jest przełożonym żołnierzy.

Już po nagraniu filmu ujawniono zdjęcie, które przeczy twierdzeniu Macierewicza – Newsweek.pl opublikowało zdjęcie, na którym dowódca 9. Brygady Kawalerii Pancernej składa meldunek Misiewiczowi. Działo się to w 2016 roku. Teraz wypłynęło nagranie TV Żurawica z maja 2016, na którym rzecznikowi MON salutuje kolejny oficer – Misiewicz meldunek przyjmuje skinieniem głowy. W ten sposób „wypadek, który miał raz miejsce”, jest udokumentowany wielokrotnie.

Misiewiczowi salutowali oficerowie, pochylano przed nim sztandary, oddawano mu honory okrzykami.



Krytyk traci pracę


Jeżeli żołnierz jest zmuszany do oddawania honoru osobie, która na dobrą sprawę nie ma żadnych uprawnień do tego, żeby być tym, za kogo się podaje, to pomijam, że to łamanie prawa i regulaminów wojskowych, ale jest to pogardzanie żołnierzem i mundurem.

Waldemar Skrzypczak, Polsat News - 30/01/2017

fot. Polsat News


prawda. Prawda. Chyba, że Misiewicz jest flagą ministra obrony narodowej.


Łamanie regulaminu przez żołnierzy i oficerów salutujących Misiewiczowi krytykował również generał Waldemar Skrzypczak – po wywiadzie dla Polsat News został zwolniony z funkcji doradcy w Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia, a nazwisko Bartłomieja Misiewicza – już urlopowanego po publikacji „Faktu” na temat zakrapianej imprezy w Białymstoku – znikło ze stron internetowych Ministerstwa Obrony Narodowej.

Antoniego Macierewicza skrytykował również Jarosław Kaczyński – nazwał w „Do Rzeczy” Bartłomieja Misiewicza „problemem wizerunkowym” i  stwierdził, że „na to, by oficerowie meldowali się temu młodemu człowiekowi czy tytułowali go ministrem, nie może być zgody”.


Abonament na wolność słowa

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press