Prawa autorskie: AFPAFP
09 października 2022

Most krymski w ogniu pytań. Co spowodowało wybuch i kto za tym stoi?

Rosja uruchomiła już ruch na zniszczonym częściowo moście krymskim: jadą nim samochody osobowe i pociągi. Wciąż nie wiadomo, czy za eksplozją stoi Ukraina, czy zaplanowano ją w samej Rosji. Jest kilka hipotez i wersja już oficjalna, "bułgarska"

AKTUALIZACJA. Po 21.00 w niedzielę, 9 października, na stronie prezydenta Rosji pojawił się zapis jego rozmowy z szefem Komitetu Śledczego FR Aleksandrem Bastrykinem. To najnowsza i już zdaje się oficjalna rosyjska wersja zamachu na most krymski, do którego doszło w sobotę 8 października 2022 ok. 06:00 rano.

Putin już wie: ciężarówka jechała z Bułgarii

Co Bastrykin powiedział Putinowi:

"Przesłuchano wielu świadków, rozpoczęto i w dużej mierze zakończono specjalne badania eksperckie (...) Ustaliliśmy już trasę ciężarówki, na której doszło do wybuchu - Bułgaria, Gruzja, Armenia, Osetia Północna i rejon Krasnodaru. Ponadto ustaliliśmy przewoźników - osoby, które zajmowały się organizacją ruchu ciężarówki. Z pomocą operatorów FSB udało się zidentyfikować podejrzanych wśród osób, które mogły przygotowywać atak terrorystyczny, oraz osoby działające na terytorium Federacji Rosyjskiej.

Ponadto kontynuujemy dochodzenia ekspertów w zakresie wyjaśnienia celów i założeń zamachu. Ma ono wyraźnie charakter terrorystyczny. To jest akt terroryzmu. Wszystkie nasze dane z początkowego etapu śledztwa, pozwalają nam dzisiaj wyciągnąć jednoznaczny wniosek - był to akt terroryzmu przygotowany przez ukraińskie służby specjalne, a celem ataku było zniszczenie ważnego obiektu infrastruktury cywilnej, który jest bardzo ważny dla Federacji Rosyjskiej, zwłaszcza na Krymie".

Na to Putin: Nie ma wątpliwości - to jest atak terrorystyczny mający na celu zniszczenie krytycznej infrastruktury cywilnej w Federacji Rosyjskiej.

Bastrykin: Dokładnie tak.

Putin: A autorami, sprawcami i zamawiającymi były ukraińskie służby bezpieczeństwa.

Bastrykin: Służby specjalne Ukrainy oraz obywatele Rosji i innych państw, którzy pomagali w przygotowaniu tego aktu terrorystycznego.

Trudno ocenić, ile w tej wersji jest czystej propagandy, a ile naciąganych interpretacji faktycznych ustaleń. Wydaje się, że "bułgarska wersja" ma słaby punkt: taki pojazd powinien być szczególnie starannie skontrolowany przed wjazdem na most. Wcześniej w ciągu dnia media spekulowały o innych wersjach zamachu.

Kto i gdzie podłożył ładunek?

Wcześniejsze hipotezy wskazywały na podłożenie na moście krymskim ładunku wybuchowego w ciężarówce, która została tylko pobieżnie skontrolowana przez skorumpowanych funkcjonariuszy. Kierowca mógł sądzić, że wiezie trefny towar, ale nie wiedział, że to materiał wybuchowy.

Mniej prawdopodobna hipoteza mówiła o ładunku podłożonym pod mostem.

Nie wiadomo, czy sprawcami ataku były służby ukraińskie, a kategoryczne stwierdzenie Putina można interpretować także wręcz odwrotnie. Pojawiły się przypuszczenia, że doszło do rozgrywki między służbami rosyjskimi a armią i prowokacji w aparacie władzy. Miałaby ona mieć na celu wywołanie eskalacji działań wojennych w rewanżu za uderzenie w most, który jest symbolem rosyjskiej ekspansji (więcej o tych hipotezach - czytaj dalej).

Tak czy inaczej, rosyjska propaganda dowodzi, że Rosja błyskawicznie zaradziła "niezbyt poważnym" trudnościom, jakie spowodowała eksplozja na moście krymskim (kerczeńskim).

Ruch samochodów osobowych został przywrócony już w sobotę po południu, auta poruszają się po jedynej nienaruszonej, południowo-wschodniej jezdni - ruch odbywa się rotacyjnie. Kolejka z Krymu na most ma co najmniej 6 km. Wieczorem rosyjskie kanały informacyjne informowały, że ruch odbywa się już równolegle w obu kierunkach.

Rosyjskie ministerstwo transportu podało, że po kolejowej części mostu - która zajęła się ogniem w wyniku eksplozji siedmiu cystern z paliwem - poruszają się dalekobieżne pociągi pasażerskie i pociągi towarowe, a ruch kolei podmiejskich wznowiony zostanie w niedzielę o 19:00 rosyjskiego czasu. Przewoźnicy informują jednak o opóźnieniach.

Wiesti, telewizja rosyjska, program poranny 9 X
Wiesti, telewizja rosyjska, program poranny 9 października 2022. Nagranie pokazuje normalny ruch na moście krymskim. Fot. zrzut ekranu.

Kołowy transport towarów przeniesiono natomiast na promy, pierwszeństwo wjazdu mają ciężarówki z jedzeniem. Część TIRów czeka w kolejce już ponad dobę, a kierowcy skarżą się, że nie mają gdzie kupić jedzenia i wody. Rosyjskie agencje cytują osoby, które chcą dostać się na Krym z powodów osobistych, ale nie mogą, bo na moście zablokowano ruch minibusów. Agencja TASS pisze, że krymska turystyka wyjdzie z eksplozji prawie bez szwanku: odwołano "tylko" 1/4 rezerwacji.

Rosja wysłała na Krym śledczych, którzy mają zbadać okoliczności "incydentu na moście". Na czele nowo utworzonej komisji stanął wicepremier Marat Chusnullin: osobiście udał się na most, by obejrzeć zniszczenia. Jak pisaliśmy, propaganda starała się tonować nawoływania do natychmiastowego odwetu na Ukrainie.

W nocy z 8 na 9 października rosyjskie wojska dokonały zarazem poważnego ostrzału Zaporoża, co strona ukraińska interpretuje jako działanie odwetowe. W wyniku bombardowania Zaporoża zginęło 12 osób, a 49 - w tym sześcioro dzieci - trafiło z obrażeniami do szpitala. Zniszczony został m.in. dziewięciopiętrowy budynek mieszkalny.

Nie wiadomo jednak, jak dokładnie doszło do eksplozji na moście. Nie ustalono też ostatecznie, czy stoi za tym Ukraina, czy może Rosja.

Wysadzenie ciężarówki w ramach zwyczajnego przemytu?

Rosyjski Narodowy Komitet Antyterrorystyczny jako oficjalną przyczynę podaje wybuch przejeżdżającej przez most ciężarówki. Eksplozja samochodu miała doprowadzić do zapłonu pociągu-cysterny, który jechał akurat w kierunku Krymu kolejową częścią przeprawy. Stąd jej spektakularny pożar.

Jak relacjonuje niezależny rosyjski portal informacyjny "Meduza", rosyjskie media podają, że ciężarówka przeszła kontrolę na półwyspie Taman. Na wideo z kamer posterunku policji funkcjonariusze proszą kierowcę - ubranego w jasny strój i ciemne obuwie - o otwarcie naczepy i pokazanie im przewożonego ładunku. Kontrola trwa bardzo krótko. Kilka minut później ciężarówka eksploduje na moście.

Ekipa śledczych z Komitetu Śledczego FR na moście krymskim

Telegramowy kanał "Mash" podał, że samochód nie został sprawdzony specjalnym sprzętem, w tym rentgenowskim, który pozwoliłby wykryć ładunki wybuchowe.

Kanał "VChK-OGPU" powołując się na źródło w organach ścigania, napisał, że funkcjonariusze, którzy sprawdzali ciężarówkę, zostali zatrzymani i przesłuchani. Zdaniem autorów kanału doszło z ich strony do zaniedbania lub zostali przekupieni. Anonimowe źródło twierdzi, że policjanci kontrolujący ruch na moście, przymykając oko na transport zabronionych towarów, zarabiają od przemytników nawet milion rubli dziennie.

To by mogło oznaczać, że organizator zamachu - kimkolwiek był - mógł skorzystać z mechanizmu korupcji. Tłumaczyłoby to zachowanie kierowcy ciężarówki, który mógł wiedzieć, że przewozi trefny towar, za co sam wzięli łapówkę funkcjonariusze, a także ona sam, ale nie miał pojęcia, że wiezie materiał wybuchowy.

Po południu w sobotę rosyjscy śledczy zidentyfikowali właściciela ciężarówki - 25-letniego Rosjanina Samira Jusubowa. Jak podał kanał "Baza", Samir przebywa poza granicami Rosji. Opublikował jednak wideo, w którym tłumaczy, że nie ma nic wspólnego z eksplozją. Według Jusubowa załadunkiem zajmował się kuzyn jego ojca Mahir Jusubow, podobno zidentyfikowany przez krewnych na nagraniu z posterunku kontrolnego.

View post on Twitter

Część rosyjskich mediów podaje, że zlecenie transportu Jusubow otrzymał przez internet i najpewniej nie wiedział, że pojazd ma eksplodować. Dziennikarz śledczy Christo Grozev na Twitterze zasugerował, że w ciężarówce mogły znajdować się legalne materiały o potencjale wybuchowym, np. azotan amonu lub saletra.

Wersja z eksplodującą ciężarówką jest dziś najbardziej prawdopodobna: ku takiej wersji wydarzeń skłania się ekspert ds. wojskowości David Gendelman, z którym rozmawiała wczoraj BBC. Gendelman widzi w tym sprawnie zaplanowaną operację. Nie ma natomiast pewności, czy wybuch został skoordynowany z przejeżdżającym powyżej pociągiem-cysterną.

Na urodziny Putina?

Pojawiła się wieczorem wersja, że wybuch na moście był przygotowywany z okazji 70. urodzin Władimira Putina 7 października. To właśnie tego dnia - jak podały kanał telegramowy VChK-OGPU i tabloid Moskowski Komsomolec - kierowca wysadzonej ciężarówki, Mahir Jusubow, miał przejechać przez most.

Według nich, 6 października Jusubow znalazł zamówienie poprzez aplikację popularną wśród kierowców ciężarówek. Zamówienie zostało złożone przez uljanowską firmę TEK-34 z adresu IP w Moskwie.

Według różnych źródeł kierowca przewoził "części zamienne" lub "tara i opakowania". Kierowca odebrał ładunek z Armawiru w obwodzie krasnodarskim; miał go zawieźć do oddalonego o 660 kilometrów Simferopola.

7 października Mahir Jusubow odebrał ładunek z Armawiru i tego samego dnia mógł być na moście krymskim, ale zatrzymał się, by przespać się kilka kilometrów od posterunku na moście: według kanału Baza sam Jusubow poinformował o tym telefonicznie swoją rodzinę. O godzinie 10:00 rano 8 października, według kanału Numer 112, ładunek miał być w Simferopolu, więc aby zdążyć na wyznaczoną godzinę, kierowca zatrzymał się na noc.

Materiały wybuchowe pod mostem?

Choć wśród komentatorów przeważa dziś wersja z ciężarówką, w internecie mnożą się alternatywne teorie przyczyn wybuchu. Jak relacjonuje "Meduza", część użytkowników Twittera zwracała uwagę na tajemniczy obiekt pod mostem, widoczny na pierwszych ujęciach z eksplozji. To łódź? A może po prostu fale?

Nick Waters z grupy Bellingcat, która zajmuje się dziennikarskimi śledztwami open source,

" rel="nofollow">łodzi na zdjęciach nie dostrzegł. Cytowany przez "Meduzę" Waters wątpi także, by do wybuchu doszło pod mostem. Jego zdaniem wskazuje na to sam wygląd eksplozji: płomienie natychmiast rozszerzające się w górę i w bok. Gdyby ładunki znalazły się pod przęsłami i jezdnią, spodziewałby się opóźnienia, zablokowania ognia przez grubą warstwę betonu.

View post on Twitter

O możliwości przeprowadzenia "operacji łączonej" mówił natomiast Ilja Ponomariow, były deputowany rosyjskiej Dumy, opozycjonista obecnie mieszkający w Ukrainie i nastawiony krytycznie do rosyjskiego reżimu.

"To była złożona operacja, która składała się z kilku równoległych działań. Sama ciężarówka z materiałami wybuchowymi nie jest w stanie spowodować takich uszkodzeń - jest to po prostu niemożliwe. Gdyby to było możliwe, zrobiono by to dawno temu" - powiedział Ponomariow w wywiadzie z ukraińskim prezenterem Wasilijem Gołowanowem.

"Jedno to eksplozja cystern kolejowych, drugie detonacja materiałów pod mostem, trzecie to ciężarówka. Rosyjskie agencje próbują przedstawić jak najprostszą wersję, żeby nie wyglądało to na ich porażkę. Ale to oczywista porażka" - stwierdził.

Sukces Ukrainy? Niewykluczone, ale niepotwierdzone

Czy za wybuchem rzeczywiście stoją służby specjalne Ukrainy? Taką wersję podał wczoraj wieczorem "The Washington Post", powołując się na źródło w ukraińskim rządzie. I taką wersję szerzy od wczoraj część rosyjskich mediów, np. radykalna agencja informacyjna "Regnum".

"Ukraińscy wandale zdołali sięgnąć zakrwawionymi rękami mostu krymskiego. Wreszcie mają się czym pochwalić. Przez 23 lata zarządzania nie udało im się zbudować na Krymie niczego godnego uwagi, ale udało im się uszkodzić jezdnię rosyjskiego mostu. To jest cała istota reżimu kijowskiego i państwa ukraińskiego. Śmierć i zniszczenie to jedyne, do czego są zdolne" - powiedział przewodniczący Rady Państwa Republiki Krymu Władimir Konstantinow.

Co ważne,

Konstantinow jest jak dotąd jedynym rosyjskim urzędnikiem wysokiego szczebla, który publicznie obwinił Ukrainę o zamach. Nie wypowiedział się natomiast ani prezydent Władimir Putin, ani jego bezpośrednie otoczenie.

Putin rozpoczął niedzielę od wystąpienia z okazji Dnia Robotnika Rolnego. Mówił o zachodnich sankcjach, ale nie o moście.

Sama Ukraina ze zniszczenia przeprawy oczywiście się cieszy. Internet zalały memy, ukraińska poczta zapowiedziała emisję okolicznościowego znaczka.

"Krym, most, początek. Wszystko, co nielegalne, musi zostać zniszczone, wszystko, co skradzione, musi zostać zwrócone Ukrainie, wszyscy rosyjscy okupanci muszą zostać wypędzeni" - napisał na Twitterze w pierwszej reakcji doradca szefa kancelarii prezydenta Zełenskiego, Mychajło Podolak.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) zamieściła na swoim koncie zdjęcia pożaru i zniszczonego mostu oraz przerobiony wiersz Tarasa Szewczenki, w którym słowik zamiast słońca wita SBU na Krymie. "Dziś mamy świetną okazję, by trochę sparafrazować słowa naszego poety" - dodały we wpisie służby. Oficjalnie Ukraina nie potwierdziła jednak udziału w zamachu ani mu nie zaprzeczyła.

Obserwacje chińskiego profesora

Wciąż nie ma pewności, czy zamachu nie zorganizowano wewnątrz Rosji.

Zdaniem Mychajło Podolaka wybuch może być efektem politycznej rozgrywki między rosyjskimi służbami, FSB, a Ministerstwem Obrony Narodowej i sztabem generalnym: "FSB przegapiła wybuch na moście Putina. Teraz Ministerstwo Obrony będzie mogło obwiniać FSB za przyszłe porażki na południu [Ukrainy]. Nie wiadomo, kto wysadził most? Przypomnę: ciężarówka przyjechała z Federacji Rosyjskiej".

Wieczorem 8 października Władimir Putin podpisał dekret o wzmocnieniu ochrony mostu i powierzył FSB uprawnienia do „organizowania i koordynowania środków ochronnych”.

Agencja RIA Nowosti 9 października zacytowała wypowiedź chińskiego profesora, który zdaje się potwierdzać tezę o wewnętrznej rozgrywce rosyjskiej. Jego zdaniem w Rosji działają siły, które chcą eskalacji wojny w Ukrainie. "Uniemożliwienie tym siłom wyrwania się spod kontroli będzie testem dla Rosji" - powiedział Shen Yi z Wydziału Stosunków Międzynarodowych i Public Relations Uniwersytetu Fudan w Chinach.

"Most krymski jest specjalnie strzeżonym obiektem Rosji, ale mimo to doszło na nim do eksplozji. Sądząc po tym, że wkrótce przywrócono ograniczony ruch, ten atak najwyraźniej nie zaszkodził, ale stał się wielką zniewagą dla rosyjskiego przywództwa" - dodał Yi.

Udostępnij:

Maria Pankowska

Dziennikarka śledcza OKO.press, absolwentka ILS UW i College of Europe. Wcześniej pracowała m.in. w Komisji Europejskiej, na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio oraz w Polskim Instytucie Dyplomacji.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne