W 2015 Antoni Macierewicz mówił, że chiński plan gospodarczy, Nowy Jedwabny Szlak, to plan likwidacji Polski. Dziś Minister Waszczykowski chwali się, że Polska „wyszła szerzej świat”, „odbudowując” swoje relacje z Chinami. Czy faktycznie PiS doprowadził do przełomu w chińsko-polskich relacjach?

Agencja Mienia Wojskowego, którą nadzoruje Antoni Macierewicz, zablokowała przetarg na działkę pod terminal kontenerowy w Łodzi. Jak twierdzi „Gazeta Wyborcza”, zniechęcona spółka chińska wycofała się całkowicie z Łodzi.

„Plan likwidacji Polski”

Gdy prasa zaczęła donosić o tym wydarzeniu, wypłynęła wypowiedź nadzorującego AMW ministra Macierewicza dla pewnej telewizji polonijnej z Toronto, pochodząca z końcówki 2015 roku. Macierewicz atakuje w nim plan Jedwabnego Szlaku.

Zdaniem ministra jest to niemiecko-rosyjsko-chińskie porozumienie, mające na celu: „wyeliminowanie z obszaru eurazjatyckiego wpływów Stanów Zjednoczonych oraz zlikwidowanie niepodległego bytu Polski”.

Macierewicz dodaje przy tym, że „w razie korzyści gospodarczych jesteśmy zawsze gotowi w nim wziąć udział i je promować”.

Wypowiedź Macierewicza – z czasów gdy nie był jeszcze ministrem – stoi w całkowitej sprzeczności z całą polityką rządu Beaty Szydło i prezydenta Andrzeja Dudy wobec Chin. Gdy w czerwcu w Polsce gościł prezydent Xi, premier Szydło zapewniała, że  „Nowy Jedwabny Szlak to ogromne możliwości i korzyści gospodarcze, […] nasza wspólna droga do rozwoju”.



Polsko-chiński odwiedziny

Na intensyfikację relacji gospodarczych z Pekinem stawiały już rządy PO-PSL. W 2015 roku minister finansów Mateusz Szczurek ogłosił przystąpienie Polski do zainicjowanego przez Pekin Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych – międzynarodowej instytucji finansowej, mającej finansować budowę infrastruktury w regionie Azji.

PiS kontynuował chińską politykę poprzedników. Jednocześnie w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy mieliśmy do czynienia z faktycznie intensywnymi kontaktami z Pekinem. Jesienią 2015 roku wizytę w Chinach odbył prezydent Andrzej Duda, w czerwcu 2016 do Polski przyjechał (po raz pierwszy od 12 lat) prezydent Chin Xi Jinping. W listopadzie z chińskim premierem, Li Keqiangiem, premier Szydło spotkała się na szczycie Chin i państw Europy Wschodniej w Rydze. Jak twierdzi Jarosław Gowin, Szydło ma sama odwiedzić Chiny wiosną tego roku. Gowin gościł w Chinach w kwietniu 2016 r., razem z kilkoma innymi ministrami.



Co wynikło z tych dyplomatycznych kontaktów? Jak dotąd w sensie konkretnych korzyści gospodarczych niewiele. W dodatku zablokowanie przetargu na sprzedaż pewnej działki w Łodzi przez podległą ministrowi Macierewiczowi Agencję Mienia Wojskowego stwarza napięcie na najważniejszym odcinku polsko-chińskiej współpracy – Nowym Jedwabnym Szlaku.

Na razie plany…

Co PiS chce uzyskać od Chin? Przede wszystkim przyciągnięcie do Polski chińskich inwestycji i otwarcie chińskiego rynku na polskie produkty. Gdy partia Kaczyńskiego obejmowała w Polsce władzę na obu tych frontach nie było najlepiej.

Według Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych w 2015 roku chińskie inwestycje w Polce wynosiły zaledwie  90 milionów dolarów. Większe były nawet inwestycje polskie w Chinach – 130 milionów euro. Doświadczenia z chińskimi inwestycjami nie zawsze były przy tym pozytywne – dość wspomnieć fiasko firmy Covec przy budowie autostrady A2.

Jakie nowe inwestycje rząd chce ściągnąć do Polski? Mówiło się m. in. o poszukiwaniu w Chinach strategicznego inwestora dla PLL LOT, udziale Chińczyków w budowie tzw. Centralnego Portu Lotniczego (wielkiego, międzynarodowego lotniska między Warszawą, a Łodzią), a nawet w polsko-chińskiego satelity. Chińczycy mieli także pomóc rozwijać polską energetykę jądrowa, oraz wspomóc sektor węglowy i energetyczny –próbowali kupić m. in. Elektrownię Połaniec. Jak dotąd z żadnego z tych projektów, nie zmaterializował się żaden konkret.

…i jabłka

Jeszcze gorzej jest z polskim eksportem do Chin. W 2014 roku polski import z Chin wyniósł 17,6 mld euro, a eksport do Chin – 1,7 mld euro. Od 2004 roku nasz deficyt handlowy w obrocie z Chinami zwiększył się dziesięciokrotnie.



Do Chin eksportujemy głównie produkty spożywcze: serwatkę, mięso drobiowe, czekolady, syropy i mleko. Rząd PiS od początku pragnął szerzej otworzyć rynek dla polskich produktów spożywczych w Państwie Środka.

Częściowo się to udało. Przedstawiciel Polski w ABII, Radosław Pyffel, pytany przez Onet,

co konkretnie dało ożywienie dyplomatyczne w relacjach z Chinami w ciągu ostatnich miesięcy, odpowiedział, że… „otwarcie chińskiego rynku na polskie jabłka”.

Trudno uznać to za spektakularny sukces. Pyffel zaznacza jednak, że w relacjach z Chinami wszystko dzieje się bardzo powoli, a kluczową kwestią naszych relacji jest udział Polski w tzw. Nowym Jedwabnym Szlaku.

Większy niż Plan Marshalla

Ten ostatni to szalenie ambitny plan Chińczyków. Ma on zbudować sieć kolejowej i morskiej infrastruktury łączącej ze sobą zachód Europy i Chiny. Szlak objąłby 60 państw, wytwarzających wspólnie 70 proc. światowego PKB. Jak podaje „Wirtualna Polska”, Kraj Środka zainwestował w 2014 r. w państwach objętych NJS prawie 92,5 mld dolarów. Inwestycje w Szlak w sumie dwunastokrotnie mają przekroczyć Plan Marshalla.

Krytycy tej inicjatywy wskazują na związane z nią liczne ryzyka. Sam stopień komplikacji inwestycji czyni ją podatną na wszelkiego rodzaju ekonomiczne i polityczne niestabilności. A tych, w obszarach, przez które przebiega szlak nie brakuje. Tym niemniej, dla Polski inwestycje związane z udziału w Szlaku są szansą na przyciągnięcie chińskich pieniędzy, rozwój infrastruktury, intensyfikację wymiany handlowej z Państwem Środka.

Polska leży na odcinku najkrótszego lądowego połączenia Chin z Europą Zachodnią, co czyni nas atrakcyjnym miejscem dla chińskich inwestycji infrastrukturalnych.

Taka inwestycja miała powstać w Łodzi. Od lata 2015 miasto to ma bezpośrednie połączenie z chińskim Chengdu. Stamtąd do Łodzi – a dalej do Europy – trafiają pociągi z chińskimi towarami. Na ulicy Pryncypialnej polsko-chińska spółka miała wybudować dla nich wielki, kolejowy terminal. Towary z Chin miałyby byłyby w nim wypakowywane, konfekcjonowane i przygotowane do dalszej wysyłki do Europy Zachodniej.

To nie koniec szlaku?

Czy minister Macierewicz, działając wbrew pani premier naraził ten projekt na zagrożenie? Czy jego decyzją kierowały poglądy, jakie głosił dla polonijnej telewizji? Wojciech Jakóbik z portalu „BiznesAlert” twierdzi, że działania AMW mają być odpowiedzią na działania chińskich spółek w Czechach, wymierzone w czeskie interesy PKN Orlen, a konkretnie jego czeskiej spółki Unipetrol.

Jakóbik nie ocenia wysoko dotychczasowej chińsko-polskiej współpracy i samego projektu NJS. Jego zdaniem, Macierewicz, wypisując nas z niego, zadał tak naprawdę „cios łaski” czemuś, co nigdy nie wyszło poza fazę planów i deklaracji.



Temu, że Macierewicz miał „zabić” cokolwiek zaprzeczył na swoim facebookowych profilu Radosław Pyffel. Zdaniem polskiego dyrektora ABII Łódź nie miała być jedynym miejscem, dokąd docierać miały chińskie towary. To, że terminal nie powstanie przy konkretnej działce, nie oznacza od razu, że cały pomyślany na lata do przodu i miliardy dolarów inwestycji plan integracji infrastrukturalnej Polski i Chin zostanie zawieszony na kołku.

Państwo znów we fragmentach

Nawet jeśli szkody, jakie dla udziału Polski w NJS wyrządziła decyzja Macierewicza nie są tak naprawdę wielkie, to trudno nie odnieść wrażenia, że sprawa Chin to kolejna kwestia, gdzie polskie państwo działa fragmentarycznie.

Prywatne wypowiedzi ministra znanego ze skrajnej nieodpowiedzialności za własne słowa są oczywiście mniej znaczące niż słowa pani premier. Jednak PiS nie wysyła jasnego sygnału, czy chińska ekspansja gospodarcza w Polsce, postrzegana jest przez obóz władzy jako szansa, czy zagrożenie dla Polski.

Nie ma stanowiska rządu w sprawie łódzkiego projektu – dlaczego rządowa agencja go wywróciła? i Jak przełoży się to na dalszą polsko-chińską współpracę?

Chińczycy słyną z cierpliwości i obliczaniu własnych planów na lata – ale czy minister Macierewicz nie okaże się nawet dla ich cierpliwości zbyt wielkim wyzwaniem?

OKO pilnuje,
żeby Polska nie wyszła z Europy.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Filmoznawca, eseista, publicysta. Aktywny jako krytyk filmowy, pisuje także o literaturze i sztukach wizualnych. Absolwent krakowskiego filmoznawstwa, Instytutu Studiów Politycznych i Międzynarodowych UJ, studiował też w Szkole Nauk Społecznych przy IFiS PAN w Warszawie. Publikuje m. in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie Wyborczej”, Oko.press, „Aspen Review”. Współautor i redaktor wielu książek filmowych, ostatnio (wspólnie z Łukaszem Rondudą) “Kino-sztuka. Zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej”.


Masz cynk?