Lech Wałęsa nie stawi się na miesięcznicy smoleńskiej z powodu stanu zdrowia. Obecności nie odwołał jednak Karol Guzikiewicz, działacz “Solidarności” ze stoczni Gdańsk, który zapowiadał, że to stoczniowcy wyniosą Wałęsę zamiast policji. Być może pomogą im kibole Arki Gdynia. OKO.press sprawdza, co może się wydarzyć 10 lipca na Krakowskim Przedmieściu

Wbrew zapowiedziom Lech Wałęsa nie weźmie udziału w kontrmiesięcznicy smoleńskiej wspólnie z Obywatelami RP. Jak poinformowała “Wyborcza”, w sobotę 8 lipca trafił na oddział kardiochirurgii jednego z gdańskich szpitali. Nic nie zagraża życiu byłego prezydenta, ale najbliższe dni będzie musiał spędzić pod opieką lekarzy.

Mariusz Błaszczak nie musi więc już się głowić nad tym, czy lepiej pozwolić Wałęsie na bezkarne łamanie prawa i przeszkadzanie Jarosławowi Kaczyńskiemu, czy wysłać na niego policję. Nieobecność Wałęsy nie rozwiązuje jednak wszystkich trudności. Kolejną blokadę Marszu Pamięci, zwanego potocznie marszem smoleńskim, zapowiadają Obywatele RP, a wśród nich m.in. Władysław Frasyniuk, działacz opozycji w PRL. Miesiąc temu świat obiegły zdjęcia z Frasyniukiem wynoszonym z ulicy przez czterech policjantów. Prawdopodobnie 10 lipca Błaszczak będzie próbował uniemożliwić mu powtórkę.

Policja otoczy Krakowskie

Jak może to zrobić? Zapewne podobnie jak w poprzednich miesiącach, tuż przed zjawieniem się marszu PiS na Krakowskim Przedmieściu wzdłuż ulicy staną szpalery policjantów, którzy nie pozwolą nikomu wchodzić na jezdnię zanim jeszcze pojawi się na niej pochód. Jest to uzasadnione przepisami kodeksu wykroczeń, które zakazują zajmowania miejsca wyznaczonego na legalne zgromadzenie. Zakaz ustaje jednak, gdy pochód już wkracza na dany odcinek, bo nie można zakazać spontanicznego dołączenia się do manifestacji.

Obywatele RP spodziewają się, że policja zrobi wszystko, żeby uniemożliwić im blokadę marszu, dlatego nie zdradzają szczegółowych planów. Zbiórkę wyznaczyli na godz. 19 na placu Zamkowym, zapowiadają jednak, że lokalizacja może ulec zmianie. Blokada być może odbędzie się między kolumną Zygmunta a wlotem ul. Miodowej, ale jeśli policja szczelnie otoczy ten odcinek – znajdą inne miejsce. W tej sytuacji Obywatele radzą, by ich sympatycy działali niezależnie i w rozproszeniu: “Doradzić możemy zwłaszcza samoorganizację. Przyjdźmy i działajmy w niewielkich grupach. Niech każda z nich ma swojego lidera, który na miejscu podejmuje decyzje. Wspólne ustalenia liderów kilku takich grup mają sens, jeśli odbywają się z zachowaniem wszystkich niezbędnych rygorów konspiracji.

Nie należy nie tylko używać telefonów, ale w ogóle mieć ich ze sobą w trakcie rozmów, nie należy rozmawiać w lokalach w obecności osób trzecich, zawsze lepiej pisać na kartkach niż wypowiadać na głos ważne informacje”.

Obywatele RP są przekonani, że ich działacze nie mogą zdalnie przekazywać tym grupom żadnych instrukcji, bo wszyscy są inwigilowani.

Policja będzie legitymować

W trakcie miesięcznic, tuż przed przemówieniem Jarosława Kaczyńskiego, policja stosuje też wobec działaczy Obywateli RP sztuczkę z przedłużającym się legitymowaniem. W czerwcu część osób wyniesionych z blokady – w tym Władysława Frasyniuka i Ewę Siedlecką, publicystkę “Polityki” – policjanci otoczyli kordonem i przystąpili do legitymowania, które trwało dla niektórych nawet dwie godziny. Jednocześnie nie wpuszczali nikogo do środka, w tym także adwokatów-wolontariuszy z Okręgowej Rady Adwokackiej. Jak pisaliśmy – jest to działanie pozaprawne. Zgodnie z przepisami – do ustalenia tożsamości policjantowi wystarczy dokument ze zdjęciem. Nie mają więc żadnej podstawy prawnej do zatrzymywania kogokolwiek na dłuższy czas w ramach legitymowania.

Co może zrobić Obywatel, jeżeli policja “wylegitymuje” go w ten sposób? Oficjalnie nie jest to zatrzymanie, będzie mógł więc spróbować po prostu odejść. Jeśli policjanci zatrzymają go siłą, zrobią to bezprawnie.

Swoją obecność na lipcowej miesięcznicy ponownie zapowiedzieli prawnicy związani z Okręgową Radą Adwokacką. Osoby “legitymowane” lub zatrzymane będą mogły na bieżąco dzwonić do rzecznika Rady adw. Mikołaja Fertaka (+48 503 723 143).

A po zakończeniu demonstracji “legitymowani” mogą złożyć na policjantów zażalenie do prokuratury lub skargę do sądu. Taką skargę miesiąc temu złożyła Ewa Siedlecka.



Stoczniowcy i kibole

“Jeżeli on chce konfrontacji, to będzie ją miał. To nie policja wyniesie go z Krakowskiego Przedmieścia, a stoczniowcy” – groził Wałęsie w rozmowie z wp.pl Karol Guzikiewicz, działacz „Solidarności” ze Stoczni Gdańsk i zarazem członek PiS. Choć Wałęsy na miesięcznicy jednak nie będzie, Guzikiewicz nie wycofał jeszcze swoich zapowiedzi. Według informacji Piotra Pytlakowskiego z “Polityki” do Warszawy ma przyjechać ok. 150 stoczniowców. Nie wiadomo, czy naprawdę planują wynoszenie kogokolwiek, ale z pewnością podgrzeją atmosferę.

Pytlakowski przytacza też doniesienia o tym, że “toczą się tajne negocjacje” z kibolami Arki Gdynia, którzy mieliby wesprzeć stoczniowców w pacyfikowaniu blokady, a także “sygnały” z Wrocławia, według których ma do nich dołączyć ks. Jacek Międlar z grupą ONR-owców. Międlar zdementował tę informację na swoim kanale na YouTube.

Wszechobecni podczas miesięcznic policjanci raczej nie będą bezczynnie przyglądać się biciu Obywateli RP, ale jeśli  rozproszą się po całej ulicy, trudno będzie zapewnić im bezpieczeństwo.

Przeszkadzanie w zgromadzeniu to wykroczenie

Obywatele RP zachęcają do zablokowania pochodu Marszu Pamięci, choć jest to naruszanie przepisów kodeksu wykroczeń. Przeszkadzania we wszelkich zgromadzeniach zakazuje art. 52 par. 2 k.w. (wpisany do niego jeszcze przed kadencją PiS): “Kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, (…) podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”. Obywatele RP świadomie łamią ten przepis, uznając, że takie naruszenie prawa jest uzasadnioną formą sprzeciwu wobec nowelizacji prawa o zgromadzeniach, mającej uniemożliwić organizowanie kontrmanifestacji smoleńskich.

Dzięki prawnikom z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka udało się wykorzystać lukę w ustawie, która pozwala na organizację legalnej manifestacji w tzw. trybie uproszczonym. W maju, czerwcu i także w lipcu z tej możliwości skorzystały dwie organizacje: stowarzyszenie TAMA, które protestuje na skwerze Hoovera i Obywatele Solidarni w Akcji, którzy stoją przy Kordegardzie na Krakowskim Przedmieściu i na placu ks. Twardowskiego u wylotu Karowej.

Obywatele RP świadomie nie korzystają z tej luki. Blokadę uznają za skuteczniejszą w walce o dwa przyświecające im cele:

  • zniesienie niekonstytucyjnych ich zdaniem przepisów prawa o zgromadzeniach, dających pierwszeństwo zgromadzeniom cyklicznym (np. miesięcznicom smoleńskim) i uniemożliwiającym organizację kontrmanifestacji w odległości mniejszej niż 100 metrów;
  • wstrzymanie ekshumacji tych ofiar katastrofy smoleńskiej, których rodziny przeciwko temu protestują i danie im możliwości odwołania się do sądu.

“Uważamy, że nasza konsekwentna obecność co miesiąc na Krakowskim Przedmieściu jest nie tylko jedynym skutecznym środkiem nacisku, ale jest również środkiem wystarczającym” – napisali w oświadczeniu zapowiadającym kontrmiesięcznicę 10 lipca.


Podchodzimy najbliżej barierek. Dla Was.
Wesprzyj OKO, byśmy mogli działać dalej.

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press