Mateusz Morawiecki wręczył przewodniczącemu Komisji Europejskiej Jean-Claude’owi Junckerowi “Białą księgę”, mającą rozwiać zarzuty KE wobec polskiej “reformy sądownictwa”. Księga jest pełna przekłamań, na które OKO.press odpowie “Czarną księgą” demontażu państwa prawa przez rząd PiS. Na początek odpowiadamy na kłamstwa o “zwiększaniu niezawisłości sędziów”

Premier Morawiecki spotkał się dzisiaj (8 marca 2018) z Jean-Claude’em Junckerem, przewodniczącym Komisji Europejskiej, by porozmawiać o zagrożeniu dla praworządności w Polsce wywołanym przez reformy wymiaru sprawiedliwości: od demontażu Trybunału Konstytucyjnego zapoczątkowanego tuż po wyborach w 2015 roku, po uchwalone w grudniu 2017 roku ustawy pozwalające PiS podporządkować sobie Krajową Radę Sądownictwa i Sąd Najwyższy. To ostatnia ich rozmowa przed 20 marca, taki termin Komisja wyznaczyła Polsce jako ostateczny na wycofanie się ze zmian w KRS, SN, TK i sądach powszechnych.

Po 20 marca powinno odbyć się głosowanie w Radzie Unii Europejskiej, decydujące o uruchomieniu wobec Polski procedury z art. 7 Traktatu o UE, który przewiduje sankcje  za naruszenie podstawowych wartości Unii.

W trakcie spotkania premier Morawiecki nie zadeklarował wycofania się przez Polskę z żadnego elementu reform wymiaru sprawiedliwości. Zamiast tego wręczył Junckerowi 96-stronicowe wyjaśnienia racji polskiego rządu zatytułowane “Biała Księga w sprawie reform polskiego wymiaru sprawiedliwości”. Kancelaria Premiera udostępniła ośmiostronnicowe streszczenie dokumentu („kompendium”), a pełny tekst w wersji polskiej i angielskiej opublikował portal niezalezna.pl.

Choć teoretycznie polski rząd powinien się zabrać już do odkręcania reform, a nie kolejnego ich tłumaczenia, możliwe, że dzięki “Białej księdze” uda mu się odwlec uruchomienie artykułu 7 o kolejne kilka tygodni. Tak czy inaczej, Komisja Europejska zapewne odpowie na zawarte w księdze argumenty, nawet jeśli dobrze już je zna z wcześniejszych negocjacji z Polską.

Zbijanie argumentów polskiego rządu, choć żmudne, nie powinno być trudne. Powtarzają się w niej argumenty, które Komisja zna z odpowiedzi na trzy wydane wcześniej przez nią rekomendacje, a polscy obywatele z przekazów medialnych serwowanych przez polityków PiS.

OKO.press weryfikowało je od początku swojego istnienia, dlatego teraz, w odpowiedzi na rządową “Białą księgę” reformy sądownictwa przygotowujemy “Czarną księgę”, czyli raport o demontażu państwa prawa, który PiS systematycznie przeprowadza od początku swoich rządów. Przypomnimy w niej najważniejsze zagrożenia dla praworządności w Polsce i obnażymy fałsze i manipulacje, z których składa się “Biała księga”.

Zanim powstanie pełen raport, zbijamy jedną z tez “Białej księgi”, wedle której “reforma” PiS ma rzekomo zwiększyć niezawisłość sędziów.

Sędziego nie da się przenieść?

“Biała księga” Morawieckiego przekonuje, że reformy rządu PiS “zwiększą niezawisłość indywidualnych sędziów” i to w dwóch wymiarach. Zewnętrznym, czyli w stosunku do innych władz i wewnętrznym, czyli w relacji do innych przedstawicieli sądownictwa.

Argumentem za zwiększeniem niezależności wewnętrznej ma być dodanie w ustawie o ustroju sądów powszechnych przepisu uniemożliwiającego przeniesienie sędziego do innego wydziału wbrew jego woli.


(..) potencjalny nacisk prezesa sądu czy przewodniczącego wydziału na sędziego zmniejszył się, bo nie istnieje już groźba przeniesienia wbrew woli sędziego, czy nierównomiernego obciążenia pracą.

Mateusz Morawiecki, "Biała Księga" reformy wymiaru sprawiedliwości - 08/03/2018

02.02.2018 Markowa , Muzeum Polakow Ratujacych Zydow podczas II wojny swiatowej im Rodziny Ulmow . Zagraniczni korespondenci podczas spotkania z premierem RP Mateuszem Morawieckim w muzeum . Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Gazeta


Fałsz. Sędziowie mogą być i są przenoszeni z powodów politycznych.


Autorzy “Białej księgi” w jednym miejscu zapewniają, że groźba przeniesienia sędziego wbrew jego woli po zmianie przepisów “już nie istnieje”, ale kilka zdań wcześniej przyznają, że przeniesienie jednak jest możliwe, choć “jedynie w wyjątkowych sytuacjach”. I rzeczywiście, ustawa mówi o trzech wyjątkach (art. 22a par. 4b). Sędzia może być przeniesiony do innego wydziału bez swojej zgody, jeśli:

  1. prezes chce go przenieść do wydziału zajmującego się sprawami tego samego rodzaju (np. z jednego wydziału karnego do drugiego) lub
  2. jeśli na przenosiny nie zgodzi się żaden inny sędzia z danego wydziału,
  3. lub jeśli sędzia przenoszony jest do wydziału ksiąg wieczystych albo wydziału gospodarczego do spraw rejestru zastawów.

O ile pierwszy wyjątek nie wzbudza większych wątpliwości, to dwa pozostałe wyglądają na świetnie skrojone narzędzia do szykanowania nieposłusznych sędziów. Który sędzia samodzielnie zgodziłby się na przykład na przeniesienie z wydziału karnego do wydziału spraw gospodarczych, jeśli przez całą swoją karierę prawniczą specjalizował się w prawie karnym, a prawo gospodarcze zna powierzchownie? Takie przeniesienie oznaczałoby przecież konieczność przebranżowienia – nauki nowej dziedziny prawa, dokształcania się po godzinach, wydłużonej pracy nad poszczególnymi sprawami. Takie przenosiny zaszkodziłyby i sędziemu, i uczestnikom postępowania, w których sprawie będzie sądził. By prezes sądu mógł ukarać w ten sposób niewygodnego sędziego, wystarczy więc, że w danym wydziale karnym nie znajdzie się nikt, kto zechce poświęcić się za kolegę czy koleżankę.

Gdyby ktoś taki się jednak znalazł, zostaje opcja trzecia – bez żadnego powodu prezes sądu może zesłać sędziego do wydziału ksiąg wieczystych albo wydziału gospodarczego do spraw rejestru zastawów, gdzie stanie się zupełnie nieszkodliwy.

O przeniesieniu sędzi Moniki Smagi-Leśniewskiej właśnie z wydziału karnego do cywilnego, a następnie gospodarczego w poznańskim Sądzie Okręgowym zdecydowały jego władze w maju 2017 roku. Stało się to tuż po tym, jak sędzia odmówiła prokuraturze aresztowania Józefa Piniora. Oficjalnie powodem były braki kadrowe w tych wydziałach i krótki staż sędzi (14 lat). Na szczęście sędzia Smaga-Leśniewska skutecznie odwołała się od tej decyzji do kolegium sądu apelacyjnego, który zauważył, że w sąsiednim wydziale karnym był sędzia z krótszym od niej stażem.

Po reformie PiS też będzie można się odwoływać, ale nie ma gwarancji, że sędziowie wyższych instancji wykażą się odwagą, konieczną do zakwestionowania decyzji prezesa ustanowionego przez Zbigniewa Ziobrę. Bo przenosiny do innego wydziału do nie jedyne narzędzie wpływu na sędziów, które “reformy PiS” dają prezesom sądów: mogą także ograniczać sędziom dodatki funkcyjne, mają też wpływ na ich ocenę pracy, a więc na rozwój kariery i poziom zarobków, mogą też wnioskować o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.

Jeszcze więcej sposobów na szykanowanie sędziów ma minister-prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

Co Ziobro może zrobić prezesowi

Zmiany w ustawie o ustroju sądów powszechnych z lipca 2017 roku dały ministrowi sprawiedliwości prawo do dowolnego wymieniania prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych przez pół roku po wejściu w życie ustawy. Według wyliczeń “Wyborczej” zdążył w tym czasie usunąć prezesów w co szóstym, a nowe osoby powołać w co czwartym sądzie. To jednak nie koniec czystki. Ustawa pozwala mu wciąż na wymianę prezesa jeśli stwierdzi, że wykazuje się “niską efektywnością” albo “uporczywie nie wywiązuje się z obowiązków”. A to kryteria tak nieostre, że w praktyce będzie mógł wymienić każdego w dowolnym momencie. Potrzebuje na to zgody ⅔ składu Krajowej Rady Sądownictwa, ale tę już przejął PiS. Z 25 osób zasiadających w KRS niezależne od PiS są już co najwyżej cztery: prezesi Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, poseł PO Borys Budka i poseł Kukiz’15 Tomasz Rzymkowski.

Minister Ziobro ma więc władzę nad zawodowym losem prezesów sądów, a prezesi nad losem poszczególnych sędziów. To oczywiste zagrożenie dla niezawisłości sędziowskiej. “Biała księga” Morawieckiego próbuje jednak przekonać Komisję Europejską, że czarne jest białe, a białe – czarne. Jej autorzy rozumują tak:

Ponieważ przewodniczący wydziałów powoływani są przez prezesów sądów, a prezesi – przez Ministra Sprawiedliwości, zwiększenie podatności indywidualnych sędziów na potencjalne naciski ze strony administracji sądowej przekłada się również na większą niezawisłość od władzy wykonawczej. Gdyby celem zmian było uzyskanie wpływu na to jakie orzeczenia zapadają w konkretnych sprawach, taka reforma nie miałaby sensu”.

Sensu te tłumaczenia rządu PiS nie mają. Komisja Europejska nie da się na to nabrać.



Tym bardziej, że jeszcze poważniejszym zagrożeniem dla niezawisłości sędziowskiej będzie powstanie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, którą w całości obsadzi nowa, podporządkowana PiS-owi KRS. Postępowania przed nią, prowadzące nawet do wykluczenia prawników z zawodu, będzie mógł wszczynać sam Zbigniew Ziobro i wybrani przez niego ludzie. Ziobro jako minister sprawiedliwości ma też możliwość arbitralnego cofania delegacji sędziów do sądów innych niż te, do których ich powołano, a jako prokurator generalny – nasyłana na sędziów śledczych. Co najmniej kilkoro sędziów już tego doświadczyło. O tym wszystkim jednak “Biała księga” nie wspomina.

Dziennikarz, filozof. Od 2016 roku związany z OKO.press. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Za jeden z reportaży był nominowany do kilku nagród dziennikarskich. W OKO.press pisze o prawie.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym