Antoni Macierewicz wystąpił na konferencji poświęconej problematyce dezinformacji. Typowe dla takich wystąpień długie, barwne i mgliste wynurzenia o historii dywersji informacyjnej szef MON uzupełnił niezwykłym zdaniem, którym bezwzględnie skrytykował siebie i zespół parlamentarny, z którym od kilku lat wymyśla zamach na Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku


Jako historyk mogę powiedzieć z absolutną pewnością - najpierw są fakty, później interpretacje. W dezinformacji jest dokładnie odwrotnie. Najpierw przedstawiana jest interpretacja, a fakty są dobierane do tezy.

Antoni Macierewicz, "Dezinformacja i jej przeciwdziałanie" - 16/11/2016

"Dezinformacja i jej przeciwdziałanie"

fot. MON / YouTube


zbity zegar. Minister powinien światło tej mądrości skierować na własną działalność.


Kariera ministra to produkcja dokumentów, które spełniają sformułowaną przez niego definicję dezinformacji.

  • W czerwcu 1992 roku Antoni Macierewicz miał dostarczyć Sejmowi listę agentów UB i SB. Dostarczył listę osób ewidencjonowanych jako współpracownicy Urzędu Bezpieczeństwa i Służb Bezpieczeństwa PRL, bez weryfikacji powtarzając dezinformację z akt komunistycznych służb. W efekcie lista okazała się szkodliwą bzdurą – jedną z najgłośniejszych była sprawa pomówienia marszałka Sejmu, Wiesława Chrzanowskiego.
  • W 2007 roku Antoni Macierewicz stworzył raport z likwidacji WSI. Odszkodowania i przeprosiny dla osób oskarżonych w dokumencie kosztowały budżet MON blisko milion złotych.
  • Od 2010 do 2015 roku dzisiejszy minister kierował pracami zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, którego głównym zadaniem jest przekonywanie, że na pokładzie Tu-154M doszło do wybuchu – choć nie ma żadnych dowodów, potwierdzających tę tezę.

Można też przypomnieć, że kilka tygodni temu minister – powtarzając informacje rosyjskiego trolla internetowego – ogłosił, że Francja za pośrednictwem Egiptu sprzedała Rosji za dolara okręty desantowe Mistral.

Nie trzeba jednak cofać się w przeszłość, aby pokazać przykłady twierdzeń, które są dezinformacją z wypowiedzi ministra Macierewicza. Jego wystąpienie na panelu poświęconemu dezinformacji zawiera fantastyczny przykład.



Dezinformacja na dezinformacji


Trzeba przywołać doświadczenie związane z tragedią smoleńską. Doprowadzono do stworzenia fikcyjnego obrazu przebiegu wydarzeń. (...) Mówię o strukturze. To nie przesądza o rzeczywistym przebiegu wydarzeń.

Antoni Macierewicz, "Dezinformacja i jej przeciwdziałania" - 16/11/2016

"Dezinformacja i jej przeciwdziałania"

fot. MON / YouTube


zbity zegar. Bez wiedzy o rzeczywistości nie da się orzec o fikcyjności opisu zdarzeń.


Antoni Macierewicz nawet na konferencji poświęconej dezinformacji nie umiał powstrzymać się przed mówieniem o swojej teorii wydarzeń w Smoleńsku. Popadł przy tym w sprzeczność – najpierw ogłosił, że w Rosji powstał zafałszowany obraz przebiegu katastrofy, który później był powtarzany przez agenturę wpływu w Polsce.

Potem dodał jednak, że jego wypowiedź nie przesądza o przebiegu zdarzeń. A to po pierwsze nieprawda, a po drugie – dezinformacja.

Nie można orzec o prawdziwości lub fałszywości jakiejś tezy, jeśli wie się, jakie są fakty – a to właśnie w swojej wypowiedzi zrobił Antoni Macierewicz. Jeżeli Antoni Macierewicz twierdzi, że stworzono zafałszowany obraz, to musi znać obraz prawdziwy. I odwrotnie – jeżeli mówi, że nie przesądza o faktycznym przebiegu zdarzeń, to nie może orzec o fałszywości tego lub innego opisu, a jedynie o tym, że wnioskowanie dedukcyjne w tym sformułowaniu jest błędne.


Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!