Strzelając do ptaków wypuszczanych z klatek pod lufy myśliwych, minister Jan Szyszko i inni myśliwi złamali przepisy ustawy o ochronie zwierząt - uważają obrońcy praw zwierząt, którzy złożyli do zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury. Minister twierdzi, że na ptaki polowano "zgodnie z regulaminem". Czy zdecyduje się udowodnić to przed sądem?

W poniedziałek 27 marca 2017 r. Fundacja na Rzecz Prawnej Ochrony Zwierząt i Kontroli Obywatelskiej LEX NOVA oraz Fundacja na Rzecz Ochrony Zwierząt IUS ANIMALIA złożyły zawiadomienie o przestępstwie wraz z wnioskiem o wszczęcie postępowania przygotowawczego w sprawie polowania w Ośrodku Hodowli Zwierzyny (OHZ) w Grodnie. W polowaniu 11 lutego tego roku wzięli udział minister Jan Szyszko, prezes PZŁ Lech Bloch i inni myśliwi. Zabito ponad 400 bażantów. „Po otwarciu klatek podrzucano je do góry prosto pod lufy myśliwych. Jak żywe skrzydlate rzutki” – napisała w komunikacie prasowym Dorota Wiland z IUS ANIMALIA.

„Zawiadomienie złożyliśmy z powodu złamania przez myśliwych przepisów ustawy o ochronie zwierząt” – mówi OKO.press Anna Gdula, prezes LEX NOVA.



To nie było polowanie, ale nielegalny ubój

Zdaniem obydwu organizacji wydarzeń z 11 lutego nie można uznać za polowanie, ponieważ nie strzelano do zwierząt w stanie wolnym, ale wyhodowanych w OHZ.  „Nie były one w związku z tym zwierzętami dzikimi i nie stanowiły własności Skarbu Państwa. Zatem zgodnie z prawem łowieckim nie spełniały definicji zwierzyny łownej, na którą można polować” – pisze w komunikacie prasowym Anna Gdula z LEX NOVA.

Z kolei przepisy ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt (art. 2 pkt 1) kwalifikują bażanta jako drób. A w przypadku uboju drobiu zastosowanie znajdują przepisy ustawy o ochronie zwierząt (art. 33 i 34), zgodnie z którymi uśmiercane zwierzę musi zostać uprzednio ogłuszone. I to w taki sposób, by było nieświadome aż do śmierci – po to, by oszczędzić mu męki.

„Ptaki zabito strzelając do nich amunicją śrutową. Były świadome, kiedy je raniono i umierały. A więc cierpiały. Dlatego sposób ich uśmiercenia był niezgodny z przepisami ustawy o ochronie zwierząt”

– mówi OKO.press Gdula.



Szyszko ma szansę udowodnić swoją niewinność

Sytuacja prawna jest bardzo szczególna, ponieważ zawiadomienie wskazuje na urzędującego ministra jako jedną z osób, które dopuściły się przestępstwa. A Jana Szyszkę, który na stanowisko ministra został powołany z funkcji posła, chroni immunitet parlamentarny. Sam minister w oświadczeniu w sprawie polowania z 9 marca tego roku zaznaczył, że na ptaki polowano „zgodnie z regulaminem”.

„Skoro minister Szyszko twierdzi, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, to powinien czuć się bezpieczny i zrezygnować z immunitetu, by oczyścić się ze stawianego mu zarzutu”

– mówi OKO.press Gdula.

Taką możliwość dają przepisy ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Szyszko musi tylko wystąpić o zgodę – za pośrednictwem Prokuratora Generalnego – do Sejmu o pociągniecie go do odpowiedzialności karnej (art. 6a i 7b). Jeśli Sejm takową wyrazi, to immunitet – ale tylko w konkretnej sprawie – jest uchylany (art. 8 ust. 5).

Naruszenie przepisów, do jakiego doszło 11 lutego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat dwóch.


Abonament na wolność słowa

Dziennikarz i publicysta. Członek zespołu redakcyjnego „Dzikiego Życia”. Jeśli czegoś nie pisze lub nie czyta, to najpewniej siedzi gdzieś w lesie. Instruktor sztuki przetrwania.
W OKO.press pisze o ekologii (w tym o działalności min. Szyszki) i dokonaniach komisji smoleńskiej.


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym