Mądry PiS po szkodzie. Joachim Brudziński zwrócił się do premiera Morawieckiego z prośbą o powołanie zespołu ds. przeciwdziałania faszyzmowi. Tymczasem Prawo i Sprawiedliwość od czasu dojścia do władzy systematycznie rozmontowuje system zwalczania dyskryminacji i przestępstw z nienawiści

Walka z faszyzmem i przestępstwami z nienawiści to słuszna idea, a inicjatywa ministra spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego byłaby godna pochwały – gdyby nie, to że bardzo podobna instytucja, czyli Rada ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej została… rozwiązana w kwietniu 2016 przez premier Szydło.

Czym miałaby się zajmować nowa instytucja? Według komunikatu MSWiA, Międzyresortowy Zespół o bardzo długiej i skomplikowanej nazwie („do Spraw Przeciwdziałania Propagowaniu Faszyzmu i Innych Ustrojów Totalitarnych oraz Przestępstwom Inspirowanym Nienawiścią na Tle Różnic Narodowościowych, Etnicznych, Rasowych, Wyznaniowych albo ze względu na Bezwyznaniowość”) miałby „wypracować założenia zmian obowiązujących przepisów, które pozwolą na skuteczniejszą walkę z przestępstwami polegającymi na publicznym propagowaniu faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych oraz nawoływaniu do nienawiści”.

W zespole oprócz przedstawicieli MSWiA znajdą się reprezentanci ministerstw sprawiedliwości, MSZ, Ministerstwa Kultury, Policji, Straży Granicznej, ABW i Prokuratora Krajowego. MSWiA enigmatycznie ogłasza w komunikacie, że „według projektu w pracach Zespołu mogą brać udział również przedstawiciele organizacji pozarządowych, które zajmują się ochroną praw człowieka”.

Likwidacja Rady ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej

Podobna instytucja już istniała i została przez PiS zlikwidowana – chodzi o Radę ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, którą w kwietniu 2016 rozwiązała premier Szydło. Stworzono ją w 2013 roku przy Ministerstwie Cyfryzacji, a jej celem była koordynacja pracy wszystkich instytucji publicznych działających na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji i przestępstwom z nienawiści. Jej powołanie doceniły instytucje międzynarodowe, tj. Komitet Przeciwko Torturom czy Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zwracał uwagę, że do likwidacji Rady doszło w czasie kryzysu migracyjnego i rosnącej niechęci, a nawet wrogości społeczeństwa polskiego wobec osób o innym pochodzeniu etnicznym, narodowym czy wyznającym inną religię. W wystąpieniu do premier Beaty Szydło pisał: „Decyzja o rozwiązaniu Rady wydaje się  niezrozumiała i może zostać negatywnie odebrana również na forum międzynarodowym. Obowiązkiem państwa jest zapewnienie odpowiednich środków ochrony prawnej i skutecznego zapobiegania wszelkim formom dyskryminacji, badanie źródeł tego zjawiska i właściwe gromadzenie danych. Odnosi się on także do mowy i przestępstw z nienawiści, które zdają się być narastającym w naszym kraju problemem wymagającym kompleksowych działań wielu instytucji.

Podejmowane w ramach prac Rady inicjatywy, jak projekt utworzenia repozytorium raportów i danych statystycznych związanych z mową nienawiści oraz opracowania definicji terminów związanych z mową nienawiści, przyczyniały się do poprawy efektywności podejmowanych w tym obszarze działań”.

Manipulacja danymi

Teraz jest już niestety trochę późno. W ostatnich dwóch latach PiS dokonało niemożliwego – przekonało obywateli kraju, gdzie cudzoziemcy stanowią 0,3 proc. społeczeństwa, że „obcy” stanowią dla nich śmiertelne zagrożenie.

Kampania strachu przed „uchodźcami” i „obcymi”, którą PiS napędza od czasu wyborów w 2015 r., a także przyzwolenie na nacjonalistyczną i rasistowską narrację (np. podczas Marszu Niepodległości) przynosi efekty. Nie tylko w badaniach postaw, ale także w aktach fizycznej przemocy na tle ksenofobicznym i rasistowskim – jak pokazuje m.in. najnowszy raport Prokuratury Krajowej dotyczący „przestępstw popełnionych z pobudek rasistowskich, antysemickich lub ksenofobicznych”.

A politycy PiS swoje – powtarzają, że taka przemoc jest zjawiskiem rzadkim i „marginesem marginesów”, jak to ujął w październiku 2016 roku minister Błaszczak. Komentując pobicie 14-letniej Turczynki w styczniu 2018 (sprawca krzyczał „Polska dla Polaków!”), minister Błaszczak ogłosił, że liczba przestępstw z nienawiści spada. Tymczasem jest na odwrót.

W Polsce zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa można zgłosić zarówno na policji, jak i w prokuraturze. Ale to prokuratura prowadzi postępowanie i (w teorii) zleca zadania policji. A więc statystyki policyjne są niepełne: jak można przeczytać na oficjalnej stronie policji, od 2013 gromadzone są dane dotyczące tylko postępowań prowadzonych przez policję, a nie – tak jak było wcześniej – także postępowań prowadzonych przez prokuraturę, bez udziału policji.

Minister Błaszczak manipuluje tymi danymi. Na swoim Twitterze napisał: „Totalnych z PO i .N informuję, że w 2015 roku stwierdzono 791 przestępstw z »nienawiści« (art. 119,256 i 257 kk), w 2016 r.-765, a w 2017 r.-726.”

Rzeczywiście, to właśnie dane, które możemy znaleźć w oficjalnych statystykach policji. Ale inny obraz pokazują dane z prokuratury, które są pełniejsze – zazwyczaj zawierają zarówno postępowania prowadzone przez prokuraturę, jak i przez policję. Żeby upewnić się, że tak jest również w tym przypadku, OKO.press pisało i dzwoniło do rzeczniczki Prokuratury Krajowej. Niestety, nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Jedno jest pewne: według danych z prokuratury liczba przestępstw z nienawiści wzrasta. W najnowszym raporcie na ten temat możemy przeczytać: „w odniesieniu do nowych spraw odnotowano ich wzrost we wszystkich regionach, za wyjątkiem regionu białostockiego (…).

W liczbach bezwzględnych i procentowo największy wzrost nowych spraw tej kategorii odnotowano w regionie warszawskim (z 145 do 234) i krakowskim (z 43 do 65)”.

Systematyczne rozmontowywanie systemu walki z rasizmem

Likwidacja Rady to był tylko wierzchołek góry lodowej. OKO.press obszernie opisywało, w jaki sposób PiS rozmontowuje system zwalczania przestępstw z nienawiści i faszyzmu. Przypomnijmy najważniejsze elementy tej strategii

1. W listopadzie 2016 roku ówczesny minister MSWiA Mariusz Błaszczak rozwiązał Zespół ds. Ochrony Praw Człowieka. Jego pracownicy zostali wchłonięci przez inny departament resortu, sam zespół utracił nazwę,  a symbolicznie był to krok wstecz w zakresie widzialności i zwalczania problemu nietolerancji i dyskryminacji. Przez 10 lat Zespół był kluczową rządową komórką ds. walki z rasizmem, antysemityzmem czy homofobią. Zajmował się kontrolą przestrzegania praw człowieka przez policję i Straż Graniczną, a także monitorował przestępstwa z nienawiści:

  • we współpracy z OBWE przygotował i wdrożył program szkoleń dla policjantów – do końca 2015 roku udało się przeszkolić ponad 86 tys. funkcjonariuszy;
  • stworzył specjalny formularz ułatwiający zgłaszanie przestępstw z nienawiści, który okazał się szczególnym udogodnieniem dla obcokrajowców. Zamiast zgłaszać przestępstwa przez konsulaty i ambasady mogli bezpośrednio raportować sprawy na policję.

2. W czerwcu 2016 roku MSWiA wycofało podręcznik dla policjantów do rozpoznawania przestępstw motywowanych nienawiścią i dyskryminacją uznając go za „zideologizowany”. Wiceminister Jarosław Zieliński, odpowiedzialny za policję, tłumaczył, że podręcznik uczył funkcjonariuszy nienawiści… do środowisk prawicowych! MSWiA decyzję podjęło po interpelacji posła Adama Andruszkiewicza, prezesa Młodzieży Wszechpolskiej, któremu nie podobało się, że symbol falangi znalazł się na liście symboli nienawiści.

3. W styczniu 2017 roku organizacje pozarządowe alarmowały, że rząd obcina też pieniądze na szkolenia dla policjantów i służb z zakresu rozpoznawania i przeciwdziałania przestępstwom z nienawiści. Nie dysponują dokładnymi danymi, ale twierdzą, że w 2016 roku konkursów na realizację podobnych zadań przez ekspertów z organizacji pozarządowych było znacznie mniej niż w poprzednich latach.

Trudno po tym wszystkim uwierzyć, że nowa inicjatywa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych to coś więcej niż zabieg propagandowy, by uspokoić opinię w kraju i obserwatorów zagranicznych. Jednak sprawa jest poważna, więc OKO.press życzy nowemu zespołowi powodzenia.


Absolwentka studiów europejskich na King’s College w Londynie i stosunków międzynarodowych na Sciences Po w Paryżu. Współzałożycielka inicjatywy Dobrowolki, pomagającej uchodźcom na Bałkanach i Refugees Welcome, programu integracyjnego dla uchodźców w Polsce.
W OKO.press pisze o służbie zdrowia, uchodźcach i sytuacji Polski w Unii Europejskiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym