Prokuratura już siódmy miesiąc bada oświadczenia majątkowe posła PiS Jacka Sasina. Zainteresowała się nim podczas śledztwa w sprawie jego znajomego - Radosława P., którego podejrzewała o powoływanie się na wpływy w urzędach.
Redakcja OKO.press poznała szczegóły tego śledztwa

Oświadczenia majątkowe wpływowego polityka PiS, a już wkrótce prawdopodobnie kandydata tej partii na prezydenta stolicy, śledczy sprawdzają od sierpnia ubiegłego roku. Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która prowadzi postępowanie, nie udziela informacji na jakim jest ono etapie.

Redakcji OKO.press udało się jednak poznać szczegóły sprawy, która skierowała zainteresowanie CBA i prokuratury na polityka PiS i jego majątek. I z której „wypączkowało” śledztwo dotyczące oświadczenia majątkowego.

Prokuratorzy sprawdzali w tej sprawie kontakty Sasina z jego znajomym – Radosławem P., prawnikiem podającym się za dalekiego krewnego byłego polityka PO. Kilka lat temu P. startował jako kandydat niezależny do Senatu.

Śledczy wstępnie założyli, że Sasin mógł dostać od Radosława P. łapówkę – 8 tys. zł – w zamian za pomoc w załatwieniu pracy w starostwie piaseczyńskim. Rządzi tam PiS; a starostą jest Wojciech Ołdakowski, brat szefa Muzeum Powstania Warszawskiego.



Sasin protegował znajomego?

W grudniu 2014 roku, krótko po objęciu stanowiska Ołdakowski spotkał się w swoim gabinecie z Sasinem i Radosławem P. Zeznał potem w prokuraturze, że Sasin zaproponował mu aby skorzystał z wiedzy i doświadczenia jego znajomego – właśnie Radosława P. Po tym spotkaniu starosta rozmawiał jeszcze telefonicznie z asystentem Sasina. W efekcie zaprosił P. na kolejne spotkanie, w styczniu 2015 roku. Ale ostatecznie współpracy z nim nie nawiązał.

Prokuratura przesłuchała też Radosława P. Opowiadał, że w 2014 roku był doradcą burmistrza i starosty w Wołominie, a teraz zajmuje się finansowaniem projektów z funduszy UE i inwestowaniem w rokujące spółki. Zeznał, że łączą go relacje biznesowo – prywatne z Sasinem, którego nazywał przyjacielem. Potwierdził też, że był na spotkaniu ze starostą Ołdakowskim. Nie pamiętał jednak, kto był jego inicjatorem i czy w sprawę zaangażowany był Sasin. Przyznał, że dał Sasinowi 8 tys. zł na zakup schodów do domu, który budował polityk. Ale – według jego relacji – była to pożyczka, nie łapówka.

Sasin także zaprzeczał, że pieniądze od P. były zawoalowaną formą łapówki.

W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” potwierdził znajomość z Radosławem P. Zapewnił, że 8 tys. zł na schody było przyjacielską przysługą. Pożyczkę zgłosił do urzędu skarbowego. Pytany, dlaczego nie wpisał jej do oświadczenia majątkowego, tłumaczył, że nie trzeba tam wpisywać zobowiązań poniżej 10 tys. zł.



Sprawdzali P., trafili na Sasina

Wszystko wskazuje na to, że kontakty i finanse polityka PiS, prokuratura i CBA zaczęły sprawdzać, jeszcze za rządów PO, niejako przypadkiem. Wcześniej interesowały się bowiem jego znajomym – Radosławem P.

Agenci sprawdzali czy P., w zamian za pieniądze, pomagał załatwiać deweloperom pozwolenia na budowę w stołecznych urzędach. W śledztwie analizowano w sumie aż osiem wątków dotyczących powoływania się na wpływy w urzędach dzielnicy Białołęka i Ursynów, mazowieckim urzędzie wojewódzkim oraz starostwach w Piasecznie i w Pruszkowie.

Nazwisko Sasina pojawiło się w wątku dotyczącym pośrednictwa w załatwieniu pracy na stanowiskach doradców do spraw public relations, w starostwie piaseczyńskim i pruszkowskim.

W sierpniu 2016 r., kilka miesięcy po przejęciu przez ministra Zbigniewa Ziobrę kontroli nad prokuraturą, sprawa P. została umorzona. W postanowieniu o umorzeniu śledztwa, prokurator Monika Harasim pisała, że „bezspornym jest, że osoby wskazane w materiale dowodowym łączą wzajemne relacje urzędowe, biznesowe oraz towarzyskie, czego dowodzą między innymi zeznania świadków (..) oraz zabezpieczone w sprawie dokumenty”. Ale dowody nie pozwalają kategorycznie stwierdzić, czy doszło do przestępstwa przyjmowania i dawania łapówek oraz powoływanie się na wpływy. A skoro brak dowodów „dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia” – śledztwo należy zamknąć.

Umorzony został również wątek dotyczący pieniędzy, które P. przekazał Sasinowi, a które według pierwotnych założeń śledczych mogły być zawoalowaną formą łapówki.

Ale na podstawie zebranych materiałów – m.in. stenogramów podsłuchanych rozmów telefonicznych – prokuratura otworzyła kolejną sprawę, w której sprawdza oświadczenia majątkowe Sasina.

Nie wiadomo, czy śledczy wyjaśniają tylko, jak było z pieniędzmi na schody w domu polityka, czy kontrolują cały jego majątek.


Za sygnał dotyczący umorzenia śledztwa dotyczącego powoływania się na wpływy w urzędach dziękujemy byłemu posłowi Zbigniewowi Nowakowi.

Zwracamy się także do innych czytelników: jeśli wiecie o innych sprawach, o których, Waszym zdaniem powinno napisać OKO.press – skontaktujcie się z nami. Nasz adres e-mail to: [email protected]

Czekamy zwłaszcza na wszelkie sygnały dotyczące nepotyzmu w instytucjach i urzędach państwowych, niewłaściwego gospodarowania publicznymi pieniędzmi oraz korupcji.


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym

Wiesz więcej? Skontaktuj się z zespołem śledczym OKO.press i przekaż nam swoje informacje [email protected]