0:00
13 stycznia 2020

Marsz 1000 Tóg z 18 milionami zasięgu w sieci. Hejterom nie udało się zdominować przekazu

Prawie 18 milionów zasięgu wygenerowały w sobotę, w polskojęzycznej sieci wzmianki na temat Marszu 1000 Tóg. To efekt 62 tys. wpisów i komentarzy o proteście (pozytywnych i negatywnych), które pojawiły się głównie na Facebooku (38 tys.) i Twitterze (23 tys.). W ciągu trzech dni, od piątku do niedzieli, zasięg tematu przekroczył 25,5 mln

Wydrukuj

Za granicą w social media o polskim marszu dyskutowano mniej, natomiast informację o nim podało wiele światowych mediów, łącznie z tak odległymi od Polski jak: Japan News, Bloomberg Asia czy Al Jazeera.

Czy 18 milionów zasięgu w ciągu jednej doby to dużo? Tak, to imponujący wynik w Polsce, choć oczywiście nie najwyższy, np. zasięg WOŚP to nawet setki milionów, ale Orkiestra Owsiaka to wyjątek.

Wystarczy porównać wyniki Marszu 1000 Tóg do niedawnej sieciowej dyskusji o wypowiedziach Władimira Putina na temat Polski i II wojny światowej. Wtedy najwięcej wzmianek odnotowano 30 grudnia: było ich prawie 40 tys. i wygenerowały zasięg (w ciągu 24 godzin) 11,5 mln.

Wydawało się wówczas, że o tym temacie mówią wszyscy. Jednak Marsz 1000 Tóg sieciowo „przeskoczył” w Polsce sprawę wypowiedzi Putina – porównując dni o najwyższym nasileniu dyskusji, marsz miał o 6,5 mln zasięg większy i powstało o nim 22 tys. wzmianek więcej.

Te dane można też zestawić z użyciem hashtagu #wolnesądy 18 grudnia 2019 roku, w dniu protestu pod sądami przeciwko tzw. ustawie kagańcowej w kilkudziesięciu miastach w całej Polsce. Wtedy liczba wzmianek wyniosła ok. 17 tys., a zasięg – 4,4 mln.

44 tweety w ciągu 1 minuty

Widać więc z jak wysoką mobilizacją sieciową mieliśmy do czynienia w ostatni weekend. 11 stycznia. W dniu marszu, sprawdzałam na bieżąco, jak rosła liczba wzmianek. Najpopularniejszy na Twitterze hashtag #MarszTysiacaTog w ciągu 6 godzin, od 14.30 do 20.30 w sobotę, został użyty w 11,4 tys. tweetów.

Oznacza to średnio 1900 tweetów w ciągu godziny – choć w najgorętszym okresie, kiedy marsz szedł ulicami Warszawy, między godzinami 15.00 a 17.30, pojawiło się aż 6,6 tys. tweetów z tym oznaczeniem, czyli ponad 2,6 tys. na godzinę.

Oznacza to, że w tym czasie w ciągu jednej minuty na Twitterze pojawiały się średnio 44 nowe tweety (lub retweety) z hashtagiem #MarszTysiacaTog.

Na tym nie koniec, bo w użyciu był też hashtag #Marsz1000Tog, nieco mniej popularny, ale i on był bardzo intensywnie używany: w godzinach przemarszu pojawiał się w ok. 1,2 tys. tweetów w ciągu godziny.

Z reguły właśnie tym hashtagiem posługiwali się sędziowie i organizacje z innych państw, wspierający polskich prawników – obecni w Warszawie oraz ci, którzy za pomocą social media przekazywali swoje wsparcie.

O marszu tweetowali m.in. sędziowie ze Szwecji, Norwegii, Francji, Holandii, Hiszpanii, Irlandii, Danii, ale też np. organizacja Amnesty International z Irlandii. Sędziowie i prokuratorzy z Rumunii zorganizowali nawet własny protest, solidaryzując się z polskimi prawnikami.

W Polsce liderami przekazu pod względem popularności były konta:

  • Gazety Wyborczej - 99,5 tys. interakcji dla wszystkich wzmianek na temat marszu,
  • na drugim miejscu OKO.press - 90,6 tys. interakcji,
  • na trzecim – konto sędziowskiego Stowarzyszenia "Iustitia" (wszystkie trzy na Facebooku) - 58,3 tys. interakcji.

Oceniając powyższe dane trzeba pamiętać, że narzędzia analityczne pokazujące ruch w sieci liczą przede wszystkim aktywność na platformach społecznościowych, nie zliczają natomiast np. liczby odsłon artykułów na portalach informacyjnych.

18 mln zasięgu nie oznacza więc, że informacja o marszu dotarła tylko do takiej liczby ludzi, tylko że do tylu osób mogła dotrzeć za pośrednictwem social media. Całościowy zasięg był na pewno większy – pokazują to choćby dane z anglojęzycznej przestrzeni sieciowej.

Choć Marsz 1000 Tóg nie wzbudził szerokiego zainteresowania anglojęzycznych użytkowników sieci, informacja o nim docierała do odbiorców za pośrednictwem światowych mediów, które poinformowały o wydarzeniu.

  • Agencja AFP,
  • The Guardian,
  • The Time,
  • The Washington Post,
  • The Financial Times,
  • Agencja Reuters,
  • Bloomberg,
  • Irish Times,
  • Japan Times,
  • Bloomberg Asia,
  • Al Jazeera

– w tych tytułach ukazały się informacje o Marszu 1000 Tóg w Polsce.

Co ciekawe, nie opublikowały informacji o proteście polskich sędziów rosyjskie, międzynarodowe media propagandowe – RT.com oraz Sputnik News (anglojęzyczny), które tak chętnie informują o wielu protestach na świecie.

Mimo wielu prób hejterzy byli bez szans

O zwiększenie sieciowego zasięgu zadbali także przeciwnicy marszu, którzy usiłowali strollować całą inicjatywę. Hejt wobec sędziów był intensywny, widać go było zwłaszcza 11 stycznia przed rozpoczęciem protestu – najaktywniejsze pod tym względem konto na Twitterze @kobuz3 wygenerowało od piątku do niedzieli 125 wzmianek na temat marszu, wszystkie negatywne.

Inne konto, @kingabezkorony, wielokrotnie udostępniło obraźliwe memy, uderzające m.in. w I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf czy prezentujące prawniczą togę z wpiętym w kołnierz znaczkiem „PZPR”.

Inny twitterowicz usiłował rozpowszechnić jako zdjęcie z Marszu 1000 Tóg fotografię z uroczystości pogrzebowych irańskiego generała Sulejmaniego w Teheranie. Jednak mimo wielokrotnych prób z jego strony, tylko nieliczni użytkownicy Twittera dali się nabrać na ten fake.

Wśród kont z obraźliwym przekazem wobec protestujących popularne były również wpisy i retweety konta @KastaWatch.

Przeciwnikom marszu podobał się również tweet eurodeputowanego Patryka Jakiego, który poinformował, że razem z Beatą Kempą wysłał list otwarty do Komisji Europejskiej z wnioskiem o natychmiastową interwencję w sprawie brutalnego zaatakowania przez żandarmerię protestujących przeciwko reformom rządowym prawników. Chodziło o protesty we Francji.

Eurodeputowani PiS napisali w liście m.in., że polscy sędziowie biorący udział w Marszu 1000 Tóg łamią polską konstytucję, a mimo to „polski rząd podjął decyzję, że udzieli manifestacji ochrony, a nie użyje siły, jak to miało miejsce we Francji”.

Przekaz w sieci zdominowały jednak wzmianki od osób wspierających marsz, jego przeciwnikom nie udało się ani przejąć hashtagów, ani narzucić negatywnej narracji na temat protestu.

Udostępnij:

Anna Mierzyńska

Analityczka mediów społecznościowych, specjalizuje się w analizie dezinformacji. Z OKO.press współpracuje od 2017 roku. Autorka książki "Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne