Oplute niemieckie nastolatki w hidżabach. Świński łeb na balkonie czeczeńskiej rodziny. Ukraińska para zaatakowana gazem. Ośmiolatka, córka Polki i Araba, wyzywana od terrorystów. To tylko kilka przejawów rosnącej w Polsce nienawiści do "obcych". O większości ataków nie dowiemy się nigdy

Kampania strachu przed „uchodźcami” i „obcymi”, którą tworzy PiS od czasu kampanii wyborczej 2015, przynosi efekty. Nie tylko w badaniach postaw, ale także w aktach fizycznej przemocy na tle ksenofobicznym i rasistowskim. W przekazie polityków i mediów obozu władzy obowiązuje narracja, że taka przemoc jest zjawiskiem rzadkim, jak to ujął min. Mariusz Błaszczak „marginesem marginesów“, choć w 2016 r. postępowań w sprawie przestępstw z nienawiści było rekordowo dużo – 1631. Prokuratura Krajowa umarza aż 76 proc. z nich (dane z 2016 r).

Skala przemocy na tle ksenofobicznym z pewnością jest wielokrotnie większa, niż oficjalne statystyki. Jak mówi „Polityce” Konrad Dulkowski, koordynator Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych: „Codziennie dostajemy od 30 do 100 zawiadomień o atakach na cudzoziemców w Polsce. Kiedy cztery lata temu startowaliśmy (…) z działalnością (…) zgłoszenia, które dostawaliśmy, były incydentami, nad którymi w tej chwili nikt by się nawet nie pochylił”.

OKO.press przygotowało zestawienie 10 ataków na tle ksenofobicznym i rasistowskim z dwóch ostatnich miesięcy. Sprawcom przemocy wobec „obcych” nie przeszkadza nawet, że ich ofiary często są Polakami – tyle że o ciemniejszym kolorze skóry.

Podstawa prawna 

Według Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (ODIHR – OSCE), przestępstwo z nienawiści to takie, w którym „ofiara lub inny cel przestępstwa są dobierane ze względu na ich faktyczne bądź domniemane powiązanie, lub udzielanie wsparcia grupie wyróżnianej na podstawie faktycznej lub domniemanej rasy, narodowości bądź pochodzenia etnicznego, języka, koloru skóry, religii, płci, wieku, niepełnosprawności fizycznej lub psychicznej, orientacji seksualnej lub innych podobnych cech”. Polskie prawo nie definiuje przestępstw z nienawiści. Podstawą prawną do ich karania są normy w trzech artykułach kodeksu karnego:

  1. 119 par. 1: „Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.
  2. 256: „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2″. 
  3. 257:Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowościlub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3″.

Inaczej niż w definicji ODIHR, według kodeksu karnego przestępstwa z powodu orientacji seksualnej i płci nie są przestępstwami z nienawiści. Rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej, prokurator Arkadiusz Jaraszek mówi OKO.press: „To długa i skomplikowana dyskusja. My wielokrotnie zgłaszaliśmy takie postulaty. To pytanie należy kierować do ustawodawców i polityków, a nie do nas”.

Maj i czerwiec – dziesięć ataków, o których wiadomo

Według najnowszego raportu Prokuratury Krajowej, w 2016 roku przeprowadzono 1631 postępowań ws. przestępstw z pobudek rasistowskich, antysemickich lub ksenofobicznych – o połowę więcej niż w 2013 roku. Liczba takich przestępstw od kilku lat  rośnie. Podwoiła się liczba ataków na muzułmanów, którzy stali się najczęstszymi ofiarami przestępstw z nienawiści (do 2015 roku byli nimi Romowie i Żydzi). Nie ma jeszcze statystyk z roku 2017, ale sondaże postaw nie zapowiadają, żeby ta tendencja miała się odwrócić. Oto przegląd ataków na tle nienawiści rasowej, narodowościowej lub etnicznej zaledwie z maja i czerwca 2017.

1. Ataki na emigranckie dzieci z Berlina

Fakty: Licealiści z Berlina przyjechali do Polski, by poznać historię Holocaustu i zrozumieć korzenie faszyzmu i nazizmu. Większość z nich urodziła się w Niemczech, ale pochodziła z emigranckich rodzin muzułmańskich. Podczas pobytu w Polsce – w Lublinie, Łodzi i Warszawie– byli atakowani, obrażani i opluwani. Sprzedawca nie chciał podać im wody, byli wypraszani ze sklepów, a idącym ulicą dziewczynom w hidżabach ktoś rzucił pod nogi wibrator. To tylko kilka z długiej listy incydentów.

Co dalej: W Lublinie nastolatkowie zawiadomili stojący w pobliżu patrol, że jednej z koleżanek ktoś splunął w twarz. Według licealistów, zostali przez policjantów zlekceważeni i wyśmiani. Policja zaprzecza. Według oświadczenia Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, policjanci nie znali angielskiego i „w związku z barierą językową i szumem informacyjnym wynikającym z przekazu kilku osób policjanci mogli nie zrozumieć wszystkich intencji zgłaszających. Nie usłyszeli jednak żadnej informacji, która świadczyłaby o przestępstwie lub wykroczeniu popełnionym wobec którejkolwiek z tych osób” (podkr-policji). Na miejskim monitoringu policjanci nie odnaleźli też nagrań incydentu.

2. Świńska głowa na balkonie Czeczenów w Łodzi, 28.06

Fakty: Ahmed Salujew przyjechał do Polski w 2016 roku razem z żoną, córką i trzema synami. Rodzina przeprowadziła się z ośrodka dla uchodźców do wynajętego w Łodzi mieszkania. W ostatnią niedzielę maja ktoś wrzucił im na balkon świński łeb, a Ahmeda na parkingu przywitały napisy „Jeb… Czeczenie”, „Czeczenia k…”. „Jeb… islam”.

Co dalej: Prokuratura bada okoliczności zdarzenia. Nie wiadomo, kto wrzucił na balkon świńską głowę i napisał obraźliwe hasła. Sprawcy grozi do trzech lat pozbawienia wolności na podstawie art. 257.

3. Atak na Nigeryjczyka w Lublinie, 01.05

Fakty: 48-letni Nigeryjczyk został zaatakowany w centrum Lublina przez 29-latka, który kilkakrotnie uderzył go w twarz, krzycząc: „je…ć murzynów, wyp…aj do Afryki, Polska dla Polaków”. Nigeryjczykowi pomógł przypadkowy przechodzień, który zatrzymał atakującego i wezwał policję.

Co dalej: Napastnikowi grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia za znieważenie na tle przynależności rasowej.

4. Incydent przed kościołem w Sopocie, 25.06

Fakty: 59-letni mężczyzna zabronił wejścia do kościoła kobiecie i jej 2,5-letniej córce, jako powód podając ciemną skórę dziewczynki. Po przyjeździe policji wezwanej na miejsce odmówił pokazania dokumentu tożsamości i próbował uciec.

Co dalej: Dzięki zebranym dowodom mężczyzna został oskarżony o publiczne znieważenie małoletniej na tle rasowym, za co grozi mu do 3 lat więzienia. Dodatkowo policjanci wnieśli do prokuratury o zastosowanie wobec sprawcy dozoru i zakazu zbliżania się do 2,5-letniej dziewczynki. Zatrzymany jest mieszkańcem wsi w województwie łódzkim.

5. Pobicie ukraińskich wędkarzy, 11.06

Fakty: Dwaj młodzi mieszkańcy Gryfina w województwie zachodniopomorskim ciężko pobili dwóch Ukraińców, którzy łowili ryby nad Odrą.

Co dalej: Sprawcy zostali aresztowani na trzy miesiące. Podczas przesłuchania powiedzieli, że pobili wędkarzy „bez powodu”. W związku z tym prokuratura stwierdziła, że przestępstwo nie miało charakteru narodowościowego. Grozi im do trzech lat więzienia.

6. Atak na Polaka o ciemnej karnacji we Wrocławiu, 29.04

Fakty: Pasażer wrocławskiego tramwaju zaatakował współpasażera, krzycząc, że „broni godności kraju”. W obronie zaatakowanego, który był Polakiem o ciemnej karnacji i czarnym zaroście, stanął motorniczy i pasażerowie. Kierowca zatrzymał tramwaj i wezwał policję.

Co dalej: Nie wiadomo, co grozi napastnikowi.

7. Ośmiolatka wyzwana od „arabusów” i terrorystów, 13.06

Fakty: Ośmioletnia dziewczynka, córka Polki i obywatela Arabii Saudyjskiej, została wyzwana przez dwóch chłopców na warszawskim Bemowie od „Arabusów” i „terrorystów”. Roztrzęsiona dziewczynka uciekła z podwórka.

Co dalej: Matka dziewczynki opisała całą sytuację na Facebooku. Nie obwinia chłopców – pisze, że „ich okrutna reakcja raczej odzwierciedla to, co dorośli z ich otoczenia mówią na temat obcokrajowców, Arabów”.

8. Atak na ukraińską parę na warszawskim Mokotowie, 18.05

Fakty: Para Ukraińców została zwyzywana, pobita, a następnie spryskana gazem łzawiącym przez przechodzącego obok mężczyznę. Krzyczał, że „zrobi z nimi porządek”. Ukraińcy schronili się w pobliskiej restauracji, a na miejsce wezwano policję. Napastnik był pod wpływem alkoholu.

Co dalej: Mężczyzna został oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej i znieważenie obcokrajowców z powodu przynależności narodowej. Został objęty dozorem policyjnym przez prokuratora.

9. Atak na Ukraińców w Chwaszczynie, 01.06

Fakty: We wsi pod Trójmiastem Polacy zaatakowali dom zamieszkały przez 15 Ukraińców, którzy pracują u miejscowego przedsiębiorcy. Rzucali butelkami i kamieniami, bili, wyzywali, krzyczeli: „Spierd… na Ukrainę!”, „Polska dla Polaków!” Ukraińcy wezwali na pomoc Polaka, który ich zatrudnia. Gdy zaczął ich bronić, napastnicy pobili również jego (na zdjęciu – jedna z ofiar napadu).

Co dalej: Siedmiu mężczyznom w wieku od 23 do 38 lat postawiono zarzuty znieważenia i kierowania gróźb pozbawienia życia z powodu przynależności narodowej, oraz pobicia Polaka i obywatela Ukrainy. Żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy.

10. Incydent podczas procesji w Przemyślu, 25.06

Fakty: Procesja grekokatolików i prawosławnych w Przemyślu została zatrzymana przez kilkadziesiąt osób, w tym pseudokibiców z transparentami „Banderowcy i ich zwolennicy precz z Polski” i nawiązującymi do rzezi wołyńskiej. Według świadków doszło do przemocy fizycznej. Interweniowała policja. Procesja upamiętniała Ukraińską Armię Galicyjską pod dowództwem Semena Petlury, która walczyła w latach 1989-1920 z Józefem Piłsudskim.

Co dalej: Policja zatrzymała 23 osoby. Dziewięć osób zostało oskarżonych o naruszenie prawa do publicznego wykonywania kultu religijnego, wobec reszty toczy się postępowanie. Grozi im do dwóch lat więzienia.

Większość nienawiści przejawia się w słowach

W 2016 roku w Polsce wszczynano średnio dziennie 4,4 postępowania w sprawach przestępstw z nienawiści. Wynika z tego, że w ciągu dwóch miesięcy byłoby 200-300 takich przypadków – a w naszym zestawieniu jest ich tylko 10.

Dlaczego tak mało?

Witold Klaus, prezes Stowarzyszenia Interwencji Prawnej: „Według statystyk z ostatnich 10 lat, większość czynów zgłoszonych organom ścigania dotyczy mowy nienawiści – wpisów w internecie albo napisów na murach”.

Tymczasem media zwracają uwagę na bardziej drastyczne przejawy, gdy dochodzi do przemocy fizycznej. Na setki obraźliwych napisów czy wpisów w sieci nikt nie zwraca już większej uwagi. Rośnie zresztą przyzwolenie na mowę nienawiści w przestrzeni publicznej.

Under-reporting, czyli ofiary milczą

Jednocześnie Klaus powołuje się na raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, zgodnie z którym fizyczne ataki zgłaszane są dużo rzadziej niż werbalne, mało osób decyduje się powiadomić o nich policję.

„Do opinii publicznej przebijają się te informacje, które nagłaśniają organizacje pozarządowe. Ale jeśli ktoś nie chce mówić o tym publicznie, my też tego nie robimy. Wielu ofiarom ciężko jest nawet powiedzieć głośno o tym, co się stało, a co dopiero zmierzyć się z wymiarem sprawiedliwości. Co więcej, takie osoby mają zazwyczaj, mówiąc delikatnie, umiarkowanie pozytywne doświadczenia z policją. Policja często nie kwalifikuje ataków jako rasistowskie czy ksenofobiczne, a przy obecnym rządzie policjanci są jeszcze mniej do tego skłonni.

Według Anny Błaszczak-Banasiak, dyrektor Biura ds. Równego Traktowania przy RPO, mamy problem tzw. under-reportingu. „Ofiary dyskryminacji się nie skarżą. To nie jest problem tylko Polski, a praktycznie całego świata. Według naszych badań z marca 2017 roku, 92 proc. ofiar dyskryminacji nigdzie tego nie zgłosiło”.

Dlaczego? Zdaniem Błaszczak-Banasiak wynika to:

  • z braku świadomości prawnej – ofiary nie zdają sobie sprawy, że to, co ich spotkało, jest karalne, a jeśli nawet, to nie wiedzą do kogo się zgłosić;
  • jeśli już zgłaszają sprawę na policję, nie mówią o tym nikomu innemu – często są to ofiary systemowego wykluczenia i nie mają zaufania do instytucji publicznych ani do organizacji pozarządowych;
  • wreszcie przyczyną jest obawa przed konsekwencjami, często uzasadniona. Boją się, że zgłoszenie niczego nie zmieni, albo wręcz, że to oni zostaną dotknięci przykrymi konsekwencjami;
  • jest też kwestia bariery językowej, jeśli ofiarą jest cudzoziemiec, oraz obawa przed ujawnieniem intymnych szczegółów ze swojego życia.

Jak mówi Arkadiusz Jaraszak z Prokuratury Krajowej: „Nie mnie oceniać, dlaczego dziennikarze piszą o takich, a nie innych tematach i dlaczego jedni pokrzywdzeni zgłaszają się do mediów, a inni nie. To nie jest pytanie adresowane do nas”.

Pomóż nam prowadzić śledztwa dziennikarskie


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym