Feudalizm, kumoterstwo, bezradność – takie zarzuty pod adresem prezydenta Krakowa można usłyszeć po ogłoszeniu planów względem dwóch najważniejszych zajmujących się sztukami wizualnymi instytucji miasta. Jacek Majchrowski chce z Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK i galerii Bunkier Sztuki stworzyć jedną superinstytucję i powołać jej dyrektora bez konkursu

Zapowiada się kolejna fatalna decyzja w polityce kulturalnej Krakowa? O ile z osobna Bunkier i MOCAK mogą być atutami miasta, to razem do siebie nie pasują.

Krytyczka sztuki Karolina Plinta z Magazynu „Szum” i Wydziału Artes Liberales UW zwraca uwagę na odmienne funkcje obu placówek: „Sytuacja z Bunkrem pokazuje mierność polityki kulturalnej Krakowa. Kultura to nie tylko duże festiwale i muzea dla turystów (tę rolę świetnie spełnia MOCAK), ale także miejsca, które byłby ważne dla środowiska artystycznego (tym MOCAK niestety nie jest) i proponowałyby inny sposób mówienia o sztuce”.

Konkurs będzie. A może nie

Spory o Bunkier Sztuki mają długą historię. W czerwcu 2018 roku dyrektorką galerii przestała być krytykowana przez magistrat Magdalena Ziółkowska. Pełniącym obowiązki dyrektora w Bunkrze został Roman Krzysztofik, dotąd wicedyrektor MOCAK-u. P.o. dyrektora z woli Majchrowskiego był już wcześniej w Bunkrze dwukrotnie, w 2006 i 2010 roku.

Przyszłość Bunkra stanęła więc pod znakiem zapytania. Lokalna prasa pisała, że szefostwo galerii miałaby przejąć bez konkursu była wiceprezydent Krakowa Magdalena Sroka, która parę miesięcy wcześniej przestała być szefową PISF, zwolniona przez ministra Glińskiego.

Na środowiskowej giełdzie pojawiało się także nazwisko Marii Anny (Maszy) Potockiej, szefowej MOCAK-u.

„Oświadczam, że insynuacją jest twierdzenie o unikaniu przez Prezydenta Miasta Krakowa konkursu na stanowisko dyrektora Bunkra Sztuki” – napisał wiceprezydent Krakowa ds. kultury Andrzej Kulig 18 kwietnia 2018.

Tymczasem 17 stycznia 2019 prezydent Jacek Majchrowski oświadczył na Facebooku, że dyrektora Bunkra chce powołać bez konkursu – i że widzi na tym stanowisku Potocką.

Wcześniej faktycznie miasto ogłosiło konkurs. Zgłosiło się jednak niewielu chętnych. Jak słychać w środowisku sztuk wizualnych – trudno traktować poważnie współpracę z władzami, które przerywają poprzednikowi kadencję w trakcie.

Dlaczego miasto zrezygnowało ze współpracy z Ziółkowską? Zarzucono jej m.in. opieszałość w zatrudnieniu księgowej, czy zakończenie stosunku pracy z magazynierem bez przyjmowania następnego, a także utrzymywanie wakatu na „kluczowym dla prowadzenia procesu inwestycyjnego stanowisku”, zwracano także opóźnienia w prowadzeniu ksiąg rachunkowych.

Ostatecznie Ziółkowska odeszła za porozumieniem stron. Miasto podkreśla, że zależy mu przede wszystkim na przeprowadzeniu remontu budynku.

Globalizacja kultury

Jednak merytoryczny bilans rządów Ziółkowskiej jest pozytywny. Za jej dyrekcji Bunkier otwierał się na lokalnych aktywistów i społeczne problemy od miejskich po globalne, wspierał profesjonalizację miejscowych artystów i ściągał świeżych twórców spoza miasta i Polski. Zajął się także własną tradycją – w działającej od 1965 galerii powstała wystawa „Z mojego okna widać wszystkie kopce”, o roli i przemianach Bunkra.

„Ziółkowska ma świetne międzynarodowe kontakty i potrafiła z nich skorzystać. Żyjemy w świecie, w którym kultura jest zglobalizowana i zamykanie się w jakichś własnych światkach kulturalnych czy artystycznych po prostu nie ma sensu.

Dużą wartością było wprowadzenie świeżego powietrza do oferty programowej. Pojawiały się bardzo ciekawe postaci, świetni artyści, bardzo ciekawy był program dyskursywny – konferencje i debaty” – podsumował w Radiu Kraków Jarosław Suchan, dyrektor Muzeum Sztuki w Łodzi.

MOCAK w tym czasie organizował kolejne wystawy z cyklu „…w sztuce”. „Ojczyzna w sztuce”, „Gender w sztuce”, „Medycyna w sztuce”, „Ekonomia w sztuce” – przekrojowe, o charakterze popularyzatorsko-edukacyjnym. Nieraz atrakcyjne, ale katalogujące dotychczasowy dorobek, a nie pchające kulturę do przodu.

Bunkier liczy głosy

By połączyć obie instytucje, Majchrowski musiałby przeprowadzić uchwałę w radzie miasta – to jej kompetencja i jej decyzja. Od zgłoszenia zamiaru połączenia do jego sfinalizowania zgodnie z prawem (ustawą o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej) muszą minąć co najmniej trzy miesiące.

Rządzący od 17 lat prezydent jest dość sprawny w takich koalicyjnych rozgrywkach. Jak będzie tym razem? Prezydent w swoim klubie „Przyjazny Kraków” ma dziewięciu radnych – cała rada liczy ich 43.

Wniosek o połączenie instytucji musiałby poprzeć albo PiS (szesnastu radnych), albo Koalicja Obywatelska, która do ostatnich wyborów poszła razem z Majchrowskim, ale w radzie ma osobny klub z czternastoma mandatami. Poza tym jest jeszcze czterech radnych klubu „Kraków dla Mieszkańców” byłego posła PO i Twojego Ruchu Łukasza Gibały.

Nina Gabryś, radna Krakowa z Nowoczesnej, nie wyobraża sobie głosowania za połączeniem:

„Mam nadzieję, że do takiej uchwały nie dojdzie, jestem absolutnie przeciwna, by łączyć te dwie instytucje, których funkcje są dość odmienne. Połączenie Bunkra i MOCAK-u, oznaczać może szybki koniec działania galerii w jej obecnej formie, a byłaby to ogromna strata” – mówi OKO.press.

Bez formalnego połączenia instytucje mogłaby i tak łączyć swoista „unia personalna”. Taka, jak łączy już w Krakowie Teatr Łaźnia Nowa i Teatr im. Słowackiego – w obu za program odpowiada jedna osoba, Bartosz Szydłowski – odpowiednio jako „wicedyrektor” i „kurator programu artystycznego”.

Co zrobi Gliński?

Nie wiadomo, czy łatwiej będzie prezydentowi Krakowa powołać Potocką bez konkursu na dyrektorkę Bunkra – bądź nowej, powstałej z połączenia obu instytucji placówki. Na odstąpienie od trybu konkursowego zgodzić by się musiał minister kultury.

Piotr Gliński często nie wyraża zgody na takie działania w samorządowych instytucjach, zwłaszcza w tych miejscach, gdzie PiS nie rządzi.  Sam natomiast chętnie powołuje w trybie pozakonkursowym szefów w podległych sobie bezpośrednio instytucjach narodowych. Pytanie, czy ktoś z krakowskich kręgów konserwatywnych lobbuje u ministra za połączeniem.

U Glińskiego interweniowała zarówno załoga Bunkra, jak i prezydent Majchrowski, który zwrócił się już o zgodę na odstąpienie od konkursu. Minister na razie nie ogłosił oficjalnego stanowiska. W Krakowie powstaje za to ruch obywatelski kibicek i kibiców Bunkra Sztuki, planowana jest też manifestacja przed środową sesją Rady Miasta.

Jej współinicjatorka, artystka Monika Drożyńska, tłumaczy:

„Uważam, że galeria miejska może tworzyć przestrzeń na eksperyment. Mogą tu być realizowane nietypowe pomysły na skrzyżowaniu różnych dziedzin, myśli, postaw, środowisk. Te fermentujące idee, organicznie rozwijające się prace potrzebują wsparcia kameralnej instytucji, jaką jest galeria miejska.

Dopiero gdy takie realizacje już powstaną, ich droga prowadzi do muzeów, gdzie są archiwizowane i stają się spuścizną kulturową”.

Radna Gabryś zamierza zwrócić się w sprawie konkursu w Bunkrze z interpelacją do prezydenta Majchrowskiego: „Będę zwracać się o szerokie wytłumaczenie powodów, dla których zdecydowano się na rezygnację z powołania nowego dyrektora w drodze oficjalnego konkursu. Rozumiem, że sytuacja jest skomplikowana, jednak priorytetem zawsze i wszędzie powinna być transparentność procesu”.

Wiceprezydent Kulig na pytania o przyszłość Bunkra Sztuki odpowiadał z kolei okrągłymi zdaniami: „Wszystko to jest prowadzone ze środków publicznych, o czym mniej chce się pamiętać w środowiskach artystycznych. Jeżeli coś jest prowadzone przez miliardera, który ma taką zachciankę, to może wydatkować środki jak uważa, a na mnie ciąży odpowiedzialność za środki publiczne (…) i nie chciałbym, żeby ulegały marnotrawstwu (…).

U nas z reguły nie troszczymy się o potrzeby publiczności, a ta daje do zrozumienia, co jej się podoba, co nie. Nie twierdzę, że trzeba być bezkrytycznym wobec publiczności, bo wtedy bylibyśmy na poziomie Juliusza Kossaka. Skądinąd niczemu nie ujmując jego malarstwu. Ale czasy są trochę inne już dzisiaj. Nie jestem cenzorem, nie jestem programatorem, ale warto posłuchać opinii ludzi mądrych” – mówił w Radiu Kraków.

Artyści i pracownicy przeciw

Przeciwko połączeniu MOCAK-u i Bunkra Sztuki protestują pracownicy tego ostatniego zrzeszeni w związku zawodowym Inicjatywa Pracownicza. Głos zabrało przeciw Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej, protestuje też środowisko artystyczne:

„Role, które pełnią obie instytucje mają odrębny charakter. Muzeum jest instytucją powołaną przede wszystkim do opieki nad dziełami sztuki, ich konserwacją i zachowaniem spuścizny kulturalnej dla kolejnych pokoleń.

Galeria miejska jest zaś rodzajem agory oraz miejscem gdzie wystawiają swoje prace współcześni artyści. Jest miejscem spotkań twórców z publicznością, ale także miejscem, gdzie początkujący artyści i artystki uczą się jak prezentować swoją twórczość we współpracy z kuratorami i kuratorkami. Jest także miejscem eksperymentów artystycznych”,

napisało Forum w petycji do ministra Glińskiego, pod którą zbiera podpisy. Zaapelowało także, by nowego dyrektora Bunkra powołano w konkursie.

Apel podpisali m.in. Agata Biskup, Iwona Demko, Cecylia Malik, Artur Grabowski, Franciszek Orłowski, Zorka Wollny, Ewa Tatar czy Wilhelm Sasnal.

Komentatorzy zwracają uwagę wieloletnią sympatię Majchrowskiego do Potockiej, która dyrektorką MOCAK-u także została bez konkursu. A także na politykę kulturalną Krakowa, z którego od pewnego czasu uciekają artyści i którego życie artystyczne od lat się „festiwalizuje”, tracąc zarazem świeże i oryginalne inicjatywy.

Karol Sienkiewicz, krytyk związany z „Gazetą Wyborczą” i „Dwutygodnikiem”, autor książki „Zatańczą ci co drżeli. Polska sztuka krytyczna”, ironizuje:

„Tę katastrofę zapowiadały zeszłoroczne, całkowicie nieudolne i niejasne decyzje krakowskiego ratusza. Od początku były podejrzenia, że to planowe uśmiercanie galerii. Ciekawe, jak Potocka zareagowałaby na pomysł uczynienia z MOCAK-u kolejnego oddziału Muzeum Narodowego.

Jest w tym jednak pewien paradoks. Bo przy takim folwarcznym sposobie sprawowania władzy, instytucje muszą się mierzyć z humorami włodarzy. Wychodzi na to, że Potocka jest jedyną osobą, która będzie w stanie doprowadzić remont Bunkra do szczęśliwego końca. I nie chodzi mi bynajmniej o kompetencje menadżerskie”.

Z czarnym humorem pomysły Majchrowskiego podsumowuje też Karolina Plinta:

„Pomysł prezydenta Krakowa jest świadectwem bezsilności wobec problemu Bunkra. Może jednym rozwiązaniem jest – pojawiający się tu i ówdzie w internecie – pomysł, żeby połączyć administrację Krakowa z Warszawą? Jeśli nie Majchrowski, to może Trzaskowski będzie wiedział co zrobić z Bunkrem”.



Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press