„W związku z zaistniałą sytuacją podjąłem decyzję o dalszym eksponowaniu ww. dzieł do rozpoczęcia prac rearanżacyjnych” - oświadczył dyrektor Muzeum Narodowego Jerzy Miziołek. Trzy dni wcześniej kazał usunąć prace Natalii LL i Katarzyny Kozyry. Jeszcze w niedzielę rzecznik prezydenta bronił cenzury, bo dzieła "obrażają olbrzymią rzeszę chrześcijan"

Presja opinii publicznej oburzonej, a zarazem rozbawionej kuriozalną decyzją o usunięciu z wystawy w Muzeum Narodowym dwóch prac ze światowego kanonu feministycznej sztuki awangardowej, najwyraźniej okazała się skuteczna.

Jeszcze w piątek 26 kwietnia 2019 w argumentacji Muzeum nie było mowy o „rearanżacji”. Wówczas chodziło o ochronę dzieci przed zgorszeniem, czyli przed dwiema kobietami – jedną jedzącą banana (praca Natalii LL z 1972 roku), drugą – trzymającą na smyczy dwóch mężczyzn (Katarzyna Kozyra, 2005). O zaskakującej próbie cenzury obyczajowej pisaliśmy w tekście „Komu przeszkadza banan?”.

Rzecznik prezydenta: Sztuka ma spełniać „pewnego rodzaju wymogi”

29 kwietnia Muzeum się wycofało. Ministerstwo oficjalnie zaprzeczyło, że nakłaniało Muzeum do cenzury, umilkli politycy PiS.

Ale jeszcze w niedzielę 28 kwietnia rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy bronił cenzorskiego działania Muzeum:


Duża część kultury, sztuki jest finansowana z pieniędzy publicznych, więc naturalnym jest, że jeżeli strona publiczna – rządowa bądź samorządowa w dużej mierze finansuje jakieś instytucje to ma też wobec tych instytucji pewnego rodzaju wymogi.

Błażej Spychalski, Śniadanie w Polsat News - 28/04/2019

13.09.2018 Warszawa . Sejm . Rzecznik prezydenta Blazej Spychalski . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


zbity zegar. Nie, instytucje rządowe nie mają prawa wymagać od sztuki, by realizowała ograniczony światopogląd decydentów.


Błażej Spychalski najwyraźniej nie widział niczego złego w państwowej cenzurze. Przeciwnie, w polemice z Joanną Muchą (PO) i Adrianem Zandbergiem (Razem) w programie Polsat News zacietrzewiony pochwalał ingerencję, narażając się na zarzut, że myśli w stylu dawnych monarchów, którzy kazali nadwornym artystom upiększać swoje wizerunki zgodnie z własnym widzi mi się.

Skoro władza płaci, to może zdaniem Spychalskiego oczekiwać, że pokazywana w muzeum sztuka będzie odzwierciedlała jej światopogląd. Jaki światopogląd? Chrześcijański. Wyjaśnia to druga część wypowiedzi rzecznika:

„Ja nie życzę sobie jednej rzeczy, nie życzę sobie tego, żeby dzisiaj w przestrzeni publicznej obrażać olbrzymią rzeszę Polaków obrazoburczymi wystawami, sztukami, uderzającymi w jedną grupę osób – chrześcijan, a zajmować się innymi rzeczami. Mam taki gorący apel o to” – mówił Spychalski dając sobie prawo do wypowiedzi w imieniu „chrześcijan”.

Wieloznaczne dzieło z lat 1972-1975 roku Spychalski uznaje za obraźliwe dla Polaków i obrazoburcze. Jak pisaliśmy, pracę Natalii LL „w zależności od czasu i miejsca czytano ją jako głos o uprzedmiotowieniu kobiet, komercjalizacji sztuki, emancypacji kobiecej seksualności, gospodarce niedoboru (banany w PRL!)”.

Trudno powiedzieć, który z tych sensów obraża polskich katolików, ale chyba nie gospodarka niedoboru. Rzecznik Spychalski nie wyjaśnił, ale OKO.press poprosiło go o wyjaśnienie.

Przypomnijmy, że art. 6 Konstytucji RP mówi: „Rzeczpospolita Polska stwarza warunki upowszechniania i równego dostępu do dóbr kultury, będącej źródłem tożsamości narodu polskiego, jego trwania i rozwoju”.

Zaś art. 5 głosi, że Rzeczpospolita „strzeże dziedzictwa narodowego”. Nie ma tu mowy o tym, że ochronie podlega jedynie to dziedzictwo zgodne z konserwatywną moralnością, w dodatku w arbitralnej interpretacji polityka.

W historii Polski mieliśmy do czynienia ze sztuką, która wiernie odpowiadała na wymagania władzy państwowej – była to sztuka socrealistyczna.

Rzecznik chciałby zafundować chrześcijański realizm?

W piątek: dobro dziecka. W poniedziałek: ograniczone warunki lokalowe

„Mieliśmy szereg rozmaitych skarg” – mówił prof. Miziołek „Gazecie Stołecznej”.

„Wielu ludzi pisało do nas mejle. Galerię odwiedza cała masa młodzieży w wieku 13, 12 i mniej lat. Ekspozycja powinna być wyważona”.

Te skargi to m.in. list matki ucznia IV klasy podstawówki pt. „Traumatyczna wizyta dziecka w Muzeum Narodowym”. Dyrektor cytuje go „Stołecznej”: „W moim dziecku po wizycie w Muzeum Narodowym pozostał jednak niesmak i niechęć. Sztuka współczesna rządzi się swoimi prawami, ale proszę również pamiętać o dobru dzieci i poszanowaniu ich wrażliwości”.

Miziołek: „Nie mogę nie reagować na krytyczne głosy”.

O „ograniczonych warunkach lokalowych” ani słowa. A tak właśnie uzasadnił swoją cenzorską decyzję trzy dni później: „Zmiany zachodzące w tejże przestrzeni to realizacja podjętych zobowiązań i nowa, bardziej dynamiczna wizja funkcjonowania instytucji, a nie deprecjonowanie zbiorów MNW czy ich »cenzurowanie«”.

W poniedziałek dyrektor podkreśla, że dobrze zna „miejsce prac Natalii LL i Katarzyny Kozyry w polskiej sztuce”. I dodaje, że

z powodu „bardzo ograniczonych warunków lokalowych” w ekspozycji Muzeum Narodowego „muszą następować kreatywne zmiany”. I tylko dlatego prace dwóch artystek „na pewien czas” trafiły do magazynu – „by ustąpić miejsca innym”.

Teraz z magazynu je wyciągnie i – zgodnie z wcześniejszym planem – będą pokazywane do 6 maja.

Dyrektor twierdzi też, że jego wypowiedzi zostały opublikowane bez autoryzacji. A Ministerstwo oświadcza, że „nie domagało się usuwania żadnych dzieł z wystawy”, a dyrektor zrobił to z własnej woli.

Przestraszyli się protestu?

Cenzura w muzeum poruszyła tysiące osób. Na godz. 18:00 w poniedziałek 29 kwietnia zapowiedziano protest pod Muzeum Narodowym, a na czwartek 2 maja – „Narodowe Jedzenie Bananów”. Do południa udział w poniedziałkowym wydarzeniu zadeklarowało 7 tys. osób, a 32 tys. wyraziły zainteresowanie.

Internetowa akcja solidarnościowa w obronie artystów, używająca m.in. hasztagów #stopcenzurze, #bezcenzury, #sztukamusibyćwolna, #wolnasztuka, #bananaselfie, cieszyła się w weekend wielką popularnością. Wzięli w niej udział popularni artyści i osoby publiczne, w tym: Anja Rubik, Dawid Ogrodnik, Krystyna Janda, Maja Ostaszewska, Monika Brodka, Kuba Wojewódzki.

Oświadczenie dyrektora MNW w sprawie rearanżacji Galerii Sztuki XX i XXI Wieku

Muzeum Narodowe w Warszawie posiada w swoich zbiorach bez mała 900 tys. obiektów, podczas gdy na stałej ekspozycji prezentujemy jedynie 0,5 proc. spośród nich. Znana i ceniona jest kolekcja m.in. sztuki XX i XXI wieku, w skład której wchodzi kilkanaście tysięcy prac.

Galeria Sztuki XX i XXI Wieku MNW w obecnym kształcie istnieje od przeszło sześciu lat. Mając na uwadze fakt, że ogromna liczba wybitnych dzieł sztuki, zwłaszcza polskiej, znajduje się w magazynach, w jednym z punktów programu funkcjonowania MNW, przedłożonego w listopadzie 2018 roku w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, zobowiązałem się do wprowadzenia koncepcji wymiany dzieł eksponowanych w Galerii Sztuki XX i XXI Wieku co pół roku, aby zapoznać publiczność z bogatymi zbiorami sztuki nowoczesnej MNW.

W ścisłej współpracy z pracownikami MNW, zajmującymi się sztuką współczesną, wypracowano koncepcję pokazu pt. „Widoczne Niewidoczne”. Pokaz malarstwa XX wieku ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. Spośród kilku tysięcy dzieł sztuki wyselekcjonowanych zostało prawie 150 obiektów, głównie XX-wiecznego malarstwa polskiego, które w czerwcu br. zostaną udostępnione publiczności w przestrzeni dotychczasowej Galerii.

Zmiany zachodzące w tejże przestrzeni to realizacja podjętych zobowiązań i nowa, bardziej dynamiczna wizja funkcjonowania instytucji, a nie deprecjonowanie zbiorów MNW czy ich „cenzurowanie”. Dobrze jest mi znane miejsce prac Natalii LL i Katarzyny Kozyry w polskiej sztuce. Misją MNW jest prezentowanie różnorodnych kierunków i postaw artystycznych, co w sytuacji bardzo ograniczonych warunków lokalowych powoduje, iż muszą następować kreatywne zmiany. Z respektem należnym każdemu obiektowi muzealnemu zarówno te prace, jak i inne, trafią na pewien czas do magazynu, by ustąpić miejsca innym.

Moja wypowiedź, tak chętnie cytowana w mediach, została opublikowana bez mojej autoryzacji. W sprawie reorganizacji Galerii Sztuki XX i XXI Wieku nie byłem wzywany do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a wszystkie decyzje podjąłem osobiście, po konsultacjach ze specjalistami zajmujących się sztuką XX i XXI wieku.

W związku z zaistniałą sytuacją podjąłem decyzję o dalszym eksponowaniu ww. dzieł do dnia rozpoczęcia prac rearanżacyjnych.

Prof. dr hab. Jerzy Miziołek

Warszawa, 29/04/2019
źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie

Oświadczenie ministerstwa kultury

Uprzejmie proszę o sprostowanie nieuprawnionego twierdzenia zawartego w opublikowanym dziś w „Gazecie Stołecznej” i podzielonym przez inne media materiale na temat „usuwania skandalizujących dzieł z Muzeum Narodowego”. Ministerstwo Kultury nie domagało się usuwania żadnych dzieł z wystawy i żadna z dalszych informacji w tekście, włącznie z cytatem dyrektora Miziołka, nie uzasadnia takiej tezy. Słusznie zresztą, bo zgodnie z ustawą z dnia 25 października 1991 r. o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej, instytucją kultury zarządza dyrektor instytucji kultury.

Oznacza to, że za całokształt działalności instytucji kultury odpowiedzialność ponosi jej dyrektor. Oznacza to również, że wbrew powszechnemu przekonaniu Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie kieruje bezpośrednio pracami i nie steruje polityką wystawienniczą ani repertuarową instytucji kultury. Należy to do wyłącznej kompetencji dyrektora instytucji, który odpowiada za kształt i przekaz prezentowanych ekspozycji. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego sprawuje nadzór nad instytucjami kultury, których jest organizatorem lub współorganizatorem. Nadzór oznacza prawo do oceny działalności instytucji i jej dyrektora – i takie oceny są dokonywane. Nadzór oznacza również prawo do zażądania wyjaśnień w kwestiach dotyczących prowadzonej przez muzeum działalności – o takie wyjaśnienia do dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie minister się zwrócił w związku ze skargą przesłaną w tej sprawie do ministerstwa, podobnie jak zwracał się niedawno z prośbą o wyjaśnienia do Muzeum Sztuki Nowoczesnej – taka jest procedura.

Nadzór nad instytucjami kultury nie oznacza natomiast uprawnień do ingerencji w kształt wystaw, spektakli, koncertów i innych wydarzeń kulturalnych. To jest kompetencja dyrektora instytucji

Anna Pawłowska-Pojawa, dyrektor Centrum Informacyjnego MKiDN

źródło: „Gazeta Stołeczna

Piszemy o wydarzeniach sezonu. Kulturalnie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Masz cynk?