Zamiast podziękować Unii Europejskiej, która sfinansowała 85 proc. budowy tunelu w Świnoujściu premier twierdzi, że pomoc unijna ("jakaś część finansowania") nie jest wcale niezbędna, bo państwo ma "zabezpieczone własne środki". I dowodzi, że podpisanie umowy przełamuje imposybilizm rządów PO-PSL, choć to poprzedni rząd załatwił finansowanie z UE

Przemawiając  w centrum Świnoujścia na uroczystości z okazji podpisania umów na budowę tunelu łączącego wyspy Uznam i Wolin 16 września premier powiedział („jako ciekawostkę”):

„Byliśmy gotowi rok temu, w przypadku, gdyby okazało się, że z jakichś względów przekonanie Unii Europejskiej co do włączenia części środków do budowy tego tunelu jest niemożliwe, mieliśmy również i mamy cały czas zabezpieczone środki z budżetu centralnego. Bo państwo polskie wierzy w konieczność integralności całego państwa”.

W tej „ciekawostce” premier przedstawia finansowanie ze strony Unii Europejskiej jako:

  • niepewne, uzależnione od „różnych względów”;
  • niekonieczne (bo są „zabezpieczone” środki polskie);
  • niewielkie (jakaś „część”).

Deklaracja, że rząd ma zabezpieczone środki na tunel jest tym bardziej wątpliwa, że pozostałe 15 proc. inwestycji pokryło miasto Świnoujście.

Premier nie zdobył się też na podziękowanie, czy choćby jedno miłe słowo pod adresem Unii Europejskiej.

Tymczasem w kosztach budowy tunelu środki unijne stanowią aż 85 proc. Wartość inwestycji to 913 mln zł, a dofinansowanie unijne z Programu Infrastruktury i Środowiska na lata 2014-2020 wynosi 776 mln zł.

Pomoc Unii Europejskiej nie pasuje jednak do narracji, jaką przedstawił Morawiecki. Składała się z trzech wątków: polityki historycznej, dezawuowania III RP na użytek wyborczy oraz rozbudzania narodowej dumy z państwa.

Tunel jako odpowiedź (po 79 latach) na napaść Związku Sowieckiego

Premier podzielił się zdumiewającym i nieco makabrycznym skojarzeniem:

„Dzisiaj jest smutna i symboliczna data w historii Polski – 17 września – kiedy Związek Sowiecki napadł w ślad za Niemcami hitlerowskimi na Polskę”.

 To „symboliczna data rozdarcia Polski”. Receptą na to rozdarcie jest inwestycja infrastrukturalna.

„Ale ten ruch, który dzisiaj przeprowadzamy, jest działaniem odwrotnym, jest działaniem właśnie scalania Polski, jest działaniem, które ma doprowadzić do tego, żeby rzeczywiście Polska była jedna, żeby była połączona drogami”.

W ten sposób Morawiecki odfajkował obowiązek prowadzenia polityki historycznej i z właściwą sobie przesadą i patosem uwznioślił budowę drogi i tunelu.

Tunel jako dowód na imposybilizm III RP

„Będziemy pilnować każdego dnia, żeby tunel za cztery lata został rzeczywiście otwarty, żeby to połączenie okazało się faktem, żeby przełamać coś, co było charakterystyczną cechą wielu lat poprzednich, tę niemożność, imposybilizm” – powiedział Morawiecki, choć to za czasów rządów PO-PSL, wiosną 2014 roku, inwestycja została wpisana do rządowej „Strategii Rozwoju Transportu do roku 2020 (z perspektywą do roku 2030)”, a to umożliwiło przeznaczenie na nią tak znacznych środków z pomocy unijnej.

Morawiecki użył tu ulubionego terminu Jarosława Kaczyńskiego, który polska prawica przejęła od Carla Schmidta, filozofa polityki, przewodniczacego Związku Prawników Narodowo-Socjalistycznych w latach 1933-36, który dostarczył ideowej amunicji Hitlerowi, choć potem poszedł w polityczną odstawkę.

Schmidt wyrażał przekonanie, że władza wykonawcza i ustawodawcza nie mogą być krępowane przez legislaturę i rozwijał teorię decyzjonizmu. Jego zdaniem, „wszelkie prawo jest prawem sytuacyjnym. Suweren (czyli silna władza, która musi być podstawą państwa) „ma monopol ostatecznej decyzji. W tym zawiera się istota suwerenności państwowej, która powinna być dokładnie zdefiniowana, w perspektywie prawniczej, nie jako monopol przymusu i panowania, lecz jako monopol decyzji”.

Głównym sposobem przełamywania imposybilizmu przez władze PiS jest podważanie trójpodziału władz, czego faktycznie poprzednicy nie robili szanując reguły państwa prawa. Świnoujski tunel nie wpisuje się w imposybilizm poprzedniej władzy, wręcz przeciwnie.

Tunel jako polski (czyli PiS-owski) triumf

„Wierzę, że przez takie inwestycje jak ta nie tylko będziemy sklejać Polskę w wymiarze materialnym, infrastrukturalnym, symbolicznym, międzyludzkim, ale pokażemy też, na co stać Polskę w wymiarze rozwojowym i gospodarczym”.

„Feniks czy mówiąc po pomorsku gryf odradza się z popiołów”.

Faktycznie w heraldyce pomorskiej gryf pojawia się często, co wiąże się z panowaniem na tych terenach pomorskiej dynastii Grifitów. Morawiecki gotów zaprząc nawet dość akcydentalnie związaną z Polską zachodniopomorską prahistorię do propagowania swojej wizji kraju, który dzięki jego rządom czeka świetlana przyszłość.


Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym