„Madera” Ryszarda Petru - w epoce mediów społecznościowych i mieszania poważnego newsa z obyczajem i rozrywką - stałą się dla PiS cennym prezentem w sporze z opozycją. W świecie stabloidyzowanej polityki Petru naruszył tabu obyczaju, powagi i pilnowania szańca. I postawił w niezręcznej sytuacji koleżanki z partii

„31 grudnia nie miałem dyżuru w Sejmie na proteście, ale zdaję sobie sprawę z niezręczności” – zatweetowała .Nowoczesna w imieniu Ryszarda Petru 3 stycznia 2017 o 14.30. Już w Sejmie dodał, że nie był na Maderze.

Festiwal memów

Przypadkowa fotka – rzecz nieunikniona w erze smartfonów – zrobiona 31 grudnia 2016 r. w samolocie do Portugalii przedstawia lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru i jego partyjną wice – Joannę Schmidt. Zrobiła karierę w internecie.

Media prawicowe i ich zwolennicy oszalały. Także w neutralnych politycznie portalach żartom nie było końca, a mem gonił mem (pod hasztagami: #RyszardRwieSerce, #gigoloPetru, #Madera).

PiS-owski intelektualista i europoseł prof.

Zdzisław Krasnodębski przesądził w Radiu Maryja, że wylot Petru do Portugalii zdemaskował Nowoczesną. „Mam nadzieję, że opozycja zrozumie, że się zagalopowała”.

Politolożka-posłanka PiS Iwona Arent przebiła wszystkich tweetując: „Czyżby K. M. Ujazdowski wybrał moment wyjścia z PiS w uzgodnieniu z Petru. I tym pomóc R.Petru przykryć jego partyjne wyjazdy z koleżanką” (pisownia oryginalna).



Racjonalnie tłumaczy Szłapka, ale same racje nie rządzą

Poseł Nowoczesnej Adam Szłapka tłumaczył 3 stycznia, że był to „krótki wyjazd prywatny, między dyżurami” w Sejmie. Bo „protest jest rotacyjny, symboliczny, nie ma potrzeby, żeby cały klub był cały czas w parlamencie, jesteśmy podzieleni na dyżury, mamy 31 posłów”.

Ale sam Petru w wywiadzie dla „300Polityki” zapytany 29 grudnia, czy „wypadałoby politykowi opozycji wyjechać teraz na wypoczynek”, odpowiedział: „Teraz nie. Do 11 stycznia na pewno nie”.

Chwilę potem dodał, zapewne przypomniawszy sobie o  własnych planach: „Chyba że dwa dni. Są ustalone dyżury. Jedni na Wigilię, inni na Sylwestra”.

Racjonalnie tak jest, ale komunikacja w polityce nie rządzi się wyłącznie racjonalnymi kryteriami, liczą się gesty, figury, skojarzenia.

Najlepszym dowodem, że „Madera” była politycznym błędem stała się wypowiedź 2 stycznia 2017 posłanki Katarzyny Lubnauer, że Petru wyjechał na wcześniej zaplanowany wyjazd „w sprawach partyjnych, nazwijmy to”.

Dopytywana przez dziennikarzy Lubnauer dodała, że to były „wewnętrzne sprawy partyjne”. Posłanka, która jest ceniona za precyzję wypowiedzi, uznała za swój partyjny czy koleżeński obowiązek skłamać (?).

Rzecz w tym, że „Madera” miała wszelkie cechy genialnego newsa w czasach infotainment: oto jeden z liderów opozycji zaangażowany w radykalny protest w sytuacji poważnego zagrożenia państwa, daje się złapać na „wyskoku na Sylwestra”.

„Madera” naruszyła cztery tabu na raz.

Tabu obyczajowe – OKO.press zostawi bez komentarza. Polityk powinien się jednak liczyć z tym, że w dzisiejszych czasach sprawy – jak mówią młodzi – związkowe wpisują się w jego/jej wizerunek. Można się oburzać na ociekającą hipokryzją troskę prawicowych mediów o los dzieci porzuconych: przez oboje sylwestrowiczów, ale takie jest wilcze prawo tabloidów.



Tabu powagi

„Urząd posła niesie ze sobą odpowiedzialność i powagę, odpowiedzialność przed wyborcami, przed ludźmi, którzy nam zaufali” – komentowała 27 grudnia 2016 w TVP Info Agnieszka Ścigaj z Kukiz’15 okupację Sejmu. „Robienie sobie selfie i wysyłanie tego w świat  jest niepoważne”.

Takie próby podważenia powagi protestu PO i Nowoczesnej opierały się na tradycyjnym w polskiej kulturze przekonaniu, że polityka to rzecz śmiertelnie serio, wymaga działań uroczystych i smutnych, zwłaszcza, gdy sytuacja jest faktycznie poważna (wystarczy porównać kulturę demonstrowania np. we Francji i Polsce).

Media i politycy prawicowi przez wszystkie przypadki odmieniali słowo „powaga” i jej zaprzeczenia typu „śmieszność, groteska”. W tę  retorykę wpisała się także działaczka Partii Razem

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, która w „Kropce nad i„, komentowała, że protest opozycji „jest na wyrost, sięgnął śmieszności. Nie chciałabym, żeby to się obróciło w kabaret”.

Dołączyła do niej Barbara Nowacka z Inicjatywy Polskiej, która wspomniała o „festiwalu selfie”.



Poszło o zdjęcia i filmiki nagrywane przez protestujących posłów i posłanki, a zwłaszcza o wierszyki i piosenki ze słowem „pucz”  w wykonaniu Joanny Muchy z Platformy.

OKO.press nie analizuje artystycznego poziomu tej próby kabaretu (nierówny). Ważniejszy był sam fakt, że protestujący zamiast się zamartwiać o los Rzeczpospolitej, żartują, a nawet uśmiechają się. I jedzą wigilijne np. przysmaki.

Sam Petru zresztą współtworzył tę aurę powagi krytykując w wywiadzie dla 300.Polityka Joannę Muchę za piosenki i wierszyki: „Nie był to najlepszy pomysł. Powinna zostać zachowana powaga, bo to bardzo poważna sprawa”.

  • Zobacz co jeszcze mówi Petru o atmosferze protestu

    Sejm nocą

    Jeśli PiS się nie cofnie…?
    – Nie możemy doprowadzić do sytuacji, w której przechodzimy do porządku dziennego nad tym, że głosowania odbywają się w sali kolumnowej w podejrzanych okolicznościach.
    Nie boi się pan, że ta sytuacja jest dla ludzi niezrozumiała?
    – Po to jesteśmy na tej sali, żeby to tłumaczyć.
    Czy posłanka Mucha, która śpiewa piosenki, tłumaczy?
    – Nie był to najlepszy pomysł. Powinna zostać zachowana powaga, bo to bardzo poważna sprawa.
    Czy te zdjęcia, którymi jest zalewany internet, posłowie robią sobie selfie, miny…?
    – Nie kojarzę specjalnych gestów, ale sygnały, że jesteśmy na sali są ważne. To nie jest miejsce do dowcipów. Ale rozumiem ludzi, którzy tam długo siedzą, bo też można być zmęczonym.
    Ale nie jest to jakiś wielki heroizm.
    – Nie jest to przyjemne.
    Ale nie heroizm.
    – Nie jest to przyjemne. Tak się mówi, dopóki tam się nie jest.
    A jest tam smutno?
    – Jest poważnie i nie jest wesoło. Taka wychłodzona sala sejmowa w półmroku i ludzie generalnie nie gadają.
    Spędził pan tam noc?
    – Nocy nie. Parę godzin nocnych.
    Chyba ciekawe przeżycie? Sejm, noc, sala sejmowa.
    – Przypomnę, że tam nie ma okien. Sala wygląda cały czas tak samo. Nie wiadomo, która pora dnia, oprócz tego, że są zegary.
    Trochę jak w muzeum.
    – Trochę tak. Nie mogę zaprosić na tę salę, natomiast fakt, że nie pozwolono tego kręcić dziennikarzom pokazuje, że oni się boją.
    Może próbują zachować powagę sali sejmowej.
    – Posłów jest 460. PiS ma 234, pozostali są różni. Jeden zaśpiewa, drugi nie. Ja nie śpiewałem.

Lot do Portugalii wpisuje się w ów frywolny obraz opozycji, która tylko udaje powagę. Taki zarzut, choć nieracjonalny, działa na zasadzie automatycznego skojarzenia.

Tabu trwania na posterunku

Wyjazd Petru na trzy doby (31 grudnia – 3 stycznia) nie ma większego znaczenia z punktu widzenia skuteczności protestu, bo ma on charakter rotacyjny, a Petru nie jest gen. Sowińskim w okopach Woli.

Ale w tym poczuciu, że lider .N opuścił szaniec jest ślad racjonalności. Nie można przecież było wykluczyć rozwiązania siłowego ze strony PiS; ta władza, co często mówi także Petru, jest nieprzewidywalna.

Na wypadek zaostrzenia konfliktu nieobecność lidera partii i członka Konwentu Seniorów byłaby poważnym osłabieniem opozycji (poza Petru członkinią tego dziesięcioosobowego grona jest także Barbara Dolniak jako wicemarszałkini).

Wyjazd był zatem obarczony realnym, choć niewielkim, ryzykiem.



Tabu służby zwykłym ludziom

Co roku kilka milionów Polaków leci na wakacje – na ogół tanimi liniami. Według badania CBOS co piąty Polak/Polka spędził w 2015 r. urlop zagranicą, a 3 proc. rodaków i rodaczek deklarowało, że odwiedzili Portugalię.

Ale wyjazd na „Maderę” dobrze wpisał się w inny eksploatowany przez prawicowe media i polityków wątek: okupacja Sejmu to protest „elit”, które tylko udają, że poświęcają się dla „sprawy”, a tak naprawdę rozrywkowo spędzają czas.

Ten wątek podjęła także Barbara Nowacka przeciwstawiając okupację Sejmu prawdziwym „czarnym protestom” kobiet.

„Mamy festiwal selfie na sali sejmowej, kiedy po przeciwnej stronie ulicy ludzie stoją i marzną w geście solidarności z posłami , którzy być może zagrali  się taktycznie, nie potrafili wyjść poza bieżącą polityczną grę i pomyśleć OK, ale co dalej”.

Tak czy inaczej „Madera” okazała się czymś więcej niż polityczną niezręcznością. Naruszenie wizerunku opozycji, która sięga po skrajne metody parlamentarnego buntu, było przecież do przewidzenia. Nawet jeżeli w znacznej mierze opiera się ono na regułach mieszanki informacji i rozrywki, jaką żywią się dzisiejsze media.

Opłać abonament na wolność słowa


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym