Z ministry Zalewskiej udało się wyciągnąć, że Polacy byli „współodpowiedzialni” za zbrodnię w Jedwabnem w lipcu 1941 r. To już bliżej prawdy niż poprzednio, ale nadal za mało


Rzeczywiście musimy z bólem powiedzieć, że była to współodpowiedzialność Polaków, ale współodpowiedzialność w kraju...

Anna Zalewska, Rozmowa z Robertem Mazurkiem w RMF FM, cyt. za wyborcza.pl - 07/09/2016

fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Gazeta


Półprawda. Współodpowiedzialni to za mało.


Ministra Zalewska ma okropny problem z historią – a ściślej z tym jej fragmentem, który dotyczy zbrodni popełnionych przez Polaków na Żydach.

W lipcu 2016 r. „Oko” nagrodziło ministrę pałą z historii. Wówczas na pytania Moniki Olejnik o to, kto w Jedwabnem w lipcu 1941 r. spalił Żydów w stodole, ministra odpowiedziała, że „nie jest od wyrażania opinii”. Twierdzenie, że zrobili to Polacy, nazwała „opinią powtarzaną za panem Grossem”.



Prawda nadal z trudem przechodzi ministrze edukacji przez gardło. 7 września 2016 próbował ją z niej wyciągnąć publicysta Robert Mazurek. Ich wymianę zdań relacjonuje portal wyborcza.pl. Ministra uciekała od odpowiedzi, opowiadała o kontekście okupowanego kraju – i konsekwentnie nie odpowiadała wprost.

Mazurek: – Dobrze, kontekst pani narysowała. To kto zabił Żydów w Jedwabnem?

Zalewska: – Rzeczywiście musimy z bólem powiedzieć, że była to współodpowiedzialność Polaków, ale współodpowiedzialność w kraju….

Mazurek: – Ale współodpowiedzialność czy sprawstwo? (…) Ale ktoś jednak tak naprawdę musiał tę stodołę podpalić. I pani nadal nie wie kto. IPN wie, prezydent wie – minister edukacji nie wie?

Zalewska: Ale oczywiście, że tak, i mówimy o tym, że nie należy tych miejsc, tych sytuacji traktować jako jedynego źródła wiedzy o zachowaniu się Polaków w stosunku do Żydów. Przypominam o tym, że Państwo Podziemne karało za mordowanie Żydów. W związku z tym mówmy o udziale Polaków w dramatach i pogromach, ale mówmy w kontekście historycznym.

Ministra Zalewska zgodziła się na użycie słowa „współodpowiedzialność”. To bliżej historycznej prawdy, ale nadal nieściśle.

Przypomnijmy ustalenia historyków.

We wstępie do dwutomowego opracowania dokumentów o zbrodni w Jedwabnem historyk prof. Paweł Machcewicz pisał:

„Z zeznań świadków wynika, że na rynku w Jedwabnem 10 lipca «była masa ludzi». Część zebranych pilnowała Żydów na rynku. Nie wiadomo, czy utworzyli kordon, chwytając się za ręce, tak jak w innych miejscowościach. Wykonawcami zbrodni, jako sprawcy w ścisłym znaczeniu, byli polscy mieszkańcy Jedwabnego i okolic – mężczyźni w liczbie co najmniej 40”.

Niemcy byli obecni w Jedwabnem i według niektórych świadków wydawali rozkazy. Żydów mordowali jednak Polacy.

Według IPN w tym samym czasie doszło do podobnych zbrodni w 23 innych miejscowościach. Były to: Bielsk Podlaski (wieś Pilki), Choroszcz, Czyżew, Goniądz, Grajewo, Jasionówka, Jedwabne, Kleszczele, Knyszyn, Kolno, Kuźnica, Narewka, Piątnica, Radziłów, Rajgród, Sokoły, Stawiski, Suchowola, Szczuczyn, Trzcianne, Tykocin, Wasilków, Wąsosz i Wizna.

Zdaniem „Oka” ministra edukacji nadal nieprecyzyjnie oddała to, co wiadomo o historycznych faktach. Niemcy oczywiście dali przyzwolenie (choćby przez to, że sami mordowali Żydów w okolicy) na popełnienie zbrodni. Jest możliwe, że wydawali rozkazy, chociaż to nie jest pewne. „Sprawcami w ścisłym znaczeniu” – zacytujmy jeszcze raz prof. Machcewicza – byli jednak Polacy.

„Współodpowiedzialność” jest sformułowaniem bardzo ogólnikowym. Ministra nadal, mimo ogromnych wysiłków dziennikarzy, nie jest w stanie wydusić z siebie, kto zabijał w Jedwabnym.

„Oko” docenia jednak postępy w edukacji ministry edukacji. Od lipca do września – w czasie dwóch miesięcy wakacji – znacząco zbliżyła się do prawdy. Dlatego poprawiamy ocenę ministry Zalewskiej z historii z pały na mierny.

Abonament na wolność słowa


Lubisz nas?

Powiedz o tym innym