„Czy OKO.press zdaje sobie sprawę, jaką spiralę nienawiści rozkręca wobec pana ministra?” - pyta rzecznik resortu Aleksander Brzózka w reakcji na nasz tekst „Wiceminister środowiska: Ekolodzy są wrogami chrześcijaństwa". Twierdzi, że Sławomir Mazurek tak nie uważa. Minister powinien ostrożniej formułować swoje twierdzenia o "głównym nurcie ekologii"

Ministerstwo Środowiska zbulwersowało się naszym artykułem „Wiceminister środowiska: Ekolodzy są wrogami chrześcijaństwa” i zarzuciło OKO.press, że podaliśmy fake newsa.

Przypomnijmy, że tym tekście analizowaliśmy wypowiedzi wiceministra Sławomira Mazurka z wywiadu „Troska o wspólny dom”, który został opublikowany w Tygodniku „Sieci”. Ponieważ polityk występuje jako przedstawiciel ministerstwa, to rozmowa daje wgląd w „filozofię”, którą  kieruje się ten resort.

Dowiedzieliśmy się od wiceministra, że człowiek to istota szczególna, bo m.in. jako jedyna zdolna do tworzenia kultury. Jest stworzoną przez Boga „koroną stworzenia” – „ogrodnikiem”, który powinien wziąć na siebie „odpowiedzialność za przyrodę”. I że na tym polega prawdziwa, oparta na chrześcijaństwie, ekologia.

Przeciwko niej występuje dziś rzekomo „ekologia lewicowa”, czyli „dominujący nurt ekologii”. Nie tylko rzekomo oskarża ona chrześcijaństwo o niszczenie przyrody, ale też uważa przyrodę za ważniejszą od człowieka, którego ma za szkodnika.

Taka ekologia bywa – twierdzi wiceminister Mazurek – podszyta hipokryzją i nieczystymi intencjami, bo „często za szczytnymi hasłami ekologicznymi stoją konkretne grupy interesów”. Dlatego też „ekologia jest wykorzystywana do ataków na Polskę z powodów ideologicznych”.

„Tytuł artykułu na portalu oko.press nie ma nic wspólnego z prawdą; takie słowa ministra w wywiadzie nie padły. Tytuł jest nadinterpretacją. Czy dziennikarze portalu zdają sobie sprawę z tego, jaką spiralę nienawiści rozkręcają wobec pana ministra? Minister skupiał się na ekologii i jej wymiarze chrześcijańskim” – powiedział w TVP.info Aleksander Brzózka, rzecznik prasowy resortu środowiska.

Nie zgadzamy się, że tytuł artykułu wprowadza czytelników w błąd – w naszej ocenie jest trafną interpretację wywodu wiceministra Mazurka we wspomnianym wywiadzie.

Dlaczego? Wyjaśniamy niżej.

Uprawniona interpretacja

Zdaniem rzecznika resortu środowiska Aleksandra Brzózki, tytuł naszego artykułu nie ma nic wspólnego z prawdą – i jest nadinterpretacją – bo takie słowa ministra w wywiadzie nie padły. To prawda, że wiceminister Mazurek słów „ekolodzy są wrogami chrześcijaństwa” w wywiadzie nie wypowiedział, ale my tego sformułowania w tytule nie użyliśmy jako cytatu.

Jednak takie podsumowujące przedstawienie poglądów wiceministra jest uprawnione na podstawie jego wypowiedzi na temat – jak sam to nazwał – „dominującego dziś nurtu ekologii”.

Wywiad rozpoczyna wiceminister od rozważań znaczenia słowa „ekologia”. „Dominujący dziś publicznie nurt ekologii cierpi na coś, co nazwałbym błędem antropologicznym. W tej wizji przyroda jest ważniejsza od człowieka. Tymczasem w naszej cywilizacji, która wyrosła na fundamencie Biblii, to człowiek jest koroną stworzenia” – mówi Mazurek.

Ten „dominujący nurt ekologii” identyfikuje z szeroko rozumianą lewicą. Z wywiadu można wywnioskować, że według niego należą do tego nurtu to np. ci, którzy sprzeciwiali się „aktywnej ochronie drzewostanu poprzez usunięcie chorych drzew”, co zapewne jest eufemizmem masowej wycinki w Puszczy Białowieskiej.

Przez cały wywiad powtarzają się wypowiedzi mówiące, że owa dominująca dziś ekologia stoi w opozycji do tradycji biblijnej i chrześcijaństwa.

Nie tylko nie uznaje człowieka za koronę stworzenia i za „ogrodnika” świata przyrody, ale – jak mówi wiceminister – widzi w nim „szkodnika” i „niepożądany element, który należy wyeliminować jako zagrożenie”.

Ale kluczowy moment rozmowy dla rozważanej tu kwestii pojawia się, gdy prowadzący wywiad mówi (przytaczamy w całości):

„Pojawiają się jednak oskarżenia pod adresem chrześcijaństwa o odpowiedzialność za spowodowanie kryzysu ekologicznego. W Księdze Rodzaju Bóg mówi bowiem do prarodziców w ogrodzie Eden: ‚Czyńcie sobie ziemię poddaną’. Krytycy tego przekazu biblijnego utrzymują, że jest on zachętą do bezwzględnego eksploatowania przyrody”.

Mazurek odpowiada (również przytaczamy w całości): „Oczywiście, gdy w wielu miejscach mamy do czynienia z dramatyczną degradacją i niszczeniem środowiska naszej planety, pojawia się silna pokusa wyznaczenia kandydatów na winnych tego zjawiska i procesów.

Nic dziwnego, że radykalne ruchy lewicowe skwapliwie z tego korzystają – przypisywanie chrześcijaństwu odpowiedzialności za różnego rodzaju kryzysy nie tylko pozwala im na ustawienie się w pozycji rzekomej moralnej wyższości, ale też – pamiętajmy – jest też całkowicie zbieżne z tradycyjnymi celami politycznymi lewicy sięgającymi samych jej początków.

Rola rzeczywistych sprawców i mechanizmów kryzysu schodzi tu często całkowicie z pola widzenia”.

Innymi słowy, lewica – z którą Mazurek utożsamia „dominujący dziś nurt ekologii” – nie tylko oskarża chrześcijaństwo o wywołanie kryzysu ekologicznego, bo pozwala to jej poczuć się moralnie lepiej, ale czyni to również z powodu jakichś niejasnych „tradycyjnych celów politycznych lewicy”.

I to w sposób, dla którego realne przyczyny tegoż kryzysu nie nie mają często znaczenia – czyli w swojej krytyce jest motywowana niemerytorycznymi racjami i nieczystymi intencjami.

Dlatego biorąc pod uwagę wszystkie powyższe wypowiedzi wiceministra, twierdzimy, że wiceminister Mazurek uważa lewicowy „dominujący dziś nurt ekologii” za wrogi chrześcijaństwu.

To już było

Zresztą głoszenie takich poglądów przez przedstawiciela Ministerstwa Środowiska nie jest niczym nowym, bo przyzwyczaił nas do tego poprzedni minister Jan Szyszko. On również zarzucał ekologom antychrześcijańskość. I posługiwał się takimi samymi argumentami, jakich teraz użył wiceminister Mazurek.

„Nie możemy pozwolić na to, by człowiek traktowany był jako największe zagrożenie dla zasobów przyrodniczych, a najwyższą, jedynie zrozumiałą formą ochrony był zakaz wycinki drzew i zakaz zabijania zwierząt, co kreowane jest ostatnio zarówno przez ruchy satanistyczne, jak też ludzi o wielkim sercu, ale minimalnej wiedzy przyrodniczej” – napisał Szyszko w referacie naukowym, który został odczytany w Zwierzyńcu (woj. lubelskie) na konferencji „Człowiek i przyroda – Roztocze” 31 lipca 2017 r.

Warto może przypomnieć, że ten referat Jana Szyszki odczytał wtedy właśnie wiceminister Sławomir Mazurek.

„OKO.press nakręca spiralę nienawiści”. Serio?

„Czy dziennikarze portalu zdają sobie sprawę z tego, jaką spiralę nienawiści rozkręcają wobec pana ministra?” – zapytał oburzony naszym artykułem rzecznik Brzózka w rozmowie z TVP.info.

Swoje pytanie zilustrował na Twittterze zrzutami ekranu z profilu facebookowego OKO.press:

Po pierwsze, merytoryczna krytyka słów wiceministra – a taka była zawarta w artykule, który wzbudził oburzenie rzecznika resortu – nie jest żadnym „nakręcaniem spirali nienawiści”.

Po drugie, trudno brać odpowiedzialność za nieprzychylne komentarze pod adresem wiceministra Mazurka na naszym profilu. Tego rodzaju wpisy o politykach pojawiają się we wszystkich mediach. Staramy się jak najszybciej je usuwać, ale nie zawsze nadążamy.

Po trzecie, OKO.press wolałoby się nie ścigać z Ministerstwem Środowiska na „nakręcanie spirali nienawiści” przeciwko komukolwiek. Przypominamy tylko, że to właśnie resort był współorganizatorem konferencji „Jeszcze Polska nie zginęła – wieś” w 2017 r., podczas której – w obecności (wtedy) ministra Jana Szyszki – padały takie zdania o ruchu ekologicznym i ekologicznych ideach:

  • „Ta ideologia – i mówię to z całkowitą odpowiedzialnością – jest odmianą zielonego nazizmu. Z tą jedną różnicą względem III Rzeszy Niemieckiej, że nawet jedna rasa ludzka – czyli germańska – już nie ma prawa do dalszego istnienia” (ks. prof. Tadeusz Guz, teolog i filozof);
  • „Ratujmy – jak czyniliśmy to w przeszłości – ludzkość przed starym, ale przebranym z czerwonej na zieloną szatę, komunizmem. Po to, byśmy byli prawdziwie spełnieni i szczęśliwi” (ks. prof. Tadeusz Guz, teolog i filozof);
  • „Środowiska ekologiczne – poza nielicznymi osobami – to swoista międzynarodówka przesiąknięta ideologią lewicową, oparta na fundamencie marksistowskim. I nie jest apolityczna. Ekolodzy wchodzą do polityki różnymi drzwiami, oknami, miejscami” (Temida Stankiewicz-Podhorecka, krytyczka teatralna);
  • „Ideologiczne hordy tzw. opozycji totalnej wespół ze środowiskiem eko-ideologów pospieszyły, by ruszyć z posad bryłę świata i stworzyć nową lewicową antropologię wbrew naturalnemu porządkowi rzeczy. Twór sztuczny, mający konkretne zadanie do spełnienia na drodze budowania nowego porządku świata” (Temida Stankiewicz-Podhorecka, krytyczka teatralna).

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Komentarze

  1. Ivonka Ciepielak

    Coraz czesciej widze (i slysze), ze „chrzescijanski” wymienil dawny „socjalistyczny”
    Dobra zabawa to przemowienia Gomolki i politykow PiS. Jak sie te okreslenia zamieni, niewiele jest roznicy. Moze stad sukces PiS, brzmi znajomo

  2. Momo Olejnik

    @Ivonka Ciepielak – wyborcy PiS boją się tego, co nowe i nieznane. Dlatego podoba im się PRL-bis, bo znają już te przekazy i styl rządzenia. A ta wymiana słów to czysta socjotechnika.
    Dodatkowo irytuje mnie, bardzo ale to bardzo (jak mówi Kaczyński) używanie przez pisowców słowa "chrześcijański". Oni reprezentują odłam kościoła toruńskiego, który i tak ledwo pokrywa się z Kościołem Rzymskokatolickim. A już z chrześcijaństwem mają tyle wspólnego co Kaczyński ze skokami o tyczce (może oglądał na swoim Rubinie*, ale w życiu nie uczestniczył).

    * młodszym wyjaśniam, że Rubin to taki telewizor z czasów, za którymi Jarek tak tęskni 😉

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press