0:00
Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
18 listopada 2021

Minister znalazł winnego inflacji: to Timmermans i UE. Kompletna bzdura

W rządzie trwają poszukiwania winnego obecnej inflacji. Bo chociaż przyczyny są złożone, to rząd boi się gniewu Polaków. Minister Michał Wójcik z Solidarnej Polski winnego znalazł: to Frans Timmermans i system handlu uprawnieniami do emisji CO2

Wydrukuj

Inflacja politycznym problemem? Ale to nie nasza wina! Michał Wójcik, minister w Kancelarii Premiera już wie, dlaczego ceny rosną. W Radiu Zet 18 listopada powiedział:

„Wiem, dlaczego takie ceny są w Polsce i Europie.

Drożyzna jest wynikiem między innymi działań pana Timmermansa, który swój zielony ład próbuje wprowadzić takim rozwiązaniem jak ETS [Europejski System Handlu Emisjami].
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
Radio Zet,18 listopada 2021

I dodał: A ETS jest na wolnym rynku, więc dzisiaj CO2 kosztuje 60 euro za tonę, a jeszcze rok temu kosztowało 20 euro”.

ETS działa od 2005 roku

To wielopiętrowa bzdura. Wójcik realizuje antyeuropejską agendę swojej partii - Solidarnej Polski, która w koalicjiz PiS współrządzi Polską. Wprost sugeruje, że ETS (Emissions Trading System) – Europejski System Handlu Emisjami – został wprowadzony ostatnio przez Fransa Timmermansa. To nieprawda.

W Unii Europejskiej obowiązuje od 2005 roku. Pierwotnie miał przybliżyć Wspólnotę do wypełnienia zobowiązań protokołu klimatycznego z Kioto. Jego sygnatariusze zobowiązali się do ograniczenia emisji o 5 proc. w 2012 roku w stosunku do stanu z 1990 roku. By to osiągnąć, kraje UE zgodziły się, by Unia wydawała uprawnienia do wypuszczania dwutlenku węgla do atmosfery. Na rynku uprawnień handlują nimi państwa i przedsiębiorstwa.

Nie ma to więc nic wspólnego z najnowszymi pomysłami Komisji Europejskiej, system działa od dawna. Frans Timmermans jest dla rządu jednym z ulubionych symboli złej Unii. W poprzedniej Komisji (2014-2019) zajmował się praworządnością, dlatego rząd PiS miał z nim na pieńku. Dziś Timmermans w Komisji odpowiada za politykę klimatyczną, dlatego łatwo wbić go znowu w rolę złego.

Według najnowszych planów Timmermansa częścią unijnego pakietu ograniczania emisji „Fit for 55” jest rozszerzenie systemu EU ETS o transport morski. System ma objąć też transport lądowy i budownictwo w ramach tzw. „mini-ETS”, czyli bliźniaczego programu, wprowadzanego stopniowo. To jednak wciąż plany, sam ETS działa przecież ponad 15 lat.

Handel emisjami obniża ceny

„ETS nie wpływa na inflację” – tłumaczy dla OKO.press dr Wojciech Paczos z Cardiff University – „ETSy mają zmieniać cenę relatywną aktywności gospodarczych związanych z produkcją CO2, tak aby rynek od CO2 odchodził. Tymczasem inflacja to wzrost poziomu wszystkich cen. To częsty błąd, pomylenie inflacji ze zmianą cen relatywnych.

To mówi teoria, w empirii natomiast okazuje się, że jest jeszcze ciekawiej. ETS nie tylko nie wpływają systematycznie na inflację, ale nawet powodują lekką deflację. Są badania na ten temat: dzieje się tak przez efekty równowagi ogólnej — wzrost cen dóbr wysokoemisyjnych przekłada się na przesunięcia popytu i spadki cen innych dóbr. To jest badanie na długim okresie, dla wielu krajów. To oczywiście nie wyklucza, że dzisiaj, chwilowo, wzrost cen uprawnień wzmacnia odczyty inflacyjne w Polsce. Tylko że to efekt tymczasowy.”

Oznacza to w skrócie, że handel emisjami może wpływać nawet na spadek cen.

W jednym tylko Wójcik jest blisko prawdy. Rok temu prawa do emisji tony CO2 nie kosztowały 20 euro, a około 27 euro, a dziś 67 euro. Ostatni raz poniżej 20 euro cena spadła w maju 2020 roku. Ale ten nagły wzrost w 2021 roku nie przekłada się jeszcze na wyższe ceny prądu w gospodarstwach domowych. W systemie, gdzie ceny kontroluje Urząd Regulacji Energetyki, ceny zmieniają raz w roku.

Przyczyny inflacji

Co w takim razie najmocniej wpływa na obecną inflację?

Dr Paczos: „Dzisiaj główne przyczyny inflacji widzę tak:

  1. Globalne problemy podażowe - jest to czynnik tymczasowy i w ciągu 2022 jego wpływ na inflację powinien wygasnąć.
  2. Odłożony popyt konsumpcyjny po pandemii - inflacja jest w pewnym sensie kosztem działań ratunkowych.
  3. Wzrost oczekiwań inflacyjnych - najtrudniej go zmierzyć i jest najbardziej niebezpieczny. Zapalnikiem są poprzednie dwa czynniki, a katalizatorem spadające zaufanie do NBP wynikające z jego dramatycznie nieprofesjonalnej komunikacji i istotnych błędów o których mówiłem wcześniej dla OKO.press. Nie mamy pewności jak silnie obecnie działa ten kanał, ale ryzyko jego utrwalenia oceniam wysoko”.

Według dr. Macieja Bukowskiego, ekonomisty z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, prezesa think tanku WiseEuropa, najważniejszym czynnikiem zwiększającym inflację są programy pomocowe dla gospodarki w kryzysie 2020 roku i zbyt dużo bezzwrotnej pomocy dla firm.

Przychylny PiS prof. Witold Modzelewski o przyczynach inflacji mówił dla Polskiego Radia: „W pewnym etapie sprawcą był koronawirus i ratowanie firm za pomocą tarcz. To, że te pieniądze wyemitowano w gigantycznej skali, spowodowało, że stworzył się z tego dodatkowy czynnik popytowy. To zjawisko jednak już się wyczerpało. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że obecnie okazało się, że mamy eksplozję cen surowców. Te czynniki są teraz najważniejsze”.

O Unii i systemie handlu emisjami CO2 eksperci nie wspominają ani słowem.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne